Okładka wydania

Bogowie Krwi I Prochu Tom 3 Krew Imperium

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Bogowie Krwi I Prochu Tom 3 Krew Imperium | Autor: Brian McClellan

Wybierz opinię:

Bacha85

Po niezmiernie wciągającej lekturze dwóch pierwszych tomów trylogii „Bogów krwi i prochu” z wielką niecierpliwością wypatrywałam premiery ostatniej, zwieńczającej historię części. „Krew imperium” nie rozczarowuje, jest dokładnie tym, czego można oczekiwać po zwieńczeniu serii. Nowe postacie, nowe wydarzenia i w pełni oczekiwany finał, dokładnie taki, jakiego można się było spodziewać – z rozmachem.

 

Tym, co od początku mnie urzekło w prozie Briana McClellana jest jego -odrobinę może już niedzisiejszy sposób pisania. Bo z jednej strony mamy wartką akcję, sporą grupę bohaterów i niemałe tempo akcji – co jest aż znamienne dla współcześnie pisanej fantastyki. Z drugiej zaś, jego świat jest mocno dopracowany, co przywodzi raczej na myśl książki wydawane te trzydzieści lat temu. Znajdziemy tu więc bogatą mitologię, z uwzględnieniem rozmaitych narodów zamieszkujących przedstawione lądy (a przynajmniej tych, których dotyczy opisywana akcja powieści. Zbiór map dołączonych do każdego z tomów znacząco ułatwia rozeznanie się w przedstawionej geografii, co w połączeniu z opisem politycznej sytuacji zaprezentowanych krajów daje czytelnikowi naprawdę dobry i wnikliwy obraz przedstawionego świata.

 

Bohaterowie wykreowani przez autora są równie interesujący, co świat jaki zamieszkują. Ponownie narracja skupia się wokół trójki z nich: Michela Brevisa, Vlory oraz Bena Styke’a. Jednak oprócz nich, na pierwszy plan wysuwają się inni. Szpiegowi pochodzącemu z narodu Palo towarzyszy Ichtracia – wnuczka wielkiego Ka, będącego głównym antagonistą. Obok Bena Styke’a pojawia się dynizyjski szlachcic – Etzi, brat poznanego już wcześniej Orza, będący przewodnikiem Szalonego Lansjera po Dynizie. Vlorze zaś towarzyszy jej przyrodni brat – Borbador, który wprawdzie przewijał się przez poprzednie opowieści o Adro, jednak dopiero tu możemy mu się lepiej przyjrzeć.

 

Nowi bohaterowie oprócz tego, że mają do opowiedzenia własne historie, służą też nieco, za przewodników dla Vlory, Brevisa i Styke’a. Każde z nich musi odnaleźć się w nowej sytuacji. Vlora po samobójczej szarży wieńczącej drugi tom, powoli dochodzi do siebie, jednocześnie uświadamiając sobie, że straciła znacznie więcej niż zdrowie. Styke – najemnik na zupełnie obcym kontynencie, który zamiast być dzikim, okazał się wysokorozwinięty i gęsto zaludniony musi powściągnąć swą impulsywność i zdać się na działania innych, co jest dla niego wyjątkowo trudną lekcją. W końcu Michel, szpieg doskonały, nierozpoznawalny człowiek cień, po powrocie do Ognistej Jamy w Landfall, staje się rozpoznawalny i nie może liczyć na to, że ponownie ukryje się w cieniu.

 

Jak można się było spodziewać po lekturze „Grzechów imperium” i „Gniewu imperium” fabuła kończącej cykl powieści również oscyluje wokół kamieni bogów. Jest to starcie między Ka Sedialem, który pragnie je wykorzystać, by zaspokoić swoją żądzę władzy, a tymi co chcą mu się przeciwstawić, z Tanielem Dwa Strzały w roli reżysera wydarzeń. To właśnie główny bohater „Trylogii magów prochowych” w jakimś sensie kreuje wydarzenia, rozdając protagonistom zadania i wysyłając ich w miejsca, w których powinni się znaleźć. To sprawia, że choć on sam, pojawia się w powieści raptem dwukrotnie, na samym początku i przy końcu, to jednak pozostaje tym, który realnie wpłynął na rozgrywające się wydarzenia.

 

Powieść czyta się wyśmienicie. Przez tych blisko osiemset stron mknie się szybko i przyjemnie. Język jest bardzo przystępny, bogaty i plastyczny. Wartkie tempo akcji nie stało się zamiennikiem sensownie budowanej i skonstruowanej fabuły. Ta jest przemyślana i opracowana w szczegółach, w związku z tym w trakcie lektury wiemy dokąd zmierza i przewidujemy jaki może być jej finał. Nie umniejsza to w żaden sposób przyjemności z poznawania jak do końcowego starcia dochodzi oraz, czym ono się tak naprawdę okazało.

 

„Krew imperium” to świetne zwieńczenie serii, które idealnie podsumowuje to, co działo się w poprzednich tomach. Zdecydowanie lepiej jest sięgnąć po wszystkie trzy naraz, gdyż autor uniknął w trzecim tomie, krótkiego streszczenia poprzednich wydarzeń. Zostajemy wrzuceni dokładnie w to miejsce, w którym akcja „Gniewu imperium” się zakończyła. Brian McClellan po raz kolejny udowadnia, że jego pióro jest bardzo przyjemne, a pomysły wystarczająco świeże, by kusić oraz wystarczająco klasyczne, by skusić miłośników dobrze przemyślanej i dopracowanej fantastyki.

Pani M

Gdy nadchodzi czas ostatecznej bitwy najemnik, szpieg i generał muszą zawiązać niebezpieczne i nieprawdopodobne sojusze by przechylić szalę zwycięstwa. Dynizyjczycy złamali zaklęcia pętające magię Kamienia Bogów. Michel Bravis uczyni co w jego mocy, by przeszkodzić najeźdźcom w użyciu artefaktu – nieważne, czy będzie to sianie zamętu w szeregach wroga, czy wzniecenie buntu Palo. Na drodze inwazji Bena Styke’a na Imperium Dynizyjskie staje potężny sztorm. Gdy Ben staje na brzegu z dwudziestoma zaledwie Lasjerami, musi polegać na sprycie, a nie swej sile. Musi zdobyć sojuszników w obcym kraju, nie bacząc na to, że płonie w nim chęć walki. Pozbawiona magii, fizycznie i emocjonalnie złamana, Lady Vlora Krzemień maszeruje na Landfall na czele adrańskiej armii. Pragnie zemsty na tych, którzy stanęli przeciwko niej i dopuścili się zdrady. Podczas gdy politycy knują by zniszczyć ja od wewnątrz, Vlora szykuje się do bitwy, której nie można wygrać.

 

Jeśli chodzi o mnie i o fantastykę, to różnie z nami bywa. Muszę naprawdę trafić na uniwersum, które mnie pochłonie. To jest właśnie jeden z takich światów. Brian McClellan obok Brandona Sandersona jest dla mnie jednym z tych autorów gatunku, po którego książki sięgam w ciemno i wiem, że nie poczuję się rozczarowana po ich przeczytaniu.

 

Z tą książką miałam tak, że jednocześnie bardzo na nią czekałam i bałam się tego, jak autor postanowi zakończyć tę trylogię. Czasem bardzo dobre cykle są kładzione przez finał. Tu Brian McClellan przeszedł samego siebie i chyba spokojnie mogę powiedzieć, że to zakończenie podobało mi się bardziej od finału cyklu o magach prochowych. Moim zdaniem ta seria miała lepszą ostatnią część. Widać przez to, jak bardzo na przestrzeni kolejnych książek zmieniał się warsztat autora. Cieszę się, że mogłam śledzić to, jak się rozwija.
W tej książce ani na moment nie można narzekać na nudę, dzieje się sporo od samego początku. Nie było ani jednego momentu, który stanowiłby zapchajdziurę, dialogi były w punkt, walki wciskały mnie w fotel. Były opisane na tyle obrazowo, że niemal widziałam przed oczami to, o czym napisał autor.

 

Nie byłam w stanie przewidzieć zakończenia tej książki. Kiedy już wydawało mi się, że wiem, co się wydarzy, byłam nagle w punkcie wyjścia i nie miałam pojęcia, co się wydarzy. Uwielbiam, kiedy autor w taki sposób wyprowadza mnie w pole. Ta książka trzyma w napięciu od początku aż do samego końca.

 

W książkach fantasy mam problem z bohaterami. Większość z nich zlewa mi się w całość, nie pamiętam ich imion albo je mylę. W tym przypadku nie miałam takiego problemu. Każda z postaci jest bardzo dobrze zarysowana, pozostaje w pamięci na długo. Trudno mi w tym momencie powiedzieć, które z trójki głównych bohaterów lubię najbardziej. Najciekawsze były dla mnie w tym tomie fragmenty z Vlorą, ale nie znaczy to, że Ben i Michael mi zwisali.

 

Dobrą serię poznaje się nie po tym, jak się zaczyna, ale jak się kończy. Ta trylogia jest po prostu świetna. Jak już wspomniałam, widać, jak duże postępy poczynił autor na przestrzeni swoich kolejnych powieści. Jeśli napisze kolejną książkę, bez mrugnięcia okiem po nią sięgnę. Brian McClellan stworzył niezwykły świat, troszkę mi przykro, że to już koniec pewnej opowieści, ale uważam, że rozstajemy się z bohaterami w odpowiednim momencie.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial