Wersja dla osób niedowidzącychWersja dla osób niedowidzących

Okładka wydania

Akademia Smoków

Kup Taniej - Promocja

Additional Info


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 2 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 3 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 2 votes
Okładka: 100% - 2 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Akademia Smoków | Autor: Anna Macek

Wybierz opinię:

ladyoflake

  Mam ogromną słabość do polskiej fantastyki, dlatego, niezmiernie ucieszyłam się, kiedy na liście książek do zrecenzowania pojawiała się pozycja o intrygującym tytule „Akademia Smoków”. Przyznam, że nigdy wcześniej nie zetknęłam się z twórczością Anny Macek, tym bardziej postanowiłam dać szansę tej powieści.

 

Już na samym początku mocno zdziwił mnie fakt, że utwór jest dość krótki, jak na literaturę z gatunku fantastyki, liczy tylko 91 stron. Na pierwszych kartkach powieści poznajemy Amarę, młodą dziewczynę, którą ma magiczną umiejętność zamiany swojego ciała w smoka.  Wyrzucono  ją z trzech poprzednich szkół. Kiedy zapisuje się do Akademii Smoków, sytuacja w jej życiu zaczyna się powoli stabilizować. Niestety, jak później się okazuje, pozornie. Placówka, w której edukacje rozpoczyna nasza młoda bohaterka, skrywa w sobie mroczną tajemnicę, której nie zna nikt z wyjątkiem jednej osoby, recepcjonistki. Kluczowym momentem w powieści jest bal, podczas którego szkoła zaczyna być atakowana przez niebezpieczne czarne smoki. Przerażonej i zmęczonej ciągłymi problemami Amarze udaje się uciec na opustoszałą leśną wyspę, gdzie nawiązuje przyjaźń z tajemniczą zielarką. Czy kobieta pomoże głównej bohaterce w starciu smoków? Tymczasem obok budynku Akademii, nad magiczny jeziorem rozgrywa się bitwa. Czy dobro zwycięży zło, a nastolatce uda się pomóc nowym znajomym? Tego czytelnik dowiaduje się pod koniec fabuły utworu.

 

Powieść przeczytałam dość szybko ze względu na niewielką ilość stron. Zajęło mi to niecałe dwie godziny. Chociaż pomysł na historię był bardzo interesujący, muszę skierować kilka słów konstruktywnej krytyki w kierunku autorki. Po pierwsze mam wrażenie, że fabuła utworu od samego początku jest za mało rozbudowana. Moment, w którym poznajemy Amarę wydaje mi się mocno wyrwany z kontekstu. Pisarka nie robi żadnego wstępu. Długo zastanawiałam się, dlaczego główna bohaterka została wyrzucona ze szkoły. Niestety, podczas trwania opowieści, tak naprawdę bardzo mało dowiadujemy się o jej życiu. Miałam wrażenie, jakbym czytała kolejny tom z serii, a niektóre wątki po prostu mi umykały.

 

Kolejnym niedopracowanym, a ważnym szczegółem w powieści są smoki. Pani Anna wspomina o nich tylko kilka zdań. Nie wyjaśnia, skąd wzięły się i dlaczego ludzie zamieniają się akurat w te konkretne istoty. Najbardziej  jednak brakuje mi rozbudowanych portretów psychologicznych bohaterów, które zazwyczaj występują w innych powieściach. Czytając, nie mogłam wczuć się w emocje Amary, Crystal, Mela lub zielarki. Postacie wydawały mi płytkie i papierowe.

 

Historia jest za mocno skondensowana. Brakuje mi ożywienia np. wyjaśnienia postępowania bohaterów, ukazania pomiędzy nimi głębszych relacji za pomocą żywszych dialogów. Jako przykład chcę się powołać na sytuację, kiedy Amara poznaje Crystal, swoją współlokatorkę w nowej szkole. Dziewczyny witają się ze sobą dość krótko. W pewnym momencie Crystal na kieruje pytanie do Amary, czy ta ma chłopaka. Musiałabym przeczytać dwa razy to zdanie, aby upewnić się, że na pewno czegoś nie przeoczyłam. Poczułam się mocno rozczarowana. Nie jest to zbyt elegancka rozmowa pomiędzy dwoma obcymi osobami. Kto z nas na początku znajomości zadaje pytanie koleżance lub koledze o status związku? Nikt? No właśnie, nie brzmi to niezbyt realistycznie. Zauważyłam również, że pojawia się dużo pobocznych postaci, które później znikają w tajemniczy sposób. Ich wątek po prostu zostaje urwany bez wcześniejszego uprzedzenia o tym czytelnika.

 

Związek Amary i Mela nie przypomina typowej pary zakochanych w sobie nastolatków. Oboje są w stosunku do siebie mocno zdystansowani. Miałam wrażenie, że dziewczyna nie cieszy się nawet ze wspólnego pójścia na bal. Nie jest wyjaśnione, jako długo młodzi są razem.

 

Na koniec chciałabym zauważyć pozytywne elementy w powieści. Pani Anna Macek miała bardzo dobry pomysł, aby akcja powieści rozgrywała się w Polsce. Sama Akademia i transformacja ludzi w smoki jest bardzo nowatorską koncepcją, z którą nie spotkałam się w innych książkach z gatunku fantastyki. Zaciekawił mnie wątek Amary ze starą zielarką. Opis sytuacji, w której dziewczyna znajduje się na wysepce odciętej od cywilizacji i razem z nowo poznaną znajomą, zmierzają do skromnej, drewnianej chatki był naprawdę uroczy. Ich relacje jest bardzo ważnym elementem spajającym powieść.

 

Podsumowując, książka jest raczej kierowana dla młodszego czytelnika. Czyta się ją bardzo szybko. Dobrze się sprawdza dla osób zabieganych lub przebywających podróży poszukujących niezbyt wymagającej lektury. Minusem jest chaos, który w pewnym momencie wkradł się do powieści, znikający bez uprzedzenia postacie i mało rozwinięci bohaterowie. Dużym plusem jest to, o czym wspomniałam kilka akapitów wcześniej, niezły, choć nie do końca wyczerpany potencjał fabularny. Sporo pracy ze strony Pani Anny Macek wymagało wykreowanie takiego baśniowego świata. Myślę, że ta powieść byłaby o wiele lepsza, jeżeli autorka napisałaby jeszcze co najmniej 100-150 stron więcej.

O Książkach I Nie Tylko

 Bywają dni, kiedy mam ochotę na czytanie tylko i wyłącznie powieści fantastycznych. Smoki, magia, moce i oni – bohaterowie, którzy to wszystko mają za zadanie trzymać w ryzach (lub niekoniecznie). Akademia Smoków Anny Macek dość długo czekała na moim czytniku, jednak kiedy już doczekała się swojej chwili - poświęciłam się jej w stu procentach. Jednak co z tego, skoro jej długość pozostawia wiele do życzenia... Jeśli jesteście ciekawi, jak w moich oczach ostatecznie wypadł ten tytuł, czytajcie dalej.

 

Amara została już wyrzucona z trzech szkół, teraz trafia do czwartej – i ma nadzieję, że ostatniej. Nie jednak jeszcze, co czeka ją w sławnej Akademii Smoków i jakie trudności przyjdzie jej przeżyć. Zresztą, nikt by się tego nie spodziewał. Uczniowie szkoły nie są zwykłymi ludźmi i mogą zamieniać się w smoki, a każdy z nich ma swoją określoną nazwę. Nikt nie zna historii powstawania Akademii, poza recepcjonistką z internatu, która dodatkowo jest szpiegiem. Wszystko mogłoby wydawać się w miarę spokojne, gdyby nie fakt, że w dniu balu szkoła zostaje zaatakowana przez niebezpieczne czarne smoki. Czy Amarze uda się uratować nie tylko siebie, ale i nowych przyjaciół?

 

Miało być tak pięknie: rewelacyjny pomysł na fabułę, ciekawa bohaterka i wciągająca akcja. No ale właśnie, miało, a wcale nie było. Niestety Akademia Smoków jest najsłabszą powieścią przeczytaną przeze mnie w tym roku do tej pory. Pozwólcie jednak, że po kolei wypiszę Wam elementy, które rzuciły mi się w oczy i które muszę skrytykować.

 

Główna bohaterka, Amara, przede wszystkim ma piękne imię, które na już na samą myśl przywodzi bohaterkę powieści fantasy i to takiej z krwi i kości. W moim przypadku, na myślach się skończyło, ponieważ postać ta nie miała absolutnie nic do zaoferowania. Podczas lektury robiłam sobie notatki i chciałam wypisać w punktach cechy Amary, które wpadną mi w oko – w efekcie jednak nie zanotowałam nic. Postać ta została potraktowana po łebkach, zrobiona na siłę na kolejną młodą dziewczynę o zbyt dużej ambicji bycia superbohaterką, nieustraszoną i niepokonaną, a w tym przypadku było to niezwykle irytujące.

 

Oprócz Amary, w książce pojawiło się sporo innych bohaterów, jednak oni dosłownie pojawiali się co kilka akapitów i natychmiast znikali, przez co nie zdążyłam nawet zorientować się, kto tak naprawdę jest tutaj kim. W pamięci zapadła mi jedynie współlokatorka Amary, która okazała się tak irytującą, narzekającą i przyczepiającą się o wszystko dziewczyną, że miałam dosłownie dość. No, nie jestem fanką i chyba widać to już gołym okiem.

 

Styl pisania autorki okazał się średni, a samą książkę czyta się raczej jak opowiadanie napisane z nudów i na szybko. Gdyby rozbudować wstęp i kolejne, bardziej istotne zwroty akcji, a także popracować nad kreacją bohaterów - myślę, że Akademia Smoków spokojnie mogłaby stać się naprawdę dobrą i przyjemną powieścią fantasy, której nie powstydziłabym się polecać na prawo i lewo. Jednak tak, jak piszę - przydałoby się tutaj trochę pracy, a z tego, co wiem, książka powstała osiem lat temu - domyślam się więc, że poprawy raczej nie doczekam. Moim kolejnym zarzutem jest tutaj akcja, która toczy się ZA szybko. Rozumiem dynamizm i potrzebę utrzymania uwagi czytelnika, ale nie w ten sposób i nie lecąc po łebkach przy wszystkich innych elementach.

 

Niestety, książka (a raczej: opowiadanie) Anny Macek nie usatysfakcjonowało mnie i zdecydowanie nie kupiło. Cieszę się, że przeczytanie tego tytułu zajęło mi tak niewiele czasu, ponieważ nie wiem, co bym zrobiła, gdybym musiała poświęcić na niego więcej godzin - odczuwałabym to jako zwyczajną stratę czasu.

 

Jeżeli szukacie czegoś lekkiego i szybkiego do przeczytania z gatunku fantastyki, to szukajcie dalej – tutaj raczej nie znajdziecie tego, czego szukacie.

Łędina

Anna Macek - czternastoletnia autorka już wchodzi na polski rynek. Jej wcześniejsze opowiadania nieraz zadziwiały nauczycieli. Dziewczyna odkryła swój talent pomiędzy II a III klasą podstawówki. Prawdopodobnie przyczyniły się do tego podwórkowe plany stworzenia filmu i świadomość, że ktoś musi napisać scenariusz. Anna Macek pisze ogólnie fantastykę, ale w zamiarach ma także książki dla Waszych pociech.

 

Jest to powieść o dziewczynie, którą wyrzucono z trzech szkół. Oczywiście nie wie co czeka ją w czwartej i ostatniej, jaka istnieje: Akademii smoków. Jej uczniowie nie są zwykłymi ludźmi, mogą zmieniać się w smoki...

 

Oczywiście nikt nie zna tajemniczej historii placówki za wyjątkiem szpiega, którym okazuje się recepcjonistka z internatu szkoły. Podczas balu szkołę atakują mordercze czarne smoki. Amara (główna bohaterka) musi uratować przyjaciół, ale czy jej się to uda?

 

Zmęczona atakiem bohaterka zapuszcza się w las i wędruje na wysepkę. Spotyka tam starą zielarkę, z której nieświadomie zdejmuje klątwę. Gdy jej nauczycielka po trzech dniach ją wypuszcza, Amara idzie ratować przyjaciół, których uprowadziły podczas ataku czarne smoki. Nad magicznym jeziorem dochodzi do starcia smoków. Kto wygra w tej walce, której stawka jest wysoka?

 

Książki, które ukazują się metodą self-publishingu, naprawdę rzadko okazują się pozycjami godnymi polecenia. Ta metoda publikacji to nic innego jak biznes. I raczej nikt nie ma co do tego wątpliwości. Jednakże są pewne granice, W przypadku "Akademii Smoków" Anny Macek wydawnictwo E-bookowo postanowiło ich nie przestrzegać.

 

Amara Montez odkąd skończyła sześć lat, znajduje się pod opieką nauczycieli ze szkód, do których uczęszcza. Jej matka zmarła a jej śmierć nigdy nie została wyjaśniona. Ojciec nie może się nią opiekować, bo kodeks smoków tego zabrania. Tak więc dziewczynka widuje go zaledwie w trakcie świąt. Sytuacja, w jakiej się znalazła, nie jest za ciekawa. Szczególnie że została już wydalona z trzech szkół. Akademia Smoków to ostatnie miejsce, w jakim może kształcić swoje umiejętności, jako smok ziemi. W chwili, w której okazuje się, że niebawem ma ona zostać zaatakowana przez czarne smoki, Amara Montez musi ją uratować. Nie będzie w tej walce osamotniona, ale wokół niej nie brakuje też osób, które będą próbować przeszkodzić jej w pokonaniu wrogów.   

 

W jednej wiosce mieszkały dwie dziewczyny. Salma, miła białowłosa nosząca jasne szaty, i Lea, zła, czarnowłosa w czarnych szatach. Pewnego słonecznego dnia obie poszły na przechadzkę. Znały las doskonale, lecz tego dnia natknęły się na tajemniczą jaskinię, której wcześniej nie dostrzegły. Dziewczęta weszły do niej. Zastały tam dwa młode smoki. Były wychudzone. Salma zajęła się białym, a Lea czarnym. Smoki po kilku tygodniach wyrosły na dorosłe i silne zwierzęta. W podzięce za opiekę dziewczęta zostały obdarowane zdolnością zamieniania się w smoki. Salma decydowała, kiedy chce się przemienić i kontrolować smoczą stronę, jednak Lea nie miała tyle szczęścia. Czarny smok nią zawładnął. Nie było już Lei, tylko smok w jej ciele. Czarne smoki wygnano z terenów ludzkich do lasów, jednak ich przywódca zagroził, iż dokona zemsty. Obiecana zemsta, właśnie zaczęła się ziszczać.

 

W trakcie zaznajamiania się z "Akademią Smoków" autorstwa Anny Macek nie trudno o wrażenie, że rozpoczęło się lekturę powieści, która trwa od dłuższego czasu. Jednakże to zaledwie wrażenie. "Akademia Smoków" Anny Macek to najprawdopodobniej początek większej historii, której dużą częścią autorka po prostu nie postanowiła się z nami podzielić. W trakcie jej poznawania młoda pisarka odsłania przed nami poczynania czternastoletniej Amary Montez, która przenosi się do Akademii Smoków.  Miejsca, w jakim nie ma żadnych zasad. Uczniowie chodzą po całej szkole bez jakiegokolwiek celu, opuszczając lekcje bez konkretnych przyczyn. Nauczyciele nierzadko pojawiają się, a następnie odchodzą, pozostawiając odbiorcę książki w konsternacji. Recepcjonistki zmieniają się w portierki z powodu braku kadr bądź roztargnienia autorki. W nieskończoność można wymieniać dziwa, jakie mają tam miejsca. Nic dziwnego, że główna bohaterka niebawem wpada w paranoję. Dostrzegając czarnego smoka, a przynajmniej coś, co go przypomina, niespodziewanie stwierdza, że szkoła jest w niebezpieczeństwie. I tak rozpoczyna się ratowanie jej przed domniemanym atakiem, którego nadejście prędko okazuje się prawdziwe. Nie łatwo jest przedstawić zarys dalszej historii. Zresztą, czy ma to sens? Opis książki doskonale streszcza zawarte w niej zdarzenia.

 

Fabuła jest niedorzeczna, pozbawiona jakiegokolwiek sensu, ładu i składu. Widać, że autorka próbowała zaszczepić w swojej powieści wątek niespełnionej miłości, rozwijającej się przyjaźni, a także niejednej intrygi. Starała się też przedstawić nam skrawek stworzonego przez siebie, baśniowego świata. To jednak na nic. Podawane przez pisarkę skrawki nie pozwalają na złożenie układanki w logiczną całość. Anna Macek ma problem z przeniesieniem swoich koncepcji na papier, nakreśleniem postaci,  napisaniem dialogów, tworzeniem klimatu, poprawnym zachowaniem linii czasowej, a nie rzadko też z poprawnym złożeniem zdań. Przez książkę trudno jest przebrnąć, a co dopiero czerpać przyjemność ze spędzonego z nią czasu. Widać, że nikomu nie zależało na poddaniu dzieła korekcie, bo jest ono pełne błędów wszelakiej maści.

 

Przeważnie dzieci chroni się przed nieprzyjemnymi doświadczeniami, które mogą rzutować na ich przyszłość. Młodą autorkę postawiono potraktować inaczej. "Akademia Smoków" autorstwa Anny Macek, to pozycja, która nie powinna ujrzeć światła dziennego. Pozostaje mieć nadzieję, że nieporozumienie, którego stała się ofiarą, nie odciśnie piętna na jej marzeniach, które mogą się spełnić w przyszłości. 

Zaczytana Joana

  Spotkała mnie ogromna przyjemność, bo jeśli w Polsce tak piszą nastolatki dla nastolatków, to nasz rodzima literatura nie ma się czego obawiać. Jakiś czas temu trafiła w moje ręce powieść fantasy, pod tytułem „Akademia smoków” autorstwa czternastoletniej wówczas Anny Macek. Osobiście jestem wielbicielką powieści historycznych, ale lubię od czasu do czasu sprawdzić, co też w trawie piszczy u innych gatunków literackich. Stąd moja ogromna ciekawość i chęć przeczytania tej właśnie książki. Z przyjemnością zatem donoszę już na wstępie, że i tym razem moja intuicja mnie nie zawiodła.

 

Jest to powieść młodzieżowa o dziewczynie, która została wyrzucona z trzech szkół. Trafia do czwartej i ostatniej jaka istnieje, czyli właśnie tytułowanej Akademii smoków. Szkoła ta, nie jest standardowym budynkiem jakie znamy z naszego świata, a jej uczniowie nie są standardowymi młodymi ludźmi jakich znamy. Jak sama nazwa wskazuje jest to uczelnia dla smoków, zatem jej uczniowie mają zdolność zmieniania się właśnie w owe smoki.

 

Świat wydawałoby się wręcz idealny, gdyby nie pewne zagrożenie. W trakcie balu, szkołę atakują mordercze, czarne smoki i główna bohaterka o pięknym imieniu Amara, musi uratować swoich przyjaciół. Czy to jej się udało czy nie, tego nie mogę Wam zdradzić, ponieważ warto sięgnąć po też powieść i samemu się przekonać.

 

Dodam tylko jeszcze, że spodobał mi się również drugi wątek, kiedy główna bohaterka wędruje na wyspę, gdzie spotyka starą zielarkę. Nad tym magicznym jeziorem dochodzi właśnie do starcia smoków. Stawka jest oczywiście wysoka, a kto wygra, to również pozostawiam bez odpowiedzi.

 

Przyznaję, że fabuła nie jest zbyt skomplikowana, ale z drugiej strony, dlaczego taka ma być. Autorka zadbała o to, żeby młody czytelnik się nie nudził, bo akcja cały czas mknie i co chwilę coś nowego się dzieje. Ja bawiłam się wyśmienicie i jestem pewna, że młody czytelnik, zwłaszcza ten, który lubi powieści fantasy, tutaj znajdzie coś dla siebie.

 

„Akademia smoków” to idealna powieść dla młodego czytelnika, który powinien cieszyć się powieścią, a nie zastanawiać nad jego skomplikowaną formułą. Bohaterowie tutaj występujący są od razu jasno nakreśleni, bowiem wiadomo kto jest złym, a kto dobrym uczestnikiem. Niezbyt skomplikowane dialogi i jasno nakreślony cel powieści sprawiają, że czytający od razu wchodzi w fabułę i czerpie z niej przyjemność. „Akademia smoków” z pewnością dają wspaniałą możliwość na rozwinięcie skrzydeł wyobraźni i relaksu od szkolnych obowiązków.

 

Polecam zdecydowanie książkę „Akademia smoków” autorstwa Pani Anny Macek, zwłaszcza młodemu czytelnikowi, który uwielbia powieści fantasy. Jednocześnie przypominam, że ja jako mama takiej młodej czytelniczki, również bawiłam się wyśmienici.Dla dorosłego czytelnika może to być zbyt płaska fabuła, ale kiedy pamiętamy, że to powieść napisana przez nastolatkę dla jej rówieśników, wówczas i nobliwy czytelnik może czerpać przyjemność z lektury.

 

Brawo Pani Aniu, gratuluję pomysłu i wykonania. Zapewniam również, że z przyjemnością sięgnę po kolejną powieść tej autorki, a portalowi Sztukater bardzo dziękuję za możliwość przeczytania jej. Przypominam, że nie jestem standardowym fanem powieści fantasy, a mimo to powieść ta sprawiła mi przyjemność i z czystym sumieniem będę ją polecać innym.

 

Życzę Wam zatem miłej lektury i zdecydowanie polecam „Akademię smoków” zarówno młodzieży jak i ich rodzicom.

 

 
 

Komentarze

Security code
Refresh

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial