Okładka wydania

Przeszczep Przeżyć Drugie Ja

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Przeszczep Przeżyć Drugie Ja | Autor: Paweł Zegarlicki

Wybierz opinię:

Pani M

Autor tej książki opisuje swoje życie, a w tym zmagania z chorobą i pobyty w szpitalach. Ocenia, jak widzi świat i ludzi, wielokrotnie powraca do tematów, które sprawiały mu przykrość.

 

Jak zapewnia nas wydawca, po przeczytaniu tej książki osoby chore powinny się otworzyć. Zaś inni ludzie, którzy mają z nimi do czynienia - lekarze, pielęgniarki, rodzina, znajomi - zrozumieją, jak pomóc choremu, aby go nie zrazić. Ta książka ma zwrócić uwagę na to, że trzeba z taką osobą po prostu być, pomagać jej i być życzliwym, nawet jeśli chory nie chce rozmawiać, bo się boi albo wstydzi.

 

Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy w trakcie czytania tej książki, to miłość autora do jego córeczki. To, jak o niej pięknie opowiada, ścisnęło mnie za serce. Widać, że Julka była jego oczkiem w głowie. Kochał ją, tego nie można mu odmówić. Co prawda nie poukładało mu się życie z jej mamą, ale dla córki chciał dobrze.

 

Uderzyło mnie także to, jak zmieniał się ton wypowiedzi autora na przestrzeni czasu. On nie przestał kochać swojej byłej żony. Czułam jego żal i ból po stracie. Przykro było mi o tym czytać, tym bardziej, że został sam w trudnym momencie w swoim życiu. Ryzykował własnym zdrowiem, żeby tylko dać swojej córeczce szczęśliwe życie, żeby jak najmniej odczuła to, że mama i tata nie są już razem.

 

Z takimi pisanymi przez życie książkami zawsze mam problem. Zwłaszcza gdy te historie nie mają szczęśliwego zakończenia. Tak było tutaj. Autor niestety zmarł, książka ukazała się dzięki jego tacie, który wydał ją w rocznicę śmierci swojego syna (to nie jest spojler, już na okładce widnieje informacja o tym, że Paweł Zegarlicki nie żyje, mamy daty jego narodzin i śmierci). Za każdym razem, gdy sięgam po taką historię, mam wrażenie, że przez dziurkę od klucza patrzę na czyjąś tragedię. Bardzo przeżywam takie książki i nawet nie jestem w stanie wyobrazić sobie tego, co czują piszący je ludzie. Tych publikacji nie da się oceniać w kategoriach dobra albo zła, ciekawa albo nudna. Napisało je samo życie. Podobno ono pisze najlepsze scenariusze. Z tym bym się kłóciła, zwłaszcza gdy ich finał jest tragiczny.

 

Czytając tę książkę, czasem czułam napływające do oczu łzy. Towarzyszyło mi wiele emocji. Wiedząc, że autor nie żyje, przeżywałam jego słowa mówiące o tym, że nie podda się bez walki, że ma po co żyć. Nawet pisząc te słowa, mam łzy w oczach. Czułam też gulę w gardle, gdy widziałam zdjęcia autora z czasów choroby. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie jego cierpienia. Nie dość, że choroba dała mu w kość, to jeszcze życie go nie oszczędzało. Jak sam przyznał, na niektóre rzeczy sobie zasłużył, bo święty nie był, ale serce mi pękało.

 

To była bardzo poruszająca książka. Do czytania ku przestrodze, ale też poniekąd ku pokrzepieniu serc. To na pewno będzie pamiątka dla bliskich Pawła Zegarlickiego. Jeśli macie w domu lub w najbliższym otoczeniu chorą osobę, możecie sięgnąć po tę książkę. Chorzy bardzo często nie mówią o tym, że coś ich boli, że cierpią. Może po zapoznaniu się z historią autora zauważycie pewne sygnały, które są wołaniem o pomoc.

 
 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial