Okładka wydania

Austerlitz

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Austerlitz | Autor: W.G. Sebald

Wybierz opinię:

Doris

W „Austerlitz”, podobnie jak w „Pierścieniach Saturna”, niestrudzony wędrowiec W. G. Sebald zabiera nas w pełną niespodzianek podróż. O ile w „Pierścieniach Saturna”, przemierzając bezdroża wschodniego wybrzeża Anglii, odbywamy zarazem pielgrzymkę do przełomu XIX i XX wieku, o tyle „Austerlitz” to wyprawa dużo mroczniejsza, w samo serce hitlerowskiego okrucieństwa. To wiodący przez Czechosłowację, Niemcy, Holandię, Anglię, trakt sierocych pociągów i bydlęcych wagonów wypełnionych strwożonymi ludźmi. To ogłuszający turkot kół zdążających tam, skąd najczęściej nie ma już powrotu.

 

Wydaje się, że dworzec to znak firmowy autora, miejsce spotkań i pożegnań, stacja przestankowa. Autor – narrator spotyka tam innego pielgrzyma, Austerlitza, z którym łączy go tak wiele powinowactw, że można by pomyśleć, że Austerlitz to alter ego autora, że w ten sposób łatwiej mu jest snuć swe rozważania. Dotyczą one bowiem właśnie dwoistości, fragmentaryczności, tego, co wiemy i tego, co odrzucamy, prawdy i zafałszowania. Sam Austerlitz istnieje jakby tylko połowicznie, gdyż cały fragment swego życia pogrzebał w niepamięci. Tak więc powieść ta to również podróż bohatera w głąb siebie, którą chcąc nie chcąc musi odbyć, by ponownie złożyć swoje życie z kawałków. Po załamaniu nerwowym uświadamia sobie, że nie może już dłużej uciekać. Stwierdza „Dziś wydaje mi się niewybaczalne, że sam, wprawdzie nie rozmyślnie, przez tyle lat zwlekałem ze zbadaniem swojej prehistorii”. Wyrusza w drogę, a my wraz z nim przemierzamy kolejne kraje, wszędzie znajdując jakieś fragmenty jego życia  wplecione w historię wojennego piekła.

 

Autor stale się przemieszczając stara się pokazać nam świat z różnej perspektywy. Proza Sebalda to układanka drobnych fragmentów, rozsypanych na kolejnych stacjach, niby bezładnie, ale nigdy nie przypadkowo. To skomplikowany palimpsest, którego kolejne warstwy powoli odkrywamy. Głównym bohaterem powieści jest czas, a pejzaż i człowiek pełnią tutaj rolę służebną. Autor zwraca uwagę na subiektywne pojmowanie czasu. Patrzy na ogromny dworcowy zegar i na „ruch podobny do katowskiego miecza wskazówki, która oddzielała od przyszłości kolejną sześćdziesiątą cząstkę godziny, a potem przez moment jeszcze dygotała groźnie, aż serce niemal zamierało w piersi”. Tutaj odległość jednej minuty zdaje się wiecznością, podczas gdy wspomnienie lub sen podlegają z gruntu innej regule czasu, który tam wydaje się zaledwie chwilą. 

 

Tak więc obserwujemy gorączkową gonitwę Austerlitza za własną przeszłością i wraz z autorem oddajemy się refleksji nad nieubłaganym przemijaniem i popadaniem w zapomnienie. Historia powinna zostać odnotowana, przekazana dalej, gdyż miejsca i przedmioty „same nie mają władzy pamięci”. Przywołują jednak wspomnienia, uruchamiają ciąg skojarzeń. Bardzo ważną rolę pełni u Sebalda krajobraz. Krajobraz zza szyby wagonu, z wieży widokowej, mijany podczas spaceru. Ale też ten namalowany na płótnie, uwieczniony na fotografii, przefiltrowany przez cień rzucany na ścianę, a nawet, a może przede wszystkim, ten symboliczny, wyśniony, wyobrażony. Bardzo istotna jest tu gra światła i cienia, blask ognia na kominku w półmroku pokoju, poświata latarni ulicznych. Czasami wyostrzają obraz, częściej go rozmywają, zamazują, czyniąc nierealnym, jak ze snu. Krajobrazy wywołują wspomnienia, podobnie jak zapachy, dźwięki, przedmioty, jak na przykład te z wystawy sklepu z antykami, albo fotografie. Te ostatnie pełnią w powieści znaczącą rolę. Austerlitz rozkłada je raz po raz, niczym pasjansa, segreguje, porządkuje, intensywnie się w nie wpatrując, widząc w nich echa swojej przeszłości: „Czasem leżę tu aż do wieczora i czuję, jak czas się we mnie zakrzywia”. „Nikt nie umie dokładnie wyjaśnić, co się w nas dzieje, gdy nagle odemknąć drzwi, za którymi skrywają się strachy dzieciństwa”.

 

W książce płynnie przechodzimy od pamięci/niepamięci jednostki do pamięci/niepamięci zbiorowej. Bo mechanizm wyparcia, który z marnym skutkiem zastosował Austerlitz, można odnieść do całych narodów. Miałam wrażenie, że monumentalna, betonowo-szklana bryła nowej Biblioteki Narodowej w Paryżu, zbudowana w miejscu, gdzie wcześniej składowano mienie zrabowane „zawagonowanym” już i „wyekspediowanym” francuskim Żydom, ma pogrzebać pamięć o tym strasznym fragmencie dziejów Francji niczym zimna grobowa płyta. Tak jak Austerlitz musi przejść swoją bolesną drogę poznania, tak powinny to zrobić całe społeczeństwa. Nie da się bowiem tak do końca zamknąć drzwi i odgrodzić od tego, co było. „Granica między śmiercią a życiem jest bardziej przepuszczalna niż zazwyczaj sądzimy” I choć dzisiaj na przykład w Terezinie nieme ulice i ślepe okna domów zdają się nic nie pamiętać, to „oni nadal tu są, nadal żyją, stłoczeni w domach, w suterenach i na poddaszach, nieustannie wchodzą i schodzą po schodach, wyglądają z okien, poruszają się w wielkiej masie ulicami i nawet zapełniają niemym tłumem cały pocętkowany szarą mżawką przestwór powietrza”.

 

Sebald jest uważnym obserwatorem, potrafiącym sięgnąć bardzo głęboko w ludzką psychikę i równie głęboko pod powierzchnię historii, aby dotknąć prawdy. Jego proza sprawia wrażenie dokumentu. Licznie przywoływane daty, miejsca, nazwiska mają nas w tym utwierdzić. Walor dokumentu mają również fotografie dołączone do tekstu. Wiemy, że autor dobrał je tak, aby uwiarygodnić treść, choć tak naprawdę nie ilustrują one przeżyć bohatera. Nasz bohater, Austerlitz, to mozaika różnych ludzkich losów spleciona w jedną opowieść. Wielu z nas znajdzie w nim kawałek siebie. Ta z jednej strony niemal reporterska, bogata w szczegóły proza, z drugiej wszakże jest bardzo poetycka, pełna sugestywnych obrazów, kładzionych delikatną kreską, podmalowanych lekko akwarelą wspomnień i sentymentu. Poruszamy się wzdłuż strumienia czasu wraz z bohaterem, nie znając ani źródła, ani ujścia tego strumienia, wzdychając z przejęcia na kolejnych stacjach przesiadkowych. Szkatułkowa forma opowieści pokazuje złożoność losów człowieka i losów narodu, kopiemy w tych przegródkach wraz z autorem głębiej i głębiej, chcąc znaleźć początek. Kunsztowne, wielopoziomowe zdania zachwycają mnogością metafor, alegorii, głębią myśli i skojarzeń oraz ich logicznym wynikaniem. Czas jest tu względny, podobnie jak miejsce. Krajobraz się rozmywa, przeobraża, raz jest snem, to znów jawą, by wkrótce stać się wspomnieniem, czy może tylko wyobrażeniem. To podróż totalna, opowieść w opowieści, która „jak werniks na starych obrazach” wydaje się „poznaczona biegnącymi na wszystkie strony rysami i bruzdami minionego czasu”.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial