Wersja dla osób niedowidzącychWersja dla osób niedowidzących

Okładka wydania

Almond

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 2 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 2 votes
Okładka: 100% - 2 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Almond | Autor: Won Pyung Sohn

Wybierz opinię:

Olga Piechota

Niektórzy z nas cierpią na jakieś zaburzenia i mówię tutaj o szerokiej gamie dolegliwości, chorób i deficytów. Ja mam wadę wzroku, ktoś inny problemy z kręgosłupem, jeszcze ktoś inny zmaga się z problemami psychicznymi. Część z tych rzeczy jest dla nas czymś naturalnym i w żaden sposób nie przyciąga uwagi. W końcu która młoda osoba nie ma teraz problemu ze wzrokiem? Jednak inne wymagają o wiele więcej cierpliwości, tolerancji i zaangażowania społecznego. Czy to oznacza, że ten ktoś jest dziwny, nienormalne albo obciążający? Wiem, że to ciężkie działa, ale takie słowa często się słyszy. Odpowiedź oczywiście brzmi nie, pod żadnym pozorem. Niemniej nadal brniemy w takie stygmatyzujące etykiety.

 

Yunjae cierpi na aleksytymię, czyli niemożność odczuwania i identyfikacji swoich przeżyć emocjonalnych. Jest to powiązane z deficytami w działaniu ciał migdałowatych. Chłopiec nie uśmiecha się, nie płacze, nie boi niczego i nie do końca rozumie zachowania innych osób. Mogłoby się wydawać, że brak możliwości odczuwania strachu czy smutku jest czymś wymarzonym, lecz te emocje nie powstały po to, by nas gnębić. Są całkowicie adaptacyjne. W takim razie jak ma żyć ktoś taki jak Yunjae? Mimo tej trudności jego mama bardzo go kocha i angażuje się w walkę z jego zaburzeniem. Jak każdy z nas czasami popełnia błędy, jednak jej kreatywność i miłość do dziecka prowadzą przez życie chłopca. Lecz co się stanie, gdy zabraknie matki?

 

W ostatnim czasie czytałam bardzo dużo japońskiej literatury, więc tym razem zdecydowałam się na coś trochę innego. Co prawda nie odchodzę zbytnio od schematu, ale przemieszczam się do innego państwa – dzisiaj o dziele koreańskim o zachęcającym tytule "Almond". Miałam okazję poznać wiele pozytywnych opinii na temat tej powieści, co sprawiło, że sama zapragnęłam poznać tę książkę i wyrazić całkowicie własne zdanie. I teraz mogę to powiedzieć – zgadzam się, "Almond" jest fantastyczną historią.

 

Gdy zaczynałam czytać tę książkę, nie wiedziałam do końca, o czym ona opowiada. Być może właśnie dlatego jestem teraz zaskoczona, ale też oczarowana niekonwencjonalnym pomysłem. Dotychczas nigdy nie spotkałam się z tą tematyką. Mam na swoim czytelniczym koncie powieści o psychopatach, o tym zaburzeniu, lecz nawet nie wiedziałam, że istnieje choroba zwana aleksytymią. Wydaje się to tak podobne do psychopatii, a tak naprawdę jest czymś całkowicie odmiennym.

 

Styl, którym posługuje się pisarka, jest niesamowicie dopracowany, a przy tym płynny. Odpowiedni dobór słów sprawił, że przeniosłam się do życia Yunjae i zapomniałam, że istnieje moje własne. Pozwoliło mi to na tyle zagłębić się w fabułę, że nawet nie zauważyłam, jak przeczytałam ponad połowę książki. Myślę, że ta swoboda stylistyczna objawia się również w dialogach i opisach uczuć wewnętrznych, które optymalnie ze sobą współgrały.

 

Sama fabuła jest wolno płynąca, ale tak naprawdę są to tylko pozory, ponieważ dzieje się w powieści wiele, tylko często wychodzi to poza sferę wydarzeń, a przemieszcza się do sfery uczuć i emocji. To właśnie tam odbywa się główna część akcji i to ona prowadzi czytelnika przez zawiły i odmienny mózg chłopca, by ukazać świat poprzez inną perspektywę. "Almond" jest podzielony na cztery części, gdzie trzy pierwsze symbolizują konkretne osoby, a ostatnia w moim mniemaniu jest podsumowaniem. Ten układ w sposób przejrzysty ukazuje życie Yunjae, by następnie łącząc całościowo wątki, ukazać, jak bardzo skomplikowane jest i jak wiele cierpienia, ale też szczęścia niesie.

 

Jestem pod wrażeniem, że pisarka wykreowała tak nieoczywistą postać jak Yunjae. To nie lada wyzwanie, gdyż jest to bohater pejoratywnie kojarzony ze względu na brak odczuwania emocji. Wydaje się być robotem, który nic nie czuje i funkcjonuje wyłącznie dzięki swojej inteligencji. Tymczasem pokazanie wielowymiarowości jego umysłu jest mistrzowskim zabiegiem. Podobnie sprawa ma się co do przyjaciela chłopaka – Gona. Tutaj ponownie jest to postać nieoczywista i wymykająca się wszelkim stereotypom. Dająca poczucie, że zbyt często oceniamy innych na podstawie... Właśnie, na podstawie czego?

 

Samo wskazanie na istnienie aleksytymii jest godne szacunku. W końcu takie osoby istnieją, są rzadkością, ale istnieją i my sami możemy mieć z nimi styczność. Zrozumienie, na czym polega ten deficyt, jest niezmiernie ważne. Jednak odchodząc już od mózgu chłopca, to można to odczytywać jako niezwykłą metaforę mechanizmów oceniania i postrzegania świata wyłącznie przez własną indywidualną perspektywę. Won-Pyung Sohn łamie tutaj stereotypy i przypomina, że żeby zrozumieć drugiego człowieka trzeba przysłowiowo przejść się w jego butach. Wydaje się to banalnym frazesem, ale stojąc przed człowiekiem, nigdy do końca nie wiemy, co przeszedł w życiu, z czego to wynika, co on o tym myśli i jak to go ukształtowało. 

 

"Almond" dogłębnie mnie poruszył i dał szansę na przemyślenie wielu rzeczy. To jedna z tych powieści, która autentycznie zmienia coś w myśleniu człowieka i daje szansę, by wykorzystać to realnie w życiu. Jest to książka przyporządkowana do literatury młodzieżowej, ale tak naprawdę tutaj nie ma znaczenia, czy jest się nastolatkiem, czy dorosłym. Warto się z nią zapoznać, gdyż po prostu jest wartościową pozycją literacką.

Karolina

 (Nie)czuły chłopiec

 

 Aleksytymia to zaburzenie powodujące trudności z doświadczaniem emocji. Przyczyną jest nieprawidłowy rozwój jądra migdałowatego mózgu. Yunjae, dotknięty aleksytymią od urodzenia, nie odczuwa żadnych uczuć. Nie wie co to gniew, radość, strach, szczęście. Nie rozumie mimiki  innych osób, nie potrafi współodczuwać. Wychowujące go mama i babcia, próbują dostosować chłopca do życia w świecie, który w dużej mierze opiera się na odbieraniu i interpretowaniu emocji.

 

Pewnego grudniowego dnia, Yunjae wybiera się wraz z mamą i babcią do restauracji, by uczcić jego szesnaste urodziny. Kobiety zostają napadnięte przez nożownika. Chłopiec zostaje sam. Pomocną dłoń wyciąga do niego sąsiad, który z czasem staje się przyjacielem i powiernikiem Yunjae.

 

Na swojej drodze Yunjae spotyka również Gona, swoje całkowite przeciwieństwo. Doświadczony przez życie chłopak jest przepełniony gniewem, irytacją i agresją. Spotkanie z Yunjae, który w odróżnieniu do niego nie czuje niczego, będzie dla Gona niecodziennym wydarzeniem.

 

Podczas czytania nie mogłam odpędzić od siebie myśli, że „Almond” świetnie by się sprawdził jako tekst do pracy z młodzieżą, np. w szkole. Uważam, że ta powieść mogłaby być doskonałym punktem wyjścia do rozmowy o emocjach i ich roli w naszym życiu. Doświadczanie uczuć jest dla nas czymś tak oczywistym i naturalnym, że nawet nie zdajemy sobie sprawy jak trudne byłoby życie, gdybyśmy zostali ich pozbawieni. Dobrze nakreślone postacie Yunjae i Gona pozwalają na solidny trening empatii; skłaniają też do zastanowienia nad tym, czy sami jesteśmy w stanie właściwie odbierać i interpretować własne emocje. Gon każe się nam zastanowić, czy my panujemy nad uczuciami, czy też one mają władzę nad nami?

 

Poza warstwą emocjonalną, „Almond” oferuje również zapoznanie się z literaturą południowokoreańską, co również mogłoby być miłą odmianą w szkolnym zbiorze tekstów.

 

Bardzo ciekawym aspektem w tej książce jest język. Urszula Gardner, która przełożyła niniejszą powieść na język polski, wykonała naprawdę godną podziwu pracę. Język, którym posługuje się Yunjae jest całkowicie pozbawiony emocji. Zawarte są w nim tylko fakty i rzeczowe, dosłowne oceny sytuacji. Wyobrażam sobie, że uzyskanie takiego efektu nie było łatwym zadaniem, zarówno dla autorki, jak i dla tłumaczki. W toku codziennej mowy umyka nam, jak często język jest nośnikiem naszych emocji, nawet wtedy, gdy nie wyrażamy ich wprost.

 

Zaskoczyło mnie również tempo akcji. Powieść jest dosyć krótka, liczy nieco ponad dwieście stron. Mimo to, autorka zawarła w niej wiele zwrotów akcji, które potrafiły utrzymać w napięciu, a nawet niekiedy wprawić w prawdziwe osłupienie. Wartka akcja i prosty język sprawiły, że „Almond” to książka do przeczytania w jeden wieczór. Zapewniam jednak, że emocje, atmosfera i myśli związane z tą powieścią zostają z czytelnikiem na dłużej.

 

Kończąc, miło mi powiedzieć, że „Almond” to powieść, którą warto polecić. Bardzo mi się spodobała opowieść o chłopcu, który przez pierwszych kilkanaście lat swojego życia nie wiedział czym są uczucia. Historia jest krótka, poprowadzona w prostych słowach, ale nasycona wydarzeniami i myślami, które skłaniają do refleksji i do wyłuskania swojego własnego, najodpowiedniejszego przesłania.  Od tej książki bije jakiś nieokreślony spokój; przeświadczenie, że wszystko będzie dobrze. Szczerze polecam.

 

 
 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial