Okładka wydania

Przebudzenie (Ebook)

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 3 votes
Akcja: 100% - 3 votes
Wątki: 100% - 3 votes
Postacie: 100% - 3 votes
Styl: 100% - 3 votes
Klimat: 100% - 3 votes
Okładka: 88.5% - 2 votes
Polecam: 100% - 3 votes

Polecam:


Podziel się!

Przebudzenie (Ebook) | Autor: Wiktoria Wawrzyniak

Wybierz opinię:

Uleczkaa38

Dziś mam przyjemność opowiedzieć wam o niezwykle interesującej, wielowymiarowej i złożonej gatunkowo opowieści pt. "Przebudzenie", którego autorką jest Wiktoria Wawrzyniak. To książka wpisująca się w szeroko rozumiany nurt literackiej sensacji, psychologicznego thrillera, jak i też mrocznej fantastyki z pogranicza horroru, która każe nam zupełnie inaczej patrzeć na to, z czym mamy tu do czynienia. Pozycja ta ukazała się nakładem Wydawnictwa Internetowego, zaś poniżej postaram się wam opowiedzieć o niej jak najwięcej w poniższej recenzji. Zapraszam!

 

 Opowieść ta skupia się na dramatycznych losach pewnej zwyczajnej rodziny, gdy oto najpierw ginie w samochodowym wypadku żona Janka, zaś po kilku tygodniach nie mogąca poradzić sobie ze stratą matki jego córka - Maria, trafia do zakłady psychiatrycznego. Od tej chwili rozpoczyna się dwutorowa relacja o losach tych dwojga postaci, gdy nagle w życiu Janka zaczynają się dziwne, zagadkowe i niepokojące zdarzenia, zaś Marysia zapada w śpiączkę i pogrąża się w wędrówce po przedziwnym świecie fantazji, która przyniesie jej odpowiedzi na wiele ważnych pytań...

 

 Wiktoria Wawrzyniak zaoferowała na ta książką możliwość spotkania z symboliczną, emocjonalną, ale też i interesującą opowieścią o stracie, bólu i poszukiwaniu sensu istnienia. Oczywiście, z tym wymiarem łączą się nieco bardziej namacalne i przyziemne wątki - m.in. na czele ze skomplikowanymi relacjami rodzinnymi, które także wnoszą wiele dobrego i ciekawego do tej historii. I naturalnie jest to specyficzny rodzaj literatury, którego z pewnością nie zaakceptują miłośnicy twardego stąpania po Ziemi, ale wszyscy ci, którzy są otwarci na bardziej odważne formy literackiej relacji, powinni być w pełni zadowoleni i usatysfakcjonowani.

 

 Opowieść ta zaskakuje swoją fabularną postacią, gdy oto najpierw mamy do czynienia z życiową, realistyczną i emocjonującą historią o rodzinnej traumie, a potem już z o wiele bardziej widowiskową, odważną i sięgającą do nurtu fantastyki i grozy, relacją. To ciekawe rozwiązanie autorki, która w ten sposób oferuje nam coś zupełnie nieprzewidywalnego, interesującego i nieoczywistego. I w mej ocenie próba ta się tu powiodła, gdyż z każdą przeczytaną stroną chciałam wiedzieć więcej o losach bohaterów i tym, dokąd ich doprowadzi ta barwna relacja.

 

 Oczywiście, nie wszystko jest tu idealnym, gdyż można by zwrócić chociażby uwagę na nazbyt nachodzące na siebie dwa główne wątki - losów ojca i pogrążonej w śpiączce córki, zbyt powierzchowną charakterystykę tych postaci, czy też nie do końca przekonujące zachowanie jednego z nich. Jednakże wszystko to stanowi drobiazgi, które nie mają wielkiego wpływu na pozytywny odbiór całości tej pozycji. Poza tym wszystko jeszcze przed panią Wiktorią Wawrzyniak, którą z każdą kolejną napisaną książką będzie z pewnością jeszcze lepszą autorką.

 

 Komu poleciłabym ten tytuł w pierwszej kolejności...? Myślę, że przede wszystkim młodym czytelnikom w wieku 'nastu' lat, którzy odnajdą tu nie tylko wiele własnych problemów, ale którzy w łatwiejszy sposób zaakceptują fabularną wymowę, postać i charakter tej historii - mam tu na myśli fantastykę i grozę. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by po tytuł ten sięgnęli również i dojrzalsi czytelnicy.

 

 Słowem podsumowania - powieść "Przebudzenie", to pozycja ciekawa, intrygująca i oparta na nietuzinkowym pomyśle. Spotkanie z nią niesie wielkie emocje, zapewnia wspaniałą zabawę i gwarantuje wielkie wzruszenia. To także ekscytacja, szczypta makabry i kilka wielkich zaskoczeń, które potęgują niezwykłe napięcie tej relacji. Z tych względów zachęcam was do sięgnięcia po niniejszą książkę Wiktorii Wawrzyniak - naprawdę warto!

Bookowy Kącik Anny

Idąc za ciosem, przedstawić wam chciałam kolejny już debiut literacki. Tym razem jest to "Przebudzenie" autorstwa Wiktorii Wawrzyniak z @wydawnictwointernetowe. Ebooka otrzymałam od @sztukater.

 

"Przebudzenie" jest określane przez portal Lubimy Czytać jako mieszanka trzech gatunków, thriller, kryminał i sensacja. Nie często zdarza mi się sięgać po tego typu gatunki a jeśli już to nie wywołują one u mnie takich emocji jakie przywykłam odczuwać przy literaturze obyczajowej, romansie czy erotyku. Jednak ten debiut w mojej opinii jest wart przeczytania. Co warto zaznaczyć nie mamy tu do czynienia z opasłym tekstem jeśli tak można powiedzieć o ebooku. Niewiele ponad 100 stron czyta się jednym tchem chociaż autorka  porusza dość bolesne, traumatyczne przeżycia bohaterów.Janek, główny bohater " Przebudzenia" przeżywa ciężki czas w swoim życiu. Wypadek w którym ginie jego żona jest dopiero początkiem. Kolejnym  ciosem jaki los mu wymierza jest utrata córki. Bo jak nazwać fakt kiedy pogrążona również w żałobie po stracie ukochanej mamy dziewczyna traci chęć do życia i będzie wymagać interwencji psychiatry po czym w tajemniczych okolicznościach zapada w śpiączkę? Oboje zostają jakby pozostawieni sami sobie. Janek walczy z żałobą w swoim świecie który nie jest już taki sam jak był dawniej. A jego córka Marysia walczy z demonami które nawiedzają jej udręczony umysł.

 

Przyznam, że śledziłam losy bohaterów z zapartym tchem. Autorka poruszyła w swojej książce bliski mi temat, myślę tu o żałobie po stracie bliskiej osoby. Sama zaledwie miesiąc temu straciłam ojca, zmarł po długiej ciężkiej chorobie. Każdy inaczej przeżywa śmierć członka rodziny, ja należę do osób duszących w sobie emocje. Staram się trzymać twardo i nie okazywać słabości. Jednak jak w "Przebudzeniu" pisze autorka te skrywane w środku głęboko emocje nie są dobrym wyjściem. Czasem konieczna jest albo zwykła rozmowa, albo konkretniejsza pomoc specjalisty.

 

Nie sądziłam, że tak mnie wciągnie ta tematyka a jednak teraz mogę śmiało powiedzieć, że trafiła na podatny grunt. Mimo poruszanych tematów styl autorki jest dość przystępny żeby nie powiedzieć lekki. W końcu mowa o poważnej kwestii jaką jest żałoba, strata i próba poradzenia sobie z własnymi emocjami. Jeden krótki wieczór i miałam lekturę ebooka za sobą. Dwa punkty widzenia Janka i Marysi na jedną sytuację-śmierć żony i matki. Podobne spojrzenia a jednocześnie tak różne ze względu na płeć bohatera, na jego wiek, stan psychiczny w jakim się w danej chwili znajduje.

 

Muszę przyznać że ta historia jak już wcześniej wspomniałam ze względów osobistych wywarła na mnie spore wrażenie, a jednocześnie nakłoniła do pewnych refleksji. A jednocześnie pozostawiła z paroma pytaniami bez odpowiedzi. Być może ma mnie to zmobilizować i zmotywować do samodzielnego poszukiwania odpowiedzi.

 

W ogólnym rozrachunku jak na debiut historia może się spodobać, bo niesie ze sobą przesłanie. Co do zakończenia, czy mnie zaskoczyło? czy tego się spodziewałam? na to liczyłam? Jestem nim krótko mówiąc bardzo zaskoczona, zabrakło mi słów kiedy przewijałam te ostatnie strony i teraz gdy piszę ostatnie słowa recenzji. Czy to był zamierzony efekt autorki? Na to pytanie musicie odpowiedzieć sobie sami ale dopiero gdy przeczytacie debiutancką powieść "Przebudzenie" Wiktorii Wawrzyniak. Ja serdecznie polecam i zachęcam do lektury.

Jorja

Brat Strachu. Kuzyn Przemijania. Wnuk Wyobraźni.

„Oddechy Ciszy i Ciemności zgrały się w jeden, który nadawał rytm trwającej nocy. Przez chwilę ramię w ramię władały wszystkim, nad czym były w stanie zapanować”.

 

Zawsze, gdy mam dostęp do nazwiska Autora, które nie jest mi znane, czuję dreszczyk ekscytacji. Co mnie czeka? Autor urzeknie mnie stylem pisania oraz swoją historią i będę szukała lub czekała na inne książki? Czy raczej mnie zirytuje i z niecierpliwością będę czekała, ale na ostatnią stronę książki, po czym szybko zapomnę o opisywanej historii, a jeszcze szybciej wyrzucę z pamięci nazwisko Autora? Dlatego też w momencie, w którym dostałam ebooka z powieścią Wiktorii Wawrzyniak poczułam zew przygody i nutkę niepewności, czy mi się spodoba…

 

Pewnej listopadowej nocy na A1 doszło do wypadku samochodowego. W wyniku zderzenia ciężarówki z samochodem osobowym śmierć poniosła Anna. Jan, jej mąż siedział za kierownicą, ale, mimo iż to nie on spowodował katastrofę, tylko pijany kierowca TIRa nie umiał sobie wybaczyć. Nie potrafił też dotrzeć do córki Marii, która również załamała się na wieść o śmierci matki. W końcu za namową przyjaciela i jednocześnie lekarza psychiatry Jan decyduje się oddać córkę do szpitala psychiatrycznego, licząc, że to wyciągnie ja z marazmu i lekarze pomogą jej zapanować nad napadami agresji, podczas których stawała się nieobliczalna i stanowiła zagrożenie zarówno dla otoczenia, jak i samej siebie. Jan odczuwa ogromny dyskomfort w związku z podjęciem decyzji o oddaniu córki do szpitala psychiatrycznego. Targa nim nieokreślony niepokój, bo jest przekonany, że kiedyś już miał możliwość zapoznać się z obsługą szpitala. Tymczasem Maria zapada w śpiączkę i żaden z lekarzy nie jest w stanie jej z niej obudzić… Co się dzieje na terenie szpitala? Czy Jan podjął słuszną decyzję o pozostawieniu córki w obiekcie w tak trudnym momencie dla ich pomniejszonej rodziny? Niby mieli się nią zaopiekować specjaliści, ale czy to odpowiednia chwila, by zostawić ją samą w zupełnie obcym miejscu? Skąd nagle się wzięło u niego potęgujące uczucie niepokoju?

 

Autorka była mi wcześniej nieznana, ale już po pierwszych słowach odetchnęłam z ulgą: „Cisza. Fascynujące, w jaki sposób wtapia się w nią Ciemność”. Te zdania bardzo mnie zachęcały do zagłębienia się w lekturze. Rozdziały są podzielone na dni tygodnia. Ten zabieg bardzo mi się spodobał. Miałam wrażenie, że wraz z bohaterami wyrywam kolejne kartki z kalendarza. Historia głównie była przedstawiona oczami Jana, ale Maria również miała w powieści swój głos. Głos ów był dziwny, smutny, niepokojący i w pewnym stopniu bolał jak jątrząca się rana. O czym właściwe jest Przebudzenie? Autorka prostymi słowami i w przyjemnym stylu poprowadziła mnie krętą ścieżką, ukazując meandry ludzkiej psychiki. Traumatyczne przeżycie, czy choroby takie jak depresja potrafią zamienić życie w koszmar. Podczas lektury nie sposób było nie pomyśleć o kondycji naszej ochrony zdrowia. Psychiatra leży i głośno kwiczy a leczenie dzieci i młodzieży jest prawie niemożliwe. Dokąd to wszystko zmierza? Nikt nic nie robi, liczba osób w różnym wieku cierpiących, chociażby na depresję z dnia na dzień dramatycznie wzrasta, tak samo, jak liczba samobójstw, bo ludzie nie mogą znaleźć profesjonalnej pomocy.

 

Nie za bardzo potrafię przypisać książkę do konkretnego gatunku, ale to według mnie zaliczyć można na in plus. Jest to dobra, przewrotna historia z bardzo zaskakującym zakończeniem. Krótka, płynna, mroczna, melancholijna, ale dająca do myślenia. Autorka w nietypowy sposób uzmysławia, jak ważna jest rozmowa z drugim człowiekiem. Poczucie obecności i wsparcia. Może to pomóc w pokonaniu bólu po śmierci najbliższej osoby. Polecam, ponieważ uważam, że ten debiut zasługuje na uwagę.

 

Za możliwość zapoznania się z treścią książki dziękuję Redakcji Sztukater.pl

inka

Zaczyna się niemal jak u Alfreda Hitchcocka. Od trzęsienia ziemi, a właściwie ciszy. Czy potem napięcie rzeczywiście rośnie, zgodnie z zasadą? Tak, tyle, że czytelnik pobudzony w prologu, musi czekać na rozwój akcji do kolejnych rozdziałów, bowiem wstęp, z autostrady, przerzuca nas do szpitala psychiatrycznego.

 

Zapowiada się świetnie. Akcja rozdzielona jest na dni tygodnia odpowiadające poszczególnym rozdziałom. Część pierwsza stosuje retrospekcję sprzed kilku miesięcy od prologu. W gabinecie lekarskim spotyka się Piotr Saczewski i Jan Trebus. Starzy znajomi ze studiów omawiają strategię hospitalizacji agresywnej córki Jana, która po śmiertelnym wypadku matki, nie potrafi poradzić sobie z traumą. Zapowiada się na thriller medyczny.

 

Wtorek utwierdza nas w tym przekonaniu. Kolejna pętla czasowa tłumaczy genezę pobytu Marysi w szpitalu. W didaskaliach – rozmowy ojca z córką, wspomnienia o Annie, opisy i opisy. Dreszczowiec nabiera tempa, pojawiają się elementy psychologizmu postaci, ale i fantastyki. To rozwinięcie baśniowego niemal opisu grozy czyhającej w ciemnościach drogi na samym początku powieści. Dalej, po spowolnieniu akcji i wydawałoby się świetnym posunięciu autorki, wodzącej czytelnika za nos za sprawą spacerku po szpitalu i informacjach o harmonogramie dnia, fabuła ulega następnemu zagęszczeniu. Do głosu dochodzą wątki surrealistyczne. Wkraczamy w  stan sennych wizji Marii. I tutaj zaczynają się schody. I to nie te na wyżyny literatury kryminalnej, niestety. Mowa bowiem o karach, misji stworzenia nowego świata, tajemniczej Postaci, wymiennie nazywanej Istotą, Personą, Osobnikiem, „Bratem strachu. Kuzynem przemijania. Wnukiem wyobraźni”. Wszystko w  prostych, krótkich zdaniach pełnych mało wyszukanych przymiotników. 

 

W rozdziale czwartym warstwy realistyczne mieszają się z sennymi na zasadzie płynnych przejść, by za chwilę spowolnić w okolicach czwartku. Wszystko przez wizytę siostry Anny, Tamary, która (jak się później okazuje, by nie spojlerować) ma inny przebieg, niż opisany przez Jana.  I tutaj następuje prawdziwe nagromadzenie irytujących zabiegów. Denerwuje częsta potrzeba autorki, by dopowiadać akcję, proponować gotowe interpretacje, stosować bardzo emocjonalne zwroty: poczuła, zapomniała, doświadczyła, pomyślała, czuła, szukała… Wszystko to tchnie szkolnym wypracowaniem, opowiadaniem. O takich pozycjach mówi się: posiada potencjał, ale… Pomysły rzeczywiście ciekawe, śmiałe próby zabawy z czytelnikiem, eksperymenty z ciągami przyczynowo – skutkowymi. Ale czegoś w tej propozycji faktycznie brakuje. Na pewno sprawności językowej (choć czyta się to szybko, zbyt  szybko). Porównania, epitety są niewyszukane, standardowe: mroczne, tajemnicze, niesamowite i hit absolutny: niebo bez żadnej chmurki. Na plus – ciekawe zastosowanie przenikania się różnych płaszczyzn czasowych. Ale nawet zmiana narratorów  nie ratuje literackiej sytuacji.

 

Sobota upływa pod znakiem filozoficznych rozważań nad istota dobra i zła. Kuszenie Marii to niemal biblijne odwołanie do pierwowzoru, które mogłoby sugerować hipertekstualny charakter lektury. Mogłoby… Tylko cofnijmy się do ustępu o potencjale i użyjmy go również w tym miejscu recenzji. Zwłaszcza, że za chwilę na stronach pojawiają się galaretowate stwory, kręgi, żywiciele i sobowtóry. Za dużo tych kalek i wątków.

 

 A niedziela, zamiast odpoczynku, to czas krwawej pracy i transformacji, której, by oszczędzić czytelnikowi turpistycznych opisów, albo – wręcz odwrotnie, pobudzić jego ciekawość, nie będziemy tutaj przytaczać.  I w końcu Epilog. Wisienka na torcie z otwartym zakończeniem.

 

Można w przypadku propozycji Wiktorii Wawrzyniak pokusić się na szukanie głębszych sensów. Sięgnąć do tematów przepracowywania żałoby, traumy, relacji w rodzinie, potrzebie miłości i bliskości. Można skupić się na wątkach powieści grozy, science fiction, czy wręcz fantasy zahaczając przy okazji o thriller medyczny. Ale „Przebudzenie” jako całość jest niestety półproduktem, który od klasyki dreszczowca dzieli jeszcze lata świetlne.

 
 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial