Wersja dla osób niedowidzącychWersja dla osób niedowidzących

Okładka wydania

Lokatorka Wildfell Hall

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje

  • Autor: Anne Bronte
  • Gatunek: Literatura Piękna
  • Liczba Stron: 528
  • Rok Wydania: 2021
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 145x205 mm
  • ISBN: 9788377797372
  • Wydawca: MG
  • Oprawa: Twarda
  • Ocena:

    6/6

    5,5/6

    6/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 2 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 2 votes
Okładka: 100% - 2 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Lokatorka Wildfell Hall | Autor: Anne Bronte

Wybierz opinię:

Julia Panicz

Opisać książki „Lokatorka Wildfell Hall” Anne Brontë nie da się bez wspominania o rodzinie autorki. To nazwisko jest już dobrze znane w świecie literatury, w końcu jej siostry wydały na świat takie kultowe dzieła jak „Wichrowe Wzgórza” napisane przez Emily i „Dziwne losy Jane Eyre”, których autorką jest najstarsza z rodzeństwa – Charlotte. Siostry zostały obdarzone po równo niezwykłym talentem opisywania rzeczywistości, jednak o najmłodszej – Anne słychać niewiele. Opublikowała zaledwie dwie powieści, wspomnianą przeze mnie „Lokatorkę Wildfell Hall” i „Agnes Grey”, które pierwszy raz wydane zostały w polskim tłumaczeniu dopiero w 2012 roku. To nieszczęsne pominięcie przez polski rynek wydawniczy nie ma odzwierciedlenia w jakości jej tekstów, ponieważ książka, którą ja miałam okazję mieć w rękach, wcale nie jest gorszy od dzieł jej sióstr.

 

Na szczęście nowe wydanie, zaoferowane przez wydawnictwo MG w 2021 roku może nadać Anne należytą popularność i uznanie, umieszczając ją w panteonie literackim obok sióstr. „Lokatorka Wildfell Hall” opublikowana została w 1848 roku, zaledwie rok przed tragiczną śmiercią autorki. Forma i treść utworu idealnie wkomponowuje się w czasy jej powstania: mamy tutaj klimatyczne pustkowia angielskich wybrzeży mroczne i wietrzne, tajemnicę ukrytą na widoku i miłość dwojga ludzi, którym los nie pozwala się połączyć. Akcja toczy się w niewielkim, hermetycznym środowisku, do którego z zewnątrz przedostaje się młoda wdowa Helen Graham. Swoim zachowaniem odbiega od przyjętych wśród okolicznych mieszkańców norm, stąd też budzi w nich ogromne zainteresowanie, ale także niepokój. Wkrótce zaczynają się pojawiać plotki na jej temat, a sąsiedzi zaczynają wytykać nową mieszkankę palcami.

 

Jedyną osobą, która stara się nie wierzyć w insynuacje na temat nowej lokatorki w posiadłości Wildfell Hall jest Gilbert Markham. Mieszka on w znajdującym się niedaleko jej niewielkim majątku ziemskim i spędzającym większość swoich dni na pracy na roli. Wkrótce, jak można byłoby się spodziewać po typie powieści, zakochuje się we wdowie. Pierwsza część utworu skupia się więc na jego staraniach w zdobyciu serca ukochanej. Następne strony odkrywają przed czytelnikami tajemnice Helen Graham.

 

Jako wielka miłośniczka angielskiego romantyzmu i tworzących już co prawda u jego schyłku, ale wciąż, sióstr Brontë byłam oczarowana każdym przeczytanym zdaniem. Nie ukrywam jednak, że co również charakterystyczne dla każdej z sióstr, na prawdziwe rozwinięcie akcji trzeba poczekać kilkadziesiąt stron. Fabuła postępuje powoli, ale niemozolnie. Pozwala czytelnikowi pochłonąć tamten klimat, wprowadzić się w odpowiedni nastrój i cofnąć się do połowy XIX wieku. Jest to jedna z tych unikalnych książek, która działa jak drzwi do innego wymiary. Gdy ją otworzymy, wybierzemy się w przeszłość, a historia w niej opowiedziana jeszcze bardziej intensywnie będzie na nas oddziaływać.

 

Wielu może twierdzić, że „Lokatorka Wildfell Hall” to kolejne, nudne romansidło, kręcące się wokół związku dwóch ludzi i zmierzające do przewidywalnego zakończenia. Nic bardziej mylnego. Powieść ma w sobie istotne drugie dno, które powinno się, szczególnie w tych czasach, jeszcze bardziej wyciągać na powierzchnię. Helen Graham nie jest tylko wdową, która wiedzie spokojne życie na wsi. Przez cały czas trwania akcji musi walczyć z ludźmi wokół niej, z ciasnymi normami społecznymi, w których ona się akurat nie odnajduje. Nie przesadziłabym, nazywając ją odważną feministką, przeciwstawiającą się rzeczywistości, w której przyszło jej się urodzić. Jest to kobieta, znająca swoją wartość, gotowa sama decydować o swoim życiu i pozostać niezależną. Na tym właśnie polega przełomowość dzieła Anne Brontë, choć napisane przed latami, pozostaje nam wciąż współczesne.

MB

„Lokatorka Wildfell Hall” to tylko pozornie kolejna historia z epoki z romansem w tle. W gruncie rzeczy to szalenie ważna książka, z perspektywy obyczajowej wręcz przełomowa.

 

Nie będzie przesadą stwierdzenie, że Anna Bronte dokonała niemożliwego. Po pierwsze opisała losy kobiety, która odważyła się zostawić męża, alkoholika i despotę, przez co skazała się na społeczny ostracyzm; a po drugie zdołała tę powieść wydać. Warto to podkreślić chociażby z uwagi na fakt, że powstała w czasach raczej mało przychylnych kobietom w ogóle, a tym odważnym zwłaszcza. Mając na względzie odwagę pisarską Autorki pozostaje tylko żal, że zmarła przedwcześnie (na gruźlicę) i możemy cieszyć się tylko jej dwiema powieściami (druga to „Agnes Grey” z 1847 roku, po polsku ukazała się w roku 2012). I po raz kolejny – przy okazji mierzenia się ze światem w wersji Bronte, muszę podkreślić, że wspaniale doświadcza się tej literatury po lekturze książki „Na plebanii w Haworth” Anny Przedpełskiej-Trzeciakowskiej, którą miałam przyjemność recenzować dzięki uprzejmości Sztukatera (https://malgoskababula.wordpress.com/2021/05/08/4109/). Czytelnik, bogatszy o wiedzę, że Annę cechowało bystre oko i swojego rodzaju bezkompromisowość, inaczej patrzy na zastaną historię; na ten przykład świadom jest, że jednego z bohaterów – męża Helen – Anna ubrała w wiele cech swojego brata, który zmarł przedwcześnie, nie szczędząc sobie uprzednio uciech alkoholowo-narkotykowych.

 

Co do książki; ta jest dwudzielna. Z jednej strony głos zabiera Gilbert Markham; młody ziemianin zakochany w Helen Graham, niedawno przybyłej do posiadłości Wildfell Hall, a następnie lejce narracji przejmuje sama Helen. Gilbert swoje uczucia i rozterki z nimi związane zawiera w listach do swojego przyjaciela, Halforda. Dzięki tej korespondencji zanurzamy się w opowieści o rodzącym się uczuciu. Opowieść Helen przedstawiona jest w formie dziennika-pamiętnika. Wydaje się zatem, że czytamy krótkie, czasem oderwane od siebie fragmenty, ale ten koncept na zapiski z dziennika oraz listy pozwala spokojnie filtrować emocje Helen i Gilberta. Szalenie esencjonalne doświadczenie, pomimo faktu, że akcja książki do zrywnych nie należy. Jest wręcz ospała. Tu chodzi o inne emocje. Tu istotą jest sięgnięcie najgłębiej w siebie jak tylko można, poznanie siebie jako człowieka – swoich sił i słabości. Dlatego, przez taką  a nie inną narrację udaje się bohaterom zmierzyć z demonami własnych doświadczeń i emocji. Ta narracja to może i drobny detal (pozornie), ale dopełnia dramatyzm historii, która nie jest prezentowana bezpośrednio, ale poprzez sięganie do korespondencji czy też prywatnych zapisków daje poczucie spowiedzi bohaterów z ich doświadczeń i zmagań. Drobny detal, ale przecież diabeł tkwi w szczegółach. To chyba najlepszy wariant narracji jaki można sobie wyobrazić dla tej historii. Przy uwzględnieniu tematów, z którymi przychodzi się mierzyć Helen – alkoholizm męża, ciągłe zdrady, poniżanie i manipulowanie emocjami dziecka, dotykanie jej losów nie do końca wprost daje nam poczucie zaglądania do jej życia przez firankę. Widać wszystko, ale jej lekka zasłona pozwala nam spokojnie podglądać, doświadczać i współodczuwać. Majstersztyk.

 

Ta historia ma w sobie coś z powieści „Okruchy dnia” Kazuo Ishiguro; dopełnionej doskonałą ekranizacją w reżyserii Jamesa Ivory’ego z wybitnymi rolami Anthonego Hopkinsa i Emmy Thompson. Ale sama też doczekała się wielkiego ekranu; może mniej spektakularnego, ale nadal wartego obejrzenia: „Tajemnica domu na wzgórzu”, trzyodcinkowy serial z 1996 roku.

 

To wspaniała opowieść, mroczna i bardzo przejmująca.

Agnesto

Już na samym początku nadmienię, że ta książka wymaga szacunku, wewnętrznej pokory i zmiany perspektywy czytelniczej. Dlaczego? Bo „Lokatorka Wildfell Hall” wydana w 1848 roku jest niemalże autentycznym obrazem tamtych, XIX-wiecznych realiów. Po upływie, bagatela, ponad 170 lat od momentu jej ukazania się nastąpiło wiele zmian. Zmian i w ludziach, ich emocjach, myśleniu oraz zmian wymuszanych upływem czasu. Najbardziej raziły relacje międzyludzkie oraz segregacja społeczeństwa wedle płci, czy posiadanego majątku. Dziś to wszystko, jeśli nie większość, uległo dezaktualizacji i całe szczęście. Dlatego treść powieści oraz kreacja postaci wymusza w nas inne ich postrzeganie. Wiele nas będzie irytować, mierzić i oburzać ale tak wtedy było. Tak się wtedy żyło. Taka była po prostu rzeczywistość, której z dzisiejszej perspektywy nie wolno porównywać.

Ale po kolei.

Siostry Bronte wróciły. Dosłownie i w przenośni. Po ekranizacji „Małych kobietek” jak za sprawą czarodziejskiej różdżki doszło do zaskakującego spełnienia od dawna skrywanych marzeń. O czym? O reedycji książek „z tamtych lat”. I pojawiły się wszystkie powieści sióstr Bronte, które nie wszystkim są znane, a które teraz kuszą już samą okładką. Reedycja bowiem wiązała się z nowym tłumaczeniem, z nowym opracowaniem graficznym, a tym samym do wskrzeszenia klasyki, czyli literatury, o której wydawcy dawno zapomnieli. Wydawnictwo MG zdecydowało się na krok obarczony wielkim ryzykiem. Wejście w nowych szatach czegoś, co jest stare w treści jest karkołomnym wyzwaniem, ale... Ale udało się. Królują piękne wydania książek w nowych okładkach, które nie dość, że przyciągają spojrzenia i zachęcają do zanurzenia się w nich, to na dodatek kuszą czytelniczym otumanieniem. Każdy tytuł chcesz mieć dla siebie, nawet jeśli na półkach domowej biblioteczki masz jakiś zapomniany egzemplarz wcześniejszego wydania. Marzysz o nowym. Acz nie tylko. Marzysz też o wieczornej ciszy, wielkim, obitym pluszem fotelu i cieple, jakie rozchodzi się z palącego się kominka. Marzysz o aromatycznej, świeżo zaparzonej herbacie. A czas? Czas się zatrzymuje. Nie słychać tykającego zegara. Pusty dom wydaje sobie tylko znane odgłosy, lecz ciebie już tu nie ma. Jesteś w XIX-wiecznej Anglii. Zaproszono cię do Wildfell Hall, gdzie przybywasz wraz z Heleną Graham i jej synkiem oraz służącą. Oto stoisz obok kobiety okrytej woalem domysłów, szerzących się z każdym kolejnym dniem plotek i kłamliwych oszczerstw.

 

Małe miasteczko, gnuśność, wścibstwo i wszędobylskie, ciekawskie ludzkie oczy. Helen nie uzewnętrznia się, nie pozwala sobie na zażyłość i zbliżenie. Stoi jakby „obok” tutejszych. I to właśnie – ta izolacja i bierność w dobie pożądanej wręcz otwartości, staje się zasadniczym tematem powieści „Lokatorka Wildfell Hall”. Lecz nie będę wnikać w treść, bo z tą można się pobieżnie zaznajomić przy okazji czytania innych recenzji. Będę zaś nurkować w tym dziewiętnastowiecznym oceanie piękna i odwagi jednocześnie. Bronte – kobieta, Bronte – pisarka, Bronte – utalentowana marzycielka. W czasach jej twórczości „Lokatorka...” byłaby bestsellerem. Byłaby, gdyby Bronte była mężczyzną. I z tej to chyba przyczyny powieść pióra Anne, jak i inne tytuły piór młodych sióstr, przechodziły bez echa. Za to dziś! Dziś się je czyta, chwali się prywatnymi wydaniami, okładkami, a co najważniejsze – rozmawia się o nich. Ba, dyskusjom częstokroć nie ma końca. Dziś odkrywamy ich piękno, XIX-wieczne tradycje, normy, zasady i banały. Odkrywamy zaściankowość, schematyczną głupotę, ale i obwarowane wysokim murem uparte powiedzenie „Tak, bo tak, i już”. „Lokatorka Wildfell Hall” jest tego idealnym obrazem. Dostrzegamy tu kontrasty, archaizm i brak zgody na inność. O siebie trzeba walczyć. Kobieta jest nikim, jej umysł jest tłamszony, a ona sama izolowana od świata, bo ten należy do Panów.

 

Bronte to literacki mistrz pejzażu XIX-wiecznej codzienności, w której umieściła swoich bohaterów, wrzuciła ich w fabułę powieści i dała nam płótno godne arcymistrza.  

 
 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial