Wersja dla osób niedowidzącychWersja dla osób niedowidzących

Okładka wydania

Pięć I Pół Kobiety

Kup Taniej - Promocja

Additional Info


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 4 votes
Akcja: 100% - 3 votes
Wątki: 100% - 3 votes
Postacie: 100% - 3 votes
Styl: 100% - 3 votes
Klimat: 100% - 3 votes
Okładka: 100% - 3 votes
Polecam: 100% - 3 votes

Polecam:


Podziel się!

Pięć I Pół Kobiety | Autor: Miłosz Waligórski

Wybierz opinię:

Doris

       To nie pierwsza książka poświęcona kobiecie, a napisana przez mężczyznę. I moje olśnienie. Moja dotychczasowa pewność, że te dwie, tak różne istoty, nigdy do końca nie będą w stanie się zrozumieć, została tymi trzynastoma opowiadaniami poważnie zachwiana.

 

       Miłosz Waligórski maluje kobiecość w wielu rozmaitych odsłonach, za każdym razem zmieniając paletę barw i fakturę, przechodząc od czystego realizmu przez ekspresję do impresjonistycznych ulotnych błysków i migotliwej poetyki. To co potrafi wykrzesać z języka polskiego, jak zestawić słowa, by stworzyć z nich koronkowe, piętrowe konstrukcje, które później, niczym modułowe mebelki, przestawia, zmieniając ich wagę i znaczenie, przyporządkowuje tak, by idealnie pasowały, albo też w ogóle nie, tworząc z nich nową jakość poetyckiego tekstu prozą, któremu nie sposób się oprzeć, zachwyca.

 

       Kobieta spełniona i rozczarowana, kobieta, która wobec swego nadmiaru, „w głębi tuszy nie była szczęśliwa”, paradoksalnie czując, że nie jest całością, a zaledwie częścią:

 

„(…) Migotliwa.

Znikliwa. Eteryczna. Pasmowa

niby obraz z przeplotem

drgający neon, który nie może się zdecydować.

Niedowcielona. Jak pół stopy w półbucie

w pół drogi donikąd.

W zasadzie nie „była”, ale „wydawała się”.

Nikomu nie groziła, chyba że nieistnieniem.”

 

       Ale oprócz rzeczywistości utkanej z marzeń, które nigdy się nie spełnią, jest jeszcze ta magiczna, ekstatyczna spełnieniem, w której:

 

„zasupłały się postronki nerwów(…) rzuciła mu koło-/ oplotła go ramionami-/ i zaraz jeszcze jedno,/ drugie, trzecie:/ z ud, nóg itd./ W kuchni podskakiwała/ blaszana pokrywka. Ogień/ forsował fajerki,/ końcem języka lizał/ pękaty kocioł, od spodu/ Gotowali się. Tarcia// rozsadzały porządek wszechrzeczy/ az do krwi/ wpadły pierwsze krople alpejskiego śniegu.”

 

       Toż to czysta poezja miłości, fizyczności, ognistej zmysłowości, z całą skarbnicą pojęć i skojarzeń przywodzących na myśl ów pożar, wybuch, niecierpliwość, z obrazem iskier ulatujących z płomieni. I cóż z tego, że z owego niby nieskończonego żaru po latach pozostaje ledwie odrobina chłodnego popiołu i „apatia serca”, taka jest po prostu kolej rzeczy.

 

       Ale są jeszcze zatrzymane w kadrze przez pisarza kobiety, będące w innych stadiach życiowych rozterek. Jest ta, co zdobywa, poluje i chce zatrzymać, ma wypracowane metody, sprawdzony klimacik i pyszne „przeno” na zakąskę – i mimo to zostaje z niczym. I ta, która próbuje uciec od przemocy, od życia w malignie niebytu, w hipnotyczne zawieszenie czy też szaleństwo zapomnienia się w jednostajnym biegu przed siebie, by nie myśleć, nie analizować… by uciec od świata, w którego szerokich wodach „zamiast wodorostów rosną jelita”.

 

       Gdybym powiedziała, że tylko kobieta króluje w tych krótkich prozatorskich perełkach Miłosza Waligórskiego, nie byłoby to do końca prawdą. Tutaj przewija się po prostu taśma życia, na której rola kobiety została rozpisana najobszerniej i najbardziej wielopłaszczyznowo. To jej w scenariuszu przypisano przekrój niemal wszystkich możliwości i ścieżek, jakimi może pójść kobieta, ujmując wszystkie warianty jej skomplikowanej natury i wewnętrzne splątanie.

 

       Mamy tu też scenki z życia, z codzienności, wykadrowane z dbałością o każdy szczegół i o język narracji, bywa, że tutaj akurat bardzo niekiedy potoczny. Tak jest choćby w przypadku podwórkowych biesiad przy maślance, kiedy to kilku kumpli zasiadało przed budynkiem, każdy na swoim stałym miejscu i „Monologowali zewnętrznie i dialogowali wewnętrznie. Rozmawiali z przerwami na zebranie myśli, więc praktycznie non stop, ponieważ myśleli niewiele.” Co akurat stanowi stwierdzenie pełne przekory, jako że panowie byli kulturalnie bardzo w temacie i wykształceni, a ich dyskusje wspinały się niekiedy na wyżyny abstrakcji.

 

       W trakcie przewracania kolejnych stron, wczytywania się w opowiadanie po opowiadaniu, natrafiałam na coraz to nowe, bardziej zaskakujące, bo zupełnie tutaj nieoczekiwane, formy literackiej wypowiedzi. Obok poezji i realistycznych szkiców, elementów modernizmu i ekspresjonizmu, zadziwiają też wręcz surrealistycznie groteskowe motywy. I nie czuje się tu chaotycznego nieuporządkowania, przypadkowości. Każdy sposób narracji został przez autora precyzyjnie obmyślony, dostosowany do poruszanego tematu, do przekazu, do kulturowej prawdy. Raczej więc to nas gna niecierpliwa ciekawość, popycha gwałtownie, by odkrywać wciąż coś nowego w tej zaskakującej prozie, odwijać z błyszczącego papieru coraz to nowe prezenty – niespodzianki. Z początku wydawałoby się, że są to wrzucone w pośpiechu puzzle, a jednak po chwili doskonale wpasowują się w przeznaczone dla siebie miejsca. Puzzle złożone z tekstów i innych odprysków kultury, popkultury, obyczaju minionego, a zapomnianego, skojarzeń z baśni i fantasy, z polskiej historii i historii literatury. „Pięć i pół kobiety” to szalenie erudycyjny tekst, który można czytać wiele razy i za każdym z nich odkrywać coś nowego.

 

       Każde z opowiadań, dłuższych i tych całkiem króciutkich tekstów prozą jest odmienne. Skąd tyle różnorodnych koncepcji przedstawienia związków i relacji międzyludzkich? Przedstawienia ich tak zmyślnie, że niekiedy wręcz zamieramy w zadziwieniu. Choćby sytuacja inicjacji seksualnej Chłopca, tutaj ukazana jako pomieszanie rzeczywistości z sennym majakiem, splecenie poruszającej dramaturgii ckliwego kiczu Almodovara z onirycznym kinem Jeuneta i Caro.

 

       To żonglowanie konwencjami i stylistyką wciąga nas bez reszty i uzależnia. To przygoda z symboliką i manierą, z maską, pod którą kryje się kolejna, z różnym rozumieniem szablonów  i postaw. Od konkretów przechodzimy do uogólnień i abstrakcji, lub też na odwrót, z absurdu fantazji powoli wyłania się sam ekstrakt prawdy. Czytając, nie wiemy dokąd autor finalnie nas prowadzi i to jest tutaj wspaniałą przygodą.

 

 
 

Komentarze

Security code
Refresh

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial