Wersja dla osób niedowidzącychWersja dla osób niedowidzących

Okładka wydania

Moja Misja Wojenna

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 2 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 2 votes
Okładka: 100% - 2 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Moja Misja Wojenna | Autor: Klementyna Mańkowska

Wybierz opinię:

Inka

 Zanim czytelnik zapozna się z życiorysem niezwykłej kobiety, Klementyny Mańkowskiej z domu Czarkowskiej – Golejewskiej, zwanej pieszczotliwie Inią (choć wydawałoby się, że nie przystoi tak tytułować hrabinę), przestudiuje wstęp napisany przez jej syna, potem przedmowę Andrzeja Szczypiorskiego, a w końcu Jerzego Topolskiego. Trzy różne punkty widzenia: dziecka uzupełniającego wspomnienia o kilka sprostowań. Pisarza przyznającego się do czytania „z napięciem, zaciekawieniem, podziwem i odrobiną buntu”. I naukowca podkreślającego mikrohistoryczny wymiar opisywanych wydarzeń, ich obiektywny wymiar, a nie magię stylu, czy kompozycji. Mamy tutaj ciekawy wykład na temat genezy polskiego ruchu oporu i studium historyczne realiów polityczno – społecznych przed, w trakcie i po zakończeniu II wojny światowej. Wszystkich łączy jednak wspólny obraz Mańkowskiej: pięknej, inteligentnej, odważnej kobiety. Jednego z najlepszych szpiegów. Jak na ironię – podobnie, jak w przypadku Krystyny Skarbek (ponoć wielkiej miłości Iana Fleminga, który Jamesowi Bondowi nadał właśnie jej cechy), jak i baronówny Wandy Kronenberg, czy Elżbiety Zawadzkiej, prędzej dowiedział się o niej świat, niż polski czytelnik. Jedynie słuszna epoka odeszła. Nadszedł czas na uzupełnianie białych plam historii. Nadszedł też czas, by wspomnienia i autobiografie śmiało, bez zakłamań cenzuralnych, ujrzały światło dzienne.

 

I oto ona. Długo każe na siebie czekać. W sensie dosłownym – przez blisko czterdzieści stron tekstu. W metaforycznym – wspomnienia spisane w latach osiemdziesiątych, opublikowane we Francji w dziewięćdziesiątych, w Polsce – u progu XXI wieku rozpoczynają się od dużej, czarno – białej fotografii. Klementyna, piękna kobieta w rozkwicie klasycznej urody, ze starannie ułożonymi włosami, wystylizowaną pozą i promiennym uśmiechem zdaje się mówić: „W maju 1938 roku miałam dziwny sen”. To ilustracja, wstęp do awanturniczej historii, której nie powstydziłaby się żadna ambitna powieść, czy film przygodowy, szpiegowski. Życie, jak zwykle, pisze najlepsze scenariusze.

 

W chwili wybuchu wojny Inia ma dwadzieścia pięć lat, męża i dwójkę dzieci. Beztrosko spędza czas w swoim pałacyku w Winnogórze, co jest przywilejem arystokracji. Jeździ na rasowym koniu dla przyjemności, ubiera się w piękne toalety, wydaje przyjęcia. Paradoksalnie, początek światowego piekła nie zmieniła aż tak drastycznie tego rytmu. Niemcy szanowali polskie elity, wyższe sfery. Na ile to było oczywiście możliwe, zważywszy na okoliczności. Dzięki wysokiej kulturze, inteligencji, znajomości języków Klementyna zostaje łączniczką. Przemyca tajne dokumenty, mikrofilmy. Musi być dobrą aktorką. Udawać przyjaźń z Gestapo. Narażać się w ciągłym strachu przed oskarżeniem o kolaborację.

 

Trochę brakuje w tej publikacji doniesień o przedwojennej codzienności. Ciężar narracji przeniesiony jest na relację z działań wojennych: ratowanie męża, podróże do Włoch, Berlina, Paryża, czy Ameryki. Razić mogą także partie dialogowe; rozmowy (bardziej lub mniej autentyczne) odtwarzane na potrzeby książki. Zmierzające ku stworzeniu klimatu, ciekawej fabularyzowanej opowieści. Brakuje tu również uczucia zagrożenia, niebezpieczeństwa przypisanego do tak niebezpiecznych misji, jakimi są niewątpliwie akcje szpiegowskie, czy przesłuchania na policji. Wyobraźnia domaga się pożywki. Tymczasem czytelnik otrzymuje suche namiastki bez przypraw.

 

Autorka wyjątkowo oględnie mówi też o uczuciach. W pierwszoosobowych zwrotach pojawiają się w większości czasowniki: „nie musiałam się bać”, „zwyciężyłam”, „usiłowałam”. Brakuje kwiecistych, krwistych opisów. To raczej styl obiektywnego raportowania o strategiach, planach militarnych Niemców (miedzy innymi ataku na Francję) i przekazywaniu ich wojskom alianckim.

 

Niestety, nieliczne są w tych wspomnieniach przykłady wspaniałego poczucia humoru autorki, tak podkreślanego przez świadków. Aszkoda. Dzięki anegdotom książka zyskałaby dodatkowych czytelników.

 

Dużą zaletą książki są natomiast zdjęcia pochodzące z rodzinnego archiwum: kserokopie tajnych dokumentów, sprawozdań, listów, portrety.

 

Motywacją do spisania wspomnień była myśl, by przestrzec przyszłe pokolenia przed ryzykiem tragedii niesionym przez jakiekolwiek wojny. Cenna wskazówka zważywszy, jak wiele konfliktów zbrojnych rozgrywa się obecnie na całym świecie. W rejonach bardzo odległych, ale i tych bardzo, bardzo bliskich.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial