Wersja dla osób niedowidzącychWersja dla osób niedowidzących

Okładka wydania

Duchowa Ścieżka

Kup Taniej - Promocja

Additional Info


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 2 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 2 votes
Okładka: 100% - 2 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Duchowa Ścieżka | Autor: Gregory David Roberts

Wybierz opinię:

Atypowy

  To nie jest dobra książka. To zbiór pięknie wydanych banialuk człowieka, który jest dużo lepszym pisarzem niż myślicielem. Zdecydowanie nie jest natomiast duchowym autorytetem. Oczywiście każdy ma prawo zabrać głos i podzielić się swoim świadectwem życia i drogą jaką przebył do swojego oświecenia. Jednak to co robi Gregory David Roberts to próba stworzenia systemu ze swoich poplątanych doświadczeń i eksperymentowania z najróżniejszymi formami duchowości.

 

Szanuję tego autora za „Shantaram”. To niezwykła, arcyciekawa i wciągająca powieść podczas lektury, której czułem na skórze gorące i wilgotne powietrze Indii. Być może nie powinien pisać już więcej, żeby nie stracił uznania jako ponadprzeciętny pisarz. Albo powinien pozostać przy powieściach. Wiem, że nakładem wydawnictwa Marginesy ukazała się jego druga książka „Cień góry”, ale nie miałem jeszcze okazji po nią sięgnąć. Widziałem jedynie, że i ona nie spotkała się już z tak wielkim uznaniem jak „Shantaram”. Pytanie czy gdyby nie ta pierwsza powieść, ktokolwiek zechciałby sięgnąć po „Duchową ścieżkę”? Ba! Zastanawiam się nawet czy znalazłby jakiegoś wydawcędla swoich mądrości? Moim zdaniem niekoniecznie, bo nie jest to książka odkrywcza. Raczej wiele mieszająca. Gdyby treść broniła się sama, wydawca nie musiałby na okładce dodawać, że jest ona autorstwa pisarza bestsellera „Shantaram”. Jestem pewien, że mnóstwo osób sięgnie po wypociny Gregorego Davida Robertsa wyłącznie z powodu jego powieści. Ja sam zaliczam się do tego grona, i niestety jestem mocno rozczarowany tym co przeczytałem.

 

Autor pochodzi z Australii. W młodości podążał „złą drogą”. Nie kryje tego w „Shantaram”, które jest jego swoistą spowiedzią.Pisze o tym otwarcie również w „Duchowej ścieżce”. Specyficzny styl życia doprowadził go do wyroku dwudziestu lat w więzieniu za napad z bronią palną. Roberts jednak ucieka i staje się jednym z najbardziej poszukiwanych przestępców Australii w historii. Tak trafił do Indii, gdzie przez około dziesięć lat ukrywał się żyjąc w bombajskich slumsach. Ci, którzy czytali „Shantaram” zdają sobie sprawę z jakimi trudnościami musiał się borykać w tym okresie życia. Był to jednak również czas duchowych poszukiwań i poznawania obcej kultury. Nie był to jednak jeszcze czas „nawrócenia”. Choć pracował jako lekarz, współpracował jednocześnie z mafią i brał udział w szmuglowaniu narkotyków. To sprawiło, że kolejny raz został złapany oraz skazany. Tym razem trafił do więzienia. To właśnie czas izolacji nakłonił Gregorego Davida Robertsa do zmierzenia się z przeszłością w formie powieści. „Shantaram” okazał się niebywałym sukcesem i każdy musi przyznać, że autor ma wyjątkowy talent, by bez wieloletniej pracy nad swoim warsztatem napisać tak dobrą książkę. Jego opowieść przetłumaczono na ponad 40 języków i wydano w przeszło 100 krajach! „Shantaram” sprzedało się w milionach egzemplarzy, co sprawiło, że ten jakby nie patrzeć przestępca, stał się niejako z marszu rozpoznawalnym pisarzem.

 

Czy jednak zmieniła się jego tożsamość? Wciąż pozostaje skazańcem związanym z napadami i handlem narkotykami. Czy więzienie tak go przemieniło? Gregory David Roberts twierdzi, że odnalazł drogę do pokoju. W „Duchowej ścieżce” opisuje ten proces, w którym krok po kroku odkrył wewnętrzną siłę. Ja jednak nie kupuję tego. Niestety nie jest dla mnie w żadnej mierze autorytetem, ponieważ w swoich rozmyślaniach plącze ze sobą zbyt wiele kwestii.

 

W pierwszym rozdziale istnienie fotonów przedstawia jako dowód na istnienie metafizyki. Dalej nazywa Jezusa swoim ulubionym myślicielem i wyrywa jedną z Jego wypowiedzi z kontekstu, nadając jej inne znaczenie niż to, które znajdujemy w Ewangelii. Dalej autor przyznaje, że w młodości to Maryja (a nie ulubiony Jezus) była adresatką wszystkich jego modlitw. Aktualnie natomiast ma swojego duchowego nauczyciela w Indiach (zdjęcie guru można zobaczyć na końcu książki). Z każdego systemu wierzeń bierze to co mu odpowiada, lepiąc sobie z tego coś na kształt nowej religii. A to wszystko ubrane w piękne, okrągłe zdania, pełne (samo)akceptacji i miłości.

 

Autor zaznacza, że niczyja droga nie jest dobra lub zła oraz nie podlega ocenie. Ja jednak oceniam książkę, i ona jest po prostu niepotrzebna. Niewiele wnosi. Pełna jest natomiast niespójnej próby syntezy wszystkiego co Gregory David Roberts przeżył w swoim szalonym życiu. Odnalazł pokój w regularnym dęciu w konchę. Ciężko było mi zachować powagę, gdy czytałem o tym jak ofiarowuje poszczególne dźwięki innym bóstwom.

 

Szczęśliwie książka nie jest długa, dlatego z szacunku do autora przeczytałem ją do końca. Nie będę jednak dobrze wspominał tej przygody. Zdecydowanie bardziej przemawia do mnie jako narrator powieści niż autor duchowych wskazówek. Dlatego tak jak nadal będę polecał ludziom lekturę „Shantaram”, z taką samą gorliwością będę im odradzał „Duchową ścieżkę”. Szkoda czasu.

 

Komentarze

Security code
Refresh

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial