Wersja dla osób niedowidzącychWersja dla osób niedowidzących

Okładka wydania

A Kon W Galopie Nie Śpiewa

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 2 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 2 votes
Okładka: 100% - 2 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

A Kon W Galopie Nie Śpiewa | Autor: Artur AndrusWojciech Zimiński

Wybierz opinię:

Anena

Dzisiaj podzielę się z Wami wrażeniami po lekturze książki niezwykłe, zawiłej, wręcz niemożliwej do jednoznacznego ocenienia. Mowa o wspólnym projekcie Artura Andrusa i Wojciecha Zimińskiego pod niezwykle intrygującym, ale i nic nie mówiącym tytułem „A koń w galopie nie śpiewa…”. Obaj panowie znają się od wielu lat i nieraz rozśmieszają, ale i zaskakują widzów swoimi trafnymi komentarzami na temat rzeczywistości w programie „Szkło kontaktowe”. Jestem jedną z ich największych fanek, więc po prostu nie mogłam przejść obojętnie obok książki, która jest dziełem tak lotnych umysłów [dziękuję Sztukater.pl za egzemplarz do recenzji]. Poza tym, jest to powieść z elementami kryminalnymi, co jeszcze bardziej pobudziło moje podekscytowanie. Jednakże ostrzegam, iż ta książka to nie tylko lektura dla prawdziwych koneserów literatury, ale i dla osób, którzy patrzą na świat z przymrużeniem oka.

 

Szczerze mówiąc, to podczas czytania należy uzbroić się w dobre przekąski i napitki oraz uruchomić pokłady dobrej energii, gdyż książka niesamowicie wciąga już od pierwszej strony, a ukazane w niej wydarzenia są niemalże trudne do uwierzenia i jednoznacznego opisania. Co prawda postaram się nakreślić jakiś rys fabuły, ale jest to sprawa niezwykle trudna i złożona, wręcz przekraczająca moje możliwości ;-). Postacią spajającą tą niezbyt logicznie potraktowaną fabułę jest Kazimierz Kortuń, pieszczotliwie zwany przez żonę Tuniem. To ponad sześćdziesięcioletni mężczyzna, pasjonat przyrody, a zarazem Kierownik Działu Pnączy w ogrodzie botanicznym. Jest osobą inteligentną, oczytaną i potrafiącą doskonale ocenić ludzi. Jednakże jak chyba każdy człowiek ma swoje wariactwa i fobie, które o dziwo nie przeszkadzają mu we w miarę normalnej egzystencji. Pewnego dnia na terenie ogrodu botanicznego zostają znalezione zwłoki kobiety, a jedyną wskazówką, jaka może doprowadzić do rozwiązania jej zagadkowej śmierci jest wszyta w płaszcz metka. Podążając jej śladem Tunio trafia aż do Paryża, gdzie dowiaduje się, że owa kobieta nie była pierwszą ani ostatnią ofiarą kogoś, kto postawił sobie za cel wyeliminowanie wszystkich botaników w Europie. Jeśli zatem jesteście ciekawi, czy Tuniowi uda się powstrzymać anonimowego sprawcę przez zamordowaniem kolejnych osób, to dotrwajcie jakoś do końca tej recenzji i szykujcie się na zakup powieści.

 

„A koń w galopie nie śpiewa…” to książka unikatowa i przeznaczona dla specyficznego odbiorcy, który posiada wysublimowane poczucie humoru i nie traktuje zastanej rzeczywistości jednoznacznie. To przede wszystkim gratka dla koneserów literatury, którzy nie tylko znają zasady jej tworzenia, ale i potrafią w mig wychwycić mechanizmy, którymi twórcy zaczęli się bawić, aby uzyskać zamierzony efekt. Książki Andrusa i Ziemińskiego nie można zamykać w sztywnych i skostniałych ramach tylko jednego konkretnego gatunku literackiego, ponieważ nie da się tego zrobić. Jest ona tworem jedynym w swoim rodzaju, samoistnym bytem, którego do tej pory nie zaszufladkowano. Również autorzy w wywiadach podkreślają, że zdają sobie sprawę z tego, iż ich powieść to zupełnie nowy gatunek, który z racji braku stosownego nazewnictwa postanowili określić mianem „realizmu panicznego”. „Realizmem”, ponieważ bazuje on na wizji świata, jaki obecnie obserwujemy wraz z jego wszelkimi dziwnościami, śmiesznościami, czy tragizmami. Dlaczego „paniczny”? Może dlatego, że tak jak nasz bohater mamy różne fobie, dziwactwa i natręctwa oraz nieco boimy się nie tylko tego, co nieznane, tajemnicze, ale również świata, w którym przyszło nam żyć?

 

Jeśli szukacie w tej książce ciągu przyczynowo-skutkowego, logiki rządzącej postępowaniami bohatera i mordercy, macie nadzieję na umysłowe starcie detektywa-amatora z przestępcą, to lepiej po nią nie sięgajcie. Nie istnieją tu bowiem żadne prawidła charakterystyczne dla powieści kryminalnej w jej schematycznej formie. Za to jeśli nie uciekacie ze zniesmaczenia z powodu absurdalnych sytuacji i postaci przerysowanych w możliwych do uchwycenia granicach dobrego smaku, to jak najbardziej zachęcam do lektury :-)

 

Jestem przekonana, że duet Zimiński-Andrus przyprawi Was o wybuchy salw śmiechu, dzięki ciętemu językowi i specyficznemu humorowi, który wprost spływa z każdej stronicy ich dziełka. Komiczne sytuacje, w których znajduje się bohater oraz zetknięcie takiego „szarego człowieczka” ze specjalnymi służbami i tajnymi organizacjami wprawią Was w dobry humor i sprawią, że chociaż na chwilę zapomnicie o przytłaczającej codzienności. „A koń w galopie nie śpiewa…” to lektura zdecydowanie przeznaczona do delektowania się nią na osobności, bo raczej przy tak częstym śmianiu się nad książką ludzie w autobusie, czy w kawiarni będą na Was patrzeć jak na wariatów. Dlatego nie przedłużając powiem tylko dwa słowa: „Serdecznie polecam!”.

 

 

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial