Wersja dla osób niedowidzącychWersja dla osób niedowidzących

Okładka wydania

Liście

Kup Taniej - Promocja

Additional Info


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 3 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Liście | Autor: Rafał Barbarski

Wybierz opinię:

Olga Piechota

Po dniu ciężkim, pełnym wrażeń, obowiązków i nieprzewidzianych konsekwencji lubię usiąść i sięgnąć po poezję. Wiersze od jakiegoś czasu pozwalają mi złapać oddech i zapomnieć o istnieniu w ostatnich czasach ponurej rzeczywistości. Tak naprawdę nie należę do ludzi, którym z łatwością przychodzi rozumienie głębokich metafor, odnajdywanie symboli i wyciąganie rozsądnych lub poruszających wniosków. Na szczęście wiersze nie różnią się tak bardzo od prozy i mogą nieść ze sobą różnorodność możliwości. Ja akurat decyduję się na rozrywkę. Co tym razem przeczytałam?

 

Zapoznałam się z tomikiem poezji Rafała Barbarskiego o prostym i wdzięcznym tytule „Liście”. Gdy zaczynałam czytać, nie miałam żadnych oczekiwań poza wspomnianą rozrywką. Miałam odpocząć, pozwolić sobie na wydech i zapomnienie. Tak też w samej rzeczy było, lecz okazało się, że na tych ledwie kilkudziesięciu stronach mogę znaleźć znacznie więcej. I teraz z ręką na sercu muszę przyznać, że to był jeden z najlepszych tomików współczesnej poezji, jaki miałam okazję czytać w swoim życiu.

 

Przede wszystkim od pierwszych stron byłam oczarowana umiejętnością poety do tworzenia bardzo prostych i oczywistych metafor, ale zachowujących w sobie piękno i zrozumienie. Czułam się poruszona dogłębnie. Wprowadziło mnie to w nastrój nostalgiczny, który utrzymywał się jeszcze długo po zakończeniu całości. Kolejną zaletą „Liści” jest ukazanie, że jedno słowo w odpowiednim kontekście może mieć w sobie moc zmieniania ludzi. Zdaję sobie sprawę, że brzmi to górnolotnie, jednakże to poezja – tutaj jest potrzebny rodzaj patetyczności. Zresztą za samymi słowami idą gry słowne. Nie mam tutaj dokładnie na myśli zagadek, tylko odpowiednie i czasami mocno nietypowe połączenia słów. To one dawały możliwość kontemplacji oraz potwierdzały zdolności autora do tworzenia mocno plastycznych obrazów.

 

Jeśli miałabym w jakiś prosty sposób określić, co podarowały mi te wiersze, to odpowiedziałabym, że po prostu wzruszenie. To było poczucie spokoju – tego, który jest wywołany przez akceptację, że niektórych rzeczy nie da się zmienić i mam całkowite prawo nie martwić się tym. Jesteśmy tylko ludźmi, jeśli nawet mamy najlepsze intencje, siłę i pomysł na sensowne działanie, to są rzeczy, nad którymi jako jednostka nie możemy zapanować. Czasami trzeba zdecydować, czemu poświęca się swój czas i energię. Za tą krótką refleksją idą wspomnienia, które mnie nachodziły podczas czytania. Tę formę również bardzo doceniam, bo jest coś fascynującego w tym, że za pomocą słów, często odmiennych, ktoś jest w stanie przywołać u innego człowieka określone wspomnienia. Czy taki był zamysł autora? Odpowiedzieć na to pytanie nie mogę. Jednak mogę potwierdzić, że świadomie czy nieświadomie wyszło to w naprawdę poruszający sposób.

 

W tym miejscu przychodzi czas na trochę bardziej konkretne fakty. A przynajmniej pozornie. Jaka jest tematyka wierszy? Moja ulubiona odpowiedź – są o życiu. Pokazują codzienność, krok po kroku, by pokazać, że to właśnie te codzienne chwile, te zwykłe dni tworzą nasze życie. A w końcu samo życie jest syntezą piękna, ale też cierpienia. W poezji Rafała Barbarskiego doskonale ta mądrość wybrzmiewa. Dla mnie wierszem najbardziej poruszającym i zarazem najlepszym był wiersz „łatwo”. Odnajdywałam w nim samą siebie, miałam możliwość intensywnego utożsamienia się. Razem dało mi to możliwość ponownego spojrzenia na pewne sytuacje, ale tym razem już z całkowicie odmiennej perspektywy. Podobne przemyślenia pojawiły się również w kontekście wiersza „Uniosę”.

 

Ten niepozorny tomik wierszy dał mi doskonałą rozrywkę, ale też godziny głębokich rozmyślań, a co za tym idzie całej gamy emocji. Właśnie taka powinna być poezja i „Liście” potwierdzają, że niepozorny wygląd i krótka forma, wcale nie odstają od bardziej kunsztownych form poezji, czy po prostu prozy. Nie zawsze jest potrzebny kwiecisty język, dla umiejętnego pisarza wystarczą same słowa.  

Agnesto

Chwytam cię za dłoń, zamykam ją w mojej i idziemy na spacer. Spacer wzdłuż rzeki uczuć, pytań i głębi niezgłębionej. Wyciągnij głowę na drzew korony – szepcze poeta. Zachwyć się kolorami liści, które mają miliony odcieni, i które tworzą baldachim niemalże. Sklepienie, które chroni nas, idących pod spodem. Nie potrafię ubrać w słowa tego, co czuję, ani opisać tego, co we mnie siedzi. Gdy idę obok ciebie, to wnętrze krzyczy, a usta szepczą. Głos strachu, zapytasz? A może to tajemnica, sekret między nami? Cicho sza.

 

„Bukiety twoich uczuć

kradną kolory

liściom jesiennego parku

kiedy idziesz.” 

 

Bo uczucie, jakie przepływa między nami zbudowane jest na ciągłych wątpliwościach, pytaniach bez odpowiedzi i niepewności. Twoje imię w mojej duszy wyryte, jak w skale, na wieczność. Ale czy jest i w tobie? - pyta Rafał Barbarski.

Miłość to balansowanie na linie rozpiętej pomiędzy dwoma brzegami tej rzeki, wzdłuż której idziemy. W ciszy nocy, nieśmiałości poranka i w wybuchu dnia. Miłość to niepewny grunt. Wiemy to. Brak nam wiary na tyle silnej, by nas razem trzymała, splatała.

„Czasem dzień wędruje tuż obok”, poza nami. I wypalamy się zbyt szybko po serca uniesieniach, szukamy samych siebie „po kamieniach ducha”, a usta szepczą „tylko jedną modlitwę”.

 

Żyj. Chwytaj. Nie bój się.

Świadomy, że „to, co masz

bądź gotów zostawić

by ruszyć

bez tęsknoty

i płakać

wiecznym szczęściem”.    

 

Bo, pyta Rafał Barbarski, opuścisz mnie, czy śmierć nasze dłonie rozdzieli? I dokąd iść, gdy człowiek napuchły od wspomnień, będący „ciężarem dla siebie i świata” chce rozstać się ze sobą.

„Są drogi

których nie da się powtórzyć

żadnego zakrętu

żadnego znaku”. Idziesz na oślep, na wyczucie. Przed oczami rojenia, a w dłoni zamknięta twoja dłoń, jak kamyk podarowany na szczęście.

„A kiedy robi krokziemia wcale nie drży”. Ale wiara, jaką daje nam wspólne pisanie wierszy sprawia, że „czas nie ma znaczenia”. Jesteśmy my dwoje i cisza. Zegary nie tykają, wskazówki stoją bezczynnie, a my w swoich wnętrzach tkwimy tak daleko od siebie bojąc się zbliżyć na zawsze.

 

Czytanie wierszy z tomiku „Liście” przypomina mi taki spacer jej i jego, pary, która okryta czarnymi płaszczami stąpa pośród kolorów świata w poszukiwaniu samych siebie.  Liście z drzew opadają tworząc dywan pod stopami. Żółte, czerwone, jędrne jeszcze i żywe, ale już przecież martwe. To spacer ludzi, którzy wątpią w sens bycia razem, bycia osobno i niebycia nigdzie ani tu, ani tam. Nadzieja miesza się ze łzami, a ból szarpie sercem. Co jest między nami? - pyta Barbarski. Nie umiemy myśli ubrać w słowa. Lawirujemy, coś przemilczamy, lecz ciało ni kłamie. Jest dotyk dłoni, ciepło rozgrzanej skóry, smak ust. Zmysł dotyku daje poczucie stabilności jako takiej. Daje poczucie prawdziwości tego, co się między nami dzieje. I choć wiersze jak liście, łopoczą na wietrze i mogą opaść, umrzeć, zgnić, to jednak zawsze jest nadzieja. Bliskość.

Julia Panicz

Liście, piękna korona drzew, zmieniająca barwy jak w kalejdoskopie. To właśnie po nich najlepiej widać, jak różne od siebie są pory roku. Wiosną zielone, żywe, kwitnące. Latem, w upale, pozwalają schować się w swoim cieniu przed słońcem. Jesienią, gdy opadają na ziemię, stają się symbolem przemijania i przypominają nam, jak krótkie jest życie. Natomiast zimą, chociaż straszą nas puste gałęzie, to dają nadzieję, że jeszcze przyjdzie wiosna. Nic dziwnego więc, że w kulturze cykl życia drzew często symbolizuje człowieka.

 

 Do podobnych znaczeń odwołuje się Rafał Barbarski w swoich wierszach z tomiku „Liście”. W jego słowach liście stają się wręcz całkowitym odzwierciedleniem ludzkich emocji. One, podobnie jak tytułowy fragment drzew, są w ciągłym biegu, nieustannie się zmieniając. Dzięki temu, w zaledwie kilku krótkich lirykach znaleźć można całą paletę uczuć. Barbarski pisze o miłości, ale także o samotności, o złości, o tęsknocie. Pomiędzy stronnicami znaleźć można wiele pytań o sens życia, o całą istotę naszego człowieczeństwa. Niestety, nie można jednak tam znaleźć na nie odpowiedzi.

 

 Współczesna poezja zdaje się mieć to do siebie, że dąży do jak największego minimalizmu. Autorzy porzucają większość środków stylistycznych, licząc, że słowa obronią się same. Może to ze względu na moje umiłowanie do bogatej, złożonej i niezwykle głębokiej poezji romantycznej, nie jestem w stanie spojrzeć przychylnym okiem na bardziej okrojone utwory. To jednak wiersze takie, jak te zawarte w „Liściach” wydają mi się wybrakowane. Pozbawione są wyrazu, głębi, a czytając niektóre, mam wrażenie, że brakuje im również jakiegoś większego znaczenia. Jednak, jak się okazuje, jest to tylko złudne wrażenie, wynikające z mojego niedoceniania dzisiejszych poetów. Na pierwszy rzut oka, faktycznie, teksty Barbarskiego mogą sprawiać wrażenie pustych z trochę przesadnym podążaniem za tą modą poetyckiego skąpstwa, bo tak mogę nazwać tę patologiczną oszczędność językową.

 

Zdecydowałam się, żeby dać tym tekstom jednak drugą szansę, a sobie trochę więcej czasu na ich „przetrawienie”. Na początku zwracałam zbyt dużą uwagę na ich budowę, przez co nie zwróciłam uwagi, że to znaczenie, którego poszukiwałam, jest, tylko bardziej ukryte. Celem tego tomiku nie jest znalezienie odpowiedzi na zadane w nim pytania, tak jak myślałam, lecz zmuszenie nas, czytelników, do poszukiwania ich na własną rękę. Chociaż wciąż uważam, że zawarte w nim utwory nie wyróżniają się niczym szczególnym na tle gatunku, to muszę przyznać, że mają w sobie to coś. Można nawet doszukać się w nich tego utęsknionego romantyzmu, nawet jeśli został on okrojony do niezbędnego minimum.

 

 Jak mówiłam, we współczesnej, bardzo oszczędnej poezji, słowa muszą bronić się same i umiejętność definiowania świata w kilku wersach jest jeszcze trudniejsza niż wcześniej. Zdawać by się mogło, że czasem i cały słownik to za mało, żeby oddać istotę ludzkich emocji. A jednak muszę przyznać, że w niewielkim stopniu udało się to Rafałowi Barbarskiemu. Szczególnie trafił do mnie wiersz „Z podróży”, bo w zaledwie czterech wersach i dziesięciu słowach, z delikatną metaforą udało się zamknąć pewne wspomnienie miłości. Chociaż w tak krótkim tekście można jedynie musnąć tak szerokie kwestie, to wrażenie, które z niego odbieramy, okazuje się wystarczające.

 

 Wiersze Rafała Barbarskiego były dla mnie niemałą niespodzianką, zwłaszcza że od początku podchodziłam do nich dość niepewnie. Okazało się, że jest jeszcze nadzieja dla poezji.

 
 

Komentarze

Security code
Refresh

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial