Okładka wydania

Tekst

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 2 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 2 votes
Okładka: 100% - 2 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Tekst | Autor: Dmitry Glukhovsky

Wybierz opinię:

inka

Fenomen Dmitrija Głuchowskiego, rosyjskiego pisarza, ale i dziennikarza, sięga debiutu z 2002 roku, kiedy to w wieku osiemnastu lat publikuje za darmo, na swojej stronie internetowej, postapokaliptyczną powieść „Metro 2033” (jest jeszcze „Metro 2034” i „Metro 2035” zamykające tryptyk). Od tego się zaczęło. Wizja Moskwy przyszłości rozpaliła wyobraźnię fanów na całym świecie (sic!), a jej pokłosiem stał się międzynarodowy projekt Uniwersum Metro 2033, w którym to pisarze (również polscy), stosując się do reguł ustalonych przez Głuchowskiego, tworzą własne, oryginalne hybrydy. Równie ciekawym przykładem futurystycznej literatury jest, nomen omen, „Futu.re”. A „Tekst”, powieść realistyczna, jak firmują ją wydawcy, tylko potwierdza wysoki poziom literacki autora, jego bogatą wyobraźnię i urzekający, sugestywny język. I to rzeczywiście gotowy „tekst” pod adaptację. I takowa powstała.

 

„Tekst” – thriller kryminalny z aspiracjami/ ambicjami do kina psychologicznego z 2019 roku w reżyserii Kima Szypienki i ze scenariuszem rozpisanym przez samego Dmitrija Głuchowskiego. Główny bohater (jak w powieści) Ilja Goriunow „zostaje wrobiony przez Piotra Chazina w posiadanie narkotyków i trafia do więzienia. Po siedmiu latach dochodzi do konfrontacji”. Tak głosi filmowy blurb. Ale to oczywiście ogromne uproszczenie. „Tekst” Szypienki to niemal wierne przeniesienie na ekran „Tekstu” Głuchowskiego. Widać ten sam klimat, dialogi i wątki. Plus świetne plenery i muzyka. Warto obejrzeć po przeczytaniu książki i skonfrontować. To tak na marginesie. Wracając do meritum.

 

Jest w tej powieści mroczny nastrój z Franza Kafki, kiedy niesłusznie, absurdalnie oskarżony bohater próbuje bezskutecznie się bronić i kiedy wymiar sprawiedliwości bezwzględnie ogłasza „winny”. Jest klimat orwellowskiego „Roku 1984”, gdy system wbija obcasem w błoto każdą wyróżniającą się jednostkę. Są też pierwiastki rodem ze „Zbrodni i kary” Fiodora Dostojewskiego. Głuchowski po mistrzowsku operuje takimi terminami, jak wolność, miłość, determinizm, zemsta. Czytelnik znajduje tutaj całą paletę emocji, rozważań, analiz psychologicznych, monologów wewnętrznych.

 

Prawdziwe wyzwanie to rekonstrukcja zdarzeń. Połączenie w całość fragmentów układanki. Punktem wyjścia jest teraźniejszość. Ilja, po siedmiu latach spędzonych w więzieniu, próbuje poradzić sobie w nowej rzeczywistości, odnaleźć swoje nowe ja. W tym niełatwym zadaniu ma mu pomóc powrót do przeszłości. Spotyka siebie: dwudziestoletniego studenta filologii rosyjskiej, ambitnego, zdolnego chłopaka pełnego optymizmu, miłości do matki, Moskwy i Wiery (kolejność dowolna). Jakże innym człowiekiem czynią go okoliczności, na które nie ma wpływu: „Systemu nie pokonasz, ale można się stać niewidzialnym i on o tobie zapomni. Trzeba to przeczekać, przetrzymać”. Tragizm postaci na miarę greckiego dramatu, aż chciałoby się rzec. I właściwie już od momentu zapoznania się z bohaterem, współczujemy? Kibicujemy? Potępiamy?

 

Drugim bohaterem powieści jest Moskwa. „Moskwa ruszała się i oddychała. Żyła”. I ta piękna, widziana młodymi oczami Ilji, i ta „przepocona”, opisywana przez zmienionego Ilję, który „spędził siedem lat w odbiciu Moskwy, po drugiej stronie lustra”. Jego wędrówka dawnymi śladami wspomnień bardzo przypomina dantejskie zstępowanie do kolejnych kręgów piekieł. Tak, jakby ogrom prawdy w jednorazowej dawce był nie do zniesienia.

 

Jest jeszcze trzeci bohater powieści (choć każda z postaci wspomnianych przez Głuchowskiego mogłaby stworzyć zupełnie odrębną historię). To telefon. Rekwizyt skupiający uwagę jak w soczewce. Będący clou fabuły. To medium łączące Ilję ze światem. I namiastka bliskości z drugim człowiekiem. Także przedmiot kontroli, który sam przejmuje kontrolę. Od niedawna krąży wśród użytkowników smartfonów nowa choroba; uzależnienie. Syndrom FOMO, czyli lęk przed utratą łączności, utratą dostępu do informacji. Ilja boi się swojego nowego życia. Nie jest gotowy, dlatego (trochę przypadkiem), przejmuje tożsamość porucznika Chazina. Jak do tego doszło i jakie miało konsekwencje? Trzeba przeczytać. Nie chcę spolerować.

 

I trochę szkoda, że obecne wydanie ma okładkę z fotosem aktora odtwarzającego w filmie z 2019 roku postać Ilji. Rozumiem, chwyt marketingowy, produkty powiązane itp., itd. Ale jednak szkoda. „Czytamy” oczami. I komunikat jest jasny: komercyjny thriller. A przecież niekoniecznie…
Poprzednia, graficzna wersja z „Przemiany” Franza Kafki była zdecydowanie bardziej wymowna.

 
 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial