Okładka wydania

Underground

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 2 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 2 votes
Okładka: 100% - 2 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Underground | Autor: Frantisek Kotleta

Wybierz opinię:

CzytCzytacz

„Underground” to pierwsza przetłumaczona na język polski powieść dosyć poczytnego czeskiego fantasty, Frantziska Kotleta. Bestseller na rynku rodzimym roku 2020. Jest to cyberpunkowa wizja Pragi, mieszająca ponure antykorporacyjne przesłanie z mokrym snem nastolatka. Dlaczego tak uważam? Cóż, zacznijmy od początku.

 

Akcja rzuca czytelnika do Pragi roku 2107, 25 lat po wojnie Polsko-Czeskiej o Śląsk. Czechy przegrały i na fali postepującej degeneracji i korupcji przestały de facto istnieć, rozpadając się na niezależne miasta rządzone przez korporacje. Głownym bohaterem jest Vachten, ekspolicjant, weteran ostatniej wojny, obecnie już w swojej piątej dekadzie życia, cyniczny i zgorzkniały, pracujący jako najemnik. Wbrew swojej woli zostaje wplątany w spiski socjety gdy podejmuje się ochrony Cyber Czarodziejki. Tyle tytułem wstępu. Poniższa recenzja jest spoilerowa, ponieważ nie widzę w jaki inny sposób, bez odnoszenia się do konkretnych przykładów z fabuły, miałabym uargumentować swoje zdanie. A jest to zdanie mocno zmieszane, wychylające się w stronę negatywną niestety.

 

Zdecydowanym plusem ksiażki jest wykreowany świat. Kotleta niezwykle sugestywnie opisuje miasto bez żadnej centralnej regulacji, rządzone przez wielkie firmy, gdzie jedynym prawem jest pieniądz i silne mięśnie. Społeczeństwo podzielone jest na trzy warstwy, w których los jednostki zależy w dużej mierze od tego na którym poziomie metra się urodziła. Media stanowią narzędzie do sterowania mieszkańcami, począwszy od natrętnych reklam po seriale telewizyjne, wyświetlające wciąż i wciąż to samo, najeżone podprogowymi przekazami. Świat na zewnątrz- dla tych biednych- nie istnieje, ponieważ telewizja już dawno przestała przekazywać informacje spoza Pragi. Ani wieści, ani towary nie są importowane- wszystko czego ludzie potrzebują wytwarzane jest przez lokalne korporacje które rządzą miastem kierując się jedynie własnymi zyskami. Ponura i gorzka krytyka pędu ku coraz to większym pieniądzom, niebezpieczeństwo jakie za sobą niesie pozwalanie by prawo było pisane pod tych najsilniejszych- to największa moim zdaniem plus „Underground”. Pięknie pokazane jest to, jak szybko prowadzi to do połykania przez bestię własnego ogona. Rządzący przez lata zatajają przed mieszkańcami śmierć burmistrza wykorzystując do tego hologramy- w końcu wpadają we własną pułapkę, gdy jeden z bogaczy wykorzystuje dokładnie tę samą technikę aby sięgnąć po władzę.

 

Z reszta składowych „Underground” mam większe bądź mniejsze problemy. Zacznijmy od charakterów postaci. Vachten to taki stereotypowy „ostatni prawy”. Oczywiście wydaje się nie mieć serca i zasad, jednak pod twardą skorupą tli się jeszcze ogarek moralności. Nie znęca się bez powodu, jest silny, sprawny i sprytny. Taki podstarzały James Bond który zamiast zdecydować się na karierę szpiega został gliną i nie najlepiej na tym wyszedł. Nie wykracza poza schemat tego typu postaci, jednak w ramach niego jest porządnie zbudowany, ma motywację dla swoich działań, charakte a czytelnik łatwo może go polubić. Niestety, nie można tego powiedzieć o reszcie bohaterów. Jest ich naprawdę sporo, jednak w większości przypadków można ich określić jednym lub dwoma słowami. Przykład? Cyber Czarodziejki- towarzyszą Vachtenowi przez sporą ilość stron. Co można o nich powiedzieć? Cóż, każda ma na plecach tatuaż węża zjadającego swój ogon, pochodzi z nizin społecznych i jest seksowna. Nic więcej o nich nie wiemy, autor nie uznaje za potrzebne nadać im jakichkolwiek cech indywidualnych poza wyglądem. Jedyna z nich której malutki cień charakteru dostajemy, to Murzynka- szkoda tylko, że umiera na samym początku. Autora można by oskarżyć o seksizm- gdyby nie to, że męscy bohaterowie są traktowani w podobny sposób. O jednym z nich wiemy że jest gruby, a żeby czytelnik nie ważył się o tym zapomnieć, to jego waga jest przypominana wielokrotnie.

 

Na początku wspominałam, że „Underground” ma w sobie coś z mokrego snu nastolatka. Pokusiła bym się nawet o stwierdzenie, że w niektórych momentach zmienia się wręcz w wersję paranormala (paranormal romance) ale kierowanego ku męskiej części ludzkości. Oczywiście, bohater który jest męskim mężczyzną musi być (schematycznie) otoczony przez piękne kobiety i pożądany przez chociaż jedną z nich. Seks również jest obowiązkowy. Można to rozegrać w naprawdę zręczny sposób i nie przeszkadza mi w żaden sposób ten schemat. Nie każda literatura musi być śmiertelnie poważna, dobra napierdalanka i gorący seks zaraz po niej też są czasem potrzebne. W „Underground” niestety wątek romansowo-łóżkowy nie jest zgrabnie napisany. Pierwszy orgazm bohatera dostajemy w sytuacji, gdy Czarodziejka czuje się zobowiązana do podziękowania mu za uratowanie jej życia poprzez uprawianie z nim cyberseksu. Pretekstowość erotycznych sytuacji pretekstowością, ale podczas czytania moją pierwszą myślą było „przecież ona go wynajęła do pracy ochroniarza, dlaczego zamierza mu ekstra dziękować skoro już za to płaci?” Zwłaszcza, że nic wcześniej nie sugeruje, że Vachten jest w jakikolwiek sposób dla niej atrakcyjny- on sam podziwia wielokrotnie jej ciało, jednak nie dostajemy ani jednego zdania, które sugeruje że Fay podziela jego fascynację. Kulminację ero-bzdury czytelnik dostaje jednak w momencie gdy kobieta która jest cyberdziwką, przeżyła już niemalże wszystko, podczas fizycznego seksu z głównym bohaterem czuje się niezręcznie- niczym dziewica. I on, dojrzały i doświadczony, może ją wprowadzić i pomóc jej osiągnąć rozkosz. Oto mężczyzna uczy swą partnerkę, bo tylko posiadacz penisa wie najlepiej co sprawi przyjemność kobiecie, ona sama w żaden inny sposób się tego nie dowie ani nie wykombinuje. W okrutnym świecie ciężko o prawdziwą dziewicę, niemniej autor postarał się jak mógł. Jest to bardzo nierealistyczne i w zasadzie jedynie nastolatek moim zdaniem może to łyknąć bez mrugnięcia okiem.

 

Język w książce bywa męczący. Jest bardzo ale to bardzo wulgarnie. Nie mam problemu z przekleństwami, zbereźnymi żartami, poglądami i słowami które najeżone są stereotypami- jeśli tylko do czegoś służą. Najemnicy, brutale, pijaczkowie- nie będą prawili poematów. Jednak gdy co stronę pojawiały się żarty o cipkach, kupach, kutasach i nieletnich prostytutkach to najpierw poczułam zniesmaczenie, następnie irytację aż w końcu zobojętnienie. Odnoszę wrażenie że zdaniem autora najlepszy dowcip to ten w którym występuje jakaś część kobiecej anatomii i należy go powtarzać aż czytelnikowi się uleje. Dowiadujemy się też kilka razy, że biedni mieszkańcy Pragi są tak zdegenerowani że sprzedają własne (i cudze) dzieci na organy, do prostytucji czy nawet na mięso. Jedno przypomnienie- w porządku. Jednak gdy czytałam o tym kolejny raz (i nie miało to żadnego wpływu na fabułę) to zaczęłam się zastanawiać jaki w tym sens. Czy autor uważa, że należy czytelnikowi wspominać o czymś parę razy, bo po dziesięciu kartkach zapomni co było wcześniej? Cyber Czarodziejki mają tatuaż uroborosa na plecach? Zostanie to powtórzone kilkukrotnie, tak na wszelki wypadek. Nie wiem jaki- bo nie wiąże się z tym żaden twist fabularny. Może w następnym tomie będzie to potrzebna informacja. Trochę jednak w to wątpię.

 

Same sceny akcji są przeważnie dynamiczne i bardzo plastycznie opisane. Nie da się ukryć że pojawiają się jednak mniejsze i większe nieścisłości. Czarodziejka którą Vachten miał chronić zostaje zaatakowana podczas występów. Więc po wszystkim, wciąż nie wiedząc kto za tym stał i dlaczego- jak gdyby nigdy nic udaje się on z nią do jej mieszkania, by odświeżyć się i przespać. Co jest ekstremalnie niebezpieczne i ostro kłóci się z wizerunkiem mądrego i doświadczonego gościa, który nie dożył by swojego wieku gdyby popełniał takie głupie błędy. Książka w zasadzie mogła się zakończyć na tej scenie- inna z Czarodziejek ginie tego wieczora w swoim domu, bo- niespodzianka- ludzie którzy chcą im zaszkodzić mają środki i informacje, by bez problemów dorwać je w ich mieszkaniach.

 

Czy polecam „Underground”? Nie wątpię, że znajdzie swoich odbiorców. Jeśli komuś nie przeszkadza bardzo wulgarny, dosadny humor, szuka książki której bohater jest wariacją na temat wielkiego wojownika, ma ochotę na dużą dawkę akcji i walki - to myślę, że może sięgnąć po tę pozycję i być zadowolonym. Mnie samej niestety nie podeszła, schemat goniący za schematem, ogromna liczba powtórzeń, braki w logice, postacie bez charakteru - za dużo bym mogła cieszyć się z lektury . Pierwszemu wydaniu udało się dodatkowo trafić do druku z masą błędów gramatycznych, literówek, braków znaków interpunkcyjnych. Zostało to jednak zauważone przez wydawnictwo i obecna można zakupić jedynie wersję poprawioną. Czytelnicy, którzy zdążyli zakupić pierwsze wydanie otrzymali darmowego e-booka z poprawioną wersją oraz 50% kod zniżkowy na zakup drugiej części. Wydawnictwo zachowało się więc wzorowo - inni mogą brać z niego przykład.

 

Ocena jaką wystawiam to 3/6. Z czego: jeden punkt za kreację świata, drugi punkt za przesłanie, pół za głównego bohatera i pół na zachętę, bo to pierwsza czeska fantasy jaką czytałam i mimo wszystko, chętnie zapoznała bym się z innymi książkami z tego kraju. 

 
 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial