Okładka wydania

Epigramy

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Epigramy | Autor: Małgorzata Maggie Gołębiowska

Wybierz opinię:

Olga Piechota

Przy prawie każdej recenzji gnębię Was tą samą historią – postanowiłam w tym roku pogłębić swoją znajomość poezji. Oczywiście mam tu na myśli i poezję współczesną, i trochę bardziej tradycyjną. Jednak całkowicie w swoim postanowieniu zapomniałam o formach jak najbardziej należących do gatunku poezji, ale też odmiennych od tego, z czym spotykamy się na co dzień. A mówię tutaj o epigramach. Czym są epigramy? Dla niewtajemniczonych już tłumaczę. Idąc za słownikiem PWN: „krótki utwór poetycki o zaskakującej puencie”. Przecież to brzmi genialnie! W ostatnim czasie stanowczo zaczynam doceniać krótkie formy, które pozornie wydają się banalne, a tak naprawdę zawierają w sobie wiele mądrości i często też rozrywki. Próbowaliście napisać coś krótkiego i inteligentnego? Ja tak i przyznam, że w moim wykonaniu to delikatnie mówiąc porażka. Szybciej napiszę opasłą księgę niż w zdaniu lub dwóch zawrę coś wartościowego.

 

Ale czemu tym razem z zaangażowaniem przedstawiam Wam tę anegdotę? Otóż jestem świeżo po zapoznaniu się z krótkim tomikiem wierszy pod bardzo naprowadzającym tytułem – „Epigramy”. Gdyby nie ten tytuł, to w ogóle nie pamiętałabym o istnieniu takiej formy poezji. Dlatego z zaintrygowaniem postanowiłam przeczytać te krótkie zdania i sprawdzić, jak przypadną mi do gustu. Jak było? Niestety bardzo źle…

 

Przede wszystkim zostałam negatywnie zaskoczona prostym odbiorem. Pewnie zastanawiacie się, dlaczego negatywnie. Jeszcze przed chwilą wychwalałam taką formę. Tak, ale tutaj prostota weszła w infantylizm, przekroczyła granicę dobrego smaku i zamiast dawać iskrę, która mówi: patrzcie, to oczywiste, ale zapominacie o tym, to mówi o rzeczach banalnych, znanych i powtarzalnych. Być może tutaj dużą rolę odgrywa również fakt, że byłam mocno nastawiona na jakieś barwne rozwiązania stylistyczne. Spodziewałam się gier słów, pięknych metafor, niekonwencjonalnych porównań i niespotykanych epitetów. Tymczasem nie znalazłam tego, choć może lepiej stwierdzić, że nie było to w moim guście. Wydawało mi się, że pisanie epigramów daje olbrzymie możliwości na błyskotliwe i kąśliwe uwagi. W przypadku tych „Epigramów” nie czułam satysfakcji z czytania i momentami męczyłam się.

 

Kolejnym aspektem, który mnie rozczarował, jest sama treść krótkich wierszy. Po przeczytaniu tomiku – a zapewniam Was, że starałam się czytać ze skupieniem i zaangażowaniem – nie jestem w stanie stwierdzić, co takiego autorka chciała przekazać swoim czytelnikom. Oczywiście warto wziąć pod uwagę, że pewnych rzeczy mogłam po prostu nie zrozumieć albo nie przemawiają do mnie, jednakże tutaj nie trafiłam na ani jedno dzieło, które poruszyłoby mnie lub oczarowało. Wierszyki mówią o rzeczach codziennych i przyziemnych. W pewnym sensie to dobrze, ponieważ o nich też nie można w żaden sposób zapominać. Tylko że w tym momencie ponownie muszę powiedzieć „ale”. Ale w tej codzienności nie było konkretnej treści, w której mogłabym odnaleźć jakieś ważne wartości. Rezultat jest taki, że po przeczytaniu nie miałam potrzeby przemyślenia niczego, zastanowienia się nad moim życiem. Po prostu odłożyłam tomik na półkę i przypomniałam sobie o nim dopiero w kontekście pisania tej recenzji. Teraz myślę, że chyba wśród wszystkim moich oczekiwań – jak widać mocno wygórowanych – pragnęłam, by pojawił się śmiech, a przynajmniej rozbawienie. Kolejne niepotrzebne rozczarowanie…

 

Gdy wyrażam swoje zdanie, które jest tak mocno negatywne, mam pewne opory, czy to na pewno kwestia pozycji literackiej, czy być może moich odczuć podyktowanych wyłącznie przez subiektywizm. Tutaj wchodzą dwa podejście do takich tekstów: właśnie całkowicie subiektywne odczucia i głęboka analiza zahaczająca już o obiektywną wiedzę. Drugiego nie jestem w stanie Wam dać, bo mam poczucie, że za mało wiem, ale żeby nie popaść zbyt w pierwsze podejście zakończę, mówiąc: spróbujcie, może właśnie to dla Was wiersze.

Agnesto

Lubię poezję. Dziwnie to może brzmieć, bo obecnie niewiele osób po nią sięga, nie wspominając o liczbie tych, którzy ją piszą lub tworzą w jakiś sposób. Nieliczna to grupa w środowisku osób piszących. Większość – ja nazywam ich „potami ukrytymi” - to osoby, które piszą dla siebie i dla szuflady. Bo kto teraz pisze wiersze? Kto je publikuje w formie tomików? Kto dostrzega w nich sztukę? Z pewnością ludzie w podeszłym wieku, doświadczone, z pewnym bagażem życia, którzy już nie muszą nigdzie pędzić. Tacy ludzie zasiadają w ciszy domowej, stawiają u boku świeżo zaparzoną herbatę i zanurzają się z lekkością i swobodą w wersy tworzące wiersze. Mają czas na zadumę i na kontemplację, na szukanie w nich piękna i drugiego znaczenia. Czytają i smakują. Czytają i pozwalają słowom w sobie pobyć. Jakie są wobec tego wiersze „Małgorzaty – Maggie Gołębiowskiej? Jakie są „Epigramy”? Są to utwory raczej krótkie i zwięzłe. Kilka jest dłuższych, ale giną w powodzi tych, które przypominają fraszki. Poruszają różne tematy. Wiosnę, człowieka zagubionego, serca kołatanie, czy choćby banał jakiś, acz kolorowy, który akurat nasunął się pod pióro. Większość, co muszę wspomnieć, przypomina słowa pisane pod wpływem chwili. Rymowanki, proste w odbiorze slogany reklamowe, które nie wymagają szczególnej interpretacji. (Tym bardziej notowania). Kilka słów, dobry rym i nic więcej. Latają – chwalą, gorące – łące, dudki – tutki, czy choćby ścianie – posiadanie. Krótkie wierszyki do nauki na pamięć przez dzieci szkoły podstawowej. Te wiersze przypominają wierszyki. Mogłyby być dobrymi hasłami na produktach, po jakie ludzie sięgają robiąc zakupy. Takie moment, gdy siadasz z mlekiem i rogalikiem w ręku rzucasz oczyma na wszystko,co go może w jakiś sposób przykuć. I wtedy właśnie, z pełnymi ustami czytasz coś, co „wydrukowano” na opakowaniu. I voila – to jest, wedle mnie, miejsce na „poezję” Gołębiowskiej. Tu ma rację bytu i tym samym trafi do wielu odbiorców. A w tym nawale

 

„słabizny” te „lepsze” i poniekąd „mądrzejsze” są tak nieliczne, że wymagają kartkowania i pobieżnego szukania. Zatracają swą wartość w gąszczu słowo-pisania, słowo-kreowania i słoworymowania. Tomik można czytać z doskoku, otwierać na losowej stronie, rzucać okiem i już. Kilka sekund. Odłożyć na półkę, czy najlepiej schować pośród innych, lepszych. Dla mnie „Epigramy” to wiersze są patetyczne, sztuczne i nieco dziecinne. Pewnie zrażę do siebie poetkę, Małgorzatę – Maggie Gołębiowską, a przy okazji i wydawców, lecz w prawdę ubrałam tylko własną opinię. Opinię na wskroś personalną. Takie wiersze pisze się dla rozluźnienia, relaksu. Takie wiersze (co tu brzmi wręcz górnolotnie!) pisze się i odkłada do szuflady na stale rosnąć od lat stos innych. Pewnie znajdą się tacy, co polubią „Epigramy” i uznają je za świetne i nader mądre. Nie przeczę. Może szukam w poezji czegoś innego? Styl, forma i treści, jakie pod pióro bierze Gołębiowska do mnie po prostu nie trafiają. Dlatego nie będę z racji grzecznościowej pisać o „Epigramach” dobrze. To byłoby według mnie kłamanie samej sobie i zaprzeczanie własnym odczuciom, stąd moja ocena. Szkoda czasu, nic innego nie ciśnie mi się na usta. A szkoda, bo wiersze potrafią być magiczne, mogą być komuś potrzebne. Poetka ma fach, ale nic poza tym.

Booklover

Czym jest epigram? Według Słownika Języka Polskiego w starożytnej Grecji słowo to oznaczało wierszowane napisy znajdujące się na pomnikach i nagrobkach. Stąd wywodzi się aktualne znaczenie tego słowa – krótki utwór poetycki o zaskakującej puencie. I tak też można opisać książkę Małgorzaty-Maggie Gołębiowskiej. Jako zaskakujące utwory poetyckie. Książka, a raczej zbiór wierszy, jest bardzo krótka. Ma sto stron i można przeczytać ją w godzinę. Chyba, że czytelnik chce się nią pobawić wedle zamysłu autorki. Każdy wers wiersza może być traktowany jako tytuł utworu, czy część większej całości. Wersy można wybierać i tworzyć z nich inne wiersze. Czytać bez początku, bez końca lub co drugą linijkę. Dwa wiersze traktować jako jeden, albo tworzyć nowe czytając co czwarte słowo na co trzeciej stronie. Wertować tomik od przodu albo od tyłu, po kolei lub nie. Interpretować wiersze według towarzyszących nam w konkretnym dniu emocji lub szukać dla siebie wskazówek na dany moment. Autorka, wyjątkową formą swoich wierszy zachęca czytelnika do puszczenia wodzy fantazji i ingerowanie w swoją twórczość.

 

Pobudza w nas kreatywność i zapewnia zabawę dla chętnych na długie godziny. Pierwsze co przyszło mi na myśl, gdy sięgnęłam po tę książkę, to układanki z gazet, którymi bawiliśmy się w szkole podstawowej. Z gazet wycinało się przypadkowe słowa i wrzucało do worka, następnie losowało wycinki i układało z nich wiersz w dowolnej kolejności tworząc małe dzieła sztuki. Autorka pozwala właśnie na taką dziecięcą zabawę, na udowodnienie sobie, że potrafimy tworzyć.  Są to wiersze uniwersalne, niektóre pisane w rodzaju żeńskim, a niektóre w męskim, by każdy czytelnik mógł odebrać je osobiście. Większość utworów jest datowanych, choć nie są ułożone chronologicznie. Epigramy, to zbiór wierszy autorki tworzonych od 2008 do 2019 roku. Ciekawe jest to, że nie ma tutaj wierszy o miłości, co jest jednym z bardziej oczywistych tematów w poezji kobiecej od kiedy tylko powstała. Znajdziemy tu natomiast liczne nawiązania do Biblii, mitów czy bajek. Interesująca byłaby próba interpretacji tych wierszy przez studentów czy profesorów na uczelni, z chęcią przeczytałabym później taką publikację. Poza brakiem miłosnych tematów, nie znajdziemy tu także wierszy smutnych czy przepełnionych rozpaczą (które przecież też są popularne). Taki wybór autorka tłumaczy w jednym z wierszy („...Wiersz, to nie jest mowa pogrzebowa...”).

 

Natomiast w książce znajdziemy piękne wspomnienie ojca, który jest szczególnie uczuciowy. Do przeczytania zachęca już sama okładka – wykonana estetycznie i w ciekawy sposób. Patrząc na nią już wiemy, że czeka nas zabawa formą. Mnie, jako wielbicielce klasycznej poezji, taki sposób kreowania treści nie przypadł do gustu. Wiem jednak, że znajdzie on swoich zwolenników. Nie zaprzeczam również, że jest to rozwiązanie bardzo ciekawe i warto było po ten tomik sięgnąć, by zobaczyć coś innego, nowego, co może pokazywać w jakim kierunku pójdzie współczesna poezja. Nie są to wiersze infantylne i wbrew pozorom, nie są to po prostu przypadkowe zdania poukładane obok siebie. Osobom, które nie mają ochoty na głębokie interpretacje nie polecałabym tego zbioru wierszy, ponieważ mogą czuć się rozczarowane. Polecam ją przede wszystkim tym, którzy są znudzeni wierszami XX wieku i potrzebują czegoś nowego, wyjątkowego. A także tym, którzy mają trochę wolnego i ochotę na kreatywne zabawy.

 
 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial