Okładka wydania

Strzelby, Zarazki, Stal

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 2 votes
Okładka: 100% - 2 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Strzelby, Zarazki, Stal | Autor: Jared Diamond

Wybierz opinię:

Agata Kot

Książki popularnonaukowe przeżywają aktualnie swój renesans, z czego jestem niezwykle zadowolona, bo lubię takie publikacje. Nie tylko dowiaduję się setki przydatnych, ciekawych informacji, ale i kształtuję swój światopogląd na wiele spraw. Tym razem trafiłam na książkę Jareda Diamonda pod tytułem "Strzelby, zarazki, stal", chociaż według mnie nie jest on adekwatny do tego, co znajduje się w środku. Autor całość lektury poświęcił tak naprawdę na udzielenie odpowiedzi na pytanie Yalego.

 

Ów Yali był politykiem w Nowej Gwinei, którego Diamond spotkał przypadkowo, prowadząc badania nad ewolucją ptaków. Podczas ich rozmowy polityk zadał bardzo trafne pytanie, będące wątpliwością na temat tego, dlaczego historia poszczególnych ludów potoczyła się inaczej z uwagi na różnice pomiędzy zamieszkiwanymi przez nich środowiskami. Yali oczywiście miał na myśli swoją ojczyznę, która pomimo współczesności, pozostawała w ogromnej dysproporcji ze światem Zachodnim. Diamond zaczął się zastanawiać co takiego się stało, że ludy, które zawędrowały na tereny dzisiejszej Europy i Azji rozwinęły się tak szybko, kiedy ich pobratymcy żyjący w Australii, w obu Amerykach czy w Afryce - a więc w kolebce naszej cywilizacji - ciągle pozostawali na etapie życia koczowniczego.

 

Zaznaczył przede wszystkim, że cała historia ludzkości jest konfliktem pomiędzy bogatymi, a biedakami. Te plemiona, które miały szczęście trafić na żyzną glebę, miały po prostu więcej szczęścia, niż te, które zawędrowały w okolice podbiegunowe czy subsaharyjskie. Oczywiście żadna w tym ani zasługa, ani wina danych plemion; to po prostu decyzja losu, ponieważ ludzie na tamtym etapie ewolucyjnym nie dysponowali żadnymi umiejętnościami, co do wyboru odpowiedniego kierunku wędrówki. W momencie, gdy niektóre ludy trafiały na ziemię rodzącą warzywa i roślinność będącą pożywieniem dla zwierząt, mogli osiąść i zacząć magazynować żywność. A wtedy, gdy nie musieli martwić się o to, czym wykarmić swoich współplemieńców, mogli zacząć zajmować się takimi kwestiami jak rozwój społeczny czy gospodarczy. Ci mniej docenieni przez los musieli nie tylko polować na dzikie zwierzęta i często wędrować za ich stadami, aby głód nie zajrzał im w oczy. Ponadto, byli zmuszeni walczyć o terytorium i zwierzynę z innymi plemionami.

 

Diamond prawidłowo podnosi też argument, że w społeczeństwach osiadłych, gdy dochodziło do kontaktu dwóch plemion, te zamiast ze sobą walczyć - czerpały wzajemnie ze swojego doświadczenia. Najbardziej izolowany ludem na ziemi byli rdzenni mieszkańcy Tasmanii, którzy przez 10 tysięcy lat, nie mieli żadnego kontaktu ze społecznością z zewnątrz. Dysponowali więc tylko tym, co sami wynaleźli, nie mogąc inspirować się wynalazkami innych.

 

Jednak czy to wszystko oznacza, że te ludy, które nie podążyły za nowoczesnością, które miały pecha źle zacząć, są obecnie w gorszej sytuacji? Właśnie z tym autor książki się kompletnie nie zgadza.

 

"Strzelby, zarazki, stal" to książka bardzo obszerna, licząca ponad sześćset stron. Podzielona jest na cztery części, w ramach których znajduje się kilka rozdziałów. Całość napisana jest językiem naukowym, ale przytoczonym w taki sposób, aby wszyscy mogli się z nim odnaleźć. Dzięki temu brak jest tej publikacji charakteru przaśności, który pojawia się wtedy, gdy autor chce jak najbardziej uprościć swoje słowa, traktując czytelnika jako istotę niezdolną do zrozumienia trudniejszych fragmentów. U Diamonda tego nie ma; w końcu napisał on książkę o problemie równości pomiędzy ludźmi, dziwne więc by było, gdyby w tym momencie wykazał się hipokryzją.

 

Z pewnością nie jest to lektura na jeden wieczór; sama spędziłam z nią kilka tygodni, wracając co jakiś czas do zapisków autora. Co ciekawe, często rozmyślałam o tym, co przeczytałam, zastanawiałam się nad słowami naukowca, wyciągałam własne wnioski i argumenty na poparcie bądź obalenie jego tez. A bardzo cenię książki, które zmuszają do myślenia. Dlatego tę pozycję polecam całym sercem.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!

  • Stwórz Konto
  • Zobacz Mini Tutorial