Okładka wydania

Glina W Glinę

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje

  • Autor: Artur Ciosek
  • Tytuł Oryginału: Glina W Glinę
  • Gatunek: Poezja i Aforyzm
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 58
  • Rok Wydania: 2021
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 130 x 200mm
  • ISBN: 9788380111721
  • Wydawca: Warszawska Firma Wydawnicza
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Warszawa
  • Ocena:

    5/6

    3/6

    3/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Glina W Glinę | Autor: Artur Ciosek

Wybierz opinię:

Olga Piechota

Czym dla Was jest poezja? Tak bez słownikowych definicji, po prostu w subiektywnym odczuciu. Dla mnie to słowa, które kreują rzeczywistość. Słowa, które za pomocą rozbudowanych metafor, porównań i innych środków stylistycznych, są w stanie przebić ścianę milczenia i niewiedzy. To nowe spojrzenie na stare problemy. To emocje pełne uniesień i nieukrywanej prawdy. To droga życia, o której zapominamy. Mogłabym jeszcze długo szukać innych określeń – bardziej przyziemnych i bardziej odległych od potocznego języka. Jednak jestem pewna, że tyle wystarczy, by zrozumieć, jak wielką rolę odgrywają w moim życiu słowa i jak właśnie poezja jest w stanie je dobrać, by przemówić do mnie. Macie podobnie?

 

Tym razem zapoznałam się z tomikiem wierszy Artura Cioska o symbolicznym tytule "Glina w glinę". Widoczne odwołanie na okładce do dzieła Alfonsa Muchy przyciągnęło mój wzrok i dało zapowiedź czegoś wielowymiarowego i nieuchwytnego. Misterna obietnica przeżyć postawionych na równi z malarzem była zbyt kusząca, ale też niepewna, by nie sprawdzić, co się za nią kryje. Czy spełniła moje wygórowane oczekiwania i pozwoliła odciąć się od świata doczesnego na rzecz oniryzmu?

 

Sposób, w jaki poeta stworzył swoje wiersze, od samego początku przekonał mnie. Z wielką przyjemnością czytałam wiersz za wierszem, by poczuć, że myślimy podobnie, a kolejne wiersze mogą nieść ze sobą zniewalające spojrzenie na świat. Dlatego też bez zastanowienia brnęłam dalej w poezję, szukając wśród trafiających do mnie słów tej najważniejszej, jednej perełki – wiersza, który zostanie niezapomniany nigdy przeze mnie. Tym bardziej że większość z nich okazała się naprawdę mocno rozbudowana pod względem treści i stylistyki.

 

Odnajdywałam poezję, z którą umiałam i przede wszystkim chciałam się utożsamić, ale czasami wpadałam w pułapkę złożoności i nie wszystkie wiersze potrafiłam zrozumieć. Liczne metafory niekoniecznie pokazywały mi ukrytą prawdę, co momentami frustrowało, ale dawało mi też poczucie szacunku do autora. Co chciał przekazać swoim czytelnikom? Czy jest to tak mocno skomplikowane, czy to ja nie potrafię tego dostrzec? Podobały mi się te retoryczne pytania, które pod wpływem wierszy zadawałam sama sobie. Niosło to ze sobą dodatkową refleksję i dodatkowe możliwości.

 

Niestety nie znalazłam tego wymarzonego, jedynego wiersza, choć nie chcę w ten sposób ująć świetności innym wierszom. Jako całość uważam tomik za naprawdę wartościowy zbiór myśli, które są przedstawione w mocno rytmiczny sposób. Nie umiem docenić rymów i harmonii, ale w tym przypadku nie przeszkadzały mi one.
A co z tematyką? Jest bardzo rozbudowana i nie boi się udać w najróżniejsze zakamarki mrocznego świata. W wielu przypadkach dotyczy wydarzeń rozpoznawalnych, które w większość z nas zna i nawet pamięta własne doświadczenia odnośnie tego, co się działo. Ten aspekt jest przeze mnie doceniany, ale w żaden sposób nie wywołuje emocji i nie przyciąga wyrazistych wspomnień.

 

"Glina w glinę" to był z mojej strony bardzo dobry wybór, który przypomniał mi, co cenię w wierszach i dlaczego w ogóle decyduję się na czytanie poezji. Jeśli jesteście wielbicielami tak rozbudowanych, poetycznych form, jest to książka dla Was. Natomiast jeśli jesteście koneserami najlepszej poezji, to podchodziłabym ostrożnie. Sama nie jestem specjalistką i odbieram wiersze poprzez emocje, które pojawiają się podczas czytania, oraz poprzez zrozumiałość i zgodność z moimi poglądami. Lubię też świeże spojrzenie na niektóre tematy, ale w żaden sposób nie czyni mnie to znawcą. Stąd moje ostrzeżenie. "Glina w glinę" to tomik niosące przyjemność i refleksję, ale czy coś więcej? Tu każdy czytelnik musi odpowiedzieć sam sobie na to pytanie.

Bacha85

Przez jakiś czas zrobiłam sobie przerwę od lektury współczesnej poezji, by później sięgnąć po tomik Artura Cioska zatytułowany „Glina w glinę” a opatrzony całkiem przyjemną dla oczu okładką. To niewielka objętościowa książka, zawiera jedynie niewiele ponad trzydzieści wierszy o dość klasycznej formie.

 

Tym, co mnie nieprzyjemnie uderzyło już na samym początku, to czcionka, jaką napisana jest cała książka, sprawiająca wyjątkowo nieprofesjonalne wrażenie, którą z niewielkim entuzjazmem powitałabym na jakiejś prywatnej stronie internetowej z autorską twórczością poetycką, a która w książce prezentuje się jeszcze gorzej. I choć jest to drobiazg, przez który nie powinno się patrzeć na samą twórczość Artura Cioska, to jednak skutecznie mnie zniechęcał do lektury i rozpraszał w trakcie czytania.

 

Tematyka utworów jest dość intymna. To wyrywki z życia podmiotu lirycznego, jego miłostki, wrażenia i przeżycia. To fragmenty jego wspomnień i opinie na temat tego, co go otacza. To wycieczki z jednej strony bardzo osobiste, z drugiej zaś niezmiernie uniwersalna, gdyż każdy czytelnik może w nich znaleźć pryzmat własnych emocji i wrażeń. To sprawia, że łatwo jest wdrożyć się w klimat wierszy, poczuć się ich częścią i utożsamić z postacią podmiotu lirycznego.

 

Tym, co mnie w tych utworach zaskoczyło jest ich budowa, sprawiająca wrażenie mocno niedzisiejszej. Pełne zwrotki zawierające takie same ilości wersów o równej liczbie sylab przywodzą na myśl mickiewiczowskie trzynastozgłoskowce. Jest to przyjemna odmiana w zalewie poezji zbudowanej z wierszy wolnych, z całkowitym pominięciem ich powtarzalnej budowy poszczególnych elementów. Tego typu struktura oczywiście przekłada się też na płynność i melodykę utworów nadając im ściśle określony rytm oraz sterując akcentami na wybranych elementach. Przy jednoczesnym zastosowaniu przerzutni nie sprawiają one wrażenia szkolnych, czy pisanych pod ściśle określony wzór.

 

W odbiorze każdej poezji postać autora jest równie istotna co czytelnika, w prozie nastrój i charakter tego drugiego zawsze odgrywa dużo mniejsze znaczenie niż w liryce. Tu istotny jest nie tylko sposób myślenia, czy bagaż doświadczeń odbiorcy, równie ważne są chwilowe emocje, czy ogólny nastrój, które sprawiają, że na ten sam utwór można spojrzeć zupełnie inaczej. W przypadku wierszy Artura Cioska dość łatwo było mi poczuć ten klimat i te emocje, jednak gdzieś zabrakło mi nieco dojrzałości, umiejętności weryfikowania własnych emocji, czy analizy dostrzeganych zdarzeń. To sprawiło, że nie mogłam się w pełni utożsamić, nie potrafiłam po lekturze wiersza stwierdzić, że tak – jest to opowieść o mnie.

 

Językowo również niewiele można tym wierszom zarzucić. Docenić należy brak pójścia na łatwiznę, wyszukiwania najprostszych i najbardziej oczywistych rymów. Z drugiej strony, nie jest to  słownictwo wybitnie plastyczne, często znajdziemy tu powtórzenia, ponowne użycie takich samych epitetów, czy po prostu drobne braki w ilości użytych synonimów.

 

„Glina w glinę” Artura Cioska nie jest złym tomikiem wierszy. To całkiem przyjemna, dobrze skonstruowana poezja, w której odbiciu dość łatwo przejrzeć własne emocje. I choć w moim mniemaniu za mało było w niej finezji, a język mógłby być bardziej plastyczny i lepiej oddający klimat poruszanych tematów. Ponieważ jednak, jak zawsze w przypadku utworów lirycznych znacznie trudniej o obiektywną ocenę, niż w przypadku prozy, to nie pozostaje mi nic innego, jak polecić ten tomik miłośnikom poezji w klasycznym ściśle uporządkowanym ujęciu.

Katarzyna Lisowska

Tomik poezji, gra słowami, ale bardzo prostymi skojarzeniami, mimo to ma swoje sensy. To nie górnolotna poezja, wysoka, ale trzymająca się poziomu, dotykająca tego, co drążymy stale – relacje, świat, my sami, inni w świecie – uniwersalne prawdy, twórcze prawdy.

 

Tomik jest prosty, bardzo prosty, językowo zredukowany, treści też nie są obszerne. Autor jakby ślizgał się po powierzchni i czasem udaje mu się zahaczyć o coś więcej. Jednak wybiera język – nieco anty-poetycki. Szuka na siebie sposobu, sądzę, że może się rozwinąć w koncepcji dopiero. Ta forma – jak to forma – nie komunikuje wiele, zarazem można dużo na ten temat pisać.

 

W publikacji dostrzegalne są sprzeczności, język jest jak niezobowiązujący. Nie ma precyzji słowa, jest zabawa. Język nie jest celem w sobie, pozwala na to ślizganie po sensach, grę skojarzeń, by wydobywać coś z siebie, mówić o sobie, przez siebie o świecie.

 

Poezja dziś jest w takiej fazie przejściowej, dużo krzyczy, ale trudno o wyraźniejsze sensy. Poezja ma to do siebie, że ma do nas przemawiać poziomem słów, przez to kształtować, przez język trafiają do nas sensy, można je ukazać sugestywnie.

 

 Omawianego tomiku nie można nazwać górnolotnym. Nie jest taki i nie ma takowych aspiracji. Poeta szuka siebie w świecie, zarazem chce badać świat, ale ciężko mu się przebić, dosłownie i metaforycznie.

 

Wierszy trochę jest, ale szybko śmigają, umykają. Nie trafiamy na większy gatunek słów, które niosą takie treści, jakie mogłyby nas pochłonąć i zatrzymać. Może taki jest nasz dziś poziom świadomości, ulotny, który igra z nami samymi.

 

Tomik jest wyrazem indywidualnej poetyki i to jego wartość, to szukanie siebie, prostych prawd, patrzenie na świat przez swoją wrażliwość, nieco obronnie – by nie rozbić się na jakimś temacie. W związku z tym tomik ma swoje ulotne sensy. Bywają trudno dostrzegalne. Jak Autor pracował nad słowem – tak do nas dotarł. Bardziej nie zaprzątał nam świadomości.

 

Polecam tomik, by zobaczyć jak dziś można pisać i co to mówić o człowieku, jego kondycji mentalnej, procesach myślowych. To daje sporo do myślenia, że zwalniamy się z obowiązku myślowego i poważnego traktowania rzeczywistości. Trudno nam się czasem zmierzyć z czymś więcej, ale cichlibyśmy.

 

Tomik ma swoją mądrość, ale jest potraktowana lekko, prowokuje nas, używa Autor motywów tak prozaicznych, że nie mają siły wyrazu, by kształtować literaturę, ale z pewnością kształtują Autora.

 

Proste wydanie, nie krzyczy i ten minimalizm nie jest wadą. Dużo w tych wierszach drgań, ale nawet nie mocnych – jakby jest obronny, by nie stoczyć się w siebie, świat, aby nie zaryzykować. To wyraz poetyckiej odmienności, taką drogę wybrał poeta i należy ją szanować oraz to, że ma swój pomysł na poezję. Z pewnością znajdą się osoby, do których przemawia taki język narracji i traktowania siebie.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial