Wersja dla osób niedowidzącychWersja dla osób niedowidzących

Okładka wydania

Nazwałem Go Krawat

Kup Taniej - Promocja

Additional Info


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 2 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 3 votes
Okładka: 100% - 2 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Nazwałem Go Krawat | Autor: Milena Michiko Flašar

Wybierz opinię:

Doris

"Żyje się tylko raz, dlaczego więc tyle razy się umiera".

 

 "Nazwałem go krawat" Mileny Michiko Flasar to poruszająca opowieść o człowieczeństwie, o wstydzie i wyalienowaniu, a w końcu o przebaczeniu. Przebaczeniu sobie. Życie w społeczeństwie, związane z nim kontakty z ludźmi, role, jakie zostają nam z góry przypisane, jest dla nas często ciężarem ponad siły, któremu trudno sprostać. Jest skałą, którą mozolnie wtaczamy przed sobą pod górę i staramy się, by nas nie przygniotła. Jednym udaje się to lepiej, innym gorzej. Niektórzy zaś szukają ucieczki, chowają się sam na sam ze swoją porażką i lękiem. Inni ludzie stają się nie tylko zagrożeniem, ale obcym, niechcianym bytem, wręcz fizycznie boleśnie odczuwanym. A jednak "już przez to, że człowiek istnieje i oddycha, spotyka cały świat". I jedno z takich przypadkowych spotkań może stać się kolejną cezurą w naszym życiu.

 

To książka niezwykła tak ze względu na potraktowanie problemu wirusa samotności zwanego japońskim, ale coraz częściej przenikającego do innych kultur, z dużą uważnością i subtelnością, jak też z uwagi na godne najwyższego podziwu obchodzenie się ze słowem jak z plastycznym tworzywem o nieograniczonych możliwościach. Smakowanie go, czucie, oszczędne, staranne zestawianie go, zgodnie z zasadą "mniej znaczy więcej". Operowanie krótkimi, jakby urwanymi w napięciu zdaniami, by uwypuklić nerwowe kumulowanie się emocji. Autorka nader zręcznie posługuje się metaforą, idealnie przekazując nie tylko dosłowny sens, ale też ten trudny do uchwycenia, skryty pod powierzchnią. Narracja jest powolna. Ważny jest każdy gest, każde drgnienie. Musimy skupić się na pojedynczych zdaniach, a nawet słowach, wczuć się w ich niespieszny rytm i intonację, odmierzyć każdy przecinek. W ten sposób wchodzimy w głąb duszy bohatera.

 

To cenna książka, bo pomaga nam spojrzeć na samych siebie i odpowiedzieć sobie na pytanie, czy my również nie patrzymy bezczynnie, "jak mija nas własne życie" , czy nie powinniśmy go dogonić i pozwolić innym "wpleść się w jego tkankę".

Joanna Kidawa

 „Nazwałem go Krawat” Mileny MichikoFlašar to książka, która przenosi nas do Japonii. Wyobraź sobie ławkę, gdzieś w parku w Tokio, na której spotykają się dwie osoby, zupełnie z różnych światów… Początkowa, wzajemna ukradkowa obserwacja przeradza się w nieśmiałą wymianę zdań, rozmowę, a nawet… Chodź, dzisiaj zapraszam Cię na wyprawę do pewnego tokijskiego parku. Gotowi? To zaczynamy!

 

SALARYMAN I HIKIKOMORI

 

Przenieśmy się zatem na ławkę do tokijskiego parku. Tam oto, zupełnie przypadkowo, spotykają się dwie osoby.

 

Pierwszą z nich jest mężczyzna, który codziennie rano przychodzi do parku. Elegancko ubrany, spędza tam cały dzień. To były salaryman, czyli etatowy pracownik korporacji. Dlaczego zatem przesiaduje w parku zamiast w pracy? Jak możesz się domyślić, mężczyzna już nie pracuje w firmie. Codziennie jednak wychodzi, tak jak to robił przez wiele lat, a zamiast do biura swe kroki kieruje na tę samą ławkę…

 

Drugim mężczyzną jest hikikomori. A któż to taki? Tak określane są osoby, które nie opuszczają domu, a często nawet własnego pokoju. Swoje bezpieczne miejsce opuszczają jedynie wtedy, gdy nie ma w pobliżu innych ludzi. Dlaczego młodzi ludzie izolują się od społeczeństwa? Otóż główną przyczyną takiego stanu jest ogromna presja wywierana przez szkołę, kiedy to stawia się na wydajność i dopasowanie do społeczeństwa. Dokładna liczba takich osób nie jest dokładnie znana, gdyż to zjawisko uznawane jest za wstydliwe przez resztę rodziny. Jednak szacuje się, że takich osób może być aż 300 tysięcy! A okres ich izolacji może trwać nawet przez ponad 15 lat. Nie wiem, jak Ciebie, ale ja jestem zszokowana, a wręcz przerażona takim zjawiskiem, tak powszechnym w Japonii.

 

DLACZEGO NAZWAŁEM GO KRAWAT?

 

Nasz hikikomori codziennie pojawia się w parku. Siada na ławce i obserwuje otoczenie. Stopniowo zaczyna zauważać coraz więcej szczegółów z otaczającego go świata. Widzi również, że codziennie przychodzi do parku ten sam mężczyzna w garniturze pod krawatem. I to właśnie tak nazywa go w myślach. Początkowe ukradkowe spojrzenia przeradzają się w lakoniczną wymianę uprzejmości. Znajomość się pomalutku rozwija… Czy przerodzi się w bliższą znajomość? Gorąco Cię zachęcam do sięgnięcia po książkę „Nazwałem go Krawat”.

 

NA ZAKOŃCZENIE SŁÓW KILKA

 

Osobiście jestem oczarowana tą niewielką objętościowo książką. „Nazwałem go Krawat” przenosi nas do Japonii, gdzie na parkowej ławce poznajemy dwie totalnie odmienne osoby. Nieśpiesznie prowadzone rozmowy pozwalają czytelnikowi zapoznać się z elementami kultury japońskiej dotyczącej między innymi pracy w dużych korporacjach. Dowiadujemy się na przykład, jak w tym brutalnym świecie, starsi pracownicy są systematycznie wymieniani na młodszych, gdzie liczy się tempo wykonywanej pracy. Nie bez przyczyny w języku japońskim znajdziesz termin karoshi, oznaczający śmierć z przepracowania. Dodatkowo, mamy okazję poznać również fragment świata hikikomorich. Ludzi, którzy świadomie decydują się na życie z dala od innych.

 

Książka urzekła mnie nie tylko treścią, lecz także estetyką wydania. Piękna okładka, ciekawa obwoluta, świetny gatunkowo papier… A do tego poręczny format, który z pewnością zmieści się w praktycznie każdej torebce.

 

Po raz pierwszy zetknęłam się z Oficyną Lustro, która wydała „Nazwałem go Krawat”. Spojrzałam do Internetu i… nic dziwnego, że to pierwsza książka z tego wydawnictwa którą mam w rękach, gdyż wydali tylko tę jedną pozycję. Nie wiem jak Ty, ale ja zamierzam obserwować Oficynę Lustro.

 

A wracając do książki „Nazwałem go Krawat”… Po prostu polecam z całego serca.

Justyna

 Nie przypuszczałam, że w tak małej książeczce może się znaleźć tyle emocji.

 

Milena MichikoFlašar urodziła się w 1980 roku. Matka – Japonka, ojciec – Austriak o czeskich korzeniach. Mieszka z rodziną w Wiedniu. Jej debiutancka powieść „Ich nannteihnKrawatte” (pol. „Nazwałem go krawat”) została przetłumaczona na 10 jeżyków i sprzedała się w ponad 100 tys. egzemplarzy. Została wystawiona na deskach teatru Maxima Gorkiego w Berlinie, jako słuchowisko radiowe w planetarium w Hamburgu oraz przedstawienie taneczne w Ljubljanie.

 

Zanim o książce – kilka słów wyjaśnienia. Hikikomori po raz pierwszy zaobserwowano wśród młodzieży w Japonii w latach 90. XX wieku. Słowem "hikikomori" określa się zarówno zaburzenie, jak i osoby na nie cierpiące. Osoba hikikomori odcina się od rodziny i społeczeństwa – z pokoju wychodzi jedynie do łazienki, rzuca szkołę czy pracę, zrywa kontakt ze znajomymi. Czasem jedyny kontakt nawiązuje przez internet. Zaburzenie najczęściej dotyka mężczyzn (nastolatków i dwudziestoparolatków).

 

„Nazwałem go krawat” to pierwsza wydana w Polsce książka autorki, która ma na swoim koncie cztery powieści. Choć pisana po niemiecku, to na wskroś japońska. Pewna ławka, w pewnym tokijskim parku staje się miejscem spotkań. Spotyka się na niej dwóch ludzi – młodzieniec hikikomori (TaguchiHiro), który stara się wrócić do społeczeństwa i dojrzały mężczyzna (salaryman - ŌharaTetsu), który ukrywa prawdę przed żoną. Dwa różne światy. Początkowo jedynie na siebie zerkają, później rozpoczynają nieśmiały dialog, by z czasem opowiedzieć kompletną historię.

 

Hikikomori spędził w odosobnieniu dwa lata.Przytłoczony nadmiarem bodźców, musi oswoić świat na nowo. Teraz codziennie pojawia się w parku i podejmuje nieśmiałe próby powrotu do normalności. Obserwuje otoczenie, zauważając coraz więcej szczegółów otaczającego świata. Będzie to dla niego swoista terapia. Salaryman boi się nowej relacji, targany zmaganiem ze stratą, niezrozumieniem i niedostosowaniem. Nieśpieszne rozmowy między tą dwójką pozwolą czytelnikowi poznać elementy kultury japońskiej, zwyczajówdomowych czy pracy w korporacji. Każdy z nich ukrywa przed swoimi bliskimi emocje i przeżycia.

 

"Nazwałem go Krawat" to wielowarstwowa mini-powieść, którą można odczytywać na kilku płaszczyznach interpretacyjnych. Na pierwszy plan wysuwa się budowanie relacji, bo między hikikomorim a salarymanem bardzo szybko rodzi się nić przyjaźni. Historia o szukaniu bliskości i zrozumienia. To też obraz japońskiego społeczeństwa, gdzie liczy się wpisywanie w schemat i działanie na przyjętych standardach. Obserwacje i refleksje są do bólu aktualne. W pewien sposób ta historia pozwala wejść w buty osób, które nie radzą sobie z presją oczekiwań społeczeństwa.

 

Nie wiemy w jakim czasie dzieje się ta historia – nie ma to jednak znaczenia, bo przesłanie jest bardzo uniwersalne. Powieść jest oszczędna w słowach, skondensowana w krótkich rozdziałach, nacechowana minimalizmem. Autorka stawia na lakoniczność i zwięzłość, rezygnuje z ozdobników. Prostota zamknięta na 120 stronach. W opisach skupia się na szczegółach, z których wyłaniają się obrazy otoczenia, myśli i wspomnienia. Z drugiej strony nie jest to książka łatwa… Bolączki rozwiniętych społeczeństw opisuje z dużą delikatnością, pokazuje też, że mimo wszystko można jeszcze być szczęśliwym.

 

Na niewielu stronach przewijają się rozważania o przyjaźni, nadziei, smutku, radości, izolacji, poszukiwaniach i wspomnieniach. To też historia o tym jak pozostać sobą w dynamicznie zmieniającym się społeczeństwie. Jest jednocześnie lekko i głęboko. Mały kadr z Japonii – nie tylko dla fanów tego kraju. Sprawdźcie ją!

Edymon

 

 Któż z nas nie miał czasem ochoty rzucić wszystkiego i zniknąć na jakiś czas? Wycofać się ze świata pełnego niedoskonałości, ale jakże jednocześnie pięknego i mającego swój sens? Usiąść na ławce w parku i spotkać człowieka, któremu nadałoby się imię, a potem... No właśnie, co potem? Czyż nie przypomina to odrobinę historii Małego Księcia i oswojonego lisa? Czy człowiek w relacji z drugim człowiekiem nie jest równie mocno zobowiązany. Uzależniony wręcz? A może w tym właśnie tkwi cały sekret i sens naszego jestestwa? Spotkać drugiego człowieka i wciąż móc być outsiderem niemieszczącym się w schematach narzuconych przez większość. Umykać presjom i oczekiwaniom. 

 

Jednym z nich był Krawat. Drugim - młody człowiek, który mu to imię nadał. Obaj spotkali się w parku na ławce. Nasz bohater, który relacjonuje tą opowieść nie miał ochoty na to spotkanie. Dla niego, każdy kontakt z drugim człowiekiem był jak nić, a nici to plątanina i sieć, z której trudno się potem wyrwać. "Spotkać kogoś znaczy wpleść się w jego tkankę, a tego wolał unikać". Tyle tylko, że życie pisze swoje własne scenariusze. Wtedy właśnie Taguchi wzdrygnął się. Ogarnęły go mdłości, bo poczuł, że wmieszał się w los obcego człowieka. On był na dodatek hikikomorim - ograniczającym się do przebywania w zamkniętej przestrzeni, w swoim pokoju. Krawat zaś był salarymanem - japońskim biznesmenem. Łączyło ich jednak coś zupełnie innego.

 

Obaj mężczyźni z czasem stali się sobie bliscy. Nadanie komuś imienia zobowiązywało - to raz. Dwa - wymiana słów i doświadczeń równie mocno zacieśniała ich relacje. Ich minimalna znajomość z czasem zamieniła się też w minimalną przyjaźń. Wróćmy jednak do naszego narratora. Młodego mężczyzny, dla którego dojrzewanie było walką, w obliczu której stracił siebie. Zachował jednak życie, choć to było mocno okaleczone, pod każdym względem. A potem słowa "Ja już nie mogę” stały się jego mottem. Taguchi Hiro zaczął życie na nowo. Był niczym wysuszone koryto, do którego leje ulewny deszcz. Tym deszczem były słowa, które wypowiadał w obecności Krawata.

 

„Nazwałem go Krawat” to powieść o kłamstwie i prawdzie. Wierze w siebie. Zaufaniu i szczęściu. Sztuczności dnia codziennego. Oszustwie na skalę życia. O marzeniach. Rozczarowaniu i lęku wobec świata. Życia innego niż te którego samemu się pragnie. O wstydzie i panice. O niedoskonałości i wewnętrznym dziecku. O bezsilności i presji, która wymusza na nas maskowanie braku własnej twarzy. O ucieczce od samego siebie. Reasumując ta minimalistyczna powieść to niezwykłe studium psychologiczne człowieka utraconego. Zagubionego w świecie narzuconych konwenansów. Obraz rozpaczy i próby walki o własne ja, co nie każdemu się udaje. To książka o smutku życia w kłamstwie. O ludzkich więziach, których nie sposób wyplewić. Opowieść o niezwykłej przyjaźni mężczyzn zagubionych we własnym życiu. Na pozór różniących się wszystkim, a jednak takich samych. Historia pełna refleksji, dająca początek nowym pragnieniom i myślom. Głęboka i ponadczasowa pod względem ludzkiej egzystencji. Bardzo niecodzienna i wymykająca się wielu literackim schematom.

 

"NIGDY W ŻYCIU NIE WSTYDŹ SIĘ BYĆ CZŁOWIEKIEM, KTÓRY MA UCZUCIA. WSZYSTKO JEDNO, CO TO ZA UCZUCIE, CZUJ JE MOCNO I GŁĘBOKO. CZUJ JESZCZE TROCHĘ MOCNIEJ, JESZCZE TROCHĘ MOCNIEJ. CZUJ JE SAM DLA SIEBIE. CZUJ DLA INNYCH".

 

 "Nie ma czegoś takiego jak szczęśliwa codzienność. Trzeba o nią walczyć każdego ranka na nowo"przypomina nam w rezultacie swojej powieści Milena Michiko Flasar, autorka niewielkiej powieści, która nie tylko sprzedała się w ogromnym nakładzie, ale i została wystawiona na deskach teatru Maxima Gorkiego w Berlinie. Przyznaję, że chętnie zobaczyłabym tę sztukę, zwłaszcza, że struktura tej historii idealnie nadaje się do tej formy przekazu. W powieści dostrzec można też bardzo mocne symbole bliskie japońskiej kulturze i ich sposobu życia, czego efektem są smutni bohaterowie tej historii. Nie odbieram jednak tej książki jako coś bardzo przygnębiającego. Wręcz przeciwnie. Historie takie jak ta mają szansę otworzyć nam oczy.

 

 

 
 

Komentarze

Security code
Refresh

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial