Okładka wydania

Wierszydła Część II

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Wierszydła Część II | Autor: Jarosław Czepieliński

Wybierz opinię:

Agnesto

Wiersze trzeba umieć czytać, by zrozumieć ich sens, by dostrzec piękno w nich ukryty i by odpocząć. Już te trzy wytyczne potrafią ukoić ciało i wyhamować bicie pędzącego w ciągu dnia serca. Ale by były tak odebrane, trzeba umieć je pisać. Pisać tak, by ich lektura była prawdziwą receptą na zdrowie. Co jeszcze jest takiego w wierszach? Toń. Głębia. Piękno widoczne na wszystkich poziomach interpretacji. Dobry poeta bawiąc się słowami i przeinaczając długie czasem wersy potrafi pisaniem oczarować. I wiersze mogą być banalne, niemalże dziecinne, czy naiwne tematyką, lecz liczy się odpowiedni smak, którego bukiet z każdą kolejną stroną ukazuje coraz więcej tajemnic. Dlatego cieszę się na każdy tomik wierszy, jaki trafia do moich rąk. Cienkie wydania to niebanalne skarbce przygód, pasji i marzeń. Tak było i tym razem. Czarno-biały tomik „Wierszydeł” Jarosława Czepielińskiego, ja i zaświecona lampka. Cisza, emocje buzują, radość. Wszystko mi się w duszy mieszało, kotłowało wręcz. Otwieram, czytam pierwszy wiersz i … kolejny i kolejny, przekartkowuję nieco dalej, szukam niemalże desperacko i z oburzeniem. Daję sobie i poecie szansę na coś, sama nie wiem na co, może na jakiś haczyk, na mgłę okrywającą tajemnicę słów, może jakieś ledwo odczuwalne napięcie... W każdym tomiku jest przecież jakiś dobry wiersz, choćby jeden, nawet krótki... Moje nadzieje szybką amplitudą stygły i ulatywały.

 

Porażka, to było pierwsze co przyszło m ido głowy w tamtym momencie.

 

Zawód. Omamienie odbiorców (czy może konsumentów), towarem opakowanym w ładną szatę graficzną. Towarem całkiem bezwartościowym. Dennym wprost.

 

Może nie powinnam pisać tak szczerze swojej opinii na temat „Wierszydeł”, lecz nie lubię dróg okrężnych ani tym bardziej skrótów, które czasem są dłuższe od właściwie wytyczonej drogi, ale muszę. Coś się we mnie buntuje i nie mogę pozwolić sobie na fałsz. Wiersze mają być głębokie ale i choćby w części zrozumiałe, a tu? Wiesz o chomikach, a w nim „chomo chomicus Karolinus”, „chomiczki, chomiki, chomisie”, Demonicus Raptus XY007”? Co to jest? Chomik James Bond 007? Bo jak mam to inaczej rozumieć? Albo „fajna trumna w kolorze black pirate, w skórze oczywiście z napędem do tyłu na obie osie” i firmy „Rydzyk z Torunia”, „Rydzyk Harman IV” oraz serwis „Rydzyk&Synowie”. Co to jest? Na każdej stronie „Wierszydeł” aż kipi od beznadziejnych łączeń słów. Czasem odczuwałam, że następuje przerost formy nad treścią (podkreślę: nad prawidłową treścią). Są „stołkowe grubasy zacierające swoje kiełbasiane paluszki”, jest „zaklinanie zamrażarki” i jestem ja „kierowca, trzymam się mocno kierownicy, steru, lejcy, szlaku, życiowych wykładni, pomijając te religijne i urzędnicze”. Górnolotne myśli? Według mnie marnizna.

 

Gdybym miała okazję spotkać się z autorem musiałabym z nim przegadać pół dnia, by najpierw wysłuchać jego interpretacji owych (bania-luków), a potem drugie tyle czasu potrzebowałabym na przeinaczenie zasłyszanych zdań na swoje myślenie. Poeta ma prawo, jak najbardziej, stosować różne techniki pisania. Ma prawo bawić się wersami i myślami, układać je w sobie tylko właściwe ciągi, czy choćby poruszać ważne tematy i nie mówić o nich wprost, a w sposób wielce delikatny, sensualny. To jest sztuka sama w sobie. To jest tak zwane „clou” poezji. Ale, by taki poziom osiągnąć autor powinien jeszcze długo popracować. Najbardziej nad stylem i przekazem, a dopiero potem starać się o wydanie w formie papierowej.

Bacha85

Przez jakiś czas zrobiłam sobie odpoczynek od współczesnej polskiej poezji, gdy więc nadarzyła się okazja by sięgnąć ponownie po młodego (przynajmniej w kategorii publikacji), nieznanego twórcę. A samym Jarosławie Czepielińskim ciężko znaleźć jakiekolwiek informacje, na stronie Warszawskiej Firmy Wydawniczej widnieje on jako jeden z tych autorów, o których brak jest jakichkolwiek danych. Szybki przegląd internetu nie pomógł również, autor pozostał dla mnie tak samo enigmatyczny jak na początku, co sprawia, że cała moja uwaga skupiła się na jego twórczości. Można by pomyśleć, że skoro tomik wierszy zatytułowany został „Wierszydła. Część II”, to wcześniej powstała część I. Jednak tu również poszukiwania nie przyniosły odpowiedzi i jeśli pierwsza część „Wierszydeł” została opublikowana, trafić na nią jest bardzo ciężko.

 

Jarosław Czepieliński porusza kwestie zwyczajne, nadając im barw niezwykłości. To niezmiernie wrażliwe spojrzenie, dogłębne i analizujące, zmuszające czytelnika do zastanowienia się, nie tyle nad tym, co autor chciał przekazać, ale głównie nad tym, co kryje się za tym przekazem i jak wpływa to na odbiorcę. Jak śpiewał Krzysztof Myszkowski w piosence „Czytanie poezji i pisanie wierszy” odbiór poezji jest procesem, w równej mierze zależnym od piszącego, jak i od nastroju odbiorcy. W przypadku „Wierszydeł. Części II” jest to bardzo wyraźne i niezwykle znaczące.

 

Własne cele, marzenia i pragnienia, miejsce na świecie, sens życia, to tylko niektóre z poruszanych tematów. Podmiot liryczny skupia się wokół tego, co jest uniwersalne i znaczące. Nie moralizuje przy tym, nie poucza, nie przedstawia jedynej słusznej wizji i sposobu na życie. Zachęca natomiast do chwili refleksji, przewartościowania sobie tego jak żyjemy i dokąd nas takie życie prowadzi. Nie można odmówić słuszności w zadawaniu sobie tego typu pytań.

 

Tym, co negatywnie mnie nastawiło do lektury, był prawie zupełny brak zaangażowania w lekturę. Coś nie zagrało jak trzeba. Może to była kwestia nastroju, choć kolejne podejścia, do tego, skromnego przecież, tomiku wcale nie okazały się lepsze. Przeczytane wiersze nie zapadły w pamięć, wręcz przeciwnie, pozostawiły po sobie zupełną lukę. Wiem, że je przeczytałam, ale bez zaglądania w ich treść nie potrafię powiedzieć, o czym one były. Jest to o tyle nietypowe, że nie uważam ich za złe. Bronią się nie tylko tematyką, ważną wszak, ale też całkiem niezłym piórem o przyzwoitą konstrukcją oraz symboliką słowa.

 

Językowo niewiele można tomikowi zarzucić. Wiersze są pełne metafor, często bardzo malowniczych i kwiecistych. Nie wymagają jednak dodatkowego tłumaczenia, są zrozumiałe i jasne, choć użyte środki wyrazu nie zawsze wydają się oczywiste. Pozbawione najprostszych skojarzeń i banalnych rymów, często pozbawione jakichkolwiek rymów, zachowują swą rytmikę dzięki doborowi słów i rozłożeniu akcentów. Nadaje to płynności i naturalności odbiorowi lektury.

 

„Wierszydła. Część II” Jarosława Czepielińskiego to niewielki objętościowo, nawet nie czterdziestostronicowy, tomik pełny wierszy świadczących o głębokiej wrażliwości autora i jego skłonności do autorefleksji. I choć nie do końca do mnie trafił, czułam nawet jakby mnie ominął, to muszę stwierdzić, że są dobrym komentarzem współczesnej rzeczywistości i roli człowieka w niej bytującego. To liryczne rozważania z pogranicza filozofii i głębokiej psychologii, zanurzenie się w samym sercu duszy, które potrafi być czasami prawdziwym jądrem ciemności.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial