Wersja dla osób niedowidzącychWersja dla osób niedowidzących

Okładka wydania

Niewysłowione Bycie Wiersza

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 2 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 2 votes
Okładka: 100% - 2 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Niewysłowione Bycie Wiersza | Autor: Leśniak Sławomir

Wybierz opinię:

czytacz1967

 Rainer Maria Rilke jest prekursorem egzystencjalizmu w poezji. Na czym polega nowatorstwo w twórczości austriackiego poety? Poeta bardzo często sięgał w swoich wierszach po imitacje czyli mimesis. W owym czasie, gdy Poeta tworzył, mimesis właśnie przeżywała swój kolejny rozkwit. Rilke po prostu zamoczył pióro w atramencie pojęć już dobrze znanych od starożytności i nie zwracając uwagi że to już było, że kiedyś już to czytaliśmy – daje Czytelnikowi poezję czystą i pozbawioną pecyn przeszłości.

 

Ale żeby Czytelnik zrozumiał o co w tym wszystkim chodzi Sławomir Leśniak w pierwszej części omawia bardzo szeroko pojęcie mimesis właśnie. Tak dokładnie jest to reinterpretacja tego zjawiska. Tak czy inaczej Sławomir Leśniak wykłada na kilkudziesięciu stronicach udział mimesis w sztuce, nie tylko w poezji. Od zawsze poezja czerpała z innych sztuk, poczynając od „Odysei”, kończąc zaś na współczesnym nam Jacku Podsiadło. Nie bez słów górnolotnych można powiedzieć iż mimesis dała ugruntowanie poezji Rilkego. Napisać Rilke równa się mimesis to jakby nic nie powiedzieć. Wiem, że powyższe zdania można odebrać jako truizm. Pan Adam pisze to co już znawcy tematu dawno wiedzą. Tym zaś którym obce są owe pojęcia – z pewnością nie sięgną po omawianą pozycję. No, bo po co? Jeśli nie interesujesz się hydrologią, omijać będziesz każdą wzmiankę o wodzie. Oczywiście powiedziałem to symbolicznie. Niestety – chociaż kocham poezję – Sławomir Leśniak nie dla mnie. Za mało wiedzy szczegółowej, dialektalnej.

 

Ale co w takim razie napisać? Zajmijmy się zatem samym wykładem Leśniaka. Jest on napisany niełatwym językiem. Autor posługuje się wyrażeniami trudnymi do zrozumienia na pierwszy rzut oka. Niełatwo je znaleźć w jakimkolwiek słowniku. A przebrnięcie przez akapity pełne niedogodności słownych nie jest przyjemne.

 

Ale prawdziwa jazda pod górę zaczyna się gdy otworzymy drugą część książki. Takiego nagromadzenia „pułapek” językowych dawno nie widziałem. Nie dość na tym: Autor powołując się na badania poezji Rilkiego cytuje owe opracowania w oryginale, co może spowodować u Czytelnika frustracje a nawet rezygnacje z dalszego czytania. Przyznam się szczerze, że chociaż robiłem notatki, to jednak odłożyłem „Niewysłowione …” na półkę. I pomyślałem wtedy że praca naukowa jest po to aby sięgać po nią aby sprawdzić tę czy tamtą tezę. Tak jak sięga się po encyklopedię, aby sprawdzić jakośkolwiek informację. Czytanie od początku do końca daje co prawda ogląd całości twórczości Rilkego, ale aby zrozumieć w stu procentach – zrozumieć, nie wykuć się na pamięć!, powinniśmy przeczytać odpowiednie akapity po kilka, a może nawet kilkanaście razy.

 

Może przesadzam, patrzę z własnej perspektywy. A niestety ta pozycja nie jest dla mnie. Owszem – widzę potencjał u Autora, jego zaangażowanie, wielką dyscyplinę poszukiwacza materiału merytorycznego oraz i przede wszystkim miłość do poezji Rilkego. Z doświadczenia wiem, że gdy człowiek nie ma pasji do tego co robi, wychodzą marne rzeczy. Zamiast na metr, zboże rośnie na kilka centymetrów. A chleb z tego zboża nie smakuje tak jak chleb, tylko coś co zostało tak nazwane. Bez żadnej skromności wobec Sławomira Leśniaka powiem że ten człowiek mi zaimponował. Napisał esej literacki – tak trzeba nazwać „Niewysłowione …” w taki sam sposób jak uczeń liceum pisze rozprawkę na dowolny temat. Widać że Leśniak porusza się w świecie Rilkiego swobodnie i ma osobisty stosunek do tego poety.

 

Ta pozycja jest dla wyznawców Rilkego, i tylko dla nich. To tak jak z kampanią wyborczą pewnej partii politycznej. Można zauważyć, że jest nastawiona – kampania, na przekonanych do tej partii. Sympatycy owej partii słyszą, to co chcą usłyszeć. Czy można w ten sposób uzyskać nowych zwolenników? Czy można dotrzeć do nowych czytelników pisząc tak jak Sławomir Leśniak? Czytelnik który weźmie do rąk „Niewysłowione …” powinien już należeć do elitarnego grona zwolenników Rilkego. I do elitarnego grona słownictwa naukowego. To może odrzucić od omawianej pozycji.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial