Wersja dla osób niedowidzącychWersja dla osób niedowidzących

Okładka wydania

Żółty Książę

Kup Taniej - Promocja

Additional Info


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 2 votes
Akcja: 100% - 3 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 3 votes
Klimat: 100% - 2 votes
Okładka: 100% - 3 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Żółty Książę | Autor: Wasyl Barka

Wybierz opinię:

Doris

       Wielki Głód na Ukrainie, zwany powszechnie Hołodomorem, miał miejsce w latach 1932-1933 i oznaczał dla ludności niewyobrażalne cierpienie, a także śmierć milionów ludzi. To, podobnie jak wiele innego zła, zrobili ludziom inni ludzie i do dzisiaj trudno objąć ten fakt rozumem.

 

       O ile dość dużo reportaży i opracowań popularnonaukowych podjęło ostatnio tematykę Hołodomoru, myślę tu choćby o niezwykle rzetelnej i wspaniale napisanej książce Anne Applebaum, to powieść traktuje Wielki Głód raczej po macoszemu. Czyżby problem był zbyt trudny do udźwignięcia, a może mało literacko nośny? Wasyl Barka „Żółtym księciem” zadaje kłam tym twierdzeniom.

 

       W niedużej wiosce Klenotoczy życie biegnie ustalonym rytmem, dzielone między dom z gromadką dzieci, ciężką pracę i modlitwę do Boga. Do tutejszej cerkwi przyjeżdżają ludzie z sąsiednich posiołków, gdzie cerkwie już dawno przerobiono na magazyny czy świetlice. Rodzina Jasenciów, którą poznajemy na samym wstępie, także jakoś daje sobie radę, a w domu słychać rozrabianie i dziecięcy śmiech. Nadchodzi jednak pamiętna niedziela, gdy ze stolicy przybywa przedstawiciel władzy centralnej. Od tego momentu nic już nie będzie takie samo. Rozpoczyna się odgórnie sterowana akcja rozkułaczania wsi. Chłopów dzieli się na kategorie od kułaków i podkułaków aż po biedotę. A wszechwładna i doskonale opracowana propaganda już potrafi napuścić jednych na drugich i przy okazji ograbić wieś z ostatniego ziarna pszenicy.

 

       Rekwizycje, jakie z naruszeniem ludzkiej godności, z krzykiem i biciem odbywają się po domach, robią przygnębiające wrażenie. Czytałam o tym w opracowaniach, jednak w powieści wszystko jest jakby bardziej żywe, dotyczy ludzi, których już trochę poznaliśmy i zdążyliśmy polubić. „Co chwilę wbijają pręty w ziemię. Kopią dziury w sadzie, wyrywają każdy palik. Rozwalają stos drewna. Karczują pieńki, podnoszą kamienie, nurkują w pokrzywach. Przewracają ogrodzenie.” Zabierają nawet „wyszczerbiony garnuszek ze smalcem”, ostatni bochenek chleba ze stołu i worek z nasionami słonecznika. I czynią to z prawdziwą przyjemnością, wręcz z uśmiechem na okrutnej twarzy, patrząc przy tym na wylęknione dziecięce buzie. Co ma zatem jeść rodzina z kilkorgiem dzieciaków, kiedy zabrano jej wszystko? Proszę, nie pytajcie. Czasem lepiej nie wiedzieć.

 

       Potem zaś zaczyna się najgorsze. Powolne umieranie. Kronika cichego gaśnięcia, dzień po dniu, bez żadnej nadziei. Najpierw poddają się dzieci, takie jak Mykoła i Andrijek - „zaczął polegiwać z otwartymi oczyma, jakby niedomagał. W spojrzeniu młodszego synka niekiedy migotały iskierki, chociaż upodobnił się do staruszka – na cieniutkiej jak łodyga szyi kołysała się wielka głowa.”

 

       Powieść jest rozłożeniem stanu głodu na najdrobniejsze elementy. Deprywacji fizycznej, bolesnej w dosłownym tego słowa znaczeniu, gdy skręcają się jelita, puste i pulsujące tą pustką, szukające czegokolwiek, co by je zapełniło, wysycha skóra i ubywa ciała, człowiek „niknie w oczach” i nie jest to przenośni, towarzyszy dojmująca bezradność. Ona odbiera wszelką chęć walki.

 

       Obrazy głodu są tutaj bardzo naturalistyczne, widzimy każdy kolejny i kolejny etap wyniszczania organizmu, popadania od złości i gniewu w całkowitą apatię. Ciężko się o tym czyta i długo później rozmyśla. Jak to jest, gdy myśleć można już tylko o jedzeniu, nic innego nie jest ważne. Czy jesteśmy wówczas jeszcze ludźmi? Jak to jest, gdy patrzysz na umierające z głodu dziecko i nic nie możesz dla niego zrobić. Możesz tylko patrzeć albo zamknąć oczy. Przyznam, ze nie chciałam sobie tego wyobrażać.

 

       Jednocześnie zaś ludzie we wsi widzą, jak puste samochody wjeżdżają do młyna, a wyjeżdżają pełne ziarna. Wszystko to, całe to dobro, jedzie prosto do Moskwy. „Zgromadzeni zbili się w grupki i zastygli, chudzi jak pale, w łachmanach zamiast ubrań, przykuci spojrzeniem do bramy. Za nią jest ich zboże, zdobyli je w pocie czoła, tam jest mąka! Można by upiec choć bochenek, odżyć, uratować się… Bieda przygina do ziemi, w mrok, bez żadnej nadziei na pomoc czy ratunek. Bezsilni i cherlawi padają na ziemię, nieruchomieją, z kogoś już dusza uleciała, tak blisko bramy!”

 

       Przyjrzyjmy się sile emocji tkwiących w tym krótkim fragmencie i wyobraźmy sobie, że podobnie naładowany gniewną, bezsilną rozpaczą jest cały tekst „Żółtego księcia”. Tak właśnie czuli zwykli ludzie. Autor doskonale orientuje się w temacie, o którym pisze, ale też wie o wiele więcej, wie o najdrobniejszych odczuciach, o wewnętrznym stanie świadomości, czy też raczej jej powolnej utraty, był bowiem świadkiem, uczestnikiem Hołodomoru, przeżył go, co wielu się nie udało, i dużo z tego, co opisuje jest zapewne nie tylko wytworem jego wyobraźni.

 

       I choć książka została napisana w latach 60-tych, przypuszczam, że nawet po upływie 30 lat od opisywanych wydarzeń nie musiał autor zbytnio wysilać pamięci, gdyż takie przeżycia pozostają w człowieku wiecznie żywe i nie dają się zepchnąć w niebyt.

 

       Literacko książka nie zestarzała się ani trochę. Hiperrealistyczne, budzące grozę sceny przemieszane są tutaj nie tylko z opisami wręcz poetyckimi, ale też z mowa prostą, chłopską i takim też spojrzeniem na świat. Archaizowany język, z wieloma słowami potocznymi, wziętymi z ukraińskiej dawnej wsi, tłumaczonymi tutaj w przypisach dla lepszego zrozumienia, bardzo powieść wzbogacił. Co najważniejsze, nic tu się z sobą nie kłóci, wszystko spójnie przylega i pasuje. Do tego stopnia, że przez książkę pędzimy z prędkością światła, nie chcąc się zatrzymać, póki nie zamkniemy ostatniej strony. „Żółty książę” to wielka, symboliczna w swej wymowie epopeja smutku i zarazem pomnik pamięci milionów ludzi cynicznie i planowo zagłodzonych na śmierć przez nieludzki system.

 

 

Komentarze

Security code
Refresh

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial