Okładka wydania

Święto Ognia

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Święto Ognia | Autor: Jakub Małecki

Wybierz opinię:

Karolina

Nasz wewnętrzny ogień – ogrzewa, czy spala?

„Święto ognia” Jakuba Małeckiego opowiada o zwykłej-niezwykłej rodzinie. Leopold, ojciec dwóch córek, każdego dnia mierzy się z trudną rzeczywistością, a nocą ucieka w przeszłość, z którą nie potrafi się rozstać. Łucja, starsza córka Leopolda, bez reszty poświęca się sztuce baletowej. Marzy o solowej roli i w końcu nadarza się ku temu okazja. No i jest jeszcze Anastazja, dla rodziny i przyjaciół Nastka. Nastka, której życie z porażeniem mózgowym wydaje się tak monotonne, a w rzeczywistości jest tak niezwykłe.

 

Leopold, Łucja i Nastka na przemian walczą i godzą się z życiem. Próbują poukładać swoje losy tak, by po prostu być szczęśliwymi, bez względu na to, jak wiele ciosów zostało dla nich zaplanowanych. „Święto ognia” to wgląd w ich codzienność, w której, tak jak w lustrze, możemy zobaczyć samych siebie.

 

Myślę, że słowo „piękna” jest najtrafniejszym określeniem, którym można przybliżyć charakter powieści Jakuba Małeckiego. „Święto ognia” jest według mnie po prostu piękną książką, którą mogę polecić bez cienia wątpliwości. Dotycząca ludzkich spraw, wzruszająca i pozostawiająca po sobie uczucie oczyszczenia, bardzo zbliżonego do antycznego katharsis – taka właśnie jest nowa powieść Jakuba Małeckiego.

 

„Święto ognia” skupia się na bohaterach oraz na ich przeżyciach i emocjach. Fabuła jest raczej prosta i stonowana. Nie znajdziemy tu zagmatwanych intryg i szalonych zwrotów akcji, a mimo to, historia utrzymuje w napięciu. „Święto ognia” ma również w sobie coś takiego, że im bliżej było do zakończenia, tym niepokój rósł coraz bardziej. Czułam się tak, jakbym oglądała coraz szybciej i szybciej obracającą się tancerkę, która finalnie albo upadnie i zrobi sobie krzywdę, albo osiągnie zamierzone tempo w tańcu i zacznie bezpiecznie zwalniać. Skojarzenie z tancerką nie jest przypadkowe – to właśnie wątek Łucji moim zdaniem najbardziej budował napięcie. Trudno więc było przewidzieć zakończenie powieści. Czy będziemy świadkami rodzinnej katastrofy, czy też łagodnego i przynoszącego ulgę wyjścia na prostą? Narastające napięcie i nieprzewidywalny finał z pewnością są wielką zaletą tej książki. Doskonale wzbogacają fabularną prostotę i sprawiają, że czytelnik nawet na chwilę nie może oderwać się od lektury.

 

Wspominałam już, że powieść skoncentrowana jest na emocjach. Myślę, że są on ukazane w świetny sposób, dzięki czemu współodczuwanie razem z bohaterami jest zupełnie naturalne. „Święto ognia” jest jedną z niewielu książek, które były w stanie doprowadzić mnie do łez. Bardzo podobało mi się to, że bohaterowie są po prostu ludzcy, a wszelkie ich uczucia możemy oglądać jak na dłoni. Powieść jest szalenie wzruszająca, więc jeśli po nią sięgnięcie (do czego po raz kolejny zachęcam), to przygotujcie sobie chusteczki.

 

Za bardzo ciekawy uważam również kontrast pomiędzy dwiema głównymi bohaterkami. Łucja i Nastka najwyraźniej różnią się od siebie pod względem ciała. Łucja przekracza kolejne granice wytrzymałości – jeszcze jedna godzina tańca, jeszcze jeden trening, jeszcze jeden skłon. Nigdy nie jest z siebie w pełni zadowolona i zawsze widzi kolejną granicę, którą musi pokonać. Dla Łucji jej ciało nigdy nie jest wystarczająco dobre, ciągle powinno być nieco lepsze, bardziej wytrzymałe, przynoszące większe sukcesy. Tymczasem Nastka nie może i nigdy nie będzie mogła doświadczyć nawet ułamka tego, co ma Łucja. Dziewczyna mierzy się ze swoim ciałem, o którym często mówi, że jest „nieposłuszne”. Porażenie mózgowe nie pozwala jej na podstawową samodzielność, taką jak pójście do toalety, czy przygotowanie sobie posiłku. A mimo to, Nastka wydaje mi się być o niebo szczęśliwszą osobą od Łucji. I o ile początkowo było mi żal młodszej siostry, o tyle z czasem zdałam sobie sprawę, że to Łucja o wiele bardziej potrzebuje współczucia.

 

To oczywiście tylko jeden z wielu refleksyjnych aspektów „Święta ognia”. Nie sposób omówić ich wszystkich w recenzji i w sumie to nawet nie jest odpowiednie ku temu miejsce. Odkrycie pozostałych tajemnic powieści Jakuba Małeckiego pozostawiam więc tym czytelnikom, którzy jeszcze nie sięgnęli po „Święto ognia”. Myślę, że w natłoku innych propozycji czytelniczych, warto zatrzymać się właśnie nad tą cząstką świetnej literatury.

 
 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial