Okładka wydania

Bruno Schulz W Oczach Współczesnych

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje

  • Autor: Praca Zbiorowa
  • Tytuł Oryginału: Bruno Schulz W Oczach Współczesnych
  • Liczba Stron: 532
  • Rok Wydania: 2021
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 160x238 mm
  • ISBN: 9788374534857
  • Wydawca: słowo/obraz terytoria
  • Oprawa: Twarda
  • Ocena:

    6/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Bruno Schulz W Oczach Współczesnych | Autor: Praca Zbiorowa

Wybierz opinię:

Doris

Antologia „Bruno Schulz w oczach współczesnych” to zbiór tekstów dotyczących twórczości Brunona Schulza, jakie ukazały się w prasie w latach 1920-1939. Są to absolutnie wszystkie teksty, jakie dotychczas udało się odnaleźć. Tak więc obok rzetelnych, długich recenzji prac plastycznych oraz dwóch zbiorów opowiadań: „Sklepy cynamonowe” i „Sanatorium pod Klepsydrą”, esejów poświęconych szerzej literaturze, z fragmentami traktującymi o Schulzu, znalazły się tu również opowiadania powiązane z osobą pisarza, listy otwarte pisane do niego, sprawozdania z wystaw, a także zaledwie wzmianki o nich. Cokolwiek ukazało się w prasie z nazwiskiem Brunona Schulza, znalazło się w tym tomie.

 

To niezwykle ciekawy zbiór, który w pełni odzwierciedla recepcję dzieł Schulza przez jemu współczesnych odbiorców: krytyków, dziennikarzy, pisarzy, a pośrednio również zwykłych ludzi, odwiedzających wystawy jego prac i kupujących pisane przez niego książki. Ponieważ nie zastosowano tutaj żadnej selekcji, nie typowano tekstów według jakichkolwiek preferencji poza nazwiskiem Brunona Schulza w nich widniejącym, możemy uświadomić sobie, z jak różnymi reakcjami jego twórczość się spotykała. My wiemy, że jest ona żywo odbierana i dzisiaj, że wcale się nie zestarzała, nie przebrzmiała. Zarówno grafiki, jak i opowiadania, a już nade wszystko opowiadania ilustrowane przez samego autora, są stale na nowo wznawiane i znajdują czytelników. To już klasyka. Ale w dwudziestoleciu międzywojennym, gdy zadebiutował, nie można było tego przewidzieć.

 

Pełna zgodność panuje w przedmiocie techniki rysunku, maestrii grafiki, dojrzałości kompozycji. Jednak już tematyka wywołuje niejaką konsternację, która każe wielu wprost zaliczać prace plastyczne Schulza do gatunku sztuki erotycznej. Niektórzy posądzają go o wtórność, inni tylko o luźne wzorowanie się na Goi, Ropsie, Beardsleyu, Munchu, a nawet Cranachu, Durrerze czy Grunewaldzie. Spotykamy również zdecydowanie przeciwne opinie, utrzymujące, że „”paralele tego rodzaju chromają na obydwie nogi”. Zachwyt, jaki prace Schulza wzbudzają i teraz świadczy o tym, że ta ostatnia frakcja zdecydowanie miała rację. Deformacja postaci, elementy groteski, operowanie brzydotą, karykaturą, szczególnie postaci męskich, w opozycji do zniewalającego piękna demonicznej kobiecości, to wszystko jest bardzo interesujące od strony czysto psychologicznej. Wszyscy zgodnie zwracają uwagę na przenikanie się i wzajemne dopełnianie świata realnego oraz tego wziętego z bujnej, kolorowej wyobraźni Schulza. To artysta pełny i oryginalny, który „sam zupełnie stoi, i na wystawie tej, i wśród współczesnych malarzy”.

 

Po debiucie literackim Brunona Schulza uznano gremialnie za odkrycie roku i od tej pory nawet recenzujący jego prace plastyczne, dodawali przy nazwisku – autor „Sklepów cynamonowych”. Podobnie jak w przypadku grafik, występuje tu symbioza rzeczywistości prawdziwej, namacalnej i tej wyimaginowanej, co dla wielu stanowi mankament nie do wybaczenia. Dziwią się wielce, jak to się ma do prozy zaangażowanej społecznie i głęboko psychologicznej, jaka dominuje w polskiej literaturze międzywojnia. Zarzuca mu się więc przede wszystkim brak elementów epickich, akcji, wyrazistego środowiska, głębi psychologicznej bohaterów. A nawet w zasadzie zupełną powierzchowność tych nielicznych bohaterów, którzy występują w jego opowiadaniach. Ludzie są tutaj tylko marionetkami, tematem pobocznym, autor nie wnika w ich jestestwo więcej niźli to konieczne. Przemykają między zdaniami mimochodem, by już nie powrócić. Wątkiem głównym jest zaś rzeczywistość między jawą, a snem, między dniem, a nocą, miedzy tym, co autentyczne, a tym, co złudne, zrodzone w sennej malignie. Ale jakaż to bogata, osobliwa rzeczywistość. Spotykamy się ze stwierdzeniem: „Kto wie, czy to nie jest ucieleśnienie czystej formy w beletrystyce”. I co do tej formy również nie ma zgodności. Jedni chwalą za niezwykłe ukazanie szarego miasteczka, przydanie mu barw i tajemnicy, wizyjność i fantazję. Inni za to samo ganią i grzmią, że to jakieś „abrakadabry formalne”, „dziwactwo treści i formy” , a do tego jeszcze „przeciwieństwo polskiej twórczości narodowej”. Szczególnie antysemickie wątki w recenzji Teofila Bernarda Sygi robią niemiłe wrażenie i wzbudzają niesmak, choć biorąc pod uwagę atmosferę lat 30-tych, nie wywołały u mnie większego zdziwienia.

 

 Są ciekawe porównania, choćby Tadeusza Brezy, który widzi u Schulza analogie do poezji Williama Blake`a, a rodzaj obrazowania przywodzi mu na myśl malarstwo Chirica. Niezwykle to ciekawe dla wielbicieli twórczości autora z Drohobycza, którzy z pewnością mają swoje przemyślenia, a teraz mogą je skonfrontować z tymi, jakie snuli ludzie sto lat temu. Moją szczególną uwagę zwróciły dwie recenzje, niezwykłe z powodu piękna stylu i emocji, jakie w nich tkwią. Jedną napisała Zofia Nałkowska, admiratorka Schulzowskich dzieł i ich popularyzatorka. Jej tekst to literacko wysmakowana pochwała świata opowiadań Schulza. Druga jest autorstwa Kornelii Grafowej. Zachwyciła mnie swoją poetycką, rozbujaną metaforyką. Nie do przecenienia jest też esej Witkacego o Schulzu. Stanisław Ignacy Witkiewicz przyznaje: „Pożyczyłem Sklepy cynamonowe w ten dzień, kiedy miałem położyć się o dziewiątej będąc bardzo zmęczonym, co też uczyniłem. Czytałem tę piekielną książkę do pół do drugiej w nocy, a następnie obudziwszy się o piątej rano, nie mogłem już zasnąć i czytałem ją do ósmej, aż do końca”. Czyż może być lepsza rekomendacja? Ciekawostką jest też wyzwanie, jakie rzucił przyjacielowi Brunonowi Witold Gombrowicz w kilku listach otwartych. Sprowokował tym publiczną dyskusję, która odbiła się głośnym echem w prasie.

 

To wszystko to zaledwie przedsmak tego, co można wyczytać w antologii wydanej przez ambitne wydawnictwo „Słowo/obraz terytoria”. Nazwisko Brunona Schulza w wielu zamieszczonych tam artykułach figuruje obok nazwisk innych twórców, których dzieła również są tam omówione, czasami w kontekście opowiadań Schulza, albo przy okazji szerszych rozważań o literaturze. Mamy więc okazję prześledzić trendy artystyczne międzywojnia, gusty krytyków, pisarzy, publicystów i odbiorców kultury w tamtych czasach. Jest to materiał, który zainteresuje głównie schulzologów, polonistów, literaturoznawców, ale także wielbicieli twórczości Brunona Schulza, którym, tak jak mnie, Schulza nigdy za wiele.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial