Okładka wydania

Dekameron 2020

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 2 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Dekameron 2020 | Autor: I.P. Writter

Wybierz opinię:

inka

Wyobraźmy sobie taką scenę. Rok 2121, lekcja historii online. Temat: Geneza, przebieg, skutki pandemii COVID -19 na świecie, ze szczególnym uwzględnieniem Polski…

Czy to scenariusz filmu science fiction, czy całkiem możliwy skrypt z przyszłości? Tego jeszcze nie wiemy. Ale na pewno potrzebujemy świadectw, zapisu tego, z czym się zetknęliśmy „tu i teraz”. Fale różnych chorób na skalę globalną nie są czymś nowym. Dżumy, cholery, hiszpańskie grypy co rusz pojawiają się i przygasają. Znamy je z opisów medycznych, historycznych i literackich. Tym razem będzie tak samo. I. P. Writter podejmuje watek ubierając go w formę dekameronu. Wzorując się na słynnym, klasycznym już dziele Giovanniego Boccaccia. I niestety nie jest to powieściowe „powinowactwo dusz”. Pomysł świetny, konstrukcja ta sama, ale styl i język… Hmm… Przejdźmy zatem do meritum. „Dekameron” Boccaccia (z greki: „dziesięć dni”) to zbiór stu nowel z dziesięciu dni opowiedzianych przez dziesięć osób chroniących się przed zarazą morową we Florencji w 1348 roku. Nawiązuje do „Księgi z tysiąca i jednej nocy”. Są tu zatem stylizacje bajkowe, przypowieść, mit, a nawet romans rycerski. Sprawdźmy po kolei, jak wygląda sytuacja w wersji z 2020 roku.

 

Dzień pierwszy

Dzień pierwszy pod tytułem: hurra! Koronawirus. Wyjeżdżamy na kwarantannę do domku letniskowego. Będziemy łowić ryby i grzyby, skakać przez ognisko, objadać się. Obejrzymy wszystkie filmy i przeczytamy wszystkie książki. Tak w skrócie wyglądają plany grupy przyjaciół postawionych wobec faktu dokonanego. Nastrój sielanki trwa. Pomysł pojawia się spontanicznie. Bądźmy jak bohaterowie „Dekameronu” Boccaccia. Jest nas dziesięcioro. Mamy do dyspozycji dziesięć dni. Zapiszmy się w historii swoimi dziesięcioma historiami. Wszyscy zgodzili się zachwyceni.

Wstęp jest. Przechodzimy do opowiadania Piotra pod tytułem: Ciekawostki z życia zwierząt, z którego dowiadujemy się, że zachowania animalsów są bardzo podobne do ludzkich. Ba… „Są bardziej ludzcy niż ludzie”. Przypowieść się kończy, a mnie brakuje recenzenckich słów, by określić stan swojego umysłu po przeczytaniu tak… hm… uroczej? historii. Czy drugi dzień nadal będzie tak „hurraoptymistyczny”?

 

Dzień drugi

Prądu nie ma. Oszczędzamy telefony. Idziemy na rowery. Przy ognisku słuchamy opowiadania Sama pod tytułem Tygrysy. Yyy… Czy wszystko naprawdę będzie o zoologii? Czytam dalej. Ciekawość górą. Nie. Nie wszystko z zoologii. Rzecz opiera się na wątkach kryminalnych, karalnych. I tylko jak sprawnie to ująć, by ocenić? Nie oceniam. Oddaję głos Zbyszkowi, który tak oto pochwalił historię kolegi: „W swoim krótkim, ale świetnym opowiadaniu, poruszyłeś dwa problemy: pedofilię i ochronę przyrody”. Czuję, że lepiej bym tego nie podsumowała. Moja wyobraźnia w tym przypadku chyba mnie zawiodła. Co prawda mowa o zagrożeniu gatunków, dewastacji ekosystemów, kłusownictwie. Padają pomysły co należy, czego nie wolno. Jest nawet o kryptowalutach i nocnych podchodach zakończonych błotną kąpielą. Oj, za dużo chyba tej adrenaliny i emocji. Co przyniesie dzień trzeci?

 

Dzień trzeci

Oho…pierwsze objawy zmęczenia i zniechęcenia. Słodkie nicnierobienie pod szyldem opowiadania Aldony: Kraina pięknych kobiet (czyli dzień powszedni Matki Polki – to taka dygresja). I dalej w tonie feministyczno – parytetowo – korporacyjnym pod hasłem – cytuję – „Dziewczyny do boju!”.

 

Dzień czwarty

Dzień czwarty, dla odmiany, mija pod hasłem: co zrobić z potrąconym dzikiem, przy okazji wysłuchać opowiadania Izy pod tytułem: Świetlana przyszłość. Ach! Będzie o utopii. I już przed moimi oczami przesuwają się obrazy klasyków. „Miasto słońca” Campanelli, „Książę” Machiavellego, „Podróże Guliwera” Jonathana Swifta, a może „Nowa Atlantyda” Francisa Bacona? Jakież podobieństwa mnie, Czytelnika, czekają?

Zaczyna się objawieniem: „Życie codzienne będzie wspaniałe (…) Będziemy wyglądać świetnie (…)”.

A dalej o robotach, ubraniach, meblach, komputerach, mieszkaniach, fotowoltaice, wodzie, lewitujących żarówkach, grafenach, farmach roślinno – mięsnych, samochodosamolotach, regularnych badaniach profilaktycznych, szczepionkach, operacjach, medycynie estetycznej i rozwoju intelektualnym. Tak! „Dekameron 2020” z pewnością również trafi do kanonu klasyki.

 

Dzień piąty

Czyli… rozmowy Polaków podczas łowienia ryb oraz opowiadanie Wasyla: Korepetycje zakończone krótkim romansem i szybkim zabójstwem. A miało być o reformie edukacji. Przynajmniej mnie się tak wydawało.

Dzień szósty

„Prawda wam dzień zepsuje” (opowiadanie Maxa). Nachalna demagogia o wartości życia z GOPR-em w tle.

 

Dzień siódmy

„Szczęśliwi ludzie” (opowiadanie Zbyszka). O polityce, demonstracjach, skojarzeniach ze „słynnym malarzem” Adolfem Hitlerem i alternatywnej rzeczywistości. O ile dobrze pamiętam E E. Schmitt w „Przypadku Adolfa H.” był dużo bardziej przekonujący.

 

Dzień ósmy

Czas na opowiadanie Agi: Życie za dzieci. Kolejna futurologiczna wizja świata pod znakiem sterowania liczebnością populacji.

Dzień dziewiąty

Wizja przyszłości w wydaniu Betty pod tytułem: Enklawa. Pada tajemniczy szyfr LGBT. Jest też o śwince i endemii Eboli. Brzmi znajomo, jak to w przypowieści. Opowiadana historia, choć abstrakcyjna, dzięki odniesieniom do współczesności, ma wywołać odpowiednią reakcję i komentarz. I tak to się właśnie w książce I. P. Writter odbywa. Tylko ten nachalnie dydaktyczny styl… : „Wszyscy jesteśmy tolerancyjni i bardzo się lubimy. I możemy wszyscy na siebie liczyć”. Uff… nareszcie ostatni rozdział.

 

Dzień dziesiąty

Koniec kwarantanny. Niewidzialne moce włączają prąd. Victor opowiada o „Pożytecznych idiotach”, w których Nils postanawia zostać seryjnym mordercą. I to nie jest śmieszne. Sceny zawierają elementy brutalnej przemocy i nie nadają się do edycji. Tak brzmi mój przypis. Kończy się kwarantanna. Kończą się historie. Na szczęście dla bohaterów  wracają na łono cywilizacji. Na szczęście dla czytelnika. Może odetchnąć.

Długo myślałam. I myślałam. I myślałam jak zrecenzować tę książkę i jaką ocenę wystawić. Dawno już nie czytałam tak absurdalnych historii, nieprawdopodobnych ciągów akcji. Do końca nie wierzyłam, że to fabuła napisana przez konkretnego autora, którego zamysłem wcale nie była jakaś wysublimowana gra intelektualna z czytelnikiem; przysłowiowe „puszczenie oczka”, ale autentycznie poważne potraktowanie tematu z ambicją stworzenia nowych, współczesnych wzorców. I niestety. Ta książka jest tak ciężkostrawna, że nawet dla mnie (która broni i kocha praktycznie każdą lekturę) była trudna do przełknięcia. Chociaż… W pewnym momencie pozostaje już tylko dobrze się bawić. Odpuścić.

Cytując klasyka: za dużo cukru w cukrze. Bo same pomysły ciekawe. Widać wieloaspektowe spojrzenie na różne zagadnienia z kilku perspektyw. W kontekście odmiennych dziedzin wiedzy. Widać też dużą erudycję. Ale miks tych składników podany został w tak dziwnym sosie, że ciężko to razem przetrawić. A szkoda. Bo potrzebujemy pandemicznej literatury, by przepracować zbiorową traumę Anno Domini 2020.

Nie sądzę, żeby ta pozycja trafiła na listę lektur szkolnych, dlatego tylko trójka. Plus za dobre chęci. Dostateczny, bo próbuje równać do Boccaccia, ale brakuje tu finezji słowa i konceptu noweli.

RedaktorEwa

Jestem absolutnie przekonana, że Boccaccio przewraca się w grobie. I.P. Writter, kimkolwiek jest, zrobił wszystko, żeby zniszczyć doskonały wzorzec opowieści czasów zarazy. „Dekameron 2020” to tylko 10, a nie 100 (na szczęście) opowiadań snutych przez grupę przyjaciół, których do pobytu na działce w dziczy zmusił lockdown. Piotr, Sam, Aldona, Iza, Wasyl, Max, Zbyszek, Aga, Betty i Victor, niczym dziesięcioro szlachetnie urodzonych florentyńczyków, ale nie 7 pań i 3 młodzieńców, tylko 4 panie i 6 panów, ukrywszy się w Letnisku, znudzeni bezczynnością podczas narodowej kwarantanny, zaczynają tworzyć fabuły.

 

Szczerze? Ulżyło mi, gdy zobaczyłam, że opowieści są wyróżnione inną czcionką, bo do treści „pomiędzy” wybrano taki krój pisma, że oczopląs to nic.

 

Ale do brzegu. Opowieści. Pierwsze dwie jak „czytała Krystyna Czubówna” – „Ciekawostki z życia zwierząt” i „Tygrysy” brzmią, jak wypracowania szóstoklasisty. Na dwóję z dwoma minusami. Gdyby nie Czubówna, która czytała mi to z tyłu głowy, nie dałabym nawet dwói.

Trzecia historia miała chyba być czymś na wzór „Seksu w wielkim mieście”, a jest jedynie zapisem damskiego rozżalenia w świecie rządzonym przez obleśnych mężczyzn. Dwója.

Czwarta historia brzmi jak ściąga z Lema, ale jest miłą odmianą od trzech poprzednich. Cztery z minusem, bo wzór dobry, ale odwzorowanie nędzne.

„Korepetycje” są najlepsze – coś w rodzaju „Krótkiego filmu o miłości”, ale z wbijającym w fotel morałem na miarę chorobliwych czasów. Brawa i szóstka dla Wasyla.

Tymczasem Max także pokusił się o coś w rodzaju moralitetu, opisując akcję GOPR, ale zarobił tylko na trzy.

Zbyszek mnie zaskoczył. W „Szczęśliwych ludziach” opisał alternatywną wizję świata w wersji, w której Adolf Hitler poświęca się sztuce. Pięć plus.

„Życie za dzieci” Agi to kawałek dobrej fantastyki postapokaliptycznej, coś w kierunku „Czarnego lustra”. Na szóstkę.

W tym samym kierunku poszła Betty. Odwróciła proporcje i siłę związków homoseksualnych wobec heteronormatywnych. Do tego epidemia Eboli i mamy oryginalnego „Dekamerona” w połączeniu z „Dżumą” Camusa. Pomysł dobry, wykonanie dostateczne. Razem trzy z plusem.

I na koniec opowieść Victora – jakby połączenie programu telewizyjnego „997”, „Magazynu Detektyw” (dla niewtajemniczonych to pismo ukazujące się od 1987 r., od pierwszej do ostatniej strony pomazane krwią i wypełnione zbrodnią w najwymyślniejszych wersjach; czytałam z wypiekami na twarzy jako piętnastolatka) i smutnego kazania o niewydolności systemu sprawiedliwości. Nawet ciekawe, ale nieporywające. Dobra czwórka.

 

W opisie okładkowym czytamy: „Dekameron 2020" to współczesna kreacja oparta na „Dekameronie” Giovanniego Boccaccia. Przyjaciele postanawiają w czasie pandemii wyjechać w odludne miejsce, by tam spędzić narodową kwarantannę. Ponieważ okoliczności sprawiają, że pomimo wielu atrakcji, czas może im się dłużyć, pobyt umilają sobie opowieściami. Każdy z nich ma za zadanie wymyślić swoją historię. Bohaterowie książki, w snutych przez siebie opowiadaniach, poruszają najróżniejsze tematy, od ochrony przyrody i nurtujących ich zjawisk społecznych poprzez wizję odległej przyszłości i alternatywną rzeczywistość. Opowieści, niektóre o treści bulwersującej, wzbudzają w słuchaczach żywe zainteresowanie i inspirują do podejmowania ciekawej, niekiedy burzliwej dyskusji.

Autor niezwykle zręcznie przeplata fabułę powieści z opowiadaniami wykreowanych przez siebie bohaterów, dzięki czemu Czytelnik z zainteresowaniem poznaje historię każdego z dziesięciu dni kwarantanny.

Czy autor zręcznie łączy fabułę powieści z opowiadaniami? Nie. Mam wrażenie, że autorem tekstu traktującego o pobycie w Letnisku i opowieści bohaterów są co najmniej dwie osoby. Jedna napisała fabułę i trzy pierwsze opowiadania, druga historię nr 4, 5, 7 i 8, a trzecia nr 6, 9 i 10. Inny styl, inny poziom, inna narracja. Na pochwałę zasługuje tylko drugi ghostwriter.

Co ważne: styl tych dziesięciu opowieści można jeszcze jakoś znieść, natomiast fabuła, podobnie jak czcionka, którą zastosowano, to istne katusze. Bohaterowie papierowi, nie rozmawiają ze sobą, tylko wygłaszają napompowane i wypchane watą kwestie, a opis pobytu w Letnisku co najmniej naiwny, jak zadanie domowe z języka polskiego w podstawówce.

Czy czytelnik z zainteresowaniem poznaje historię każdego z dziesięciu dni kwarantanny? Nie. Czytelnik się męczy, tak jak ja. Nie dobrnęłabym do końca, gdyby nie konieczność napisania recenzji. Czułam się jak za karę przypięta łańcuchem do kaloryfera.

Sylwia Jaguszewska

Przedstawiam Państwu książkę pt. „Dekameron 2020”, wydaną przez Warszawską Firmę Wydawniczą, a której autorem jest I. P. Writter.

Moja 7,5 – letnia córka widząc na okładce ludzi w maseczkach zapytała: „Mamo, czy to jest książka o koronawirusie? Na to ja odpowiedziałam: „Nie, to książka o ludziach w czasach koronawirusa”. A rozwijając dalej moją odpowiedź, to książka o tym, jak ludzie radzili sobie w czasie narodowej kwarantanny. No właśnie! Ale nie sposób przy tym tytule nie odnieść się do „Dekamerona” Giovanniego Boccaccia, którego pamiętamy z lekcji języka polskiego w szkole średniej! Otóż jest to, przypomnijmy, zbiór 100 nowel, napisany w XIV wieku. W ciągu 10 dni grupa ludzi opowiadała sobie te nowele, kiedy to schronili się przed zarazą (epidemią dżumy) w okolicach Florencji.

 

A w 2020 roku niestety i nas dopadła epidemia – i stąd właśnie „Dekameron 2020”!

Bohaterowie książki, o której piszę, też postanowili schronić się przed epidemią (przynajmniej w jej początkowej fazie). Wybór padł na domek letniskowy Aldony i Victora, małżeństwa, które zaprosiło swoich przyjaciół na wspólne spędzenie czasu na łonie natury (łowienie ryb, ogniska, zbieranie jagód itp.). Ale że trzeba jakoś spędzać wspólne wieczory, więc gospodyni zaproponowała współczesną wersję „Dekamerona” – czyli co wieczór inna historia opowiadana przez kolejną osobę.

 

Czego dotyczyły  historie opowiadane w czasie kwarantanny w tym pamiętnym roku 2020? Otóż odnosiły się do bardzo różnych tematów, m.in. życia zwierząt, molestowania seksualnego kobiet, dyskryminacji kobiet w życiu zawodowym, mody na korepetycje, do nowej, wspaniałej przyszłości z wynalazkami i nowinkami technicznymi,  o których nam się nie śniło! Opowiadano także o ratownikach górskich i ich ryzykownej pracy, adopcji dzieci przez pary jednopłciowe. Wszystkie te tematy były przyczynkiem do bardzo burzliwych dyskusji i wymiany zdań.

Oprócz wspólnego spędzania czasu na słuchaniu wieczornych opowieści, grupa przyjaciół zwiedzała także najbliższe zakątki, np. pobliskie ruiny. Ci ludzie potrafili spędzać ze sobą czas, tak, aby się nie nudzić. Fantastyczne w tej książce jest to, że osoby opowiadające sobie najprzeróżniejsze historie potrafią potem o tym rozmawiać, owszem, mieć swoje zdania na dany temat, czasami bardzo różne, ale dyskutować o tym, co ciekawe!

Zmagania z koronawirusem w 2020 i 2021 roku są dla nas takim doświadczeniem pokoleniowym, do którego nie raz będziemy wracać. Każdego z nas „dopadł” ona bowiem w innym momencie życiowym… Inaczej odbierali ten specyficzny czas młodsze dzieci przedszkolne, inaczej nastolatki, inaczej ludzie tuż przed maturą, inaczej ludzie pracujący spokojnie w domu (tzw. praca zdalna), a inaczej ci, którzy swoją pracę stracili…

 

Ja mam wrażenie, że w czasie kolejnych tzw. „lockdownów” czas się dla nas zatrzymał… Ulice opustoszały, a najbliższy kontakt mieliśmy z tymi, z którymi mieszkaliśmy!

Do czego wtedy tęskniliśmy najbardziej? Do normalności! Do swobodnego wychodzenia z domu, pójścia do kina, do restauracji. Do spotkań ze znajomymi i przyjaciółmi.

Fantastyczne w „Dekameronie 2020” jest to, że ludzie cały czas umieją ze sobą rozmawiać, dyskutować, spędzać czas. Bo przecież rozwój technologii sprawił, że niejednokrotnie wolimy rozmawiać przez telefon, wysyłać sms – y, czy też porozumiewać się poprzez komunikatory internetowe. I tak sobie myślę, że najważniejszą rzeczą, o której powinniśmy pamiętać po lekturze tej książki, jest rozmowa. Taka na żywo!

 
 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial