Okładka wydania

W Cieniu Jabłoni Czyli Ja Jako Córka

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 2 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

W Cieniu Jabłoni Czyli Ja Jako Córka | Autor: Renata Werner

Wybierz opinię:

Sylfana

Nazwisko Renaty Werner do tej pory właściwie nie mówiło mi nic. Nie dość, że nigdy wcześniej nie czytałam nic jej autorstwa, to jeszcze jej postać była mi całkowicie nieznana, nawet ze słyszenia. Skusiłam się na jej propozycję powieściową, gdyż wątek główny wydawał mi się bardzo ciekawy – mianowicie mam na myśli motyw relacji matki z córką, która znacznie odbiegała od idealnej i przykładowej. Główna bohaterka w powieści opisuje związek z matką jako bardzo hybrydyczny i nieciągły, jako stałe zderzenie światopoglądów, racji i przemyśleń, choć warto zaznaczyć, że nie jest to relacja patologiczna i skrajnie degradacyjna, jaka, przykładowo, została opisana w książce Reginy Brett pt. „Trudna miłość. Mama i ja”. Tutaj emocji również jest wiele, jednak występuje jakby większa doza akceptacji i zrozumienia dla stron, przede wszystkim w spostrzeżeniach córki – narratorki. To jej oczami patrzymy na rodzicielkę, oceniamy jej wybory oraz wypowiedzi i z jej perspektywy budujemy cały profil i charakterystykę. Warto zaznaczyć, iż choć narratorka nie mówi o sobie tak wiele, jak o matce, też dzięki jej refleksjom i spostrzeżeniom możemy zbudować także jej osobisty portret.

 

Książka, choć bardzo ciekawa, ze względu na przytoczenie praktycznie całej historii rodziny bohaterki, to wydaje się być troszeczkę przydługa – niektóre wątki są realizowane bardzo szczegółowo, a nie są one, mim zdaniem, kluczowe dla wydźwięku całej fabuły. Warto zaznaczyć, że cały psychologiczny aspekt powieści jest w swojej formie do przyjęcia, natomiast fragmenty o charakterze obyczajowym już są mniej barwne i miałko zrealizowane. Rozumiem chęć sięgnięcia narratorki do meandrów historii i początków tworzenia się podwalin rodziny, jednak nie rozumiem nagromadzenia dat, średnio ważnych wydarzeń i okoliczności. Te fragmenty niestety nudziły mnie, odczuwałam nieodpartą chęć ominięcia niektórych wątków. Może to świadczyć o tym, że prowadzona narracja jest nierówna, bardzo sinusoidalna i nie może złapać jednego, klarownego i liniowego tonu. Przyczyną takiego stanu rzeczy może być to, że jest to najprawdopodobniej pierwsza powieść autorki (nie znalazłam w internecie żadnej wzmianki na temat tego, że ta osoba napisała jeszcze inne teksty), co daje jej pełne prawo do szukania jeszcze odpowiedniego wydźwięku i tonu fabuły. Przy czym należy zaakcentować, że „W cieniu jabłoni” jest powieścią dużą, opasłą formatowo i to może być przyczyną niemożności utrzymania stałości narracyjnej.

 

Co do głównego wątku powieści jest on przedstawiony bardzo realistyczne i w każdej możliwej odsłonie. Poznajemy epizody, które świadczą o bardzo skomplikowanej relacji, która swoje źródło ma właśnie w przeszłości samej matki – która nie do końca potrafi pogodzić się z charakterem więzi, jaka łączyła ją z mężem. Ta niemożność porozumienia się to także skutek wielu innych nagromadzonych problemów związanych z tożsamością i próbą odnalezienia swojego miejsca w świecie. Renata Werner ten problem przedstawiła bardzo umiejętnie – doskonale poprowadziła hybrydyczny dialog matki i córki, wniknęła w ich umysły, wskazała na przyczyny określonych zachowań. Dlatego też w kontekście psychologicznym jest to książka bardzo dobra, mogąca stanowić podstawę do analizy mentalnej i społecznej. Gdyby tylko całą fabułę ukrócić do realizacji symboliki macierzyństwa mogłaby być to propozycja idealna dla wszystkich, lubujących się w interpretowaniu relacji międzyludzkich. Zabrakło jednak dobrej oprawy dla głównego wątku, co w znacznym stopniu wpływa na jakość całej historii.

Ambros

Matka. Najwspanialsza osoba na świecie. Niezastąpiona. Ciepła i kochająca. Utuli do serca, ukoi każdy ból. Wyleczy każdą ranę. Pocieszy w trudnych chwilach, doradzi i wesprze. Każdy marzy o takiej mamie. Ale nie każdy może mieć takie szczęście w życiu i powiedzieć, że jego mama jest najwspanialsza i najcudowniejsza, że nikt nie ma lepszej.

 

Bohaterka i autorka powieści Renata Werner nie mogłaby z czystym sumieniem podpisać się pod tymi słowami. Nie żyła w tak błogim i pięknym świecie. Jej mama nie była taka, jak córka oczekiwała. Nie mogła liczyć na jej ciepło i miłość, matka chowała się za nieprzenikalną skorupą, z której nigdy nie chciała się wydobyć. Być może w środku była miłość do dzieci, ale była ona niewidoczna i nie odczuwalna dla dzieci. Kobiecie brakowało wsparcia matki i zrozumienia. Odczuwała ogromny ból, gdyż była nierozumiana przez matkę, traktowana bardzo surowo i z dystansem. Oczekiwania wobec niej matka zawsze miała ogromne i nigdy Renata ich nie spełniała. Przeciwieństwem matki był ojciec, ciepły i niesamowicie dobry człowiek, wyrozumiały i ze specyficznym poczuciem humoru. To on był wsparciem dla bohaterki i traktował ją z szacunkiem i miłością. Jego odejście było dla niej ogromnym ciosem, przez długi czas nie mogła się z tym pogodzić. Ale też śmierć ojca zmieniła matkę. Ale czy była to zmiana na lepsze, przekonajcie się sami ...

 

Ta powieść to bardzo intymna i wzruszająca spowiedź bohaterki, ukazująca trudne relacje z matką, czasami wręcz wrogie i bardzo zdystansowane. Uzewnętrznia ona swój ogromny i przenikliwy ból, rozdarcie wewnętrzne, pokazuje, co ją bolało w życiu, w których momentach jej dusza została zraniona. Już samo postępowanie bohaterki w dorosłym życiu daje nam wiele do myślenia. Próbujemy zrozumieć motywy jej postępowania, takiej izolacji od bliskich, a nawet momentami odnoszę wrażenie, że chęci zerwania z przeszłością. Nie można też powiedzieć, że rodzina, w której wychowywała się bohaterka, była patologiczna. To była normalna rodzina, ale w której zauważalny był brak nici porozumienia matki z córką. Prawdą jest, że każda z nich miała inny charakter, inne spojrzenie na różne kwestie i innymi zasadami się kierowała, ale nie było widocznej miłości matczynej.

 

W cieniu jabłoni czyli ja jako córka to podróż przez życie autorki, od czasów dzieciństwa aż po życie w dojrzałym wieku. Przechodzimy wraz z bohaterką szkołę, czasy młodości, pierwszej miłości, okres studiów i życia małżeńskiego. Wiemy, co jej sprawiało przyjemność, o czym marzyła i czego pragnęła. Co wytrwalsi – bo lektura liczy prawie 700 stron – dowiedzą się też, czy mając sześćdziesiąt lat czuła się spełniona, czy miała poczucie, że dobrze pokierowała swoim życiem, czy też być może czegoś żałowała. Na pewno starała się żyć pełnią życia, być osobą spełnioną i potrzebną.

 

Ta powieść skłania do wielkich refleksji, do zastanowienia się nad swoimi relacjami z tą ukochaną mamą. Czy mieliśmy w życiu tyle szczęścia i radości, czy mama zawsze była przy nas, gdy jej tylko potrzebowaliśmy? Czy w naszym domu było ciepło rodzinne i miłość, które zapewniali nam rodzice? To ważne pytania. Bo to co nam przekazali rodzice, jak nas traktowali, czy i jak okazywali nam uczucia będzie później miało wpływ na wychowanie naszych dzieci. Co im przekażemy? To, czego nauczyli nas rodzice, którzy zawsze dla dzieci powinni być przykładem i światełkiem prowadzącym przez życie. Od nich czerpiemy wzorce, ważne, aby to były pozytywne wzorce i zasady. Abyśmy nie musieli się nigdy wstydzić, że wychowywaliśmy się w takiej, a nie innej rodzinie.

 

Polecam gorąco tę powieść. Wzruszająca i pełna emocji, nie zawsze pozytywnych, ale na pewno prawdziwych. Czasami łezka w oku się zakręciła, ale naprawdę miała prawo. Warto mieć świadomość, że w życiu nie zawsze jest pięknie i cudownie, ale że mogą nas też czasami dotknąć niemiłe sytuacje.

Tysia19

Matka jest, a przynajmniej powinna być jedną z najważniejszych osób w życiu każdego człowieka, bez względu na to na jakim etapie egzystencji obecnie on się znajduje. To ONA powinna być Naszą pocieszycielką przy gorszych momentach, karmicielką, która zapewni Nam wszystko co niezbędne do poprawnego funkcjonowania, a także osobistym lekarzem, który tylko na Nas spojrzy i już ma podejrzenia co może dolegać swojemu dziecku. Tak powinna być Mama. A co jeśli jest zupełnie odwrotnie? Gdy od najmłodszych lat, w momencie kiedy zaczynamy posiadać zalążki samodzielności, od samego początku musimy stawić czoła światu w samotności?

 

Bo Nasz pierwotny ideał, osoba w którą tak usilnie zapatrujemy się od dzieciństwa... nagle odwraca się od swojej pociechy, zostawiając niedoświadczonego młodego człowieka na pastwę losu. Co wtedy? Co w przypadku, gdy człowiek, który powinien być wsparciem, wytchnieniem, trwać przy Nas na dobre i na złe, nie wywiązuje się ze swojej pierwotnej ‘roli’, a co gorsza z premedytacją uprzykrza Nam życie nietaktownymi komentarzami, czy bezpodstawną krytyką? Czy da się tak żyć? Tymi dość rozbudowanymi słowami wstępu zapraszam do książki Pani Renaty Werner, pod tytułem „W cieniu jabłoni, czyli ja jako córka”. Historia jest autobiografią pisarki.

 

WFW, czyli Warszawska Firma Wydawnicza powstała w 2008 roku. Ich celem jest łączenie różnych funkcji powiązanych z rynkiem wydawniczym, w tym drukarskim. Firma daje możliwość wydania własnej twórczości w bardzo niskim budżecie. Są członkami Polskiego Towarzystwa Wydawców Książek. O WFW można było przeczytać w między innymi: „Newsweeku”, „Kulturze Liberalnej”, czy „Dzienniku”.

 

„W cieniu jabłoni, czyli ja jako córka” to powieść o bardzo skomplikowanych relacjach między rodzicem, a dzieckiem, które często mogą sprawiać ból. Więź między matką, a córką, bo takowa jest prezentowana w książce, na pozór potężna, opierająca się na wzajemnym szacunku, wsparciu. W rzeczywistości jednak nie wygląda tak kolorowo: dzielą je różnice poglądów życiowych, wygląda to tak, jakby obok siebie stały zupełnie niespokrewnione ze sobą osoby.

 

Autorka autobiografii – Pani Renata Werner podejmuje próbę zrozumienia odmiennych, niż przyjętych przez pisarkę zachowań. Jednocześnie rozpatruje i rozlicza się z przeszłości, która potrafi w dużym stopniu oddziaływać na teraźniejszość, w jakimś stopniu komplikując ją. Jest to historia o pojednaniu, nie tylko z innymi, ale także z samym sobą.

 

Trafiła mi się powieść o bardzo ciekawej tematyce, temu nie można zaprzeczyć. Jednak motyw przewodni motywem, a odczucia odczuciami. Pod tym drugim aspektem lektura wypadła nieco słabiej. Już od pierwszych stron czułam, że to nie jest to. Opowieść wydaje się ciągnąć w nieskończoność, może też dlatego książka liczy aż tyle stron, objętościowo jest bardzo konkretna. Pani Renata Werner – autorka, bardzo skrupulatnie, z wielką dokładnością i chronologią przytacza obraz ze swojego życia, ukazując tym samym jego wszystkie wady i zalety.

 

Lektura jest podzielona na rozdziały, każdy z nich porusza inny aspekt egzystencji, co dla mnie jest wielkim atutem, ponieważ czytelnik ma szersze, wielopłaszczyznowe pole widzenia, co pozwala mu na głębszą analizę prezentowanego tekstu. Lektura przeczytana, ale nie napiszę, żebym zagłębiała się w treść z jakimś ogromnym zainteresowaniem. Przeczytałam i tyle, albo aż tyle. Powieść nie zapada w pamięć, jestem pewna, że za kilka dni będę z niej pamiętać szczątkowe informacje. „W cieniu jabłoni, czyli ja jako córka” nie była zła, napiszę więcej, była całkiem znośna, jednak nie przekonała mnie do siebie na tyle, żebym mogła ją polecić.

 
 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial