Okładka wydania

Bunt Zranionych (Ebook)

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 2 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Bunt Zranionych (Ebook) | Autor: Artur Żurek

Wybierz opinię:

Zaczytana Joana

„Bunt zranionych to debiutancka powieść pana Artura Żurka, która już od samego początku zaskoczyła mnie pozytywnie. Autor bardzo szybko wprowadza czytelnika w akcję i do samego końca nie zwalnia tempa.

 

Powieść zaczyna się od słów cyt.: „Pan Mark Novik, nie może się z panem spotkać. Pan Mark nie żyje”, które skierowane są do głównego bohatera. Tomasz Wołyński, bo o nim mowa przylatuje do Dżuddy w Arabii Saudyjskiej i na dzień dobry słyszy właśnie wcześniej wspomniane zdanie. To dopiero początek rollercoastera w którym nasz bohater właśnie wsiada.

 

W tym samym czasie, ale w Warszawie Pan Piotr Majski, znany dziennikarz zapowiada, że ujawni fakt, iż polskie banki są wplątane w handel bronią i pranie brudnych pieniędzy.

Na scenę powieści w tym momencie wkraczają zaniepokojeni bankowcy oczywiście, politycy oraz przestępcy, a powieść nabiera ogromnego tempa. Wydarzenia zarówna na Półwyspie Arabskim, jaki i w Europie prześcigają się zarówno pod względem wartkiej akcji, jak i zaskakujących jej zwrotów.

 

„Bunt zranionych” to podobno pierwszy tom z serii, gdzieś wyczytałam. Dla miłośników sensacyjnych thrillerów to będzie bardzo dobra wiadomość, ponieważ w tej powieści nie brakuje walorów charakterystycznych dla tego gatunku.

Autor zadbał o to, żeby jego bohaterzy byli dosłownie i w przenośni cały czas w biegu. Wartka akcja i błyskawiczne oraz zaskakujące zmiany jej biegu to główna cecha tej książki. Do tego dochodzi świat dużych pieniędzy, polityka i oczywiście rasowi gangsterzy. Bohaterzy wykreowani wyśmienicie, bo tych, których miałam polubić to właśnie polubiłam. Ci natomiast, którzy mieli za zadanie wzbudzić moją podejrzliwość, też tak uczynili. Jednym słowem, czytelnik z pewnością nie nudzi się trzymając tę książkę w ręku.

 

Mimo wszystko delikatnie uwierała mnie mnogość nazwisk, co sprawiało, że musiałam chwilami się zatrzymać, by przetrawić to, co przeczytałam i połączyć z tym co było wcześniej. Podobnie miałam też z natłokiem nagłych wydarzeń na końcu powieści. Miałam wrażenie, że autor chciał szybko upchnąć jeszcze kilka pomysłów, bo przecież książka już się kończy. Niepotrzebnie, bo mógł zostawić to sobie do kolejnego tomu. Manewr ten w ogóle by nie zaważył na jakości powieści, a nawet bym powiedziała, że wręcz przeciwnie. Podobno od przybytku głowa nie boli, ale z drugiej strony czasami mniej znaczy lepiej. Tę drugą opcję właśnie bym zastosowała przy zakończeniu książki, w którym zrobił się drobny bałagan. Myślę jednak, a nawet śmiem być pewna, że autor dopiero szlifuje swój kunszt literacki i kolejne tomy tej serii będą już dopracowane.

 

Ponieważ jestem wzrokowcem to zwracam też uwagę na wydanie książki. Okładka niestety nie jest w moim typie i stojąc w księgarni, raczej bym nie sięgnęła po tę pozycję, ale jak wiadomo to już jest rzecz gustu. Na szczęście dla mnie otrzymałam ją w formie e-book, za co dziękuję portalowi www.sztukater.pl bo czytanie tej książki sprawiło mi przyjemność.

Spełniła swoje podstawowe zadanie, bo spędziłam z nią wspaniały wieczór pełen sensacyjnych przygód. Dlatego właśnie polecam debiutancką powieść Pana Artura Żurka pod tytułem „Bunt zranionych”, zwłaszcza miłośnikom tego gatunku. Gwarantuję wartką akcję pełną zaskakujących zwrotów przy jednoczesnym akompaniamencie lekkości pióra autora, z jaką została napisana, co mnie wręcz uwiodło. Buduje to wyjątkową mieszankę i ogromną przyjemność czytania.

Polecam.

Bookowy Kącink Anny

Wyobraź sobie drogi czytelniku, że zostajesz przyjęty jak nasz główny bohater książki pana Żurka "Bunt zranionych" na stanowisko dyrektora inwestycyjnego firmy Arab Grady Investment. Rzucasz wszystko co trzyma cię w kraju i pojawiasz się na drugim końcu świata, gdzie czeka cię niemiła niespodzianka. Twój pracodawca z którym negocjowałeś warunki przyjęcia na nowe stanowisko i podpisywałeś umowę o pracę- nie żyje. A pozostali współpracownicy nic nie wiedzą jakoby mieli powitać na pokładzie nowego specjalistę. Tym samym zostajesz z niczym. Tak zaczyna swój debiut pan Żurek.

 

Gdy na jednym krańcu świata jednemu człowiekowi zawalił się cały plan na nowe życie. W Polsce pewien dziennikarz rozpętał burzę ogłaszając, że jest w posiadaniu niewygodnych informacji jakoby polskie banki miały powiązania ze światkiem przestępczym. Świat polskiej polityki, finansjery, zadrży w posadach. Ludzie którym dziennikarz podpalił grunt pod nogami  nie cofną się przed niczym by uciszyć Piotra Majskiego za wszelką cenę. Czy im się to uda?

 

Mamy tutaj zaskakujące zwroty, wartką akcję już od pierwszych stron. Jak na debiut jestem zaskoczona tą historią bardzo pozytywnie. Rzadko może sięgam po tego typu literaturę jednak opis Buntu zranionych wyjątkowo przypadł mi do gustu, i zachęcił do lektury. Oprócz ciekawych wątków, świetnie wykreowanych bohaterów autor wprowadza nas w świat ogromnych pieniędzy, przekrętów, machlojek, za którymi nierzadko stoją znani i poważani ludzie sceny politycznej. Jeśli więc lubicie i gustujecie w takich brudnych interesach gdzie gra toczy się o wielką kasę, to ja polecam gorąco Bunt Zranionych. Musicie się jednak przygotować zarówno na  wielowątkowość historii jak i na fakt że przewijać się przez nią będzie cała masa postaci. Z każdą kolejną stroną wpadałam w treść coraz głębiej wyczekując,  co wydarzy się dalej ,i czy autor  zakończy historię tu i teraz ,czy może zostawi sobie furtkę do kontynuacji. Zaskakująco szybko jak na tak zawiły gatunek czytało mi się ebooka, nie wiedzieć kiedy przeleciała mi przed oczyma ostatnia strona na czytniku. Powiem szczerze, że nie pogniewałabym się gdyby pojawiła się kontynuacja, to i po nią bym sięgnęła.

 

Skoro to debiut to na całkiem dobrym poziomie, no może  ktoś kto częściej zaczytuje się w takiej literaturze jaką jest thriller, sensacja, kryminał dostrzeże wnikliwym okiem niedociągnięcia debiutanta. Ja  aż tak nie zwracałam uwagi. Po prostu spędziłam miło sobotnie popołudnie na naprawdę intrygującej lekturze. Co jeszcze według mnie przemawia na zachętę by po ten tytuł sięgnąć? Ano według mnie to że autor akcję osadził w różnych miejscach na świecie. Jest nasze rodzime podwórko, jest egzotyczne otoczenie Arabii Saudyjskiej.

 

Na zakończenie cóż więcej mogę powiedzieć ? Krótko i na temat, po prostu polecam ten wciągający, zaskakujący momentami i pełen akcji debiut, by na własnej skórze przekonać się czy jest to coś dla ciebie. Nawet jeśli tak jak ja nie czytujecie na co dzień takich klimatów myślę, że nie pożałujecie czasu jaki spędzicie na lekturze. A nóż wzbudzi ona w was ciekawość innego gatunku niż dotychczas czytane. Za tę przyjemność z czytania dziękuję redakcji Sztukatera, bo to dzięki nim miałam szansę przeczytać i zrecenzować dla was i też dla siebie  debiutancką powieść Artura Żurka Bunt zranionych.Czekam na ciąg dalszy.

czytacz1967

Nazywasz się, Drogi Czytelniku, Tomasz Wołyński. Zostajesz zatrudniony jako dyrektor inwestycyjny firmy Arab Grady Investment. Mieszkasz w Warszawie, stolicy Polski. Ale jednak wszystko zostawiasz za sobą, aby zacząć nowe życie. Ale na miejscu czeka na Ciebie przykra wiadomość. Twój pracodawca nie żyje. Pracownicy Arab Grady Investment, o dziwo, nic nie wiedzą o Tobie i Twoim zatrudnieniu. Z dalszych rozmów można wywnioskować, że zaczyna się  niebezpieczna gra.  Stajesz się tym samym głównym bohaterem powieści Artura Żurka „Bunt zranionych”.

 

Piotr Majewski jest polskim dziennikarzem, mieszkającym w Warszawie. Czy to Twój znajomy, nie powiem. Odrobina tajemniczości nigdy nie zaszkodzi. Człowiek ten właśnie ogłosił, że posiada materiały obciążające wysoko postawionych ludzi  polityki i finansjery. Zainteresowani tematem mają jeden cel. Zniszczyć Piotra Majewskiego. I w tym wypadku zaczyna się  rozgrywka na śmierć i życie.

 

Te dwie sprawy łączą się paradoksalnie i niezbyt jasno ( ale tylko na początku powieści). Oczywiście nie zdradzimy ( niżej podpisany i Ty, główny bohaterze) kontynuacji powieści, Czytelnik powinien znać jak najmniej szczegółów przed lekturą. Poza tym gdybyśmy mieli zadanie streścić powieści Artura Żurka, musielibyśmy użyć dużo atramentu drukarki cyfrowej. Ale tu nie o to chodzi.

 

Rzeczywiście dużo wątków naliczyłem w „Buncie zranionych”. I mnogość postaci. Ponoć w „Wojnie i pokoju” Lwa Tołstoja występuje ponad tysiąc postaci. Nie mniej we „Władcy pierścieni”. Nie wiem ile osób występuje w „Buncie zranionych”, ale z pewnością jest ich wiele. Tym samym Czytelnik po przeczytaniu stu stron może się pogubić. Kto jest kim, jakie ma zadanie w powieści? Proponuję, najlepiej w czasie czytania, zrobić coś w rodzaju listy obecności. To ułatwi czytanie.

 

Jest to debiut Artura Żurka. Nie mam zamiaru wytykać błędów Autorowi. Ponoć każdy pierwszy krok jest najtrudniejszy. Uważny Czytelnik sam dostrzeże niedociągnięcia. Ale czy warto o nich mówić głośno? Nowo narodzone dziecko kocha się, koniec.

 

Tak, polecam „Bunt zranionych” Artura Żurka. Za powieścią przemawia dynamiczna akcja, bezpardonowe rozwiązywanie prawie wszystkich wątków, aż do końca brak pewności co do zakończenia. Powieść Żurka skojarzyła mi się z polskim serialem „Życie na gorąco” w reżyserii Andrzeja Konica, z głównym bohaterem redaktorem Mayem. Nie chodzi mi o treść ani fabułę. Mam na myśli raczej formę wypowiedzi, zarys kształtu powieści. Od razu widać, od pierwszych stron, że będziemy mieli do czynienia z aktywną historią, gdzie nie ma czasu na spokojniejszy oddech. Powieść toczy się na całym świecie, Autor informuje w nagłówkach, gdzie dokładnie się znajdujemy. Gdyby nie te komunikaty, mielibyśmy kolejny kłopot. Musielibyśmy ułożyć drugą listę, tym razem listę miejsc odwiedzanych przez kolejne postaci. Artur Żurek z pewnością zrobił kwerendę miast, w których dzieje się „Bunt zranionych”. Obcował z niejedną mapą, może podróżował szlakiem postaci przez siebie wykreowanych.

 

Na tym polega podobieństwo książki Żurka do serialu „Życie na gorąco”. Przeskakujemy z miejsca na miejsce, poznając nowych bohaterów. Już o tym pisałem. Ale można zaryzykować stwierdzenie, że Tomasz Wołyński, główny bohater Artura Żurka, ratuje świat. Na podobieństwo redaktora Maya z serialu „ Życie na gorąco”. Czy mamy przyjemność z polskim Jamesem Bondem? Albo z kimś pokroju Złego Leopolda Tyrmanda? Rozmach, z jakim go przedstawia Artur Żurek, daje do myślenia.

 
 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial