Okładka wydania

W Niby Słowach

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

W Niby Słowach | Autor: Ewa Szumilewicz

Wybierz opinię:

Redaktor Ewa

Dlaczego dorośli boją się łez?

 

Przypuszczam, że gdyby nie recenzja, nie sięgnęłabym po „W niby słowach” Ewy Szumilewicz. Lektura to niełatwa. Z jednej strony autorka rozprawia się przeszłością, a drugiej walczy z chorobą. A przeciwnik to podstępny - choroba afektywna dwubiegunowa:

 

„Dwubiegunowi dorośli nie pojawiają się od czapy. Ta choroba ujawnia się już w dzieciństwie. To choroba emocji. To choroba duszy. Ja byłam takim dzieckiem. Nadwrażliwym, nawet bardzo. Gdy płakałam, to tak, że czasem podduszałam się z powodu braku oddechu – nazywali mnie histeryczką (…) Mój lekarz mówi, że jak człowiek będzie się godzinami wpatrywał w ścianę, to w końcu zobaczy tunel – to taka metafora tego, że można sobie każdy film wkręcić”.

 

Jednocześnie te Szumilewicz niby-słowa to traktat o wychowaniu dzieci:

 

„W szkole podstawowej uwielbiałam matematykę. Kolekcjonowałam piątki. Byłam świetna z matematyki, bo lubiłam matematykę i kolekcjonowałam piątki. Gdy miałam już kilkanaście piątek, pani postawiła mi czwórkę- niesłusznie. Może głupio wyglądało posiadać tak rozległą kolekcję piątek w porównaniu z innymi. Może byłam – a byłam – zbyt pewna otrzymania następnej piątki, aby ją dostać. Dostałam czwórkę i już nigdy nie lubiłam matematyki, więc na konkurs matematyczny nie poszłam. Moje dzieci, cokolwiek niezwykłego lub zwykłego uczynią, dowiadują się ode mnie, że są mądre, świetne, wspaniałe i genialne. Nie chcę dać im tej pierwszej czwórki”.

 

Po przeczytaniu tego fragmentu napisałam do Anety Piasny, znajomej psychoterapeutki. Odpowiedziała mi:

 

„A z tym wychowaniem to jest naprawdę challenge. Nie ma szkół, które mówią, jak wychowywać dzieci. Starasz się. Ale dzieci ma się wtedy, kiedy jesteś aktywna zawodowo i chcesz coś więcej w życiu niż być żoną i matką. Ciekawe co w przyszłości żona Twojego syna zarzuci Tobie kiedyś w kontekście złego wychowania? Pytanie hipotetyczne, ale moja córka ma za parę dni 26. urodziny i też o tym z nią rozmawiam”.

 

A autorka pyta dalej: „Jak dzieciom w oczy spoglądać? Czego je uczyć? Jakie wartości przekazywać? Tak dzieci, uczcie się, kochajcie muzykę, zadawajcie pytania. Potem stworzycie nowe światy, nowe życia, nowe wszechświaty”.

 

Z drugiej strony Szumilewicz, wszak doktor filozofii, odwołuje się do opisanej przez Ewargiusza z Pontu acedii: „Zdarza się, że budzę się rano i cały świat jest szary. Dzieci to wrzeszczące bachory, a mąż to marudzący mebel domowy. Wysiłek, jakimjestdla m nie bycie miłą osobą, jest nie do opisania”. Czym jest acedia? Według Dantego ludzie obciążeni grzechem acedii cierpieli aż w piątym kręgu piekieł. Czasem budzimy się rano i czujemy, że nadchodzący dzień nie przyniesie nic wartościowego. Zaczyna w nas rosnąć rozdrażnienie, a fakt, że nie wiemy, czego chcemy i nie wiemy, czego nie chcemy, pogłębia jeszcze naszą niemoc. W momencie, gdy Szumilewicz przyjęła w niby-słowach formę pseudopamiętnika, pomyślałam sobie, że jej bohaterka to Brigdet Jones, ale dla bardzo smutnych.

 

- liczna artykułów napisanych/niewysłanych/ w trakcie pisania/wysłanych/odrzuconych/przyjętych – trudno ogarnąć,

 

- liczba mężów – 1 były,

 

- fałszująca córka – 1,

 

- dziecko z pistoletem – 1.

 

Autorka wchodzi w swoją postać i z niej wychodzi. Nic dziwnego – raz jest na jednym, raz na drugim biegunie, ale walczy, a ciosy zadane choremu na CHAD bolą bardziej, niż zdrowego człowieka: „Zastanawiam się, co najbardziej boli w odrzuceniu. Chyba odrzucenie tej cząstki duszy, która jest wtopiona w każde pisanie. Gdy odrzucono moje artykuły pierwsze dwa razy, recenzje były negatywne, a tym razem recenzja była miażdżąca. Po takiej recenzji artykuł przyblakł, stracił kolory. Jakby go ktoś przez wirówkę przepuścił”. A potem dopisuje wiersz „Odcięto mi kolory”. Mocny. Najbardziej jednak uderzył mnie ten fragment, kilka zdań wymienionych w rozmowie z dziećmi:

 

- Czemu płaczesz?

- Nie płaczę, Marysiu. Ziewam.

- Widzę łzy.

- Tak. Mama zatrzymuje łzy.

- Nie, Józiu, to tylko ziewanie. Przy ziewaniu czasem lecą łzy.

- To czemu je zatrzymujesz, jeśli to tylko ziewanie?

- Wiesz, dorośli chyba boją się łez.

- Dlaczego dorośli boją się łez?”.

 

Szumilewicz pisze: jakie pisanie, taki człowiek. Ja dodam - jakie czytanie, taka recenzja: 4/6.

 
 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial