Okładka wydania

Gdzie Boją Się Iść Bogowie

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 2 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 2 votes
Okładka: 100% - 2 votes
Polecam: 100% - 3 votes

Polecam:


Podziel się!

Gdzie Boją Się Iść Bogowie | Autor: Angus Watson

Wybierz opinię:

Uleczkaa38

Każda podróż - także i ta czytelnicza, musi kiedyś dotrzeć do celu... I nie inaczej ma się rzecz z naszym spotkaniem z niezwykle intrygującym i widowiskowym cyklem fantasy Angusa Watsona pt. "Na Zachód od Zachodu", którego to finalna i zarazem trzecia część, trafiła właśnie do sprzedaży. Książka ta nosi niezwykle klimatyczny tytuł "Gdzie boją się iść bogowie", i ukazała oczywiście nakładem Fabryki Słów. Cóż... - poznajmy zatem tę opowieść i jej ofertę!

 

Podróż plemienia Wotan - a raczej nielicznych ocaleńców, trwa... Niewielka grupa dorosłych, dwójka dzieci i para zwierząt kontynuuję wędrówkę do mitycznych Łąk, będących ich ziemią obiecaną. Po drodze przyjdzie połączyć im siły z dawnym wrogiem - krwiożerczymi Calniankami, gdyż tylko w ten sposób mogą pokonać kolejne przeszkody na swym szlaku. A tych nie zabraknie, by wspomnieć o atakach dzikich zwierząt, katastrofach natury oraz kolejnych bitwach z przerażającymi ludźmi, jacy staną na ich drodze... I gdy już dotrą do celu, nie będzie to wcale oznaczać, że ich wysiłek dobiegł końca... - wręcz przeciwnie...

 

Ostatnia część niniejszej trylogii zaprasza nas do niezwykle intrygującego, spektakularnego i emocjonującego finału opowieści o tułaczce Wikingów w świecie Dzikiego Zachodu. Opowieści, wypełnionej walką, krwawą walką i raz jeszcze brutalną walką..., a dopiero potem wątkami natury obyczajowej, religijnej i fantastycznej. I to wydaje się być też największym atutem tego cyklu i tej jego finalnej odsłony, a mianowicie niezwykle wyrazisty, męski pierwiastek spojrzenia na świat i życie człowieka, w którym to najważniejszym jest honor, prawo silniejszego oraz bohaterstwo - choćby i okupione śmiercią, ale za to chwalebną śmiercią wojownika. Oczywiście, całości efektu dopełnia tu także pokaźna porcja czarnego humoru, który stanowi nieodłączny element tego literackiego cyklu.

 

Scenariusz powieści przedstawia nam kolejne etapy wędrówki Finna, Wulfa, Eryka, Sassy i pozostałych bohaterów, których celem są mityczne Łąki. A wypełnia je cały szereg niebezpiecznych, zaskakujących i dramatycznych w swych skutkach, zdarzeń, które przyniosą nie raz ból, cierpienie i śmierć. To również nie mniej ciekawe spojrzenia na wewnętrzne relacje pomiędzy członkami grupy, ich niełatwe stosunki z wciąż nieodgadnionymi Calniankami, jak i wreszcie urzekające nas odniesienia do wierzeń Wotan i roli przeznaczenia w ich codzienności. Oczywiście, kwintesencją tej fabuły jest walka, której mamy tu bardzo wiele i która przedstawia się niezwykle realistycznie w swym opisie. Tym samym też lektura książki jest porywającą, barwną i nieprzewidywalną do samego końca, o czym przekonuje nas wielki finał tego znakomitego cyklu.

 

Kolejny raz możemy zachwycać się opisami tego literackiego świata, w jakim toczy się akcja książki. To, w jak malowniczy, szczegółowy i do tego ekspresyjny sposób Angus Watson pisze o pięknie i dzikości natury, zasługuje na wielkie słowa uznania. Nie inaczej ma się rzecz także z oddaną tu codziennością wędrownego trybu życiu bohaterów, którzy zmagają się z wieloma przeciwnościami losu, jak i też polegają na zaufaniu i przyjaźni. I wreszcie rzecz niezwykle ciekawa, czyli połączenie historii z przygodą i subtelną porcją fantasy, które przekłada się na jakże wspaniały, całościowy obraz tej książki. I pozwolę sobie na stwierdzenie, że choćby dla samego poznania tego literackiego świata, warto sięgnąć po ten cykl..

 

Na obraz ten składają się także kreacje bohaterów tej opowieści - twardych kobiet i mężczyzn, którzy poświęcili wszystko dla realizacji swoich marzeń i spełnienia przeznaczenia. Oczywiście, najwięcej uwagi poświęcono tu postaci głównego bohatera - Finnbogiego Zbuka, który stał się już o wiele bardziej dojrzałym, świadomym spoczywających na jego barkach obowiązków i zdecydowanie rozsądniejszym mężczyzną, aniżeli miało to miejsce w poprzednich tomach. Tym samym też i poznawanie tej postaci niesie nam jeszcze więcej wrażeń i emocji - podobnie jak i kontakt z barwnymi bohaterami z drugiego planu, by wspomnieć o Wulfie, Eryku, czy też Sofi...

 

Wobec powyższych słów nie zdziwi nikogo stwierdzenie, że spotkanie z tą powieścią zapewnia nam wspaniałą rozrywkę, funduje wielkie emocje i porusza tym faktem, że stanowi sobą pożegnanie z tymi bohaterami i ich długą drogą. Na pocieszenie pozostaje fakt, iż powieść ta czyni to w piękny, godny i oczekiwany sposób, za co należą się duże słowa uznania pod adresem autora. Jeśli zatem macie za sobą lekturę dwóch poprzednich części tej przygodowej sagi, to musicie sięgnąć także i po powieść "Gdzie boją się iść bogowie" - nie ma innej możliwości. Ze swej strony gorąco was do tego zachęcam, życząc równie wielkich wrażeń i emocji, jakie to stały się i moim udziałem podczas spotkania z tą książką.

Michał Lipka

WIKINGOWIE W AMERYCE

 

Teraz już prawie nie pisze się dobrego fantasy, coraz mniej jest też dobrej fantastyki niezależnie od gatunku. Jeszcze mniej udana jest tego typu literatura serwowana nie do końca na poważnie. A jednak trylogia „Na zachód od Zachodu”, Angusa Watsona, choć podana z lekkością i humorem, to kawał świetnej rozrywki, od której trudno się oderwać i która dobrą zabawę gwarantuje zarówno miłośnikom nonszalanckich zabawnych opowieści, jak i poważnej i krwawej literatury przygodowo-historycznej czy fantasy. A trzeci tom w znakomitym styli wieńczy to wszystko, choć jednocześnie – jak i poprzednie dwa tomy – pozostaje lekturą nie dla każdego.

 

Walka trwa. Co prawda z plemienia Wotan pozostała już tylko garstka ludzi, razem z Calniankami wędrują przez Lśniące Góry. To jednak nie koniec ich wyprawy. Przed nimi czekają bowiem kolejne, równie niezwykłe i niebezpieczne krainy, a tam kolejni wrogowie, kolejne groźne zwierzęta i nieprzychylna pogoda, z którą trzeba się mierzyć niczym z krwiożerczymi przeciwnikami. A to jedynie część tego, co na nich czeka. Czym jednak zakończy się ta przygoda? I kto dotrwa do jej końca?

 

Co prawda trylogia „Na zachód od Zachodu” nie zalicza się do fantastyki, jej poprowadzenie, rozmach i dość umowne potraktowanie elementów historycznych sprawiają, że rzecz równie łatwo uznać za literaturę fantasy, co przygodowo-historyczną serię o wikingach. Autor zadbał tu co prawda o odpowiednią dawkę faktów z przeszłości, ale swoją trylogię oparł przede wszystkim na schemacie questa, w którym udział biorą potężni, męscy aż niemal samczy bohaterowie, barbarzyńcy, dla których wulgarność i krew to chleb powszedni. I właśnie taka jest ta książka. Męska, krwawa, nie wolna od wulgarności, a co za tym idzie wiążącego się z nią humoru, ale jest to jednocześnie poważna, choć pełna nonszalancji literatura przygodowa.

 

Nie każdemu takie podejście do tematu może przypaść do gustu, ale mnie osobiście ono kupiło. Lekkością, swobodą, męskim sznytem, ale też i dobrym wykorzystaniem zgranych motywów. Nie ma tu oryginalności, jednak dzięki stylowi Watsona, „Na zachód od Zachodu” czyta się lekko i przyjemnie. Bez chwili nudy, za to z całkiem epicką nutą, która zapewnia odpowiednią dawkę przeżyć. A „Gdzie boją się iść bogowie” to dobre zwieńczenie całej trylogii, które w satysfakcjonujący sposób domyka opowieść.

 

Patrząc na to wszystko, co już napisałem, trylogia Watsona to dla mnie osobiście najlepszy tego typu tytuł obok znakomitej „Sagi” Nicholasa Eamesa. A przez „tego typu” rozumiem nie tylko stricte rozrywkową lekturę, ale także, a może przede wszystkim, serię podaną z humorem i pazurem. Mogło być kiepsko, mogło być wtórnie i nudnie, ale okazało się, że nawet w temacie wikingów, za którymi nie przepadam, można coś powiedzieć w dobry sposób. Trzeba tylko chcieć, a Watson chciał. Nie jest to co prawda dzieło na miarę „Sagi Winlandzkiej”, ale miłośnikom tematu i gatunku na pewno dostarczy przyjemnych przeżyć.

Opis Wydawcy

Opowieści Watsona są zbryzgane krwią i nasycone wulgarnością, pełne sugestywnych opisów krwawych bitew i okraszone życiowym humorem - i tak ma być. - Publisher's Weekly

 

Z dumnego plemienia Wotan pozostało kilkoro dorosłych, dwoje dzieci i dwa szopy. Ramię w ramię z krwiożerczymi Calniankami przedzierają się przez Lśniące Góry, by odkryć kolejne, jeszcze bardziej przerażające krainy. Przed nimi ciąg dalszy dotychczasowych atrakcji, czyli potyczki, bitwy, powodzie, tornada, napaści dzikich zwierząt i całkiem nieprzewidziane konsekwencje zażywania substancji nieznanego pochodzenia.

 

Ale ten koszmar kiedyś się skończy. Przetrwają. Dojdą na mityczne Łąki.

 

A wtedy zrobi się naprawdę trudno.

Wanda Rajska

„Gdzie boją się iść bogowie” to trzecia część trylogii fantasy „Na zachód od zachodu” autorstwa brytyjskiego pisarza i dziennikarza Angusa Watsona, miłośnika historii i epickiej fantastyki. Jego zainteresowania zaowocowały kolejną - bo ma już inną na swoim koncie, wspaniałą serią, którą można przypisać również do gatunku literatury przygodowej czy historycznej.

 

Akcja całej trylogii rozpoczyna się dawno temu w Ameryce Północnej, w miejscu, gdzie sto lat wcześniej dotarło plemię Wikingów. Przybysze z racji swojej urody zostali wzięci za bogów i otoczeni kompleksową opieką przez autochtonów. Zamieszkali w osadzie zwanej Harówką, otrzymywali pełny wikt, w związku z czym nie musieli pracować ani polować, a treningi z bronią traktowali wyłącznie jako zabawę. Niestety, ta sielanka trwała do czasu - pewnej nocy cesarzową Imperium nawiedza sen, że tacy właśnie jasnoskórzy i jasnowłosi zaleją i zniszczą cały kontynent (zaiste proroczy sen). Aby temu zapobiec, postanawia zgładzić Bogu ducha winną wioskę naszych Wikingów. Mała grupka ucieka z masakry i zgodnie z przepowiednią jasnowidzącego chłopca z ich wioski, aby przetrwać, kieruje się "na zachód od zachodu" na mityczne, owiane złą sławą Łąki. Jednak ich śladem wyruszają Owslanki - grupa nakręconych magią i ziołami przybocznych wojowniczek cesarzowej…

 

Seria jest powieścią drogi w najlepszym tego słowa znaczeniu. Nasi bohaterowie mają do przejścia tysiące mil lądu, z którym wyraźnie zaczyna się dziać coś dziwnego – nawiedzają go gwałtowne, niespotykane dotąd zjawiska atmosferyczne, pojawiają się przedziwne zmutowane zwierzęta czy trudne do wyjaśnienia manifestacje wrogiej magii. Wszystko to nadciąga z dalekiego zachodu, a tam właśnie uparcie dążą nasi uciekinierzy. Jestem pełna podziwu dla fantazji autora! Miejsca, krajobrazy, plemiona, zwierzęta, potwory i czary, przez które nas przeprowadza, zapierają dech w piersiach i nie przestają zadziwiać i zaskakiwać do samego iście epickiego finału! Warto zwrócić uwagę na stopniowe zagęszczanie się magii, która w pierwszej części jest bardziej smaczkiem, potem powoli narasta, by na końcu rozkręcić się w pełnym szaleństwie. Finałowa część trylogii to zarazem finał wędrówki i próba zmierzenia się z wyzwaniem – przeznaczeniem, o które się nasi bohaterowie nie prosili, a za które gotowi oddać są życie.

 

Jeśli powyższe słowa sugerują mroczny, ciężki nastrój i nieustanną grozę, to śpieszę ze sprostowaniem. Ton powieści jest lekki i szalenie zabawny, choć uwaga – nie dla wrażliwych czytelników. Język bywa naprawdę rynsztokowy, dowcip grubo krojony, a plejada bohaterów bardzo kolorowa i bynajmniej nie w tonacji różu. Wyobraźcie sobie grupę rosłych, umięśnionych Wikingów z młotami i mieczami w dłoniach uciekających przed depczącą im po piętach śmiercią. Nie liczcie na to, że będą rozmawiać ze sobą nadobną polszczyzną! Za ten właśnie język niektórzy książkę krytykują, może się trochę gorszą. Ja się świetnie bawiłam, choć chwilami uszy mi więdły. Uważny czytelnik doceni, że pod tą wierzchnią warstwą żartów i sprośności kryje się pięknie ukazana przyjaźń, ludzka pokrętna natura i przeobrażenia, którym ulegają postaci pod wpływem drastycznych, pełnych grozy wydarzeń i wyborów. Trzeba tu wspomnieć o głównym bohaterze – młodym Finnbogim Zbuku. Gdy go poznajemy, jest niezwykłym wprost frajerem! Nie można ścierpieć jego bufonady, tchórzostwa, zarozumiałości. Na niemal dwóch tysiącach stron przechodzi stopniowe przeobrażenie, by stać się ostatecznie dojrzałym, wartościowym mężczyzną. Świetnie ukazany jest ten proces, absolutnie bez patosu, zabawnie, a dla Finna nieraz bardzo boleśnie - tak, jak mogłoby to wyglądać w prawdziwym życiu.

 

„Gdzie boją się iść bogowie”, podobnie jak dwie pierwsze części trylogii, była dla mnie niezwykłą, poruszającą przygodą, pełną grozy, ale i niewymagającego, prostego humoru. Malownicze opisy i niezwykły dar opowiadania autora przenosiły mnie do na poły historycznej, na poły magicznej Ameryki, a przygody bohaterów na przemian przerażały, bawiły i wzruszały. Sięgnęłam po powieść typu fantasy po wielu latach przerwy, zakładając wcześniej, że już z niego wyrosłam. Okazało się, że dobra literatura nie ogląda się na wiek. Tym bardziej polecam miłośnikom gatunku!

 
 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial