Wersja dla osób niedowidzącychWersja dla osób niedowidzących

Okładka wydania

Syn Cieni Tom 2 Siedmiorzecze

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Syn Cieni Tom 2 Siedmiorzecze | Autor: Juliet Marillier

Wybierz opinię:

Doris

 „Syn cieni” Juliet Marilliard to druga część siedmiotomowego cyklu fantasy i zarazem dzieje następnego pokolenia zamieszkującego Siedmiorzecze, dwór zagubiony w ostępach irlandzkiej puszczy. Czarownica Oonagh zniknęła razem z synem. Sorcha wraz z płomiennowłosym mężem wróciła do domu, by odbudować jego świetność. Ich dzieci wniosły weń radość i nadzieję, zaś jedno z nich, Liadan, drobna, delikatna osóbka o niezłomnym charakterze, odziedziczyła po matce zdolność uzdrawiania, nadprzyrodzoną intuicję, ale też umiejętność odczytywania myśli, wnikania do umysłów i komunikowania się ze światem nierzeczywistym, z czarownym ludem, a nawet jeszcze starszą rasą Dawnych, która jako pierwsza wyłoniła się z morza, by zasiedlić Erin. Liadan urodziła się jako bliźniaczka, której nikt się nie spodziewał, dziecko „poza wzorem”. I jako taka zyskała moc zmiany przyszłości, wpływu na toczące się wydarzenia.  Tylko czy zmieni je na lepsze, czy jedynie spowoduje jeszcze więcej komplikacji. Wbrew swojej woli zostaje uprowadzona i wplątana w szereg niespodziewanych przygód. Wobec licznych zawirowań i niebezpieczeństw wykazuje się rzadko spotykanym opanowaniem i odwagą, czym wszędzie zdobywa sobie miłość i szacunek.

 

To w jej rękach leży przyszłość śmiertelnych i nieśmiertelnych. Obudziło się bowiem ogromne zło, które wydawało się już pokonane. Obudziło się silniejsze niż kiedykolwiek przedtem. A przecież i bez tego życie w Irlandii nie należało do łatwych. Sąsiad w jednej chwili z sojusznika mógł zmienić się we wroga, pragnącego zagarnąć jak najwięcej ziemi. Morzem mogły przypłynąć wrogie armie. Poza tym sen z powiek spędza irlandzkim wodzom konieczność odbicia z rąk krwiożerczych Brytów trzech zagrabionych wysp, miejsc pradawnego, celtyckiego kultu, siedziby duchów i dawnych ras, gdzie ich tajemna siła jest ciągle wyczuwalna. To one osłaniają zieloną wyspę i dają jej moc. Stare wierzenia są systematycznie, często ogniem i mieczem, wypierane na rzecz chrześcijańskiego Boga, którego kapłani coraz liczniej zasiedlają Irlandię. Jednak skryte w gęstych lasach Siedmiomorze zdołało się na razie oprzeć chrystianizacji. Pod czujnym okiem wuja Liaden, Conora, szkolą się tam w swych niezwykłych praktykach druidzi. Dzięki temu czytelnik może wziąć udział wraz z bohaterami w celebracji celtyckich obrzędów, świętowaniu dni letniego i zimowego przesilenia z całym ich mistycznym rytuałem oraz w ceremonii pogrzebowej, gdy woda unosi ciało zmarłego umieszczone w lekkiej, zwrotnej łodzi przy świetle zapalonej latarni i wtórze tęsknej melodii wygrywanej na dudach.

 

 Oprócz porywającej historii w średniowiecznym kostiumie, bitew, zasadzek, niespełnionych i spełnionych miłości, przyjaźni i zdrady, otrzymujemy od autorki jeszcze o wiele więcej. Wizję świata nadprzyrodzonego, ulotnego, choć mającego istotny wpływ na to, co rzeczywiste, na ludzkie wybory. „Wszystko jest jednym i tym samym, wszystko jest połączone i powiązane, a jeśli zawiedzie jakaś część wzoru, jeśli jakaś część zostanie zaniedbana, całość staje się narażona na ciosy”. Liadan przekonuje się, że jej dar widzenia, często cenny i pomocny, może zarazem okazać się prawdziwym przekleństwem, że samotne dźwiganie tajemnicy ciąży niczym kamień u szyi, a w niektórych sytuacjach nie ma dobrego wyboru.

 

Świat magii jest tu nierozerwalnie związany z naturą, z jej rytmem i żywiołami. Las, którym wędrują ludzie, zapełniają też inni jego mieszkańcy: „sylfidy w koronach drzew, dziwni, podobni do ryb mieszkańcy wód, selkie z szerokiego przestworu oceanu, skrzaty z muchomorów i pniaków”. No i oczywiście kruczowłosa Pani Lasu oraz jej nieprzewidywalny, ognisty małżonek.

 

Dodatkową, cenną  wartością książki są opowieści. Wplecione w fabułę, nanizane na sznurek zdarzeń niczym perły w naszyjniku. Mogłyby zostać zawarte w oddzielnym zbiorze i same stać się fascynującą czytelniczą przygodą. To celtyckie podania, legendy, bajania, w których przewijają się elementy pradawnych wierzeń, można w nich spotkać przedstawicieli czarownego ludu, albo jeszcze starszej rasy. To podania inne od tych, do których jesteśmy przyzwyczajeni, mroczne, złowieszcze. Zaprzątają bez reszty naszą wyobraźnię i znakomicie dopełniają klimatu książki, wzbogacając go i nasycając tajemnicą.  Są istotną treścią życia średniowiecznego ludu Irlandii, uczą podstawowych prawd i wyznaczają ścieżki, którymi powinno się podążać.

 

 I właśnie niepowtarzalna atmosfera jest tej powieści fantasy największym atutem. Powoduje, że nie zwracamy uwagi na przewidywalność zachowania bohaterów i zbyt harlequinowe opisy miłosnych westchnień. Klimat i wartkie tempo akcji, nowe tajemnice i pułapki pojawiające się natychmiast w miejsce tych już rozwiązanych, mitologia i średniowieczne realia tworzące nierozerwalną jedność sprawiają, że pochłonięci bez reszty lekturą niecierpliwie przewracamy kolejne strony.

Nvilia

Nie będę ukrywać, że od pewnego czasu fascynuję się literaturą z pogranicza fantasy nieco bardziej niż powinnam. Powróciła dziecięca fascynacja, z którą wertowałam strony książek o syrenach, wróżkach, książętach i ich królestwach. Ostatnio miałam przyjemność zapoznania się już z pierwszą częścią cyklu Siedmiorzecze, noszącą tytuł „Córka lasu”. Podczas lektury wielokrotnie przyłapywałam się na myśli, że to jedna z lepszych książek o tematyce fantasy, z jaką przyszło mi się zmierzyć. Nie spodziewałam się tego, że jej kontynuacja - „Syn cieni” - okaże się jeszcze lepszą przygodą literacką. Muszę się przyznać, że z twórczością Juliet Marillier spotkałam się dopiero dzięki portalowi recenzenckiemu i, choć bardzo się z tego cieszę, to żałuję, że autorkę zauważyłam tak późno. Nie wiem, czy kiedykolwiek sięgnęłabym po te książki, gdyby nie to, że jakiś czas temu dwie tajemniczo wyglądające okładki ukazały mi się na stronie internetowej.

 

Uważam, że seria Siedmiorzecze ma to do siebie, że warto nie zaglądać wcześniej do spoilerów, żeby nie zepsuć sobie przyjemności z lektury. Powinnam jednak przybliżyć nieco fabułę książki, którą przyszło mi zrecenzować. W publikacji „Syn cieni” mamy do czynienia z historią córki głównych bohaterów poprzedniego tomu. Historia Liadan jest jeszcze bardziej zawiła i tragiczna niż ta, którą przeżyła jej matka, Sorcha. Świat przedstawiony w lekturze jest nadal pełen magii, a ta częściej gubi i nęci człowieka aniżeli mu sprzyja. Na Liadan spada klątwa, którą przewidziano jeszcze w poprzednim tomie cyklu. Przepowiednia głosi, że ścieżka życiowa dziewczyny ma być bardzo kręta i skomplikowana, a wyłącznie dobre wybory Liadan mogą doprowadzić do przełamania fatum.  Czy w odnalezieniu właściwej drogi pomoże jej mężczyzna z wielkiego zamku, a może zagubiony chłopak z tatuażem kruka? Czy przeważy głos jej rozumu, a może podstępne szepty serca? Dziewczyna nie wie, komu może ufać, a kto ma na celu wyłącznie jej krzywdę. Okazuje się, że nawet postaci na pozór dobre, takie, po których spodziewamy się słusznego postępowania, stają się obłudne i kłamliwe... I to właśnie z ich strony można spodziewać się największego niebezpieczeństwa.

 

Myślę, że warto zaznaczyć różnice pomiędzy pierwszym a drugim tomem serii. Moim zdaniem „Syn cieni” to nieco lepsza lektura niż „Córka lasu”. To bardzo dobrze – wszyscy wiemy, że apetyt rośnie w miarę jedzenia, a jeśli kolejna część cyklu literackiego jest lepsza od poprzedniej, to czytelnik kończy lekturę z poczuciem satysfakcji, radości. W drugim tomie mamy do czynienia z bogatszą kreacją psychologiczną bohaterów oraz bardziej interesującą fabułą. Ponadto Liadan to, w porównaniu do Sorchy, postać bardziej charakterna i wyrazista. Czytelnik kibicuje dziewczynie, chce, by jej historia skończyła się dobrze. Liadan zdaje sobie sprawę ze swoich wad, ale jednocześnie odnajduje w nich siłę, a swoją niezłomność ukazuje w wielu sytuacjach, nawet kiedy życie jej ukowanego wisi na włosku. To sprawia, że historię dziewczyny chce się poznawać bez końca. Niestety, tak jak miało to miejsce w przypadku tomu pierwszego, „Syn cieni” opowiada zamkniętą historię. Dotychczas nie miałam przyjemności sięgnięcia po kolejny tom serii, więc jeszcze nie wiem, czy spotkam się po raz kolejny z Liadan, ale mam na to ogromne nadzieje. Jestem absolutnie zachwycona talentem literackim Juliet Marillier i bardzo chciałabym jeszcze nie raz zanurzać się w świecie jej wyobraźni.

 
 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial