Okładka wydania

Pocięte Opowieści

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Pocięte Opowieści | Autor: Michał Kozaczko

Wybierz opinię:

Doris

Nieczęsto można trafić na pozycję fantasy, która nas rozśmieszy, oczywiście w dobrym tego słowa znaczeniu, która oprócz tajemniczości, rozbudowanego świata czarów i magii, bohaterów wplątujących się w nieprawdopodobne przygody w szczytnym celu ratowania świata przed złem, będzie zawierała jeszcze choćby śladowe elementy humoru. Ostatnimi takimi książkami, jakie mnie urzekły, i miały jednocześnie wszystkie te komponenty połączone w idealnie wyważony sposób, były opowieści o Wiedźminie Andrzeja Sapkowskiego. Od tego czasu zachłannie poszukiwałam, buszując po półkach z fantastyką. Niestety, musiałam obejść się smakiem. Aż do teraz. Nie twierdzę bynajmniej, że „Pocięte opowieści” Michała Kozaczko dorównują poziomem prozie Sapkowskiego. Bo nie dorównują i daleko im do tego. Ale mają w sobie coś, co pozwala czekać z nadzieją na następne dokonania autora i liczyć na to, że nie zajmie mu to aż dziewięciu lat, jak było w tym przypadku. Chyba nie chce skazać swoich czytelników, w tym również mnie, na deficyt śmiechu przez kolejne lata.

 

 Bohaterami książki są ludzie, krasnoludy, różne przedziwne postaci, ale też bogowie, Słońce, Księżyc, Iskra – odprysk Wszechświata i różni inni, pomniejsi, mający jednak swoje istotne miejsce w tej dość (może nazbyt) skomplikowanej historii. Może nawet jest tych bohaterów zbyt wielu, co jest jedną z przyczyn chaosu, z jakim mierzymy się w trakcie lektury i który utrudnia nam skupienie uwagi na samej treści i jej licznych wątkach.

 

Od samego początku bardzo spodobał mi się pomysł. Dobry pomysł na książkę to wszak już połowa jej sukcesu. Cała historia zaczyna się od sceny, w której Neth – główna postać opowieści, grając w karty z Ruarim, ma zamiar go przechytrzyć. Ale Ruari to nie byle kto, tylko bóg „handlarzy, złodziei i całego szemranego towarzystwa, którego nie dało się wepchnąć nikomu innemu”, więc Neth sam zostaje wpędzony w maliny. Ponieważ zaś nie grali o pieniądze, kosztowności, ani nawet o kobietę, a o szczęście -  to szczęście zostaje Nethowi odebrane.  To jest właśnie początek, nie tylko książki, ale też gry w „Żywoty ludzkie”, jaką tworzy Ruari. To, jak sam mówi: „gra niemal planszowa”. Tyle, że pionkami w niej są ludzie, z wszystkimi swoimi słabościami i ułomnościami, a istota gry polega na tym, by ingerując w ich życie, mieszając w nim niespodzianie, wymusić na nich reakcję, zobaczyć, przewidzieć, co zrobią. Grają w nią, fantastycznie się przy tym bawiąc i skutecznie zabijając wieczne znudzenie, bogowie, gwiazdy i planety. Zabawa jest tym lepsza, że w tej grze nie obowiązują żadne zasady. O podglądanie ludzi i dostarczanie mu historyjek z ich życia Ruari prosi Słońce i Księżyc, przetaczające się naprzemiennie po niebie i zaglądające ludziom w okna.

 

 Humor jest tu bardzo istotny, pełni też określoną rolę. Jak mówi Ruari: „Jeśli sprawimy, że nasi czytelnicy się zaśmieją, to wykorzystamy moment, kiedy ich usta będą otwarte, by z całej siły wepchnąć im mądrości życiowe przez gardło do serca”. Ktoś już kiedyś powiedział, że lepsze efekty daje nauka przez zabawę niż sztywne i nudne moralizowanie. Między jednym wybuchem śmiechu, a drugim, i wierzcie mi, że przerwy w rechotaniu zdarzały się niezwykle rzadko, nachodziła mnie refleksja: kto wie, czy rzeczywiście nie jesteśmy tylko pionkami w jakiejś przemyślnej grze przeznaczenia. Może to nie my wyznaczamy zasady i wytyczamy ścieżki, którymi stąpamy. Może tylko reagujemy w jeden, z przewidzianych z góry, sposób - i tyle w temacie „wolna wola”.

 

Chciałabym pogratulować autorowi pomysłu na książkę, a także  samego jego rozwinięcia. I jeszcze raz podkreślić naprawdę niezły dowcip, erudycyjne poczucie humoru. Te dwie cechy widać nie tylko w poprowadzeniu akcji i bohaterów, ale też w dialogach. Aż skrzy się tu od zabawnych neologizmów i skojarzeń, które śmieszą i które chce się zapamiętać, by kiedyś móc je powtórzyć. Jak choćby nowe znaczenie określenia „skonany” – ten, który właśnie zsiadł z konia. Albo narzekanie przez Księżyc na dyskomfort, gdyż właśnie swędzą go kratery. Jest tu tego na pęczki. Bohaterowie, nawet ci dalszoplanowi, są mocno charakterystyczni, zarówno z wyglądu, jak i z usposobienia. Dowódca królewskiej straży sprawił mi dużo radości, gdyż do złudzenia przypominał mi inspektora Clouseau czy może Johnny Englisha. To postaci z filmów, które mogę oglądać wciąż od nowa do końca świata, mój typ komizmu. Nic więc dziwnego, że poczucie humoru autora przypadło mi do gustu.

 

 Przy okazji mamy szansę rozejrzeć się po bajkowym, ulokowanym wokół Góry Namirze, krainie pełnej zaskoczeń i różnorodności. Z jednej strony wspaniała Rezydencja Monarchów, z drugiej ubogi, unurzany w występku i kloacznych nieczystościach Urwisów. Przygód i zwrotów akcji będzie multum i kiedy już uporządkujemy sobie trochę bałagan, jaki nas z początku denerwował, to będziemy się świetnie bawić.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial