Wersja dla osób niedowidzącychWersja dla osób niedowidzących

Okładka wydania

O Bałwanku Na Przystanku

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 2 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 3 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 3 votes
Klimat: 100% - 2 votes
Okładka: 100% - 2 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

O Bałwanku Na Przystanku | Autor: Marcin Skrzypek

Wybierz opinię:

Tulliana

Ciepła opowieść o nietypowej dziecięcej przyjaźni.

 

,,O bałwanku na przystanku” to kolejna śliczna i wartościowa książeczka od Warszawskiej Firmy Wydawniczej, którą miałam okazję czytać z moim synkiem. Autor niniejszej publikacji to oddany tata, który początkowo z myślą o swoich własnych córeczkach stworzył wzruszającą historię o przyjaźni dzieci w wieku szkolnym z sympatycznym bałwankiem o imieniu Jurek.

 

Książka ,,O bałwanku na przystanku” to składająca się z kilku niezbyt długich rozdziałów pełna emocji i ciekawych zdarzeń opowieść adresowana do dzieci w wieku przedszkolnym oraz wczesnoszkolnym. Na kolejnych kartach tej uroczej opowiastki dla najmłodszych, jakże wrażliwych czytelników, poznajemy magię zimowej nocy, podczas której świecił księżyc i migoczące gwiazdki, a tajemniczy Dziadek Mróz sprawiał, że na świecie zaczynały się dziać dziwne rzeczy, w których było jakieś ziarenko prawdy…

 

Jurek to bałwanek inny niż wszystkie.

 

,,O bałwanku na przystanku” to opowieść pokazująca, że warto radość czerpać z życia nawet podczas niezbyt sprzyjających okoliczności. Historia rozpoczyna się bowiem w zimowy poranek, gdy grupka dzieci z niecierpliwością wygląda na przystanku spóźniającego się autobusu do szkoły. Aby umilić sobie oczekiwanie na transport szkolny i trochę się rozgrzać w zimny dzień, grupka zaprzyjaźnionych ze sobą maluchów z trzech sporych rozmiarów śnieżnych kul ulepiła bałwanka: miał guziczki z szyszek, oczka z kamyków, uszka różnej wielkości, nos z marchewki, szarmancki uśmiech, a na głowie kapelusz.

 

Jak już wspominałam, w opowieści ,,O bałwanku na przystanku” literacka fikcja subtelnie miesza się z wydarzeniami, które mogły mieć miejsce naprawdę – to znaczy w codziennym życiu małych dzieci. Recenzowana tutaj książeczka to pozycja wartościowa pod wieloma względami: rozwija dziecięcą wyobraźnię, sprzyja kreatywnym rozwiązaniom problemów, uczy odpowiedzialności za podejmowane decyzje. Liliana, Hania, Robert, Janek i Szymon stają się kimś więcej niż tylko znajomymi ze szkolnej ławki a zarazem autorami śmiesznego z wyglądu bałwanka, który stanął na przystanku autobusowym. Ulepiony przez szkolne dzieci bałwanek Jurek to postać niezwykła, ożywiona za sprawą czarów Dziadka Mroza. Ta śnieżna postać z zaciekawieniem przygląda się swojemu otoczeniu, jest szczęśliwa z każdej chwili życia w zimowej scenerii, ale najwięcej radości sprawia bałwankowi Jurkowi piękna przyjaźń z dziećmi. Mali bohaterowie z pomocą swojego śnieżnego przyjaciela uczą się odpowiedzialności, lepiej zarządzają swoim wolnym czasem, stają się też bardziej empatyczni i doceniają każdy miły drobiazg, jaki przytrafia im się w życiu.

 

Opowieść o bałwanku Jurku to historia zawierająca wiele pozytywnych i wesołych emocji, ale autor podjął w niej też tematy trudne – związane z odejściem bliskiego przyjaciela – w tym wypadku oczywiście bałwanka wraz z nadejściem wiosennej pory. Dzieciaki początkowo nie mogą przyjąć do wiadomości, że wiosną będą musieli pożegnać się z Jurkiem, pragną zrobić wszystko, by jak najdłużej utrzymać go przy życiu. Rozmowa z bałwankiem sprawia, że maluchy zaczynają dostrzegać sytuację z perspektywy swojego śnieżnego przyjaciela i przestają upierać się przy swoim pierwotnym pomyśle.

 

Książeczka ,,O bałwanku na przystanku” to mądra, pouczająca, pełna uroku opowiastka, ozdobiona ślicznymi ilustracjami. Można czytać ją jako całość, albo stopniowo po jednym rozdziale i kolejno rozmawiać z dzieckiem na temat jej treści. Na pierwszy rzut oka ,,O bałwanku na przystanku” to naiwna bajeczka o zimowej magii Dziadka Mroza i szkolnych dzieciach, które zapragnęły umilić sobie czas oczekiwania na spóźniający się autobus. Jeśli jednak wczytacie się w tą historię dokładnie, dostrzeżecie w niej wiele ciekawych wątków i tematów do rozmów z dziećmi na tematy związane zarówno z życiem codziennym, jak i pielęgnowaniem relacji między przyjaciółmi. Gorąco polecam książeczkę waszej uwadze, to lektura idealna nie tylko na zimowe wieczory!

Olga Piechota

 Za oknami już ciepłe dni, co prawda przerywane nagłymi deszczami i wichurami, lecz też zwiastujące nadchodzące lato. A może już jest lato, gdy to czytacie? Tak się składa, że tymczasem ja uwielbiam zimę. Wiosna czy lato są dla mnie chwilowym zachwytem, ale szybko mijającym i nasączonym niechęcią. Dopiero jesienne miesiące oddają mi moją energią i pozwalają snuć marzenia o zimie. Nie jest już taka jak kiedyś, gdy codziennością były śnieżyce, a ja chodziłam wśród zasp śniegu i lepiłam bałwany. Czasami mi z tego powodu przykro. Może właśnie dlatego tak dobrze zareagowałam na zabawny tytuł "O bałwanku na przystanku".

 

Tej zimy przyszła prawdziwa zima! Taka ze śniegiem i magią Dziadka Mroza, który po latach powrócił na jeden sezon, by przypomnieć jak potężne są jego podmuchy i jak bardzo mogą zaczarować świat. Mroczny poranek, zaspy śniegu i spóźniony autobus... Czasami trzeba tak niewiele, by stało się coś niesamowitego, coś niemożliwego, by stał się cud. Dzieci ulepiły tylko bałwana, ponieważ im się nudziło. W pierwszej chwili nie poczuły podmuchu Dziadka Mroza. Co przyniósł? Jakie dziwy czekają na dzieci na przystanku?

 

Uwielbiam literaturę dziecięcą. Wielokrotnie Wam opowiadałam, dlaczego jestem jej tak wielką miłośniczką. To w końcu ona zapoznaje naszych małych ludzi ze światem, to ona ich kształtuje i sprawia, że postrzegają rzeczywistość w określony sposób. W dużej mierze odpowiada za to, kim nasze dzieci będą w przyszłości. Właśnie dlatego według mnie literaturze dziecięcej należy się tak duży szacunek. I tym razem zdecydowałam się zapoznać z krótką książeczką "O bałwanku na przystanku". Dokładnie z tych powodów, o których mówi wstęp.

 

Od dosłownie pierwszej strony byłam zachwycona stylem autora. Okazał się niezwykle barwny, oddziałujący na wyobraźnię, ale zarazem wystarczająco prosty w odbiorze, by dzieci mogły go bez większych problemów zrozumieć. A przynajmniej ja tak to oceniam. Pisarz stworzył atmosferę starej bajki, którą tak dobrze pamiętam z moich dziecięcych lat. Mam wrażenie, że początek XXI wieku był przełomem, gdy jeszcze istniały historie oparte na naturze, pełne zrozumienia i pasji, ale powstawały też książeczki, który zachwycały swoim pięknym wyglądem i wśród mądrych słów dokładały nowoczesności. "O bałwanku na przystanku" kojarzy mi się z tym pierwszym rodzajem dzieł dla młodych czytelników, więc czuję radość i nostalgię, że po tylu latach mogłam ponownie wczuć się w ten klimat. Tym bardziej że to nowo wydana książka, więc nie jest wyłącznie wspomnieniem, ale też przyszłością.

 

Fabuła wydaje się pozornie prosta i oparta na dość znanych motywach, co jest w tym przypadku dla mnie zaletą, ponieważ odbiorcami są mali czytelnicy i w niektórych aspektach potrzebują uproszczeń. Jednak pomiędzy tymi uproszczeniami pojawiają się treści unikatowe i pełne mądrości. Ma to w sobie niepowtarzalny urok, który oczarował mnie i pozwolił mojej wyobraźni pójść własną ścieżką. Zarazem dostałam możliwość własnej refleksji na temat przyjaźni, natury, wolności istot żywych, śmierci i nadziei. Czy to nie jest niesamowite, że na tych zaledwie czterdziestu stronach znalazło się tak wiele ważnych aspektów naszego życia?

 

Mogłoby się wydawać, że to za dużo dla dziecka. Niemniej wcale tak nie jest. W książce widzę dwie linie fabularne. Nie są one oczywiste i tak naprawdę dostrzegłam je dopiero w chwili, gdy piszę tę recenzję. Pierwsza w sposób prosty i przy tym piękny tłumaczy młodym czytelnikom te wszystkie wymienione treści. Daje im zahaczenie do własnego postrzegania świata. Natomiast druga linia jest dla dojrzalszych osób, które poddadzą te aspekty wnikliwej analizie. W końcu takie wartości jak przyjaźń i wolność są naszą codzienność, o którą powinniśmy dbać i nie pozwolić jej burzyć. Tymczasem nadzieja i śmierć mimo tak różnej natury mają wiele wspólnego. Łączą się, gdy nadchodzi czas i decydują o naszym szczęśliwym życiu.

 

Niesamowicie cieszę się, że ta niepozorna książeczka wpadła w moje ręce, ponieważ oczarowała mnie i sprawiała, że w sercu poczułam ciepło, ale też niezwykłe pokłady zrozumienia i wzruszenia. To wyjątkowe odczucia. Dlatego gorąco Wam polecam "O bałwanku na przystanku" – Wam i Waszym małym czytelnikom.

Mamaczyta

Czy uzależniacie wybór lektury od pory roku? Czy po typowo zimowo-świąteczne historie sięgacie tylko w grudniu? Ja przyznaję się że tak. Tym razem, za namową córek, zrobiłam jednak wyjątek. Książka napisana przez pana Marcina Skrzypka już samym tytułem zdradza swoją fabułę, a mimo to bardzo zachęcająco na nas podziałała.

 

Grupa dzieci dojeżdżających do szkoły autobusem, umilała sobie czas oczekiwania na przystanku zabawami na śniegu. Wspólnym pomysłem całej gromadki było ulepienie bałwana. Każdego dnia dzieci przychodziły na przystanek wcześniej by przebywać ze swoim śniegowym znajomym, przyniosły dla niego stary garnek i marchewkę na nos, usta i oczy zrobiły z węgielków. I wtedy stało się coś magicznego: bałwanek przemówił. Od tej pory dzieci przychodziły na przystanek jeszcze wcześniej by porozmawiać, opowiedzieć co u nich słychać, pokazać bałwankowi świat. Bałwanek, który otrzymał imię Jurek stał się dla dzieci prawdziwym przyjacielem. Ta niecodzienna znajomość sprawiła, że czas uciekał niezwykle szybko, zima zaczęła już odchodzić, a coraz bardziej grzejące słońce nie sprzyjało bałwankowi. Przyszła więc chwila rozstania.

 

 "O bałwanku na przystanku" to lekka,zaledwie czterdziesto stronnicowa,  przyjemna historia. Idealnie dopasowana do młodych czytelników, którzy wkraczają w świat literatury. Prosty, przystępny język przystosowany do dzieci, które ćwiczą właśnie czytanie. Fabuła, która wpływa na rozwój wyobraźni zaciekawia i zachęca do dalszego czytania.  Bohaterowie w wieku wczesnoszkolnym są rówieśnikami dzieci do których skierowana jest ta opowiastka.

 

Jest to książka przyjazna dzieciom, pozbawiona przemocy i złych zachowań. Nie moralizuje, jest po prostu historią która ma bawić, z którą przyjemnie spędza się czas.Mały czytelnik dzięki tej opowieści pozna czym jest odpowiedzialność za drugą osobę/istotę i co to jest prawdziwa przyjaźń. Bałwanek jest sympatycznym bohaterem, za którego trzyma się kciuki, z którym chce się razem obserwować świat i go poznawać. Jest postacią z którą trudno się rozstać zarówno czytelnikowi jak i bohaterom książeczki, ale czasami przyjaźń wiąże się z bólem rozstania.

 

Ilustracje wykonane przez Annę Andrzejewską pięknie oddają fabułę. Są kolorowe, przyjemne dla oka, budzą tęsknotę za śnieżną zimową pogodą. Pokazują jak wiele radości sprawia wspólna zabawa na świeżym powietrzu. Te obrazki tworzą marzenia, że kolejnej zimy, podczas śnieżnej aury zrobimy orzełki, pojeździmy na sankach i przede wszystkim ulepimy bałwana.

 

Styl autora to połączenie prostoty i barwnych opisów działających na wyobraźnię. Przyciąga uwagę już od pierwszych zdań snując swoją opowieść. Dla dzieci fabuła jest prosta, co nakreśliłam wyżej, dla dorosłego czytelnika coś pod tą powierzchnią zostało ukryte. Relacje przede wszystkim, to co połączyło dzieci jako grupę i co połączyło każdego z nich z bałwankiem. Chwile rozstania należą do tych najtrudniejszych, tutaj nakreślone bardzo prosto mają głęboki przekaz. Ta niepozorna książka dostarczy więc niejednego tematu do rodzinnych rozmów.

 

 Pan Marcin Skrzypek ojciec dwóch córek wie jak mówić do dzieci i wie jak wygląda świat z ich perspektywy. Nie trywializuje, nie używa też pompatycznych słów, mówi tak by zostać wysłuchanym.

 

Z pozoru to zwykła książka w zeszytowym formacie, jednak jej lektura sprawiła dużo przyjemności mnie i moim córkom. Chociaż to zimowa historia to jednak mocno rozgrzała nasze serca, to historia pełna empatii i wrażliwości, pozytywna, budząca same dobre emocje. Polecam ją waszej uwadze.

Niegrzeczne literki

 Choć za oknem słońce rozpieszcza nas swoimi promieniami, to w rękach trzymamy opowieść, która mogłaby zionąć chłodem. Jednak czytając ją, w naszych sercach rozchodzi się tylko ciepło.

 

Zimowe poranki mają to do siebie, że potrafią sprawić człowiekowi wiele trudności. Mocne opady śniegu utrudniają poruszanie się, a mróz szczypie pulchne policzki dzieci, kolorując je na czerwono. Czy takie rzeczy są w stanie przeszkodzić maluchom w świetnej zabawie?

 

Marcin Skrzypek udowadnia nam, że nawet sroga zima może mieć swoje pozytywne strony. W pewien zimowy poranek, grupka dzieci, czekających na autobus szkolny postanawia oddać się zabawie w białym puchu, który nocą okrył cały kraj. Niestety, dobra zabawa szybko dobiega końca, a stworzony przez dzieci bałwanek, nie doczekał się oczu, buzi ani uszu. Mogłoby się wydawać, że są to zaledwie trzy kulki, stworzone według ważnych bałwanowych praw. Ale nocą, kiedy wszyscy spali, Dziadek Mróz poczęstował go swoimi czarami sprawiając, że śniegowy stwór ożył! Jak potoczą się dalsze losy śniegowego stwora? Czy dane mu będzie ujrzeć świat?

 

Literatura dziecięca ma to do siebie, że na łamach zaledwie kilku zapisanych karteczek, potrafi przenieść nas do całkiem innego świata. Codzienne problemy pękają niczym bańka mydlana, a my stajemy się jednością z dziecięcą fantastyką i prostym rozumowaniem i pojmowaniem pewnych spraw.

 

Książeczka została napisana dużym, wyraźnym drukiem, który umożliwia naukę czytania dzieciom w wieku wczesnoszkolnym. Dodatkowo, została ozdobiona wspaniałymi grafikami, których liczna ilość genialnie wpłynęła na możliwość zobrazowania książeczki.

 

Literatura dziecięca w bardzo prosty sposób ukazuje maluchom różne aspekty życia, opierając się na logice małych człowieczków. Ich umysły chłoną informacje niczym gąbki, a tylko od nas zależy, jakie wartości chcemy im przekazać.

 

Jestem ogromną zwolenniczką czytania książek z naszymi pociechami, ponieważ jest to czas, w którym możemy oddać się wspólnym przemyśleniom, rozważyć różne aspekty przekazu, jakim raczą nas autorzy tekstów, a także daje niesamowitą okazję, dzięki której możemy poruszyć z dziećmi niewygodne tematy.

 

Autor poprowadził książkę w taki sposób, że czytelnik się czuł, jakby prowadził z nim rozmowę, a nawet siedział obok i słuchał jego opowieści. Z pewnością powrócimy jeszcze do lektury w mroźne zimowe wieczory, sącząc gorącą czekoladę przed kominkiem.

 

Sama fabuła opiera się na powielonych motywach, które już nie raz mogliśmy obserwować w innych dziełach. Jednak dla dziecka wychodzi to na plus, ponieważ maluchy lgną do znanych im tematów i chętniej nawiązują rozmowę, dzieląc się swoimi przemyśleniami. Zmieniając bohaterów a także miejsce akcji, możemy w dowolny sposób manipulować ilością historii, które dzieci przyjmą z otwartymi ramionami.

 

Autor w niesamowity sposób pozwala na refleksję nad jego dziełem. Na około czterdziestu stronach porusza wiele wątków, które mogłyby wydawać się zbyt trudne dla dzieci. Jednak nie narzuca nam odbioru. Złapałam się na tym, że ja wyciągnęłam całkiem odmienne wnioski od moich dzieci oraz odebrałam książkę zupełnie inaczej. Jest to świetny zabieg, który otwiera wiele drzwi do niezliczonych zakątków wyobraźni. Pozwalając sobie na spekulacje możemy narzucić różne drogi do zrozumienia odwiecznego pytania „Co autor chciał nam przekazać?” Jednak za każdym razem dojdziemy do jednego wniosku: wszelkie założenia pozytywnie wpłyną na rozwój naszych dzieci i zmuszą ich do refleksji.

 

 
 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial