Wersja dla osób niedowidzącychWersja dla osób niedowidzących

Okładka wydania

I będę Cię Kochać Aż Do Śmierci

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 2 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 2 votes
Okładka: 100% - 2 votes
Polecam: 100% - 3 votes

Polecam:


Podziel się!

I będę Cię Kochać Aż Do Śmierci | Autor: Anna Kasiuk

Wybierz opinię:

MadameGie

 Jestem niemal pewna, że każdy miłośnik literatury, choć raz trzymał w swoich rękach książkę, która okazała się zupełną przeciwnością tego, czego się po niej spodziewał.

 

Najnowsza pozycja Anny Kasiuk skusiła mnie romantyczną okładką i opisem, który na dobrą sprawę zdradza bardzo niewiele tego, co tak naprawdę dzieje się wewnątrz książki.

 

Uwielbiam romantyczne historie, romanse czy po prostu literaturę kobiecą, są to gatunki, które nigdy mi się nie znudzą. Książka, która będzie przedmiotem tej recenzji miała być właśnie dla mnie takim niezobowiązującym romansem, odskocznią, lekką niewymagającą lekturą. Okazała się jednak stanowczo czymś więcej, a moje przypuszczenie, że “I będę cię kochać aż do śmierci” przeczytam, zrelaksuję się, napiszę recenzję, po czym odłożę książkę na półkę i zapomnę; prysło niczym przysłowiowa, mydlana bańka już na samym początku powieści.

 

Główna bohaterka Rita to kobieta na pierwszy rzut oka spełniona. Jest matką dwójki chłopców, żoną mężczyzny, z którym prowadzi bardzo dobrze prosperujący pensjonat ze stadniną koni oraz bar — najlepszy w okolicy. Drugie spojrzenie na główną bohaterkę jest jednak mniej pozytywne: toksyczne małżeństwo, konsekwencje szalonej młodości, które wciąż tkwią w głowie Rity, potajemna relacja z przyjacielem dająca jej imitację ciepła i problemy codziennego życia, które niejednokrotnie potrafią kobietę mocno przytłoczyć.

 

Trwającą w pozornej stabilizacji Ritę zaskakuje pojawienie się Tomasza — mężczyzny, który kiedyś był dla niej całym światem. Od tamtej pory żal wzrasta, potęguje się strach. Wracają wspomnienia, niespełnione marzenia i nadzieje. Jedno jest natomiast pewne: nie ma dobrego rozwiązania problemów, z którymi mierzy się kobieta.

 

Gdybym miała powiedzieć, co czułam po tej lekturze, jaka była pierwsza myśl i emocja po zamknięciu książki, to pozwolę sobie na zupełną szczerość — ta powieść mnie bolała. Nie chodzi tutaj oczywiście o ból rąk przy trzymaniu książki, czy ból oczu i głowy po zarwanej nocy spędzonej na czytaniu. To jest bardziej taki empatyczny ból, ale to nie wszystko, ponieważ cała postać Rity, jej przeszłość i historia opisywana w powieści wzbudzała we mnie huragan przeróżnych doznań. Współczucie dla jej położenia, złość i poczucie niesprawiedliwości, kiedy na jaw wyszła stosowana przemoc w różnych formach, próbę zrozumienia, kiedy Rita chodziła na schadzki ze swoim kochankiem, a zarazem przyjacielem rodziny, dreszcz napięcia, kiedy pierwsza i najbardziej bolesna miłość głównej bohaterki pojawiła się w drzwiach jej domu. Po drodze wielokrotnie zastanawiałam się, ile jest w stanie udźwignąć ta kobieta, a więc mimo wszystko byłam pełna podziwu, że mnóstwo daje od siebie, praktycznie zupełnie nic nie biorąc.

 

“I będę cię kochać aż do śmierci” to specyficzna książka stanowczo nie dla każdego. Domyślam się, że wiele osób, które ją przeczytały, mogą czuć się zawiedzione, szczególnie młode osoby, dla których zachowanie głównej bohaterki wiele razy mogło być niezrozumiałe. Nie jest to opowieść o dziewczynie, która przebudza się z letargu, w którym tkwiła i postanawia porzucić swoje dotychczasowe życie, idąc za głosem serca. Nie jest to też opowieść o przemianie głównej bohaterki, choć kilka elementów w jej kreacji mogłoby na to wskazywać.

 

Jak nietrudno się domyślić, Rita to kobieta zraniona. Brutalnie zdeptano w młodości jej marzenia i poczucie bezpieczeństwa. Narzeczony, który zawiódł, samotne rodzicielstwo, nieprzyjemności ze strony niedoszłej teściowej to kropla w morzu, zupełne powierzchowne streszczenie tego, co Rita przeżyła. Kiedy wydawało się, że los w końcu do niej się uśmiechnął po raz kolejny na jej barki spadła niesprawiedliwość i poczucie beznadziei w postaci przemocowego małżeństwa z człowiekiem, który przejawia poważne zaburzenia.

 

Rita poszukuje namiastki szczęścia, spełnienia i wiary w siebie. Ramiona przyjaciela rodziny są dla niej otwarte, a ona ochoczo z nich korzysta. Z początku postać Piotra, jako kochanka głównej bohaterki, bardzo mi nie pasowała. Wydawało mi się, że wtrącanie wątków, gdzie tak naprawdę chodzi tylko o zaspokojenie pożądania, nie pasuje do historii Rity i jej osobowości. Dopiero z czasem, kiedy zrozumiałam, że prawdopodobnie autorka postawiła na ukazanie kobiety jako człowieka, który nie tylko niewiele ma do stracenia i z szarości jej codzienności chce uszczknąć dla siebie trochę barw, ale także jako człowieka z krwi i kości, który przecież jak każdy, nie jest doskonały i ma swoje słabości czy głęboko skrywane pragnienia, biorące czasem górę nad rozsądkiem.

 

Kreacja głównej bohaterki jest bardzo dobra. Zbudowanie postaci z takim bagażem i jakby nie patrzeć, obecną ciągle niestabilnością emocjonalną, rozbiciem a mimo wszystko nadal waleczną i pełną przekonania, że każdy jej ruch i decyzje, jakie podejmie, nie będą dotyczyły tylko jej, ale i dzieci, to duże wyzwanie.

 

Tomasz, były narzeczony Rity to postać, najprościej mówiąc tajemnicza. Kiedy para niedoszłych małżonków rozmawia na temat ich wspólnej przeszłości, najczęściej głos zabiera Rita. To z jej słów czytelnik ma okazję poznać przeszłość tych dwojga, odczucia i przeżycia. Tomasz wbrew pozorom jest człowiekiem empatycznym, rozumie i współczuje, wielu rzeczy również nie był świadomy. Mimo wszystko bardzo brakowało mi kilku faktów z jego dotychczasowego życia. Mogę zdradzić, że bohater ostatnie lata spędził w więzieniu, w związku z czym liczyłam na jakieś retrospekcje, wspomnienie o tym w rozmowie z Ritą. Brakowało mi osobistych wynurzeń Tomasza, próby jakiegoś głębszego zrozumienia i poznania jego postaci.

 

Relacja Tomasza z Ritą po latach jest specyficzna. Tomasz pragnie Rity w swoim życiu, ale zderzenie z rzeczywistością jest dla niego ścianą nie do przebicia. Wykradzione losowi kilka momentów razem to poezja dla czytelnika, bardzo emocjonalna i piękna w tym dramacie, w którym tkwią.

 

Książka napisana jest świetnym językiem. Poprzez tekst się płynie, chłonie pełne pięknej polszczyzny zdania. Miałam takie momenty, że kilkakrotnie czytałam niektóre fragmenty i nie dlatego, że nie mogłam ich zrozumieć i potrzebowałam głębszego zastanowienia, ale dlatego, że były cudownie zbudowane, pełne wrażliwości i mądrości. Nie jest to do końca lekka lektura, ponieważ wymaga w poszczególnych momentach tak zwanego wczytania, zrozumienia, zastanowienia, a czasem i dokładniejszej refleksji.

 

Jeśli chodzi o odbiór tekstu, to mam wrażenie, że w niektórych dialogach zabrakło narracji dialogowych. Powodowało to chwilowe zatrzymanie podczas czytania i zmuszenie do zastanowienia się która postać wymawia daną kwestię, jeśli była ona trudna do odczytania z wypowiedzi.

 

Podsumowując, “I będę cię kochał aż do śmierci” to opowieść o smutku, o walce, o wewnętrznych rozterkach. To szczera historia o miłości matki do dzieci, o poświęceniu swojego szczęścia dla dobra innych. Rita jako postać jest realna, wrażliwa, zagubiona, ale mimo wszystko silna, ciesząca się małymi rzeczami. Urzekły mnie watki, gdzie autorka ukazała dojrzałość Rity, nadając jej możliwość szukania, choć chwilowego ukojenia w tym, co kocha, pozwalając też postaci na posiadanie miejsc, do których wraca, aby się przysłowiowo oczyścić.

 

Zakończenie powieści miało zaskoczyć, może nieco zszokować i stanowczo takie było.

 

Lektura tej pozycji była dla mnie bardzo ciekawym doświadczeniem. Doceniam taką literaturę, gdzie można ujrzeć więcej, wzbić się na wysoki poziom empatii, zastanowić, postawić na miejscu głównej bohaterki i rozważać, jaką drogę wybrałoby się na jej miejscu.

 

Książkę bardzo polecam, szczególnie tym czytelnikom, którzy nie zawsze oczekują słodyczy, a potrafią docenić oryginalne historie, trudne, bardzo realne i zmuszające do wspomnianej już przeze mnie refleksji. Takie pozycje też są bardzo potrzebne i ogromnie dziękuję autorce, że udało jej się poruszyć we mnie taką gamę przeróżnych emocji.

 

Zdradzę jeszcze, że jedno zdanie na samym końcu książki, gdzie autorka zamieściła kilka słów od siebie, idealnie w dwóch zdaniach podsumowują całą tę nietuzinkową historię: “Chciałam pokazać, że wszędzie napotkać możemy zgniliznę, cierpienie i ból. To, co piękne, również skrywa swoje tajemnice, które nie zawsze potrafimy ukryć pod maską obojętności”.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial