Wersja dla osób niedowidzącychWersja dla osób niedowidzących

Okładka wydania

Jasnowidz I Czarownica

Kup Taniej - Promocja

Additional Info


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 3 votes
Akcja: 100% - 3 votes
Wątki: 100% - 3 votes
Postacie: 74.67% - 3 votes
Styl: 100% - 4 votes
Klimat: 100% - 3 votes
Okładka: 100% - 3 votes
Polecam: 100% - 4 votes

Polecam:


Podziel się!

Jasnowidz I Czarownica | Autor: Mark Arturro

Wybierz opinię:

SKAZANI NA CZYTANIE

  Marek - jasnowidz i tarocista zamierza osiąść na stałe w niewielkiej wsi nieopodal Spały, i Tomaszowa Mazowieckiego. Czeka tam na sprzedaż działka w zastanawiająco niskiej cenie, lecz wiąże się to z ukrywaną, nie tylko przez mieszkańców, tajemnicą. Marek nawiązuje bliskie kontakty z jedną z mieszkanek wsi - Darią. Kontrowersyjna wdowa, czarująco piękna, ale czy tylko? O tym, co dzieje się w jej domu, gdy nikt nie widzi, krążą legendy. Śmiesznie? Strasznie? Podniecające? Na te pytania poznacie odpowiedzi za moment w mojej recenzji.

 

"Jasnowidz i czarownica" to książka napisana przez Marka Arturro wydana tego roku (2022) przez Wydawnictwo Alternatywne. Z tego, co kojarzę należy ono do grupy wydawniczej Wydajemy Książki wraz z Wydawnictwem Wieża Czarnoksiężnika. Tę powieść reklamuje hasło: "Powieść o zabarwieniu seksualno-optyczno-kryminalnym w odcieniu horroru". Do tego jeszcze przejdziemy, ale zacznijmy od części wizualnej.

 

Książka w moich standardach zalicza się już do tych obszerniejszych. Posiada 528 stron podzielone na cztery części i czternaście rozdziałów. Okładka miękka, niestety bez skrzydełek, nad czym ubolewam. Sama grafika na froncie kojarzy mi się z takimi starymi powieściami z początku wieku, które najczęściej były umieszczone na kryminałach, gdzie głównym bohaterem był policjant z problemami. Jestem sroką okładkową i jeżeli wchodzę do księgarni bez większego celu, to jak książka prezentuje się na pierwszy rzut oka ma ogromne znaczenie. Dopiero później czytam opis i sprawdzam wydawnictwo.

 

Boli mnie to, co zrobiono wnętrzu tej opowieści. Zadziało się tam to, co z okładką, czyli sprowadzenie do samych ideałów. Książki czytają różne osoby, w tym takie jak ja - z wadą wzroku. Nie jest ona poważna, ale astygmatyzm sprawia, że ten obszerny tekst napisany drobnym maczkiem, się rozmywa. Mam dobrze dobrane okulary i soczewki, na świeżo robione badania w ubiegłym miesiącu, a i tak czytanie sprawiło mi dyskomfort. Zamiast skupić się na rozumieniu tekstu, zachwycaniu nad fabułą, skupiałam się na łączeniu liter w słowa. Wiem, że obecnie lektura do najkrótszych nie należy, ale myślę, że gdyby tak delikatnie poprawić ten tekst i nawet dostalibyśmy 200 stron więcej, niewielu osobom, by to przeszkadzało.  

 

Przejdźmy do fabuły i do tego, co na jej temat już pisałam wcześniej. Ta książka z całą pewnością jest dobra, jednak nie dla mnie. "Jasnowidz i czarownica" to miks gatunkowy. Połączenie tego, co dorośli uwielbiają - horror, erotyka, kryminał i tona żartów. Ja lubię takie szalone mieszanie stylów i chętnie, po tego typu pozycje sięgam. Niestety zamiast być roześmiana, czułam jak przechodzą mnie ciarki żenady. Miałam wrażenie, że rozmawiam z TYM pijanym wujkiem na weselu, który nie bardzo rozumie, że jego kiepskie żarty są niesmaczne. Najgorsze jednak nastąpić miało, gdy opowieść zaczęłam mi się kojarzyć z parodią "Inkuba" Artura Urbanowicza. Wiecie, mężczyzna trafia na wieś, gdzie poznaje dojrzałą kobietę, uznaną przez społeczeństwo za czarownicę, we wszystko zamieszani mundurowi i jakaś tajemnicza moc. Niby wątek jest już oklepany, ale w tym wypadku strasznie mocno uderzył w moją wyobraźnię.

 

Powieść jest wszędzie kreowana jako horror. Dla mnie to horror nie jest, może gdyby pozbyć się elementów komedii, ale w obecnej sytuacji myślę, że to wprowadzenie czytelników w błąd. 

 

W historii jest wiele stereotypów, które w 2022 roku moglibyśmy już sobie odpuścić. Wiem, że akcja dzieje się na wsi, a nie każda taka polska społeczność jest już "cywilizowana" w naszym wielkomiejskim rozumieniu. Jednak dla mnie mieszkańcy tej wsi są przedstawieni jako prości, głupi ludzie. Kobiety ładne, ale zaniedbane. Jak facet to stary alkoholik. Wszystko załatwisz za butelkę wódki. Ludzie zawistni. Jest trochę takich kwiatków. Może ja jestem innym pokoleniem, może czegoś nie rozumiem, ale takie obrazy do mnie nie trafiają. Nie chodzi o zakłamywanie rzeczywistości, ale takich wsi jest w Polsce jest co raz mniej i przestańmy ciągle pokazywać tylko je w takich aspektach.

 

Specjalnie nie poruszam tu wątku erotyki. Czytam wiele tego typu książek i myślę, że byłoby nie fair abym tu negowała jakieś sceny, które w innych książkach uznaję za dobre. Różnicą jest to, że te "dobre" wątki są w romansach, a tu dostajemy "horror".

 

Może dziesięć lat temu tak książka bardziej, by mi się spodobała, ale obecnie pasuje mi do niej powiedzenie: "co za dużo to nie zdrowo".

Tulliana

Erotyczna powieść dla dorosłych trochę śmieszna, trochę straszna, raczej nudna

 

  ,,Jasnowidz i czarownica” to na pierwszy rzut oka dosyć ciekawa książka osadzona w polskich realiach (w pewnej wsi nieopodal Spały, Inowłodza i Tomaszowa Mazowieckiego). Powieść stanowi mieszankę kilku gatunków literackich takich jak: powieść obyczajowa, erotyk, horror, komedia - i z całą pewnością przeznaczona jest wyłącznie dla dorosłych czytelników (pełno tutaj obscenicznych słów, wulgaryzmów, dość prymitywnie opisanych aktów seksualnych).

 

,,Jasnowidz i czarownica” to książka z kategorii tych, w których zamysł autora był znacznie lepszy od samej jego realizacji. Powieść zaczyna się bardzo interesująco, niestety w miarę czytania fabuła zaczyna być męcząca, a nachalne opisy erotycznych przygód jej bohaterów robią się zwyczajnie odpychające. Jeśli jesteście ciekawi, co może spotkać Marka - dziwnego jasnowidza i tarocistę, który zamierza osiedlić się na stałe w nawiedzonym domu i jakie relacje łączą go z kontrowersyjną wdową Darią, koniecznie sięgnijcie po powieść Marka Arturro.

 

,,Jasnowidz i czarownica” to książka pogmatwana oraz trudna do jednoznacznej oceny. Powieść posiada w sobie spory potencjał, ale jej akcja przypomina w dużej mierze nakręcony po kosztach słabej jakości, wręcz ordynarnie wulgarny film porno, gdzie trudno ocenić, co jest śmieszne, co straszne, a co zwyczajnie niestosowne. W książce zdecydowanie brakuje humoru sytuacyjnego, finezji i delikatności przy opisywaniu scen erotycznych, zaś większość decyzji jej bohaterów oparta jest na najniższych, wręcz zwierzęcych instynktach…

 

Specyficzny język i przydługie wielokrotnie złożone zdania utrudniają lekturę tego ,,dzieła”

 

Pomimo wielu zastrzeżeń co do wartości merytorycznej i samej treści recenzowanej tutaj powieści, postanowiłam przeczytać to opasłe tomiszcze od pierwszej do ostatniej strony, trochę mając nadzieję, że wartka akcja nieco przysłoni mi stylistyczne braki jej autora. Niestety w ,,Jasnowidzu i czarownicy” jest bardzo dużo powtórzeń, chaotyczne wątki, wiele scen erotycznych, które wydają się zbędne – nic nowego nie wnoszą do fabuły powieści. Zarówno styl książki, jak i cała jej fabuła może wzbudzać kontrowersje w czytelniku, mnie niestety przywodzi ona na myśl dość tandetne powieści Blanki Lipińskiej albo ckliwe opowiastki naszpikowane scenami dla dorosłych, które zamiast rozbudzać wyobraźnię i zachęcać do refleksji pomagają co najwyżej osiągnąć zamierzony efekt podczas masturbacji w domowym zaciszu…

 

Dlaczego tak trudno znaleźć mi coś pozytywnego w tej osobliwej powieści z pogranicza powieści erotycznej i obyczajowej? Być może autor książki założył realizację zbyt wielu celów w jednym tylko utworze. Może zamiast opisywać pobieżnie mieszkańców całek wsi byłoby lepiej skupić się na wiarygodnym przedstawieniu głównych bohaterów?

 

Moim zdaniem Mark Arturro nie wykorzystał potencjału drzemiącego w charakterystyce jasnowidza i tarocisty, powinien dopracować jego postać tak, by czytelnik mógł poznać jego emocje, stany uczuciowe, wątpliwości, czy nawet hierarchię wartości. Balansowanie między gatunkami literackimi w przypadku powieści ,,Jasnowidz i czarownica” zdecydowanie się nie powiodło. Autor sprowadza bohaterów do prymitywnych istot, których sensem życia wydaje się być przede wszystkim szybkie i mało wyszukane zaspokajanie potrzeb seksualnych, próżno szukać tutaj jakiś wartościowych wypowiedzi, porywających wątków kryminalnych, czy nawet uczuć bliskich literaturze obyczajowej.

 

Nie znałam wcześniej twórczości autora ,,Jasnowidza i czarownicy”, co więcej opis wydawcy tej książki uznałam za intrygujący, ale… zdecydowanie jestem rozczarowana niniejszą publikacją. Jeśli macie ochotę sprawdzić, czy zgadzacie się z moją opinią na temat tej książki, zachęcam do jej lektury. Polecam czytać ją z przymrużeniem oka, nastawieniem na mało wyszukane, wręcz prostackie opisy aktów seksualnych, w tle których dzieje się to i owo w mało zachęcającej scenerii…

Mirosława

  Sięgając po książkę „Jasnowidz i czarownica” liczyłam na historię, w której zdolności paranormalne, wróżbiarstwo i elementy ezoterycznej wiedzy zdominują fabułę. Tymczasem jest ona bogata w zupełnie inne wrażenia.

 

Do niewielkiej polskiej wsi położonej niedaleko Spały, przyjeżdża Marek, który niedawno wrócił z Amsterdamu. Wieść o jego przybyciu roznosi się lotem błyskawicy, gdyż Marek jest jasnowidzem i tarocistą. Szuka swego miejsca na ziemi i ma nadzieję, że to właśnie w tej wsi osiądzie na stałe. Szukając noclegu, trafia do młodej, pięknej i kontrowersyjnej wdowy, Darii Morciak. Już pierwsze chwile pobytu w tym miejscu dostarczyły mu niespodziewanych wrażeń, w czasie których poznaje uroczą policjantkę Idalię Arent.

 

Mam mieszane odczucia po przeczytaniu książki pana Marka Arturo, który z jednej strony rozbawił mnie swoim poczuciem humoru, ale z drugiej zniesmaczył niektórymi opisami scen, zwłaszcza erotycznych. Nie mam nic przeciwko tego typu epizodom w powieściach, ale tym razem autor przesadził w swoim siermiężnym ich pokazywaniu. Gdyby nie sprośny, wręcz niewybredny i wulgarny język, byłaby to niezwykle humorystyczna opowieść o życiu w niewielkiej, zacofanej wsi, bez perspektyw, gdzie najważniejszy głos należy do księdza. Scenki rodzajowe przedstawiane przez autora działają na wyobraźnię i wywołują wybuchy śmiechu. Fabuła obfituje w wiele zabawnych gagów z zastosowaniem efektu domina, czyli jakieś jedno zdarzenie wywołuje kolejne i kolejne, aż w końcu tworzy się z tego zabawny galimatias.

 

Wieś stworzona przez pana Arturro została przedstawiona w nieco krzywym zwierciadle, w którym punktuje mentalność małej zacofanej, prostej społeczności, która żyje plotkami, miejscowymi sensacjami, a czas wypełnia im praca w gospodarstwie przemieszana z piciem alkoholu, jedzeniem i seksualnymi wyczynami. Jednocześnie unaocznia obłudę ludzi uważających się za wierzących, ale postępujących wbrew temu, co wyznają. Bardzo trafnie wyraża to w pewnym momencie Marek, mówiąc o tego typu osobowościach, że w jednym ręku trzymają różaniec, a w drugim siekierę, „notabene tak zwanych wiernych i bardziej świętych aniżeli sam watykański papa.”

 

Pan Mark Arturro debiutuje niezwykle brawurowo, pokazując, że nie boi się dotkać trudnych, kontrowersyjnych tematów, a przy tym ma specyficzny sposób wyrażania tego siarczystymi słowami prowokując, szokując, ale jednocześnie bawiąc. W bardzo luźnym stylu, niegrzecznym, wykraczającym poza granicę smaku punktuje polską zaściankowość i sposób myślenia ludzi, którzy wychowani zostali w określonych normach społecznych i postrzegają wszelkie odmienności, jako grzech i powód do napiętnowania.

 

Czytając opis na okładce książki, od razu znajdziemy informację, że jest to „książka przeznaczona dla osób nieletnich”. Wskazuje na to również okładka sugerująca erotyczne wątki. Szczerze mówiąc, a raczej pisząc, liczyłam na bardziej „tarotową” fabułę, z elementami ezoterycznymi, a tymczasem otrzymałam frywolną, satyryczną opowieść z erotycznymi ekscesami.

 

Dziwne wydało mi się to, że powieść została zaliczona do horroru i fantastyki. Uważa, że jest to przesada, gdyż w żadnym momencie nie czułam przerażenia, a wręcz przeciwnie, nie raz rozbawienie, ale też skonsternowanie niektórymi zwrotami i akcjami. Określiłabym ją raczej erotycznym horrorem, gdyż pod tym względem można poczuć zażenowanie, zniesmaczenie, a nawet obrzydzenie.

 

Są w niej elementy lekkiej grozy, wątków obyczajowych, erotycznych, egzystencjalnych, piętnujące ludzkie wady, herezję, fałszywą pobożność i zaściankowość. To lektura dla osób lubiących tego typu klimaty, bezpruderyjnych, otwartych na nietuzinkowe fabuły. Powieść otwiera Preludium, zamiast prologu, w którym autor zaznacza, że kieruje swoją książkę do „grona czytelników życiowo wyluzowanych, obdarzonych poczuciem humoru”. Jej treść wynikła wskutek fascynacji autora pracą Pana Deimiena pt.: „Wdowy”. Pomijając epizody czysto erotyczne, jest to całkiem zabawna i lekka opowieść o życiu w małych społecznościach, których odzwierciedlenie na pewno można znaleźć w rzeczywistym świecie. Z pewnością w nie jednym środowisku życie mieszkańców toczy się wokół seksu, alkoholu, plotek i sensacyjnych zdarzeń, które przerywają monotonię szarej, nudnej codzienności.

Magdalena Szczepańska

  To bardzo specyficzna książka. Przede wszystkim ze względu na język. Jest pełen prymitywnego erotyzmu, bezpośredni i często zawstydzający. Zero romantyzmu, tylko odarte z emocji słowa. Na wieś przyjeżdża pewien znany aktor, który ma również opinię jasnowidza i tarocisty. Od razu zdobywa niezdrową ciekawość i przykuwa uwagę mieszkańców. Jak to w małej wsi, każda nowość jest sensacją. Postanawia kupić nawiedzony dom. Taką opinię ma ten budynek. Związana jest z nim ogromna tajemnica, nierozwiązana sprawa. A w takich wypadkach domysły, przesądy i plotki nie mają granic. Jednak Marek nie słucha plotek, nie wierzy w duchy i po przeprowadzeniu remontu wprowadza się do domu. Poznaje mieszkańców wsi, z niektórymi się zaprzyjaźnia. Można by pomyśleć, że to książka jak wiele innych. Ale nie…

 

Jest inna ze względu na to, jak ukazuje różnice w mentalności mieszkańców wsi. Niektórzy są wykształceni, postępowi, o nowoczesnych poglądach. Inni są prymitywni, bez ambicji, zamknięci w przeszłości. Najdziwniejszy jest język, którym mówią bohaterowie. Nie brakuje starych, wioskowych form, jak „mata”, „dajta”. Są przekleństwa. A to wszystko połączone często z górnolotnymi, eleganckimi słowami. Wręcz używanymi w poezji. Zdania często są przez to rozwlekłe.

 

Autor obnaża i wyśmiewa mentalność zamkniętych w swoich poglądach mieszkańcach wsi. Wyolbrzymia ich przesądy i język. A także ich skłonność do plotek. Wręcz przerysowuje te cechy. Ludzie są głupi i zaściankowi, kobiety zaniedbane, złośliwe i zawistne. Mężczyźni to alkoholicy. Wszystkie sprawy załatwia się dzięki łapówkom i wódce. Z powodu tajemniczych spotkań u Darii mieszkańcy chcą spalić jej dom. Daria zna się na ziołach, robi nalewki i jest biseksualna, dlatego ma opinie wiedźmy. Każdy myśli tylko o tym, żeby się najeść, napić i popieprzyć. A gdy ktoś jest inteligentny i ma pieniądze, to na pewno zarobił je na czymś nielegalnym.Czytelnicy mieszkający we wsiach mogliby się śmiało obrazić za takie stereotypowe przedstawienie.

 

Wszędzie jest pokazany prymitywny seks. Gospodarz bierze od tyłu swoja żonę dojącą krowę. Ich syn masturbuje się wąchając ukradzione majtki sąsiadki. Brat i siostra zabawiają się w łóżku, by rozładować napięcie seksualne. Dziewczyna zaprasza do domu dwóch żołnierzy, by uprawiać z nimi seks w trójkącie. Nieznajoma para trafia razem do piwnicy i uprawiają seks na schodach, nie znając nawet swoich imion…Młode dziewczyny myślą tylko o tym, żeby sobie ulżyć, czyli w języku autora „nadziać na pal”. Najlepiej, żeby po zbliżeniu miały problemy z chodzeniem. Do tego grubiański i wulgarny sposób nazywania intymnych części ciała. Tu nie ma za krzty uczuć, tu jest sam goły popęd seksualny. To nie erotyk, to porno. Dozwolone dla pełnoletnich czytelników.

 

Na tle bohaterów wyróżnia się też Daria, wdowa. O tym, co dzieje się w jej domu, krążą we wsi legendy. Ludzie mówią o pijaństwach i orgiach. Ale cóż, co złego jest w zabawie, do której goście są skorzy? Przecież nie samymi obowiązkami człowiek żyje, a potrzeby fizyczne każdy posiada. Daria jest postępowa, wyzbyta uprzedzeń oraz kompleksów. To kobieta nowoczesna, znająca swoje potrzeby. Niektóre młode mieszkanki wsi naśladują ją i podzielają jej poglądy, a inni najchętniej spaliliby ja na stosie, mimo że skrycie zazdroszczą jej odwago do życia po swojemu.

 

To książka dla czytelników bezpruderyjnych, aż za bardzo wyluzowanych i z poczuciem humoru. A także dla osób o ukształtowanym myśleniu o seksie. Na pewno nie dla młodych i niedojrzałych. Można się przy niej dobrze bawić i zarumienić. Mamy tu także ciekawą historię o nawiedzonym domu. Dla każdego coś miłego-połączenie śmiechu, krytyki, seksu i strachu. Dla niektórych może to być jednak zbyt męcząca mieszanka. Dla mnie właśnie taka była. Powieść jest po prostu przeładowana, zbyt ciężka. Jest w niej fabularny bałagan. Zamiast czytać z przyjemnością, miałam wrażenie, że brnę przez gliniaste błoto. Umęczyłam się. Powieść o zabarwieniu seksualno-optyczno-kryminalnym w odcieniu horroru. Rzeczywiście, niestety tylko w odcieniu, bo tego horroru jest jak na lekarstwo. W ogóle się nie bałam, a fajnie by było mieć jakąś przeciwwagę dla tego przytłaczająco prymitywnego porno. Kryminału też tu mało. Jedynie seks i karykaturalna charakterystyka wieśniaków.

 

Ale żeby nie być jednostronna i tylko na „nie”, muszę przyznać, że opisy są bardzo piękne. Rozbudowane i bardzo plastyczne, działające na wyobraźnię. Jednak czy takie wręcz poetyckie opisy przyrody to odpowiednie miejsce w tej właśnie powieści. To naprawdę wątpliwe.

 

W każdym razie, ja nie przeczytam tej książki po raz drugi. Straciłam cenny czas, a przeważnie czułam niesmak. Hmm… Może w takim razie jestem za mało wyluzowana lub mam zbyt małe poczucie humoru? Wolę myśleć, że książka nie trafiła po prostu w mój gust i tyle. Ile ludzi, tyle preferencji. Ale musze być uczciwa i wg swojej oceny niestety nie polecam tej lektury. Chyba że ktoś się naprawdę bardzo w życiu nudzi i nie ma co zrobić z nadmiarem czasu.

Niegrzeczne literki

  Niech rzuci kamieniem ten, kto nigdy nie widział jasnowidza w TV. Choć zazwyczaj ich wyśmiewamy, to w czeluściach duszy pojawia się pytanie, czy ich „dar” to tylko fikcyjna bajeczka, która ma na celu zwiększyć zawartość portfela?

 

Okładka, obok której nie sposób przejść obojętnie.

Bohaterowie, którzy mają swoje sekrety.

Nutka grozy i niewiadoma, zwiększająca apetyt na książkę.

 

Marek jest znużony wielkomiejskim życiem, dlatego postanawia oderwać się od miejskiego zgiełku i odetchnąć w wiejskiej ciszy. Jego niezwykły dar jasnowidzenia sprawia, że zmęczenie podwójnie go przygniata. I choć sądzi, że ta przygoda przyniesie mu ukojenie, to los postanawia spłatać mu niezłego figla.

 

Mężczyźnie wpada w oko dom, którego właściciele nie osiadali w nim na długo. Częste zmiany lokatorów tylko sprawiają, że apetyt na tę posiadłość się wzmaga. Szybko okazuje się, że był w błędzie. Wciąż są tam dusze, które nie chcą jej opuścić…

 

Jednak nie pozostaje bezczynny. Postanawia stawić temu czoła przy pomocy pewnej mądrej kobiety. Czy uda mu się oczyścić dom z duchów?

 

Muszę zaznaczyć, że była to dość obszerna lektura. Ponad pięćset stron humoru, pikanterii i fabuły, osadzonej w niewielkiej wsi w okolicy Spały. Główny bohater jest jasnowidzem, który nie nadużywa swoich zdolności. Powiedziałabym wręcz, że jest dość oszczędny w korzystaniu ze swoich mocy. Bardzo dobrym zagraniem ze strony autora było zakwaterowanie go w domu Diany. Kobieta jest powszechnie uznawana za czarownicę, co idealnie oddaje tytuł powieści. Oczywiście jest to przekłamane przekonanie, rodem z dalekich czasów, w których to wyzwolone zielarki uchodziły za wiedźmy. Kobieta nie przebiera w kochankach, nie wykluczając z nich osobników tej samej płci. Czerpie z życia całymi garściami, wierząc w swoje racje, za co ma u mnie ogromnego plusa.

 

Bohaterowie poboczni zostali sprowadzeni do dość niechlubnej roli wiejskich postaci z polskich komedii. Brak ambitniejszych stanowisk oraz patologia dość mocno wychodzą przed szeregi. Jednak taki był zamysł autora, wiec nie ma tu co oceniać takiego zabiegu. Niemniej został on poprowadzony bardzo sprawnie, czym zyskał w moich oczach. Pojawiła się gwara, wszechobecny alkohol i porywczość seksualna. No i tu też bym tak do końca nie ufała takiemu przekonaniu, ponieważ w mniejszych wioskach, wieści szybciej się rozchodzą, co wymusza na mieszkańcach bardziej pobożne zachowanie. Ale znów odbiegłam od tematu.

 

Ogólnie jestem fanką książek, który potrafią przebić się przez okowy systemu i swoją innością zaskoczyć. Tak było i w tym przypadku. Słaby warsztat? Brak elokwentnej narracji? Obsceniczne sceny? Spoko. Lubię to 😉Mnie autor przekonał, choć liczyłam na więcej magicznych wątków.

 

Fani spirytystyki również odnajdą coś dla siebie. Mark Arturro nie pominął seansu, który czytałam nie potrafiąc się od niego oderwać. Nie pomija również opisów otoczenia. Bardzo delikatnie buduje napięcie, wprowadzając nas do fabuły.

 

Odrobinę przeszkadzała mi mała czcionka, której odstępy pomiędzy wierszami zostały dodatkowo zmniejszone. Książka została podzielona na cztery części, a każdy rozdział poprzedza jego nazwa, sugerująca opisywane wydarzenia.

 

I choć książka ta nie jest horrorem, a wszelkie ceny grozy bardzo mnie bawiły, to jestem pewna, że do niej wrócę. Ubawiłam się, zarumieniłam i miło spędziłam czas.

 

Czy i Wam przypadnie do gustu?

 

Cóż…

 

Jeśli tylko odłożycie na bok wszelkie oceny i nie będziecie katować jej stereotypami, to obiecuję, że będziecie się bawić równie dobrze co i ja.

 

 
 

Komentarze

Security code
Refresh

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial