Okładka wydania

Parweniusz Z Rodowodem. Biografia Tadeusza Dołęgi-Mostowicza

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje

  • Autor: Jarosław Górski
  • Pod Redakcją: Anna Matysiak
  • Tytuł Oryginału: Polski
  • Gatunek: Biografie i Autobiografie
  • Liczba Stron: 448
  • Rok Wydania: 2021
  • Numer Wydania: I
  • ISBN: 9788324410866
  • Wydawca: Iskry
  • Oprawa: Twarda
  • Miejsce Wydania: Warszawa
  • Ocena:

    5/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Parweniusz Z Rodowodem. Biografia Tadeusza Dołęgi-Mostowicza | Autor: Jarosław Górski

Wybierz opinię:

inka

 

Zacznijmy od oczywistej oczywistości i kilku banalnych stwierdzeń. Każdy szanujący się czytelnik wie, co w słowniku literatury popularnej oznaczają hasła: Bonda, Miłoszewski, Mróz, czy Piekara. Nie wspominając „wielkiej” Tokarczuk. Tymczasem…

 

Królem pisarskich celebrytów lat 30. i 40. był Tadeusz Dołęga – Mostowicz. Bohater niniejszego opracowania. Książka o nim zaczyna się niczym sensacyjna fabuła, rodem z powieści samego Mostowicza. Jest napad na redaktora Mostowicza, porwanie redaktora Mostowicza i pobicie redaktora Mostowicza za „pisanie o Marszałku”. Zabieg jakże różny od tradycyjnej biografii: od narodzin do śmierci, nieprawdaż?. Wspomniany marszałek to oczywiście Piłsudski, akcja dzieje się w 1927 roku i stanowi przyczynek do powstania legendy: „od zecera (a właściwie korektora w redakcji „Rzeczpospolitej”) do milionera”. Zestresowany, przestraszony atakiem Dołęga (to obalona przez Jarosława Górskiego teza, ale jakże barwna) porzuca karierę felietonisty i rozpoczyna przygodę z literaturą. Można by rzec – narodziny gwiazdy, choć te potwierdzone urzędowym aktem z 1898 roku też są sporne i miały miejsce w Okuniewie (dzisiejsza Białoruś). Przyszły bon vivant, bywalec salonów, elegancki dandys, błyskotliwy i nader sprawny pisarz wychowywał się w dzierżawionym folwarku, wśród rodzeństwa i uroków Wileńszczyzny. Wskutek grabieżczej, carskiej polityki, zawirowań historii rodzina ze strony matki utraciła majątek i popadła w ubóstwo, a po ziemiańskich tradycjach i stylu życia pozostało tylko wspomnienie. Szczęście w nieszczęściu na drodze wdowy i trzech panien los postawił młodego prawnika Stefana Mostowicza. Ten, z kolei, tak skutecznie rozpoczął akcję ratunkową, że wkrótce jedna z nich została matką Tadeusza. I tu – kolejna legenda. Skąd przydomek Dołęga? Czyżby od rodu ojca? Od herbu matki? Czy raczej z fantazji samego zainteresowanego, który stając się powoli sławnym, chciał dodać sobie szlachetności? Jak to z legendami bywa – nie wiadomo. Faktem jest, że rodzina żyje na zadowalającym poziomie, w pięknym domu ze służbą, a matka, sama nauczycielka, dba o rozwój intelektualny czworga dzieci. Stąd mały Tadzio zna na pamięć „Pana Tadeusza”, reżyseruje inscenizacje teatralne, równolegle pływa, wiosłuje i ogólnie jest wspaniały, choć niesforny. W dodatku zna angielski, francuski, niemiecki i rosyjski, chociaż z edukacją szkolną, delikatnie mówiąc, nie było mu „po drodze”. Stawia na obronę Ojczyzny. Bierze udział w wojnie polsko – bolszewickiej. Polska trafia z powrotem na mapy, po ostatecznym rozgrabieniu majątku, Mostowicz trafia do Warszawy. Do robotniczych, portowych doków, schronisk dla bezdomnych, gdzie dworskie maniery i wykształcenie niewiele znaczą. I nagle… kolejne niesamowite zrządzenie losu. Zostaje felietonistą, wymownie podpisującym się pseudonimem Ch.r.Zan. Ma lekkie pióro. Potrafi pisać na każdy temat, wyczuwa potrzeby czytelnika. Interesuje się kinem, a nawet lobbuje za stworzeniem silnego polskiego przemysłu filmowego. Jest inicjatorem założenia pierwszej szkoły filmowej. Już może. Powoli staje się sławny. Ba! Dostaje tak dużo listów, że poświęca naprawdę wiele czasu, by je osobiście czytać,  a nawet odpisywać i w późniejszym czasie dołączać także „dyżurne” zdjęcie z autografem. Zaiste, świetny zabieg autopromocyjny.

 

Górski w swojej publikacji stara się wskazać źródła popularności książek Dołęgi. Wbrew ówczesnej gloryfikacji literatury wysokiej. Przede wszystkim - humor, atrakcyjne wątki sensacyjno – melodramatyczne (z lekką nutą erotyki), bez zbędnej polityki, za to z dużą dozą modnej w dwudziestoleciu międzywojennym okultystyki. Biograf Mostowicza przeprowadza nas przez meandry twórczości pisarza, analizuje jego poszczególne utwory, wyjaśniając konteksty społeczno – polityczno – obyczajowe z niezwykłą swobodą. Bez autorytatywnego, mentorskiego zacięcia/zadęcia, często przypisanego rozprawom krytycznonaukowym, choć z bogatym aparatem bibliograficznym, przypisami i indeksami. Pokazuje również człowieka z „krwi i kości”. Dowiadujemy się zatem o słabości Mostowicza do luksusowych samochodów i wyścigów, polowań, słodyczy, markowych ubrań i kobiet. A propos kobiet. Salonowy skandalista w pieleszach domowych głosił nader konserwatywne poglądy. Co prawda pochylał się nad aktualną ówcześnie kwestią emancypacji i feminizmu, w powieści „Trzecia płeć” za takową uważał kobietę wyzwoloną, ale nie popierał tego modelu życia. Żona, matka, ozdoba – tak. Pionierka na traktorze? Stanowczo nie! Co nie przeszkadzało mu produkować powieści o różnych typach bohaterek (od kopciuszka do pani prokurator, od matron do pensjonarek) schlebiając, tym samym, gustom wszystkich czytelniczek.

 

To teraz trochę pieprzu. Dołęga kobiety wręcz uwielbiał. I to z wzajemnością. (Nic dziwnego. Fotografie prezentują przystojnego, eleganckiego mężczyznę). Poczynając od matki, przez siostry, aż do kolejnych kandydatek na żonę. Wiadomo, że flirtował, romansował, ale jako „rasowy” dżentelmen nie afiszował się z tym, ani tym bardziej nie komentował. A szkoda, bo jego biograf miałby ciekawszy materiał do ekspozycji. Nie ulega wątpliwości, że bliższą znajomość nawiązał z Katarzyną Piwnicką; był przyjacielem domu/dworu „tych” Dzierżykray – Morawskich. Panna była jeszcze nieletnia, zatem zaręczyny zaplanowano na listopad 1939 roku… We wrześniu 1939 roku Mostowicz już nie żył, prawdopodobnie zastrzelony podczas pierwszych, wojennych walk. Odszedł w aurze tajemnicy.

 

„Parweniusz z rodowodem” akcentuje jeszcze jedną ciekawą kwestię. Pokazuje, że Mostowiczowi bardzo zależało na aprobacie elit, bywaniu na salonach, ale na pewno nie był tytułowym parweniuszem. Możliwe, że snobem, dorobkiewiczem – epitety dowolne, jednak nigdy ślepo nie naśladował stylu życia wyższych warstw. Sam do niej przecież należał. Cóż, że zubożały? Ziemiaństwo, to ziemiaństwo. Tytuł szlachecki, to tytuł szlachecki. W dodatku z zapleczem intelektualnym, o które zadbała matka. To stworzony przez niego Dyzma był człowiekiem znikąd. Narzędziem, za pomocą którego Dołęga mógł wymierzyć ostrze krytyki w stronę własnego stanu. Nie on sam. A może? Z kart książki Górskiego wychyla się ambiwalentny obraz pisarza, który niemalże z zaświatów kontynuuje swoją grę z odbiorcą. Manipuluje nim, narzuca własną legendę.

 

Wyobraźnia Mostowicza sięgała dalej niż granice czystej literatury. Zafascynowany kinem, nową sztuką wkraczającą w fazę dźwiękową, sam zaczął przygotowywać scenariusze. Nauczony doświadczeniem z pisania recenzji teatralnych doskonale wiedział, czego oczekują widzowie. Jaki jest odbiór danego tematu. Jak nadać mu polot i rytm. Jak łączyć poszczególne sceny, by montaż był jedynie formalnością, a fabuła toczyła się na ekranie samoistnie. Poza ty, jako bywalec salonów, przyjaciel Lody Halamy, Jadwigi Smosarskiej, Adolfa Dymszy,  czy też innych bożyszczy ekranowych, człowiek mający wyczucie aktualnych trendów, z łatwością wychodził poza stereotypowe komedie omyłek. Unikał cięć cenzorskich i proponował kino stylu hollywoodzkiego. Pełnego rozmachu, sensacyjnych, często szpiegowskich wątków, z tajemniczym, ale jednoznacznym bohaterem i plenerami, a nie teatralnym podium. Nic dziwnego, że z siedemnastu powieści jego autorstwa, aż osiem zostało zekranizowanych jeszcze przed wojną.

 

Zarówno w filmach, jak i w książkach, Dołęga wyraźnie stawiał na rozrywkowy charakter obrazu. Czy to źle, że kino/literatura ma relaksować? Schlebiać gustom ogółu?

 

Jak to bywa w mechanizmach sławy, wszystko ma związek z matematyką. Im większą popularność Tadeusz zdobywał, tym większą zawiść i drwinę wywoływał. Książkom, które pisał i filmom, jakie tworzył zarzucano zbytni schematyzm, nieprawdopodobieństwo sytuacji, niechlujny język… Za granica porównywano by go raczej do Alfreda Hitchcocka. Obaj, za pomocą hangoutów (haków przyciągających uwagę), tworzyli napięcie, zaciekawienie. Tak potrzebne we flircie z odbiorcą.  Ostatecznie amerykańskie wytwórnie filmowe  i tak upomniały się o Mostowicza. W planach było podpisanie kontraktów. Niestety, zaprzepaściła je śmierć pisarza.

 

Książka Jarosława Górskiego zachowuje doskonałe proporcje między życiem prywatnym a twórczością Tadeusza Dołęgi – Mostowicza. Autor, uzbrojony w wiedzę merytoryczną, płynnie przechodzi do poszczególnych zagadnień, stawia tezy i albo je potwierdza, albo obala. Jego publikacja (niebagatelne 446 stron) wzbogacona jest w liczne fotografie, materiał źródłowy, listy, wypowiedzi świadków historii i samego Dołęgi. Ale nie nuży. Tak, jak i książki Tadeusza Dołęgi – Mostowicza.

 
 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial