Wersja dla osób niedowidzącychWersja dla osób niedowidzących

Okładka wydania

Wiersze I Wierszyki

Kup Taniej - Promocja

Additional Info


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 2 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 2 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Wiersze I Wierszyki | Autor: I.P. Writter

Wybierz opinię:

Doris

 „Wiersze i wierszyki” to zbiór 36 wierszy I. P. Writtera, które wzbudziły we mnie mieszane odczucia. Wszystkie one zawierają wyraźne credo życiowe autora, szczere do bólu. Widzimy, że ceni on sobie wygodę, nie znajduje w sobie ani grama ryzykanckiego, bohaterskiego ducha. Nie obchodzą go żadne wyższe idee ani dobro wspólne, lecz doraźne przyjemności:

 

„Bardzo cenię i kocham moje młode życie

i przez najbliższe lata chcę żyć w dobrobycie.”

 

„Żyję na egoistycznym świecie, więc jestem egoistycznym chłopakiem

i jak każdy pragnę być dobrze ustawionym, kutym na cztery nogi cwaniakiem.”

 

„Niebieska pigułka z Matrixa” pomoże zanurzyć się w błogą bajkę. Wygodniej jest żyć w iluzji, nie szukać prawdy, by się przypadkiem z nią boleśnie nie zderzyć. Po co ryzykować?

 

Wygodnictwo i lenistwo chyba niejednego z nas prowadzi do konkluzji, by korzystać z życia, nie splamić sobie rąk pracą, a serca troską, a już nie daj Boże troską o drugiego człowieka. Widać jednak, że dla autora jest to tak nieodparta pokusa, że przesłania mu wszystkie inne sprawy i zdaje się zaprzątać wszystkie jego myśli. Wiele miejsca w tej poezji zajmuje więc temat przejęcia jak największej ilości obowiązków człowieka przez maszyny, mechanizacja i komputeryzacja życia, by człowiek zyskał dla siebie jak najwięcej wolnego czasu i mógł nim swobodnie dysponować.

 

Są wiersze o luksusowych samochodach i takie, które mówią o mocy pieniądza, który rządzi światem. No dobrze, piszmy o naszych marzeniach, dzielmy się z innymi swoją wizją życia. Nie będę więc dyskutować o treści tej poezji. Wszak pisać można o wszystkim, nawet o ziarnku piasku lub rzęsie na powiece. Ale trzeba umieć pisać. Tymczasem te wiersze są nie dość, że nieporadnie zrymowane, ale nie trzymają też rytmu charakterystycznego dla poezji. Ma się wrażenie, że jest to jakaś nienazwana i nieznana bliżej forma oscylująca pomiędzy poezją rymowaną, a wierszem białym, może też prozą poetycką, ale nie – przecież rymy tu są, tylko nad wyraz banalne i nieudolne, takie częstochowskie po prostu: anarchista – monarchista, samodzielny – dzielny, wyczucie – uczucie. Niektóre z rymów kompletnie z sobą nie współgrają: zabawić – kwapić, zdarzały – korzystały, Puchatek – zadek.

 

Dodatkowo, używane w wierszach kolokwializmy nie przystają do poezji i ranią uszy: „nikt normalny by takiego numeru nie wykręcił”. Poszczególne zdania, również z punktu widzenia stylistyki i gramatyki nie spełniają podstawowych oczekiwań. Czyni to całe fragmenty trudno zrozumiałymi w odbiorze:

 

„Młody człowieku zostań lepiej z bohaterstwem w tyle”.

„W pracy przeciętni ludzie będą znacznie lepiej wyręczeni”

 

Poezja powinna być ulotna, metaforyczna, nieoczywista. Tymczasem ta jest toporna i dosłowna, bez żadnej głębi. Nie niesie też żadnego ładunku emocjonalnego, nie pobudza do refleksji.

 

Jedno, co przychodzi mi do głowy w związku z poezją I. P. Writtera to myśl, że pasowałaby ona do konwencji hip-hopu. Gdyby dodać tu specyficzny rytm i muzykę, to tak surowe teksty, mówiące bez sentymentów o życiu, szczerze o codzienności, z użyciem języka potocznego, języka ulicy, idealnie wpasowałyby się w ten gatunek. Wówczas można by na ten tomik spojrzeć zupełnie inaczej, i to, co uznaliśmy za niedopuszczalną wadę, mogłoby zamienić się w atut. Ponieważ jednak z tym gatunkiem twórczości nie jest mi po drodze, nie znam go bliżej, to nie potrafię ocenić „Wierszy i wierszyków” z tego punktu widzenia. Pozostawiam to Wam, drodzy czytelnicy.

Czytacz1967

 Napisać recenzję „Wierszy i wierszyków” I.P. Writtera nie było łatwo. Przez kilka tygodni zastanawiałem się co o tym wszystkim myśleć. Jak sklasyfikować „dzieło” pana Writtera. Dawno nie myślałem tak intensywnie. I co jakiś czas zaglądałem między wiersze zawarte w tomiku. Gdy zasiadłem w końcu do pisania recenzji, miałem w głowie jeden wielki chaos. Nie wiedziałem od czego zacząć, a jak zakończyć. I wtedy spojrzałem na okładkę. Coś błysnęło. Pojawiło się światełko w tunelu. Nić zaczęła pleść wątek.

 

Bo co to jest I.P.Writter. Niewątpliwie pseudonim. Trudno znaleźć człowieka, który tak by się nazywał. I.P. Writter. Pierwszy człon kojarzy się z unikalnym identifikatorem, który wykorzystywany jest przez urządzenia podłączone do sieci w celu umożliwienia komunikacji między nimi. Każdy komputer ma taki numer, można powiedzieć że jest to PESEL komputera. Wyrazu „Writter” nie trzeba raczej tłumaczyć. Nawet człowiek, który zna podstawy języka angielskiego, wie co ono oznacza. Gdyby przyjrzeć się całości pseudonimowi, wyszłoby nam „Pisarz, który używa komputera”, „Pisarz, który pisze na komputerze”. Jeśli nie mam racji, źle odczytuję hasło imienne Autora, całą odpowiedzialność biorę na siebie.

 

Lecz do brzegu płyńmy, do brzegu, panie Adamie. Czyli – dlaczego Autor tomiku wierszy ukrył się za pseudonimem? Odpowiedz jest prosta jak sznur, po którym można opuścić się na ziemię. Po takiej podróży - twarde lądowanie. Otóż gdybym stworzył takie „arcydzieło” również bym nie chciał, aby ktokolwiek poznał moje prawdziwe imię i nazwisko.

 

O co chodzi? Utwory zawarte w tomiku „Wiersze i wierszyki” trudno nazwać wierszami, a nawet wierszykami. Są to ... Gdyby je zapisać prozą mielibyśmy pogadanki. Pogadanki dla gimnazjalistów. Styl, w którym są napisane, upoważnia mnie do napisania takich słów. Dla ludzi oczytanych to co zapisał I.P. Writter są to rzeczy oczywiste, bezsporne. A być może i dla gimnazjalistów. W dobie Wikipedii wszystko jest możliwe. A zapisane jest to w stylu dziecięcego obrazka; widać takie obrazki w twórczości Marii Konopnickiej. Tyle że Maria Konopnicka przeszła do historii literatury jako Autorka „Roty”. Póki co I.P. Writter nie napisał, takiego utworu, który by wyniósł go na cokół nieśmiertelności. Marię Konopnicką uważa się za grafomankę. Póki co I.P. za grafomana również należy uznać.

 

Zmorą są tu rymy. Rymy częstochowskie. Na siłę zrymowane wersy. Pobłażliwie uśmiechałem się, gdy czytałem owe rymowanki. Większość utworów powinna przejść przez autorską cenzurę. Skrócić można, i to o kilka ładnych wersów. A rymy odrzucić. W ten sposób porzucilibyśmy dziecinne powiązania idiomatyczne.

 

Tak naprawdę brakuje w „Wierszach i wierszykach” wielu rzeczy. Jedną z tych spraw jest brak autorskich porównań. Każdy poeta stara się w wierszach dać porównania. To jest oczywiste, normalne. Rozbudowane opisy dwóch lub więcej zjawisk dają moc wrażeń wyobrazni. Powiem tyle: niektóre porównania z innych tomików poezji śnią mi się po nocach. A tu – nic. Pustka. Żadnej poezji w tomiku poezji. Właśnie dlatego omijam to określenie w tym artykule.

 

Tak szczerze mówiąc nie mam nic już do dodania. Ale jest taka umowa między mną a portalem Szkukater który to przysłał mi niniejszą książeczkę, iż recenzja powinna mieć co najmniej pięćset słów. A jeszcze do tej magicznej cyfry kilka słów zostało. Zatem zostawiam Czytelnika z niedosytem. Tak jak ja zostałem z niedosytem gdy odkładałem „Wiersze i wierszyki” I.P. Writtera. I to jest powiedziane łagodnie.

Pyciaaa

Można spotkać się z opinią, że jeżeli człowiek jest wyjątkowo uparty, może nauczyć się wszystkiego. W pewnym stopniu zgadzam się z tym stwierdzeniem. Nie zmienia to jednak faktu, że wybitny artysta to taki, który oprócz ciężkiej pracy posiada także talent do malowania obrazów, tworzenia muzyki czy pisania wierszy.

 

Umiejętność sprawnego władania słowem to nie jest proste zadanie. Podczas tworzenia poezji nietrudno jest polec. I.P. Writter – anonimowy autor tomiku Wiersze i wierszyki – podjął się tego zdania. Niestety napisanego przez poetę zbiorku nie można byłoby nazwać wybitnym ani nawet dobrym na tyle, by móc polecać go szerszemu gronu czytelników.

 

Na niniejszy zbiór składa się kilkadziesiąt utworów o różnorodnej tematyce. Można byłoby powiedzieć, że „dla każdego coś dobrego”. Anonimowy autor, pod którego pseudonimem kryć może się osoba każdej płci i różnego wieku, zdecydował się na ogromny miszmasz poruszanych problemów. Niektóre utwory w humorystyczny sposób traktują o polityce, inne poważnie podchodzą do problemów związanych z wychowaniem dzieci czy rozwojem naszego społeczeństwa. Każdy porusza jakąś znaczącą kwestię.

 

I tematycznie zbiór nie wypada źle. Mogłabym nawet stwierdzić, że nawiązania kulturowe są ciekawą próbą na opisanie naszego społeczeństwa. Wiele wierszy nawiązuje do współczesnej popkultury. Autor stworzył takie utwory jak Król Julian, Do Darth’aVadera czy Batman. W Wierszach i wierszykach znajdziemy również odniesienia do wydarzeń historycznych, na przykład Cudu nad Wisłą czy istnienia Muru Berlińskiego. Na tym jednak można zakończyć wymienianie zalet tej publikacji.

 

Pisząc recenzję wierszy, nie oceniam poglądów autora czy też myśli, które starał się przekazać swoimi utworami. Z nimi mogę się zgodzić lub nie. Istotna jest jednak treść i forma; sposób, w jaki autor porusza ważne dla niego kwestie. Ten w przypadku Wierszy i wierszyków pozostawia wiele do życzenia.

 

Styl I.P. Writtera jest niezwykle prosty. Autor nie posługuje się wyszukanym słownictwem czy też nietypowymi środkami wyrazu. Można byłoby wręcz powiedzieć, że wszystkie treści podane są odbiorcy jak na tacy. Jeżeli coś myśli, po prostu to pisze. Dlatego wiesze te czyta się bezrefleksyjne. Nie wzbudzają one większych emocji czy przemyśleń.

 

Ponadto problematyczne są również rymy. Autor w większości przypadków posługuje się rymami dokładnymi w typowych układach, takich jak AABB czy ABAB. Przez to wiersze wydają się banalne i infantylne. Podczas czytania można odmieść wrażenie, jakby twórcą było dziecko, które dostało w szkole polecenie, by stworzyć utwór na jakiś społeczny temat. Wersyfikacja także nie wyróżnia się niczym wybitnym. Poeta stara się w niektórych sytuacjach stosować przerzutnie czy też graficznie wyodrębnić słowo lub słowa, jednak nie zmienia to odbioru żadnego z wierszy. Wydają się one po prostu zwykłymi rymowankami ułożonymi ze słów, które do siebie pasują.

 

Być może Wiersze i wierszyki znajdą grono odbiorców, które zachwyci prostota zawartych w zbiorku utworów. I.P. Writter pomysł miał niezły, jednak samo wykonanie mnie nie przekonuje. Nie potrafiłam czerpać żadnej przyjemności z lektury wierszy, które w prostych słowach mówiły o problemach współczesnego społeczeństwa. Czułam, jakby powstały one na siłę; jakby autor nie chciał koniecznie stworzyć wiersze na dane tematy, jednak nie potrafił swoich myśli ubrać w piękne słowa, jakimi powinna być pisana poezja. Być przekazanie tych treści w formie opowiadań byłoby lepszym rozwiązaniem.

buchbooks

  „Pępek świata”, wszystko kręci się wokół nas, gdy jesteśmy piękni i młodzi oraz uzależnieni od drugich osób. Do czasu?

 

„Miło jest, będąc na garnuszku rodziców, czasem się zabawić,

mając dobrą mamę i tatę do roboty od razu nie trzeba się kwapić.

W takich okolicznościach życie staje się beztroskie, dni mijają radośnie.

Nie zaprzeczę jednak, że utrzymywać takich lampartów całe pokolenie,

to dla wyrozumiałych rodziców dobrego imienia poważne znieważenie.”

 

Gdy jednak mija ten beztroski czas i zaczynamy dorastać, czeka nas nieustanna praca – harówka. Nasz świat zostaje zachwiany. Nie ma w nim kolorów, są szarość dnia codziennego i samotność. Na nic nie mamy czasu, bo pędzimy za pieniądzem ku lepszemu światu. Autor zwraca dużą uwagę na postrzegany przez nas świat. Wybory, które przed nami stoją i nie są łatwe do podjęcia. „Czerwona czy niebieska pigułka? Niezwykle trudny to wybór.” Najchętniej wybralibyśmy „sielską”, w „miłej iluzji”, „w wirtualnym świecie”, bo świat rzeczywisty nas przytłacza, opiera się na manipulacjach rządowych, intrygach i ciągłych kłamstwach. Każdy patrzy tylko na swój interes. Pomnażać majątek, żyć i opływać w bogactwie. 

 

„Bardzo cenię i kocham moje młode życie

i przez najbliższe lata chcę żyć w dobrobycie.”

 

Człowiek staje się coraz bardziej nieufny wobec drugiego człowieka, każdego traktuje jak „pionka w swojej grze”. Przyszłość nie zwiastuje niczego dobrego, coraz częściej roboty zastępują człowieka, „będą o połowę czas pracy nam wszystkim redukować.” A nowe technologie pozwolą „żyć – nie umierać”. 

 

„Co w tym złego, że jestem osobą subiektywną,

Skoro tak naprawdę nikt nie kieruje się prawdą obiektywną!”

 

Tomik wierszy I.P. Writtera porusza różne tematy dotyczące naszej przeszłości i przyszłości, nawiązuje do postaci mniej lub bardziej znanych, do bohaterów bajek czy filmów dla dorosłych. W swoich wierszach autor dzieli się z nami swoimi spostrzeżeniami, przemyśleniami i zachęca nas do głębszych refleksji. Pod wieloma względami muszę zgodzić się z autorem, bo ma sporo racji w tym, co pisze w swoich wierszach. W mojej głowie pojawiło się mnóstwo kontrowersyjnych pytań. Czy upajanie się luksusem jest czymś dobrym? Czy częsta zmiana partnerów jest czymś normalnym? Czy jak zastąpią nas roboty, nadal będziemy ludzcy i czy będziemy mieć więcej czasu dla siebie i rodziny? Czy dążenie do „lepszego” świata jest czymś dobrym?

 

Na dzień dzisiejszy stajemy się coraz bardziej samotni, izolujemy się od innych, zmieniamy partnerów jak rękawiczki, mamy dzieci z różnymi osobami, co wpływa źle na rozwój dziecka, nie potrafimy określić się, jakiej jesteśmy płci, mamy wysokie mniemanie o sobie, innowacyjne zabiegi powodują, że popadamy w coraz większe paranoje, dzieci coraz częściej mają problemy natury psychicznej, rodzice nie mają dla nich czasu, ponieważ pędzimy nie wiadomo, gdzie i po co, a przyroda w tym całym zawirowaniu próbuje się bronić, wywołując różnego rodzaju kataklizmy. Dążymy do samozagłady ludzkości na własne życzenie. Nie takiej przyszłości chcieli dla nas nasi pradziadowie. Nie o taką przyszłość walczyli i ginęli. Zastanawiam się… Czy kiedyś się zatrzymamy i czy nie będzie jeszcze za późno na to wszystko.    

 

Na koniec jeszcze wspomnę, że wiersze są rymowane, stychiczne, toniczne, co jest niezwykłą rzadkością, natomiast ostatni wiersz pt. „Przestroga” jest wierszem wolnym, stroficznym. Tomik serdecznie polecam tym, którzy co lubią zaczytać się w słowach i podumać.

 

„Nastanie martwa cisza

Nastanie zimny mrok

Nie zadrży liść na drzewie

I nie zaśpiewa ptak.”

Olga Piechota

  Czym jest prawda absolutna? Samo pojęcie jest używane w buddyzmie jako określenie prawy ostatecznej lub całościowej, prawy bez żadnych zniekształceń. Jednak odchodząc trochę od sfery buddyzmu, którą słabo znam, zastanawiam się, czy coś takiego ma miejsce bytu w naszym świecie. Każdy z nas ma swój niepowtarzalny sposób obserwacji rzeczywistości i jej interpretowania. Jest to mocno subiektywne, a oddzielenie faktów obiektywnych wyjątkowo trudne. Dlatego czy da się wyodrębnić w naszym świecie prawdę absolutną? Czy ktoś ma prawo ją wygłaszać? Czy to już będą wyłącznie jego poglądy?

 

Tak jak wielokrotnie podkreślałam, stawiam rok 2021 pod znakiem poezji. Tym razem rzucam na warsztat krótki tomik poezji I.P. Writtera – "Wiersze i wierszyki". Nie miałam dotychczas okazji zapoznać się z twórczością poety, więc starałam się nie wykazywać żadnych nadmiernych oczekiwań. Jak się okazało, to było dobre podejście do rzeczy, ponieważ wiersze w ogóle nie przypadły mi do gustu i momentami doprowadzały do napadów frustracji. Czemu? O tym za chwilkę.

 

Przede wszystkim moja osobista zmora, czyli rymy! Nieraz i nie dwa opisywałam Wam, na czym polega mój problem z rymami, lecz podkreślałam również swój szacunek do nich. W tym przypadku mogę otwarcie je skrytykować, gdyż nadawały wierszom wydźwięk zwykłych, dziecięcych wyliczanek. Uderzały w czytelnika bezsensownymi połączeniami, a niekiedy były po prostu błędne, co przy tak intensywnej rytmice było nie do przegapienia. Podczas czytania nie mogłam się skupić na treści i przekazie utworów, ponieważ całą moją uwagę przykuwały rymy.

 

W tomiku "Wiersze i wierszyki" daje się wyczuć duże pokłady sarkazmu, czasami wręcz zjadliwości. Zwykle cenię taką formę, ale w tym przypadku po raz kolejny zawiodłam się. Nie umiałam stwierdzić, do czego odnosi się ten sarkazm, kiedy jest przeciwieństwem treści, kiedy delikatnym zaprzeczeniem, a kiedy wyłącznie moim wyobrażeniem. Gubiłam się i traciłam wydźwięk. Nie byłam w stanie odpowiedzieć sobie, co mają reprezentować te wiersze. Z każdą pozycją poetycką mój sceptycyzm był coraz większy. Oczywiście można założyć, że to nie wina poety. Mogłam nie rozumieć wierszy z własnych powodów. Niemniej irytowało mnie to. Lecz żeby nie było tak dużego mroku w mojej wypowiedzi, to podkreślę, że poeta używał wielu motywów pochodzących z popkultury. To zawsze igraszka dla znawców i fanów.

 

Chciałabym rzec też parę słów o tematyce, choć w tym momencie zaczyna się robić pod górkę, ponieważ z jednej strony mam wrażenie, że autor wyznaje hedonistyczne poglądy. Jest to uwielbienie dla nich i mocna namowa do podążania za przyjemnością. Z drugiej strony zastanawiam się, czy to właśnie nie jest też rodzaj zgryźliwej puenty. Gdzieniegdzie pojawia się pogarda dla kultury indywidualizmu, co jest dla mnie niespójne. Nie umiem odnaleźć się w tych poglądach i stwierdzić, które są rzeczywiste, a które grają rolę przeciwieństwa. A może się dziwnego rodzaju hybrydą? Jedno jest pewne – mam całkowicie inne spojrzenie na świat i trudno przychylić mi się do podanych treści. Być może byłabym bardziej skłonna je rozważać, gdyby nie ton zbytniej pewności siebie i zarozumiałości. Mam wrażenie, że poeta dobitnie chce dojść do prawdy i narzucić ją swoim czytelnikom. Lecz tak jak we wstępie – czymże jest ta prawda?

 

Niestety "Wiersze i wierszyki" okazały się dla mnie rozczarowaniem na poziomie odrzucenia. Czułam się nieposzanowana i potraktowana infantylnie. Nie sądzę, by taki był zamysł poety, lecz właśnie do tego doszło, a ja nie umiem zmienić swoich odczuć i prawdopodobnie nie sięgnę więcej po twórczość I.P. Writtera.

Czytacz1967

  Napisać recenzję „Wierszy i wierszyków” I.P. Writtera nie było łatwo. Przez kilka tygodni zastanawiałem się co o tym wszystkim myśleć. Jak sklasyfikować „dzieło” pana Writtera. Dawno nie myślałem tak intensywnie. I co jakiś czas zaglądałem między wiersze zawarte w tomiku. Gdy zasiadłem w końcu do pisania recenzji, miałem w głowie jeden wielki chaos. Nie wiedziałem, od czego zacząć, a jak zakończyć. I wtedy spojrzałem na okładkę. Coś błysnęło. Pojawiło się światełko w tunelu. Nić zaczęła pleść wątek.

 

Bo co to jest I.P.Writter. Niewątpliwie pseudonim. Trudno znaleźć człowieka, który tak by się nazywał. I.P. Writter.

 

Pierwszy człon kojarzy się z unikalnym identyfikatorem, który wykorzystywany jest przez urządzenia podłączone do sieci w celu umożliwienia komunikacji między nimi. Każdy komputer ma taki numer, można powiedzieć, że jest to PESEL komputera. Wyrazu „Writter” nie trzeba raczej tłumaczyć. Nawet człowiek, który zna podstawy języka angielskiego, wie, co ono oznacza. Gdyby przyjrzeć się całości pseudonimowi, wyszłoby nam „Pisarz, który używa komputera”, „Pisarz, który pisze na komputerze”. Jeśli nie mam racji, źle odczytuję hasło imienne Autora, całą odpowiedzialność biorę na siebie.

 

Lecz do brzegu płyńmy, do brzegu, panie Adamie. Czyli – dlaczego Autor tomiku wierszy ukrył się za pseudonimem? Odpowiedź jest prosta jak sznur, po którym można opuścić się na ziemię. Po takiej podróży — twarde lądowanie. Otóż gdybym stworzył takie „arcydzieło”, również bym nie chciał, aby ktokolwiek poznał moje prawdziwe imię i nazwisko.

 

O co chodzi? Utwory zawarte w tomiku „Wiersze i wierszyki” trudno nazwać wierszami, a nawet wierszykami. Są to ... Gdyby je zapisać prozą mielibyśmy pogadanki. Pogadanki dla gimnazjalistów. Styl, w którym są napisane, upoważnia mnie do napisania takich słów. Dla ludzi oczytanych to, co zapisał I.P. Writter są to rzeczy oczywiste, bezsporne. A być może i dla gimnazjalistów. W dobie Wikipedii wszystko jest możliwe. A zapisane jest to w stylu dziecięcego obrazka; widać takie obrazki w twórczości Marii Konopnickiej. Tyle że Maria Konopnicka przeszła do historii literatury jako Autorka „Roty”. Na razie I.P. Writter nie napisał, takiego utworu, który by wyniósł go na cokół nieśmiertelności. Marię Konopnicką uważa się za grafomankę. Na razie I.P. za grafomana również należy uznać.

 

Zmorą są tu rymy. Rymy częstochowskie. Na siłę zrymowane wersy. Pobłażliwie uśmiechałem się, gdy czytałem owe rymowanki. Większość utworów powinna przejść przez autorską cenzurę. Skrócić można, i to o kilka ładnych wersów. A rymy odrzucić. W ten sposób porzucilibyśmy dziecinne powiązania idiomatyczne. Tak naprawdę brakuje w „Wierszach i wierszykach” wielu rzeczy. Jedną z tych spraw jest brak autorskich porównań. Każdy poeta stara się w wierszach dać porównania. To jest oczywiste, normalne. Rozbudowane opisy dwóch lub więcej zjawisk dają moc wrażeń wyobraźni. Powiem tyle: niektóre porównania z innych tomików poezji śnią mi się po nocach. A tu – nic. Pustka. Żadnej poezji w tomiku poezji. Właśnie dlatego omijam to określenie w tym artykule.

 

Tak szczerze mówiąc, nie mam nic już do dodania. Ale jest taka umowa między mną a portalem Szkukater, który to przysłał mi niniejszą książeczkę, iż recenzja powinna mieć co najmniej pięćset słów. A jeszcze do tej magicznej cyfry kilka słów zostało. Zatem zostawiam Czytelnika z niedosytem. Tak jak ja zostałem z niedosytem, gdy odkładałem „Wiersze i wierszyki” I.P. Writtera. I to jest powiedziane łagodnie.

 

 
 

Komentarze

Security code
Refresh

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial