Okładka wydania

Yggdrasil Tom 1 Struny Czasu

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Yggdrasil Tom 1 Struny Czasu | Autor: Radosław Lewandowski

Wybierz opinię:

The Polish Cowboy

Ostatnio doświadczyłem prawdziwego maratonu publikacji Radosława Lewandowskiego. Po niemal wszystkich tomach sagi “Wikingowie” i poradniku pisarskim o wydawaniu powieści postanowiłem wrócić do korzeni tego autora. Tym razem na warsztat wziąłem “Yggdrasil, Struny czasu”, tylko że… w wersji anglojęzycznej! Oczywiście, angielskie wydanie cechuje się zupełnie innym warsztatem językowym, zagraniami stylistycznymi i ogólnym odbiorem narracji, jednak historia i jej zamysł tak jak były dobre, tak dobre pozostały! Pojawiają się tu nawet staropolskie słowa, których uporządkowany zbiór z objaśnieniami znajdziemy na końcu książki.

 

Pierwszym, co rzuca się w oczy, jak w przypadku każdej książki, jest okładka. Polskie edycje “Yggdrasila” zasłynęły ze swoich wręcz makabrycznych opraw. Można śmiało nazwać je koszmarem grafików… Wyglądają one, jak nabazgrane na kolanie w ciągu pięciu minut przez kogoś w zupełności pozbawionego gustu. Jeśli nie wierzycie, wystarczy szybko wklepać tytuł powieści w jakiejkolwiek przeglądarce internetowej. W przypadku wydania angielskiego wygląda to o niebo lepiej. Stonowana postać Wikinga z futurystycznym statkiem kosmicznym w tle subtelnie zapowiada, co czeka nas w treści powieści.

 

Największą siłą pierwszego tomu “Yggdrasila” jest bardzo niekonwencjonalny i świeży pomysł autora. Łączą się tu ze sobą różne płaszczyzny czasowe, co, odpowiednio ukazane, zawsze jest świetnym przepisem na dobrą historię! Rezultatem jest powieść, która łączy w sobie elementy science-fiction, fantasy i powieści historycznej. O czym właściwie są “Struny czasu”? W ogromnym skrócie - podróżnicy w czasie z dalekiej przyszłości przenoszą się do epoki paleolitu. Żeby było jeszcze ciekawiej, spotykają tam także przeniesionych przypadkiem ze Średniowiecza Wikingów i Słowian. Ta mieszanka wybuchowa eksploduje w całkiem zgrabną i w miarę trzymającą się kupy opowieść.

 

Niestety, momentami “Yggdrasil” obnaża największą słabość swojego autora, jakim jest brak dużego doświadczenia pisarskiego. Małe obycie Radosława Lewandowskiego w przypadku tej książki skutkuje pewnymi przedłużającymi się momentami okropnej nudy. Dzieje się tak chociażby w scenach przemierzania prehistorycznego pustkowia, które ciągną się w nieskończoność. Także dialogi stworzonych przez pisarza postaci nieco szwankują. Są one stylizowane na mowę postaci historycznych, wychodzi to jednak nieco sztucznie, a sama stylizacja jest trochę nieudolna. Zdarza się, że bohaterowie używają w swoich wypowiedziach terminów, jakich po prostu nie mieli prawa znać. W swojej późniejszej serii literackiej, “Wikingowie”, Lewandowski zdecydowanie mocniej przykłada się do przygotowania historycznego i realizmu swoich historii. Tutaj może sprawiać wrażenie, że działał nieco na żywioł.

 

Widać tu też jeden minus, który pojawiał się też we wspomnianych już “Wikingach”. W sadze o ludziach Północy autor usilnie umniejszał pozycję swojego głównego bohatera, Oddiego Asgotsona. To samo dzieje się tutaj. Protagonista, mimo swojej wysokiej pozycji, zachowuje się głupio i odpowiedzialnie. Wydaje się wręcz, jakby ten człowiek momentami ani trochę nie znał życia. Inni bohaterowie także wydają się czasami nieco zbyt prości i czytelni. Mimo to, autor potrafi świetnie zagrać na emocjach czytelnika i budować napięcie w scenach tego wymagających, a na tym właśnie polega sztuka pisania.

 

Biorąc pod uwagę, że “Yggdrasil” to debiut Radosława Lewandowskiego, jestem pod ogromnym wrażeniem. “Struny czasu” to naprawdę dobra książka, a przede wszystkim niesamowity pomysł na dobrą historię. Pojawiają się tu pewne mankamenty, głównie warsztatowe, jednak można je z łatwością wybaczyć. Powieść jest dowodem na to, że warto dać szansę mniej znanemu pisarzowi, a następnie z uśmiechem sięgnąć po kolejny tom serii!

 
 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial