Wersja dla osób niedowidzącychWersja dla osób niedowidzących

Okładka wydania

Rewolucja Niebieska

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Rewolucja Niebieska | Autor: Wojciech WierciochJolanta Szymska Wiercioch

Wybierz opinię:

inka

„Wstrzymał Słońce, ruszył Ziemię”. Chyba wszyscy w Polsce znają ten cytat i rozpoznają adresata. Wszechstronnie wykształconego prawdziwego człowieka renesansu, który szlify zdobywał na Uniwersytecie w Padwie, Bolonii, ale też na Akademii Krakowskiej, a osiadł we Fromborku. Autora przełomowego De revolutionibus orbium coelestium, czyli O obrotach sfer niebieskich tłumaczącego system heliocentryczny. Współtwórcy reformy kalendarza juliańskiego i reformy monetarnej. O jego pracy zawodowej i życiu osobistym możemy dowiedzieć się w zbeletryzowanej biografii Jolanty Szymskiej-Wiercioch i Wojciecha Wierciocha Rewolucja Niebieska. Powieść O Mikołaju Koperniku.

 

Powieść rozpoczyna Wprowadzenie do kopernikologii. W obliczu braku niepodważalnych danych faktograficznych na temat życia i działalności Mikołaja Kopernika wszelkie dywagacje i ubarwienia nadają fabule rangę wiarygodności. Historia nie lubi pustki. Dąży do wypełniania miejsc niedookreślonych. Autorzy Rewolucji niebieskiej postanowili „pozlepiać kamyczki faktologiczne” i zaproponowali czytelnikom obszerną, ponad osiemsetstronicową, powieść biograficzną. Pełną prawdziwych bohaterów drugiego planu – od Michała Anioła i Leonarda da Vinci, przez Paracelsusa, Machiavellego, Zygmunta I Starego i królową Bonę, do Erazma z Rotterdamu, Marcina Lutra oraz fikcyjnych wątków uatrakcyjniających fabułę. 

 

Obszerny wstęp ma formę eseju. Popisu erudycji badaczy pełną cytatów (miejscami zbyt wieloma) z Zofii Kossak, Melchiora Wańkowicza, Pawła Jasienicy, czy Stefana Kisielewskiego. Obok podniosłego i patetycznego stylu (sformułowania typu: „był gigantem i męczennikiem myśli”) autorzy silą się na dowcip, dodając często osobiste wtręty odnosząc się na każdym niemal kroku do licznych umiejętności swojego bohatera i – dla kontrastu -  do niższości Leonarda da Vinci wobec Kopernika. Ba! Posuwając się do oskarżeń Włocha o fałszowanie wyników własnych badań.

 

Punktują zatem po kolei Kopernika jako astronoma (amatora), astrologa, lekarza (praktyka), aptekarza, botanika, prawnika, polityka, dyplomatę, ekonomistę (słynna maksyma: „zły pieniądz wypiera pieniądz dobry”), matematyka, filozofa, inżyniera, stratega (w myśl zasady: „jeśli chcesz pokoju, szykuj się do wojny”), geografa (kartografa, o którego mapy starał się sam mistrz krzyżacki Albrecht Hohenzollern), malarza, bibliotekarza (bibliofila z pasją gromadzącego księgi), pisarza (bardziej – epistolografa i to w obowiązującej ówcześnie łacinie), tłumacza (co związane z powyższym), pedagoga (wykładowcy), psychologa (tzw. teologa życia leczącego duszę), socjologa, historyka nauki, filozofa, teologa, mistyka („przyczajonego”). 

 

Dużą wartością książki jest rozdział Kontekst historyczno – geograficzny (społeczno – intelektualny). Wierciochowie dokładnie i ciekawie przedstawiają wydarzenia i ich zależności czasów kopernikańskich, ogólną filozofię epoki, mentalność ludzi. Dużo wnosi tutaj umieszczanie reprodukcji dawnych map i dokumentów życia społecznego.

 

To plusy. Teraz o zaskakującym minusie, czyli nota z ostatniej strony powieści, że… to koniec, ale tomu pierwszego. Czytelnik, po kolei, czuje się: oszukany (brakiem wcześniejszej informacji), zawiedziony, (że akcja urywa się w momencie zabójstwa i nie wiadomo, co z ofiarą). W ogóle nie wiadomo, kiedy ewentualnie zostanie to rozstrzygnięte. Do tego czasu istnieje obawa, że fabuła uleci z pamięci i przygodę trzeba będzie rozpoczynać od nowa. Przykre. Ciekawe, czy taki był właśnie zamiar autorów i wydawcy. Bo część odbiorców poczeka, część zrezygnuje. Oby nie większość. 

 

Co do fabuły. Powieść (złośliwie, aż chce się zaznaczyć – pierwszy tom) dzieli się na dwie części: I. Ogień. Księga miłości dotyczy okresu 1530 – 1539 i część II. Powietrze. Księga przyjaźni obejmująca lata 1539 – 1541. Zawiązanie akcji następuje w pracowni Kopernika, nocą. Fabuła sugeruje wątek kryminalny, by już za chwilę, za sprawą Anny Schilling,  wprowadzić elementy romansu. I oczywiście pokaźne fragmenty biograficzne. Całość utrzymana  w klasycznym stylu lektur Kraszewskiego, czy Ossendowskiego.

Tam, Gdzie Matka Mówi Dobranoc

„Rewolucja niebieska. Powieść o Mikołaju Koperniku”  autorstwa Jolanty Szymskiej-Wiercioch   i Wojciecha Wierciocha, to niewątpliwie bardzo interesująca, ale i obszerna publikacja, licząca sobie aż 800 stron! Warto również wspomnieć już na samym początku, że autorzy na końcu powieści  informują czytelnika, iż właśnie przeczytał on tom pierwszy…  Niestety, takiej informacji nie ma na okładce i czytelnik może poczuć się przez to nieco oszukany…  

 

A jednak „Rewolucja niebieska. Powieść o Mikołaju Koperniku”  jest to tak interesująca  publikacja, że w zasadzie obietnica tomu drugiego z pewnością większą część wymagających czytelników ucieszy! Tym bardziej, że powieść kończy się w ciekawym momencie i zdecydowanie pobudza wyobraźnię czytelnika.   

 

W tomie pierwszym, który posiada dosyć długi wstęp, przedstawione zostały dokonania Mikołaja Kopernika, a autorzy stworzyli niezwykle ciekawą opowieść opartą na wiedzy, ale i na własnej wyobraźni właśnie. Sylwetki  Kopernika  nie ma potrzeby przedstawiać w tym miejscu, jednak warto zaznaczyć, iż autorzy „Rewolucja niebieska. Powieść o Mikołaju Koperniku”, Jolanta Szymska-Wiercioch i Wojciech Wiercioch, opowiedzieli w niej o uczonym w bardzo interesujący sposób. We wstępie (który liczy sobie niecałe 90 stron!)  Wiercioch  zestawił  astronoma, lekarza, prawnika, polityka, ekonomistę, matematyka, geografa, oraz tłumacza, historyka, filozofa w jednym - bo Kopernik rzeczywiście był umysłem genialnym - z innym wielkim umysłem, a mianowicie z Leonardem da Vincim. Nie da się ukryć, że Kopernik był niezwykły, a jego dokonania oraz droga, którą przeszedł, budzą szacunek wśród świadomych jego wielkości osób do dziś.

 

Autorzy Jolanta Szymska-Wiercioch  i  Wojciech Wiercioch postarali się, by publikacja była interesująca nie tylko pod względem autentycznych  informacji z życia Mikołaja Kopernika, ale również pod kątem historycznym! Wszelkie szczegóły, które w książce zostały ujęte, są przez autorów głęboko przemyślane, a fabuła  umiejscowiona w epoce, w której żył Mikołaj Kopernik została zarysowana bardzo wyraźnie. Autorzy zwrócili szczególną uwagę na to, by publikacja była rzetelna, a prawda historyczna wyeksponowana.  We wstępie nadmienione zostało, że w dzisiejszych czasach panuje deficyt głębi, braku wiedzy i tego, jak do tej wiedzy dochodzimy, oraz czego potrzebujemy, by  nie zagubić się w prostym (żeby nie powiedzieć prostackim) pojmowaniu rzeczywistości… Od tego właśnie autorzy pragną odejść i myślę, że im się to udaje!

 

 „Rewolucja niebieska. Powieść o Mikołaju Koperniku” to powieść biograficzna, która  ma zarysowaną wyraźnie fabułę, interesujące wątki i bardzo ciekawych bohaterów (tutaj autorzy wprowadzają również postacie fikcyjne). Jest to niewątpliwie pewnego rodzaju odmiana, coś co może zachęcić czytelników, którzy nie czytują biografii, czy publikacji naukowych, a chcieliby dowiedzieć się czegoś więcej o Mikołaju Koperniku i czasach, w których żył. Uważam, że taki sposób przybliżenia życia uczonego laikom, jest jak najbardziej trafiony!

 

Książkę czyta się z zainteresowaniem, trzyma ona czytelnika  w napięciu, ale przede wszystkim pokazuje ciekawe i niełatwe życie fromborskiego uczonego, który rzeczywiście był człowiekiem renesansu! Jego dokonania, ale przy tym i cechy osobowości sprawiły, że po dziś dzień, chętnie pisze się i wspomina Mikołaja Kopernika, mając na uwadze jego wyjątkowość. I choć, tak na samym wstępie pisze Wojciech Wiercioch, który zatytułował go „WPROWADZENIE DO KOPERNIKOLOGII” , trudno jest na podstawie stosunkowo niewielu pewnych  informacji pisać o Koperniku, to jednak myślę, że powieść biograficzna, która wyszła spod pióra Wierciocha oraz  Jolanty Szymskiej-Wiercioch  zasługuje na uwagę. Z pewnością obok samej Sylwetki Kopernika, czytelnik pozna świat, który w czasach uczonego był naprawdę wyjątkowo burzliwy, a przy tym, z perspektywy czasu także fascynujący!            

Doris

 „Rewolucja niebieska. Powieść o Mikołaju Koperniku”, autorstwa Wojciecha Wierciocha i Jolanty Szymskiej – Wiercioch, to imponująca swoją objętością (prawie 800 stron) powieść biograficzna, w której jest tyle „prawdy, ile się da i tyle wyobraźni, ile trzeba”.

 

W długim, erudycyjnym wstępie autorzy odnoszą się między innymi do istoty tworzenia, do warsztatu pisarskiego oraz do kwestii, dla kogo przeznaczona jest książka, kto ma być jej czytelnikiem. To głównie na jego opinię niecierpliwie czeka zawsze autor, zdając sobie sprawę, że „Nie jest łatwo tak pisać, żeby czytelnik mógł tak podróżować w książce ponad wiekami, jakby w jakimś czarodziejskim wehikule czasu”.

 

Nasze spotkanie z Mikołajem Kopernikiem zaczyna się mocnym akcentem, a mianowicie znalezieniem przez niego tajemniczych zwłok. O nieboszczyku nic nie wiadomo, kto on zacz i co robił w okolicy. Może na jakiś ślad jego tożsamości naprowadzi znaleziony przy nim złoty klejnot z wyrytymi przedziwnymi alchemicznymi symbolami.

 

 Źródeł, z których można czerpać wiedzę o naszym słynnym astronomie jest jak na lekarstwo. Autorzy starają się więc z wyobraźni odtworzyć jego dzień powszedni, co zarazem stanowi pretekst do pokazania w szerszym aspekcie życia średniowiecznego miasta na Warmii, w sąsiedztwie kościoła i kanonii, gdzie ludzie wciąż w żywej pamięci mają niedawne potyczki z Krzyżakami. Nie wiedziałam nawet, że zwierzchnik kanonii nie musiał mieć wyższych święceń. Nie mógł wówczas odprawiać nabożeństw. Od tego miał wikariuszy. Tak więc Mikołaj Kopernik mógł w większym stopniu skupić się na swoich badaniach i obserwacji nieba.

 

Widzimy też, że środowisko duchownych to istne gniazdo szerszeni, w którym każdy rozpycha się, by zająć najbardziej eksponowane miejsce, a wzajemne relacje dalekie są od układności, za to cechuje je kompletny brak zaufania.

 

 Bardzo ciekawe czasy wzięto w tej książce na warsztat. Czasy przełomu, gdy mroczne średniowiecze coraz szerzej uchylało drzwi ożywczemu renesansowi i otwierało się na nowe prądy, spoglądając optymistycznie w przyszłość. Nowe przyszło również niespodziewanie do świata wiary. Pragnienie oczyszczenia Kościoła z błędów i wypaczeń zaowocowało najdobitniej tezami przybitymi do drzwi katedry zamkowej  w Wittenberdze w 1517 roku. Nauki Lutra dotarły i do nas, jednak  „Fala reformacji rozlała się w Polsce szeroko, ale płytko. Wybuchła jak meteor i jak meteor zgasła”.

 

Z początku spodobał mi się sposób narracji w książce, która choć nie jest biografią, a powieścią, pełną wyobrażonych dialogów i fikcyjnych sytuacji, zawiera też sporo przypisów i objaśnień, a także odniesień do opisywanej rzeczywistości historycznej, umieszczonych nie tylko u dołu strony, ale wplecionych w sam tekst. Autorzy, jakby w nawiasie – choć bardzo szerokim, nakreślają kontekst społeczny, polityczny, historyczny, wracają do czasów dawniejszych, by pokazać genezę wydarzeń, czasami robią też duży skok do XX i XXI wieku, by czytelnik mógł rzucić okiem na ich skutki. Przywołują przy tym fragmenty esejów i opracowań, jakie powstały na temat danego zagadnienia. To nieczęsto stosowany sposób prowadzenia opowieści, mogący znacznie poszerzyć naszą wiedzę i pomóc zrozumieć całokształt, poznać epokę. Zyskujemy ogólne pojęcie o reformacji, o dziejach Królewca, który obrał sobie na siedzibę wielki mistrz zakonu krzyżackiego, a także o kolejach wojny polsko-krzyżackiej zwieńczonej sekularyzacją zakonu krzyżackiego.

 

Z jednej strony to bardzo ciekawy i przydatny zabieg. Z drugiej jednak, gdy brak wciągającej akcji i interesująco poprowadzonych postaci głównych bohaterów, takie dygresje mogą jedynie znużyć, już i tak zmęczonego czytelnika. Tak też się stało w tym przypadku. Książka wydaje się przegadana, niewiele się w niej dzieje. Z powodzeniem można by ją skrócić co najmniej o połowę. W zasadzie to zostawiłabym same dygresje o epoce, a główny wątek pominęła. W trakcie czytanie co i rusz odnosiłam wrażenie, że ani Mikołaj Kopernik, ani jego perypetie i koleje losu nie są tu ważne. Pierwszeństwo mają słowa, cały ogromny zalew słów, jakby chciano wykazać się umiejętnością ich składania w wymyślne, choć nie mające większego znaczenia dla samego opisywanego wątku zdania. Taka trochę sztuka dla sztuki. I tak, jak ze szczerym zapałem rozpoczynałam lekturę, tak z każdym rozdziałem czytało mi się coraz gorzej. Dłużyzny zaczynały irytować, a ostatnie zdanie: „koniec tomu pierwszego” wprawiło mnie w popłoch. Pozostaje nadzieja, że dalszy ciąg będzie bardziej zwarty i interesujący.

 
 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial