Wersja dla osób niedowidzącychWersja dla osób niedowidzących

Okładka wydania

Kiedy Umiera Król

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Kiedy Umiera Król | Autor: Elina Backman

Wybierz opinię:

Edymon

Niespieszny debiut helsińskiej pisarki może i nie oszałamia od pierwszej strony, i nie robi wrażenia jakie niegdyś pozostawiła po sobie Camilla Lackberg, ale gdy w niego już wejdziecie, zadowala i co więcej pozostawia niedosyt. Chęć posmakowania prozy Eliny Backman więcej.
Elina Backman mimo swego debiutu literackiego w postaci powieści kryminalnej "Kiedy umiera król", robi wrażenie doświadczonej pisarki. Być może sprzyja jej fakt pracy na stanowisku dyrektora kreatywnego i copywritera w branży reklamowej, oraz wiedza z zakresu kulturoznawstwa. Pomysł na powieść również nie zrodził się znikąd. Media donoszą, iż źródłem tej powieści było osobiste doświadczenie autorki i samodzielna próba rozwikłania rodzinnej zagadki sprzed lat. Nie udało jej się tego co prawda dokonać, ale dzięki temu zakiełkował w jej głowie pomysł na powieść. Tak też zrodziła się książka "Kiedy umiera król". Powieściowy debiut, którego niejeden autor mógłby pozazdrościć tej helsińskiej autorce.

 

Bohaterów w tej historii mamy kilku. Jedną z nich jest Saana - młoda kobieta z postanowieniami, która w wyniku utraty pracy w portalu internetowym wyjeżdża na wakacje do ciotki. Ma dwa miesiące na ogarnięcie się i znalezienie nowego pomysłu na siebie. Początkowa zamierza nic nie robić. Dosłownie. A kiedy jest już na miejscu, w małym fińskim miasteczku zwanym Hartola, dociera do niej historia zaginięcia młodej dziewczyny sprzed trzydziestu lat. Saana zaczyna wypytywać, węszyć i rozdrapywać, jak się okazuje stare rany. Śmierć dziewczyny wyrywa ją z letargu, w którym ostatnio się znalazła. Przeprowadzi badania i wywiady. Może nawet stworzy z tego powieść, a przede wszystkim zrekonstruuje obraz Heleny i jej śmierci - myśli sobie. Nie wszystkim się to jednak podoba. Klasyczna historia - pomyślałam tym razem ja. Nic specjalnego, choć dobrze się czyta. Idźmy więc dalej.

 

Tymczasem w Helsinkach pojawiają się kolejne zbrodnie i kolejne trupy. Ciała mężczyzn mają wypalone znaki. Symbole. A obok nich leży zdjęcie korony z kości. Brak motywu. Wspólnego mianownika. Śledczy Jan Leino podejrzewa jednak, że ofiar będzie więcej, a dokładnie cztery. Świadczy o tym miejsce znalezienia ciał i jeden szczegół, który nie uszedł uwadze komisarza. Helsińska policja ma ręce pełne pracy, a dowodzący śledztwem jeszcze więcej na głowie, bo musi pogodzić się z rychłym odejściem kogoś bliskiego. Jego samotność też nie jest bez znaczenia, a fakt, iż potrafi płakać rzewnymi łzami budzi nie tyle podziw, co nadaje mu wyjątkowości. Postacie bowiem stworzone przez Elinę Backman nie są mdłe, choć klasyczne. Autorka poświęca im naprawdę wiele uwagi, przez co nie trudno o ich bogatą charakterystykę.

 

A skoro mamy już bohatera i bohaterkę tej historii, to musi być też wspólny front i happy end. Sprawa, która zajmuje się Jan i ta nad którą pracuje Saana wkrótce łączą się za sobą, co było raczej do przewidzenia. Podobnie jak i uczucie, które połączy tych dwoje. Tylko finał tej zagadki pozostawał niewyjaśniony do końca. I o to chodzi w kryminałach. W rezultacie okazała się ona całkiem przyjemną opowieścią. Zważywszy, że to debiut autorki, który liczy sobie ponad pięćset stron. Nie ma w niej wielu zwrotów akcji, ani napięcia sięgającego zenitu, czy brawurowych wydarzeń, ale jest klimat i styl, który sprawia, że chce się ja czytać dalej. Przypomina raczej snucie detektywistycznej opowieści pełnej tajemnic, zakamarków i niedopowiedzeń.

 

Autorka pozwala też czytelnikowi od czasu do czasu przenieść się w czasie do wydarzeń, które miały miejsce w 1989 roku. w czasie, w którym zniknęła Helena. To daje nam szansę lepiej poznać postawy i zachowania mieszkańców Hartoli. Są też momenty w którym narrator przedstawia czytelnikowi rzeczywistość z perspektywy "Widma". Dzieje się zatem w powieści. Nie jest nudno i dobrze się ją czyta. Zwłaszcza w tłumaczeniu Bożeny Kojro.

 

"Wszystko jest w końcu subiektywne i tak naprawdę nikogo nie znamy całkowicie".

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial