Wersja dla osób niedowidzącychWersja dla osób niedowidzących

Okładka wydania

Bajki Postnuklearnej Pustyni

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 2 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 2 votes
Okładka: 100% - 2 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Bajki Postnuklearnej Pustyni | Autor: Michał Głowacz

Wybierz opinię:

inka

Rozpoczyna się nietypowo. Zamiast: „Dawno, dawno temu, za siedmioma górami, lasami, morzami…” mamy „Niezupełnie w tym miejscu i niezupełnie w tym czasie (…)”. Dalej jest Królestwo Pustyni, król i królowa. Wydawałoby się – standard. Ale nie. Michał Głowacz, autor zbioru dwudziestu ośmiu tekstów odpływa od oczywistych kanonów i proponuje czytelnikowi wersję dla dorosłych. Jak wiemy, w każdym dorosłym ukrywa się w większym lub mniejszym stopniu dziecko, zatem… Pozwólmy sobie na zanurzenie się w świat baśni i odszukanie cudownych krain, magicznych przedmiotów, niesamowitych postaci. Nie jest to trudne. Urok tego wydania tkwi w formie tylko pozornie dedykowanej i dostosowanej do percepcji dzieci. Autor książki, niczym starożytny kronikarz, stosuje wszystkie „chwyty”, by zainteresować czytelnika. Stąd prosty język, zwroty potoczne codziennej mowy, symulacje dialogów, krótkie zdania pobudzające wyobraźnię. A przede wszystkim – fabuła przypominająca narrację bajki. Z jej niezwykłymi bohaterami, zdarzeniami, początkiem, zakończeniem i konsekwencjami – morałem.

 

To medium przenoszące w sferę fantazji, fantastyki. Zgodnie z definicją baśni mamy nieokreślony czas i miejsce akcji. W każdym niemal utworze pojawiają się charakterystyczne zwroty: „kiedyś”, „bardzo dawno temu”, „pewnego dnia”, które budują atmosferę niesamowitości i przywołują nastrój historii czytanych przez dziadków, rodziców, nas samych w przeszłości.

 

Prosty, ale niezwykle plastyczny język doskonale definiuje spotykane na kartach książki galerie postaci: księżniczki, mędrcy, nimfy, wróżki, żebracy, smoki, błazny i złodzieje. Podkreśla główny cel baśni: jeśli nawet nie ukazania oczywistego triumfu dobra nad złem, to przynajmniej wskazania uniwersalnych prawd o świecie i naturze ludzkiej. Bo historie tutaj zawarte nie zawsze kończą się happy endem, jak chociażby dzielny bohater łamiący kręgosłup przy próbie ratowania biednej księżniczki. Są za to przewrotne, złośliwe, cyniczne i ironiczne. I groteskowe, coś à la Mrożek, à la Gombrowicz.

 

I pełne współczesnych odniesień do postnuklearnego świata, a raczej stechnicyzowanej, globalnej wioski, w której rządzący borykają się z bezpłodnością, a do głosu dochodzi inżynieria najnowszej generacji. Otwierający antologię tekst „Naokoło wieży” to wykładnia tego, co znajdziemy w dalszej części. Oprócz wspomnianych królów, królowych, księżniczek i rycerzy mamy postapokaliptyczną krainę skażoną popromiennym pyłem przypominającą nuklearny chaos rodem z wybuchu bomby atomowej w Hiroszimie i Nagasaki. To nieprzyjazne miejsce targane wojnami, wyposażone w czujniki ruchu, naszpikowane ołowianymi bunkrami to wspólne mise en scène dla wszystkich zgromadzonych w tejże publikacji utworów.

 

Kolejne teksty utrzymane są nadal w baśniowo – bajkowej konwencji o czym donoszą przykładowe tytuły: „O smutnej damie dworu”, „O marzycielu i hrabim”, „O rycerzu i czterech braciach w wierze”, „O człowieku, który budował mur, kluczniku i sensie życia”. Pełno tutaj kalek rodem z braci Grimm, Andersena i Charlesa Perraulta, kontekstów literackich („O Wanadowej Królewnie, co nie chciała niewymownego królewicza”), nawiązań religijnych (wielce wymowny „Thomas Emanuel i oko Szajtana”), czy kulturowych.

 

Na zakończenie antologii: Muzyczne inspiracje i lektury uzupełniające, w których autor wyjaśnia, czym inspirował się, tworząc poszczególne opowieści. A są to zarówno utwory muzyczne m. in. Boba Dylana, Republiki, Maanamu, Black Sabbath, jak i filmy np. Miasteczko Twin Peaks Davida Lyncha, Blade Runner 2049, czy gry komputerowe np. Planetscape. Nawet twórczość Stanisława Lema.

 

A z kolei okładka, prezentująca samotnego rycerza na koniu, to ukłon w stronę Don Kiszota w stylu surrealistycznych obrazów Salvadora Dalego. Prawdziwa perełka godna polecenia.

 

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial