Wersja dla osób niedowidzącychWersja dla osób niedowidzących

Okładka wydania

Ostatnia Na Imprezie

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 2 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 2 votes
Okładka: 100% - 2 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Ostatnia Na Imprezie | Autor: Bethany Clift

Wybierz opinię:

Michał Lipka

Ta powieść już z opisu przypomina niezliczone dzieła postapo. Są tu nawet elementy z miejsca kojarzące się z „Jestem legendą”. A jednak debiutancka powieść związanej z branżą filmową Bethany Clift jest całkiem niezłym reprezentantem gatunku, w sam raz dla fanów.

 

Koniec roku 2023. Światem wstrząsa najbardziej zabójcza pandemia z jaką kiedykolwiek miał do czynienia. Nazwa 6DM mówi wszystko: sześć dni maksimum, tyle wynosi czas życia zarażonej osoby. A zaraża się niemal każdy…

 

Początek roku 2024. W Londynie przy życiu pozostał jedynie jedna kobieta. Cały jej świat uległ zmianie, a ona absolutnie nie jest przygotowana na to wszystko. Dotąd dostosowywała się do innych, teraz musi radzić sobie sama i po swojemu. Nie ma dla kogo żyć, samotność atakuje ją ze wszystkich stron, a mimo to wraz z psem rusza w podróż, żeby sprawdzić, czy naprawdę jest jedyną ocalałą. Czy wśród trupów, pustki i śmierci zdoła odnaleźć jakąkolwiek nadzieję? A może w końcu sama się nią stanie?

 

„Ostatnia na imprezie” to typowe postapo. Tajemnicza choroba wybijająca świat? Znamy to z klasyki gatunku, znamy też z rzeczywistości ostatnich lat. Pisywali o tym mistrzowie, Stephen King („Bastion”), Joe Hill („Strażak”), Dean Koontz („Oczy ciemności”, których detale były tak bliskie faktycznej pandemii z ostatnich lat, że można tę powieść traktować niemal jak dzieło profetyczne), Graham Masterton („Głód”) czy sięgając na zdecydowanie wyższą półkę, Cormac McCarthy i jego „Droga”. Przykładów można by mnożyć, ale zasadnicze jest pytanie, co jeszcze świeżego w temacie można powiedzieć? W ostatnich latach, może dekadach nawet, jedynie Chuck Palahniuk zdołał tego dokonać. Bethany Clift zaś wpasowuje się w schematy gatunkowe. Z jakim skutkiem?

 

Całkiem przyzwoitym. W ostatnich latach postapo jest chyba popularniejsze, niż kiedykolwiek wcześniej, ale zarazem ma się jakościowo dużo gorzej, niż dotąd. Czytałem wiele takich dzieł, od beznadziejnego „Metra 2033”, przez „Świat po powodzi”, po „Młody świat”. „Ostatnia na imprezie” jest o niebo lepsza od tych tytułów. W ostatnich latach jedynie Palahniuk, Hill i Cronin ze współczesnych autorów zdołali zrobić lepsze książki niż ta powieść. Zasadniczym plusem całości jest postawienie autorki nie na akcję, a na swoistą zwyczajność. To bardziej opowieść o kobiecej bohaterce, niż o świecie. I to opowieść stawiająca na klimat, nawet jeśli ten nie jest zbyt intensywnie widoczny na stronach.

 

Poza tym „Ostatnia na imprezie” to prosta, nieskomplikowanie napisana powieść. Powieść rozrywkowa, ale całkiem udana. Konwencji i schematów nie łamie, nowych gatunkowych gruntów nie odkrywa, niemniej fanom gatunku dostarcza porcji całkiem przyzwoitej postapokaliptycznej zabawy, gdzie znajdą wiele znajomych elementów czy scen.

Magdalena Szczepańska

 Powieść inna, niż pozwala sądzić tytuł. Nie chodzi o żadną imprezę zakrapianą alkoholem. Chyba że mamy na myśli imprezę pożegnalną. Autorka pisze bowiem o…końcu świata.

 

Jest 2023 rok i ludzkość szybko wymiera z powodu wirusa 6DM (po zarażeniu ludzie żyją 6 DNI MAKSIMUM). Zaczyna się od zwykłego kataru, a kończy tragicznie: krwotokiem, wymiotami, biegunką, drgawkami, ludzie gniją od środka. Nie ma lekarstwa, nie ma szans uniknięcia zachorowania. Wirus rozprzestrzenia się w zatrważającym tempie. Programy naprawcze polityków na nic się nie zdają, ponieważ po kilku tygodniach nie ma już komu z nich korzystać.

 

Przeżywa tylko jedna kobieta. Nie wiadomo dlaczego, ale jest odporna na wirusa. Zostaje sama, zupełnie nieprzygotowana na samotne radzenie sobie w życiu. Do tej pory zawsze ktoś ja chronił i pomagał, opiekował się nią. Najpierw rodzice, potem przyjaciele, w końcu mąż. Gdy wszystkich zabrakło, jest zdana sama na siebie i co robi? Marnuje cały miesiąc na picie i narkotyki. Mieszka w domu przyjaciela, wychodzi do okolicznych opustoszałych sklepów po jedzenie i picie, kąpie się godzinami w jacuzzi i otępia zmysły narkotykami i alkoholem, by nie czuć, nie myśleć i nie panikować, że nie ma już nikogo. Jest zdecydowana, że w końcu popełni samobójstwo. Najpierw jednak, w towarzystwie uratowanego od śmierci i przygarniętego psa wyrusza na poszukiwania innych ocalałych. Ma nadzieję, że gdzieś poza Londynem znajdzie kogoś, kto również przeżył i nie będzie już samotna. Chce dotrzeć do bardziej opustoszałych miejsc, gdzie mieszkańcy mieli ograniczony kontakt z innymi, istnieje więc szansa, że się nie zarazili.

 

Ta podróż okazuje się być również drogą do poznania siebie. Do zrozumienia, że całe życie kobieta nie była tak naprawdę sobą. Starała się być taka, jaką inni chcieli ją widzieć. Rezygnowała z własnych planów, marzeń, dopasowywała się do innych, odsuwając na bok swoje uczucia. Chciała zaspokoić potrzeby innych. Uszczęśliwić tych, których kochała, zapominając o sobie. Zrozumiała, skąd wzięły się u niej brak poczucia szczęścia i depresja. Rzekomo miała wszystko. Ale widocznie najważniejsze jest to, by żyć w zgodzie ze sobą, nie pod dyktando potrzeb ludzi z otoczenia. To nie przynosi szczęścia również im. W końcu obie strony są sobą zmęczone i rozczarowane.

 

Kobieta przechodzi szybki kurs przetrwania w nowej rzeczywistości. Musi nauczyć się planowania, zdobywania pożywienia, rozpalania ognia, zdobywania pojazdu, zaopatrywania się w paliwo, unikania niebezpieczeństw i wylądowania na talerzu silniejszego lub bardziej licznego przeciwnika. Dowiaduje się o sobie nowych rzeczy. Okazuje się, że jest silniejsza niż myślała do tej pory. Stać ją na poświęcenie. Odkrywa, że wcale nie jest słabą egoistką, tylko wrażliwą, pełną empatii i miłości silną kobietą, gotową do poświęceń.

 

To pozwala sądzić, że i my, czytelnicy, możemy być inni niż myślimy. Może w skrajnych sytuacjach odkrylibyśmy siebie na nowo? Może na jaw wyszłyby całkiem inne cechy, takie, o które nigdy byśmy się nie posądzali? Może bezwzględność, zimną krew, zaradność, gotowość na wszystko, by przeżyć?

 

Bohaterka wciąż ma nadzieję, że nie jest ostatnia na świecie. To trzyma ja przy życiu i powstrzymuje przed zażyciem pigułki śmierci. Za każdym razem, gdy już ma zamiar się poddać, dzieje się coś, co każe jej walczyć dalej. Co my byśmy wybrali? Łatwy i bezbolesny koniec z pomocą tabletki, czy trudną codzienność i walkę o przetrwanie?

 

Książka bardzo mi się podobała właśnie za tę przemianę nieogarniętej kobiety w zaradną i odpowiedzialną już nie tylko za siebie osobę. To, jak urządziła się w tym wymarłym świecie daje ogromną nadzieję, że koniec nie musi być wcale końcem ostatecznym. Można po niewyobrażalnym nieszczęściu, na nowo odnaleźć szczęście. Wyjść z tragedii nie tylko cało, ale też o wiele silniejszym człowiekiem. Tak naprawdę koniec świata jest prawdziwym początkiem życia bohaterki na własny rachunek, na własnych zasadach. Kobieta sama to życie wykuwa w nowej rzeczywistości.

 

Przeczytałam tę powieść jednym tchem. Jest bardzo wciągająca, ciekawa, nie mogłam się oderwać. „Ostatnia na imprezie” to tak naprawdę powieść o przetrwaniu i poszukiwaniu własnego „ja”. Powieść jest pełna opisów zniszczeń, marności, zachowania wygłodniałych zwierząt i rozpadających się zwłok. To pokazuje beznadziejność sytuacji w jakiej znalazła się bohaterka, ale też pozwala podziwiać ją za to, że w takich warunkach ona nadal prze do przodu. Rzeczywiście nadzieja umiera ostatnia i jest najlepszym paliwem, dzięki któremu ludzie się nie poddają. To książka dająca nadzieję. Nie pozwalająca się poddawać. Ucząca, że warto w życiu postępować w zgodzie ze sobą. Dopóki nikogo nie krzywdzimy, mamy prawo być sobą i dążyć do swoich celów. Nawet na zgliszczach, można zbudować coś nowego, pięknego i wartościowego. Można się odrodzić i powstać jak przysłowiowy feniks z popiołów. Nigdy nie jest za późno na naukę życia i zdobywania wiedzy o samym sobie. Polecam serdecznie z całego serca tę debiutancką powieść BethanyClift.

 

 
 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial