Okładka wydania

Ballada Ptaków I Węży

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Ballada Ptaków I Węży | Autor: Suzanne Collins

Wybierz opinię:

Pani M

Dziesiąte Głodowe Igrzyska rozpoczyna poranek dożynek. W Kapitolu osiemnastoletni Coriolanus Snow zamierza skwapliwie skorzystać z szansy, jaką jest rola mentora, i zdobyć sławę. Potężny niegdyś ród Snowów podupadł i niepewny los Coriolanusa zależy teraz od tego, czy zdoła on pokonać innych mentorów urokiem osobistym i sprytem.
Tyle że los nie bardzo mu sprzyja. W udziale przypadła mu dziewczyna z Dystryktu Dwunastego, najbiedniejszego z biednych. Losy obojga splotą się ciasno – każda decyzja, którą podejmie Snow, może prowadzić do sukcesu lub porażki, triumfu lub klęski. Na arenie rozgrywa walkę na śmierć i życie, ale poza areną zaczyna się w nim budzić współczucie… Tylko jak postępować według zasad, gdy pragnie się przetrwać za wszelką cenę?

 

Uwielbiam trylogię "Igrzyska śmierci". Czytałam ją kilka razy i gdy tylko dowiedziałam się, że ma być wydany preequel, przebierałam nóżkami, czekając na premierę, choć muszę przyznać, że czekałam na nią z duszą na ramieniu. Z preequelami różnie bywa, wszyscy o tym wiemy. Jedne są świetne, o innych lepiej po prostu nie pamiętać. Jak było z tą książką? Muszę przyznać, że mam mieszane uczucia.

 

Początek książki wbił mnie w fotel. Widać ogromną różnicę, jeśli chodzi o to, jak wyglądają głodowe igrzyska. Nie chcę wchodzić w szczegóły, bo wtedy za dużo wam zaspojleruję, jednak czułam ciarki na całym ciele, gdy czytałam o tym, co działo się na arenie. Teoretycznie wiedziałam, co się będzie działo, czytałam w końcu trylogię z Kaatnis. Tyle że wcale nie byłam przygotowana na to, co mnie spotka. Zresztą cała otoczka igrzysk jest inna. Co mam na myśli? O tym musicie przekonać się sami. Z opisu wiadomo tyle, że inaczej sprawa ma się z mentorami.

 

Jednak coś niedobrego zaczęło się dziać dla mnie w trzeciej części książki (nie mylcie z trzecią częścią trylogii, o niej tutaj nie mówię, po prostu "Ballada ptaków i węży" jest podzielona na części. O ile dwie pierwsze czytałam z zapartym tchem, o tyle trzecia jest dla mnie niepotrzebna. Nudziłam się nieco w trakcie czytania. Uważam, że lepiej by było, gdyby książka skończyła się po drugiej części.

 

Muszę jednak przyznać, że autorka odwaliła kawał dobrej roboty, budując postać znienawidzonego przeze mnie Snowa. Spojrzałam na niego nieco inaczej, zrozumiałam jego pewne zachowania, których dopuścił się w dorosłym życiu. Nie to, że nagle zaczęłam pałać do niego miłością wielką i niezmierzoną, ale coś w moim podejściu do niego się zmieniło. Momentami nawet było mi żal, choć nie myślałam, że kiedykolwiek poczuję coś takiego w stosunku do niego.

 

Obawiałam się, że ta książka to będzie skok na kasę, próba zarobienia na czymś, co już bardzo dobrze się sprzedało. Myślę, że "Ballada ptaków i węży" była w pewien sposób potrzebna. Uzupełniła kilka luk. Pokazała, jak wyglądały kiedyś igrzyska, co się w nich zmieniło. Czy uniwersum ucierpiałoby, gdyby ta powieść się nie ukazała? Nie wiem, raczej nie, bo trylogia to zamknięta całość, jednak nie żałuję, że przeczytałam tę książkę. Czyta się ją bardz szybko, wciąga.

 

Jeśli jeszcze nie znacie świata dystryktów i igrzysk śmierci, polecam rozpoczęcie przygody od tej książki, żeby iść chronologicznie. Ostrzegam tylko, że jest czasem bardzo krwawo i odradzam lekturę dzieciom, to może być dla nich zbyt brutalne.

Michał Lipka

IGRZYSKA PRZESZŁOŚCI

 

Chociaż „Igrzyska śmierci” nie były zbyt odkrywczą serią, stały się międzynarodowym hitem. Sukces zagwarantowało im przeniesienie doskonale znanej miłośnikom fantastyki idei morderczej gry na młodzieżowy grunt, a także na pewno również kampania promocyjna oraz dopasowanie się do oczekiwań rynku, spragnionego podobnych dzieł po tym, jak „Harry Potter” przywrócił życie literaturze młodzieżowej. Nie zmienia to jednak faktu, że dzieło Suzanne Collins było całkiem niezłą lekturą. Cała opowieść ostatecznie zakończyła się na trzecim tomie i nic nie zapowiadało, że pisarska jeszcze kiedyś do niej wróci. A teraz, dokładnie dziesięć lat po wydaniu ostatniej części, fani dostają nową powieść z cyklu i chociaż nie jest to ciąg dalszy, a prequel znanych nam już wydarzeń, żaden miłośnik nie będzie zawiedziony.

 

Powieść zabiera nas ponad sześćdziesiąt lat w przeszłość, do dziesiąty Głodowych Igrzysk. Osiemnastoletni wówczas CoriolanusSnow jest mentorem i chce zdobyć sławę, pokonując innych mentorów. Rzecz w tym, że trafia mu się dziewczyna z najbiedniejszego dystryktu. Jeszcze trudniej robi się, kiedy pojawiają się uczucia…

 

Temat morderczej rywalizacji jest w literaturze dość popularny, ale tak naprawdę rzadko się udaje. Jeśli chodzi o powieści to jedynie dzieła Stephena Kinga (swoją drogą autora, który docenił cykl Collins) wydane pod pseudonimem Richard Bachman – „Wielki marsz” i „Uciekinier” – były w stanie mnie zachwycić i przerazić. Udany, choć niestety nieprzekonujący, był też „Battle Royale” KoshunaTakamiego (niedługo rzecz pojawi się w Polsce), który potrafił zrobić wrażenie brutalnością i drastycznością – przynajmniej dopóki czytelnikowi się one nie opatrzyły – ale niestety nie potrafił w należyty sposób umotywować istnienia samej przyczyny zmuszania młodych ludzi do zabijania się nawzajem na wyspie, aż pozostanie tylko jedno z nich. Z podobnym problemem zmaga się też seria Collins. Bo o ile jeszcze nastoletni odbiorcy przymkną oko na tłumaczenia, z dorosłymi już tak dobrze nie będzie. Lepiej chyba by wypadło pozostawienie całości bez wytłumaczenia, co miałoby zdecydowanie mocniejszy wydźwięk, jako jeszcze bardziej bezsensowna przemoc.

 

Tak czy inaczej, jeśli przymknąć na to oko i przełknąć to wszystko, „Igrzyska śmierci” zmieniają się w dobrą rozrywkę. Momentami nawet bardzo. Dynamiczną, pełną akcji, niebezpieczeństw i kolejnych zgonów. Pomysłowość na uśmiercanie bohaterów nie jest może tu tak bogata, jak w serii filmów „Piła”, a sam taniec ze śmiercią tak niepokojący, jak w „Czyż nie dobija się koni”, niemniej zabawa jest dobra, wciągająca i nie zostawiająca miejsca na nudę. I tak jest też w przypadku „Ballady ptaków i węzy”. Jak poprzednie części nie jest to książka, która zaskakuje, ale czyta się ją lekko, szybko i przyjemnie. Ma swój klimat, w młodych czytelnikach obudzi też niejedne emocje, a przy okazji zapewni nieco dramatycznych momentów.

 

W skrócie: dobry młodzieżowy thriller SF. Mógłby być głębszy psychologicznie (tym bardziej, że rozwija postać Snowa), mógłby oferować jakieś nieoczywiste przesłanie, została rozrywka. Ale jak na gatunek youngadult jest to rozrywka udana i warta polecenia. Szczególnie, że w naprawdę dobrym stylu uzupełnia cały cykl. I pozostaje lepsza od przeciętnych, a momentami wręcz kiepskich i pełnych tandety filmowych adaptacji, które jeszcze kilka lat temu podbijały kinowe listy przebojów.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial