Okładka wydania

Starsza Pani Znika

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje

  • Autor: Ethel Lina White
  • Tytuł Oryginału: The Wheel Spins
  • Gatunek: KryminałSensacja
  • Język Oryginału: Angielski
  • Przekład: Jan Stanisław Zaus
  • Liczba Stron: 240
  • Rok Wydania: 2020
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 145x205mm
  • ISBN: 9788377796382
  • Wydawca: Wydawnictwo MG
  • Oprawa: Twarda
  • Miejsce Wydania: Warszawa
  • Ocena:

    5/6

    3/6

    4,5/6

    5/6

  • Okładka: Anna Slotorsz

Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Starsza Pani Znika | Autor: Ethel Lina White

Wybierz opinię:

Bacha85

Ethel Lina White była autorką powieści kryminalnych i choć dzisiaj nie dorównuje sławie jaka otacza Agathę Christe, nie oznacza to, że nie warto zapoznać się z jej twórczością. Wydawnictwo MG wydało właśnie najsłynniejsza powieść autorki „Starsza pani znika”, która od początku wzbudziła moje zaciekawienie. Wreszcie udało mi się po nią sięgnąć i muszę przyznać, że dokładnie czegoś takiego się spodziewałam, a proza brytyjskiej pisarki jest dokładnie tym, czego można się spodziewać po kryminale napisanym w latach trzydziestych ubiegłego wieku.

 

Zdecydowanie większa część opowieści rozgrywa się w pociągu sunącym gdzieś po południowej Europie, w drodze do Triestu. To tu, trafiła młoda, beztroska i wyraźnie „nowoczesna” dziewczyna, której brakuje typowej angielskiej solidarności. Iris Carr, pożegnawszy swoich przyjaciół dzień wcześniej wraca do domu po udanych wakacjach. W pociągu spotyka sympatyczną, typową angielką, pannę Froy, z którą, niejako z musu, nawiązuję niezobowiązującą rozmowę. Iris niezbyt zachwycona wymuszonym towarzystwem usypia, by po przebudzeniu stwierdzić, że nie tylko nigdzie nie widać panny Froy, ale też pozostali podróżni z przedziału zaprzeczają w ogóle jej istnieniu. Nie darząc starszej panny sympatią, Iris mimo wszystko postanawia ją odszukać, gdyż w grę wchodzi nie tylko tajemnica, ale też pewność własnych zmysłów młodej dziewczyny.

 

„Starsza pani znika” to powieść z pogranicza klasycznego kryminału a psychologicznej zagadki, gdzie przez pewien czas czytelnik również nie może mieć pewności, czy opisane wydarzenia miały miejsce naprawdę, czy są tylko iluzją widzianą przez zmęczoną dziewczynę po udarze słonecznym. Gdy wszystkie tropy wiodące do istnienia panny Froy rozpływają się w niebycie, nie tylko bohaterka zaczyna wątpić, w to co widziała. Intryga, choć pozornie nie ma sensu z każdym odkrytym elementem zaczyna się coraz bardziej wyjaśniać.

 

Powieść Ethel Liny White to również solidna konfrontacja różnych życiowych postaw. Z jednej strony mamy egoistyczną Iris, która nie przejmując się otoczeniem, zawsze robi to na co ma ochotę. Nie obchodzą jej inni ludzie i ich problemy, skupia się tylko na tym, co jej dotyczy nie wnikając w cudzą prywatność i nie snując domysłów czy plotek. Po drugiej stronie mamy przedstawione panny Flood-Porter, będące typowymi przedstawicielkami brytyjskiej klasy średniej. Z jednej strony starają się nie wtrącać ani nie narzucać innym, z drugiej zaś z chorobliwą wręcz ciekawością snują domysły na temat prywatnego życia innych, zawsze gotowe do surowej jego oceny. Połączone jest to z wnikliwym zainteresowaniem okazywanym spotkanym rodakom i narzucającym się wręcz towarzystwem. Autorka porównując obie postawy wyraźnie wytyka ich przywary, znajdując w nich również pozytywne strony.

 

Powieść czyta się wyśmienicie, stany emocjonalne Iris oraz innych bohaterów zostały oddane bardzo dobrze. Właściwa akcja powieści rozgrywa się w przeciągu kilku godzin spędzonych w pociągu, nie można jednak powiedzieć, by wiało nudą. Kolejno odkrywane informacje i przemyślenia powoli wiodą do rozwiązania nie tylko tajemniczego zniknięcia, ale i jego motywu. Z początku wydarzenia śledzimy z perspektywy Iris, z czasem jednak poznajemy też punkty widzenia innych, zaangażowanych w sytuację osób.

 

„Starsza pani znika” to przyjemna lektura. Zgrabnie poprowadzony wątek kryminalny oraz ciekawy obraz postaci to najmocniejsze strony opowieści. To kryminał o tyle nietypowy, że nie znajdziemy tu powoli odkrywanych nowych faktów, wciąż analizując tę samą sytuację z perspektywy różnych osób. To w końcu interesujące studium tego, jak łatwo można zmanipulować innych, by osiągnąć swój cel i jak niewiele trzeba, by zacząć wątpić we własne zmysły.

MyCoffeeBooks

Cofnijmy się do Anglii początku XX wieku. Poznajmy grupę Anglików z różnych warstw społecznych, przyjrzyjmy się ich zwyczajom, wadom i przywarom. A potem wpakujmy ich do pociągu i zobaczymy, co z tego wyniknie. Tak właśnie zaczyna się opowieść „Starsza Pani znika”. Jaki będzie jej finał?

 

Ethel Lina White, to żyjąca w latach 1876 - 1944 brytyjska pisarka powieści kryminalnych i thrillerów psychologicznych. Była równie popularna, co znana wszystkim Agatha Christie. Pisała jednak nieco inaczej, poruszając się w zupełnie innych historiach lecz równie naznaczonych kryminalnym piętnem. W związku z licznymi ekranizacjami jej dzieł, obecnie twórczość autorki przeżywa swego rodzaju renesans. „Starsza Pani znika” to jedno z najznamienitszych jej opowieści, zbierającej same pochlebne recenzje. Czy i mnie porwała ta literatura?

 

Główną bohaterką książki jest Iris Carr, bogata, młoda i atrakcyjna kobieta, która wraz z liczną grupą znajomych podróżuje po Europie. Gdy przybywają do do małego górskiego miasteczka gdzieś w dalekim zakątku Europy, nic nie zapowiada przyszłych, tragicznych w skutkach wydarzeń. Gdy cała grupa zamierza wracać już d Anglii, Iris nagle czuje przemożną chęć odłączenia się od swoich znajomych. By zebrać myśli, zostaje jeszcze kilka dni w pensjonacie. Lepiej poznaje mieszkających tam Anglików, gubi się podczas górskiej wędrówki i właśnie dzięki temu może z szerszej perspektywy spojrzeć na swoje dotychczasowe życie. Nie jest z niego zadowolona i na stację kolejową w dniu wyjazdu rusza z silnym postanowieniem zmian.

 

Podczas podróży zderza się wręcz dosłownie z prawdziwą angielską powściągliwością i zwykłą nieuprzejmością. Jedyną życzliwą jej osobą jest panna Winifred Froy. To ona wyciąga do niej pomocną dłoń, gdy Iris w swoim zagubieniu kompletnie traci jasny punkt widzenia. Gdy bohaterka budzi się po kilku godzinach snu, w przedziale nie ma śladu po nowo poznanej angielce. Co więcej, współtowarzysze podróży utrzymują, że taka osoba nie siedziała z nimi w przedziale i że nigdy jej nie widzieli na oczy. Iris, chcąc udowodnić wszystkim, a może przede wszystkim sobie, że nie zwariowała, zamierza odnaleźć panią Froy. Jednak, czy ona naprawdę z nią rozmawiała?

 

Ta historia miała aspiracje, by być naprawdę ciekawą. Nie dziwię się, że sam Alfred Hitchcock pokusił się o jej ekranizację. Autorka stworzyła świat niezwykle duszny, ciasny, pełny ludzkich ułomności, słabości i ukrywanych złośliwości. Jakby w kontraście, narrator w ciekawy sposób prezentuje samą główną bohaterkę, która, jak na tamte czasy, była bardzo wyzwoloną młodą damą. Lecz pod maską pewności siebie i sarkazmu kryła się zagubiona kobieta, która w pewnym momencie przestała wierzyć własnym ocenom sytuacji. Dodając do tego miejsce akcji, czyli pociąg wracający gdzieś ze Wschodu Europy, otrzymujemy bardzo specyficzny klimat, który czuje się właściwie już od pierwszych stron powieści.

 

Przyznam jednak, że wszystkie te aspekty dla mnie osobiście były zwyczajnie nużące i kredyt zaufania, jaki dawałam tej książce, malał ze strony na stronę. Nie polubiłam głównej bohaterki, wspomniany wcześniej duszny klimat był swego rodzaju marazmem, z którego szybko chciałam się wydostać. Momentami, choć sporo się działo, ja byłam po prostu zwyczajnie znudzona. Być może książka „Starsza Pani znika” to klasyka, nad którą rozpływa się wielu, lecz mnie kompletnie nie porwała. Dlatego też, moja ocena to 3/6

Ruda Recenzuje

“Starsza pani znika” to z mojej strony taki mały ukłon w stronę klasyki literatury. Po starsze powieści sięgam bowiem niezwykle rzadko, wychodząc z założenia, że są trudniejsze w odbiorze niż wydawane współcześnie książki. Tymczasem to, co najbardziej zaskoczyło mnie w tym dziele, to lekkość przelewania myśli na papier i prostota języka. Bardzo ciężko było mi uwierzyć, że powieść ukazała się w 1936 roku, bowiem jest jej bardzo blisko do książek, które czytam na co dzień, różnica czasu jest praktycznie niezauważalna i niewyczuwalna.

 

Nie od początku byłam natomiast w stanie docenić ten utwór. Choć akcja zapowiadała się ciekawie, to w mojej ocenie fabuła rozwijała się dość powoli i niewiele się działo. Uparcie pokonywałam jednak kolejne rozdziały, licząc na to, że z czasem coś się zmieni, zarówno w powieści, jak i w moim nastawieniu. Krótkie i nienużące rozdziały pozwalały mi posuwać się do przodu w miarę szybko i bezproblemowo, a zainteresowanie tematem pojawiło się w sposób naturalny i nieprzesadnie wymuszony. Mimo że nie jest to książka, która mnie zachwyciła i raczej do niej nie wrócę, to przeczytałam ją z poczuciem zadowolenia i pewną dozą satysfakcji.

 

„Starsza pani znika” to powieść, którą dość ciężko jednoznacznie zakwalifikować gatunkowo, bowiem znalazło się w niej po trochę wszystkiego. Dziwna zagadka uzupełniona została klimatyczną, ale niezbyt ciężką atmosferą i nutą romansu. Z jednej strony podczas lektury mamy szansę podążać za główną bohaterką i zagłębić się w sprawę nietypowego zniknięcia, z drugiej strony natomiast możemy nieco lepiej przyjrzeć się pierwszoplanowej postaci i towarzyszącym jej bohaterom. Dzięki temu całość wydaje się jeszcze lżejsza w odbiorze i być może nieco bardziej interesująca.

 

Książka Ethel White to historia zagadkowego zniknięcia. Opisywane wydarzenia sugerują bowiem, że może to zniknięcie wcale nie miało miejsca, a rzekoma zaginiona tak naprawdę nie istnieje i w ogóle nie pojawiła się w otoczeniu głównej bohaterki. Co rzeczywiście się wydarzyło? Czy Iris naprawdę piła herbatę w towarzystwie pani Froy? A jeśli starsza pani jechała tym pociągiem, to co się z nią stało? W jaki sposób można się ukryć w jadącym pociągu? Te pytania towarzyszyły mi podczas lektury. Autorka prowadziła mnie śladem kilku tropów, które stopniowo pozwalały znaleźć odpowiedzi i rozjaśniały w głowie. Nie ukrywam, że wolę powieści, w których więcej się dzieje, a atmosfera ciężka jest od śladów krwi i niewyjaśnionych zbrodni. Ale i w tej książce można coś dostrzec. I nią można się nieco zauroczyć.

 

Dość lekka fabuła idzie w parze z przyjemnym i przyjaznym czytelnikowi stylem. White świetnie operuje słowem, widać, że dobrze się bawi. Zaprasza nas do stworzonego przez siebie świata, byśmy mogli wraz z nią podążać śladem tajemniczych zaginięć i przypadkowych zagadek. I choć może nie jest to mistrzostwo świata, to czyta się dobrze i całkiem szybko. Można w tej historii się zanurzyć i na chwilę zapomnieć o otaczającym nas świecie. Nie bez powodu zainteresowała przecież samego Hitchcocka.

 

Subtelne portrety bohaterów, dobrze zrealizowana fabuła i ciekawe miejsce akcji to bez wątpienia duże zalety tej książki. Warto podkreślić, że historia została umieszczona pod piękną okładką- niby taki mały szczegół, a przyciąga wzrok i cieszy oko.

Olga Piechota

Wszystko jest dobrze, póki możemy samemu sobie ufać. Mogą nadejść nieoczekiwane zdarzenia, może przyjść jakieś szczęście czy tragedia, mogą być nieporozumienia, mogą być różne opinie. To nic – wszystko jest dobrze, bo wiesz, co się dzieje. Nawet jeśli jest to całkowicie nie po Twojej myśli, a Twoje emocje nie pozwalają na logiczne działania, to póki ufasz sobie, masz szansę poradzić sobie z tym zdarzeniem. Wszystko się zmienia, kiedy jako jedyna osoba masz inną wersję historii, mimo że wszyscy powinni mieć taką samą. Zmowa milczenia i kłamstwa? A może to Twój umysł zwariował i płata sobie figle z Ciebie? Jaką masz pewność, że tak właśnie nie jest?

 

Iris po miesiącu wakacji z przyjaciółmi, który kończy się fatalnym nieporozumieniem, postanawia spędzić jeszcze kilka dni w górach, ale tym razem już w samotności. Chce poświęcić ten czas na przemyślenia i udowodnienie samej sobie, że jest w stanie poradzić sobie bez niczyjej pomocy. Od razu pierwszego dnia samotnego pobytu natrafia na przytłaczające ją problemy. Jednak to nic takiego w porównaniu do momentu, gdy w pociągu poznaje starszą panią. To radosna okoliczność, ponieważ młoda kobieta ma na kogo liczyć. Lecz kiedy otwiera oczy po krótkiej drzemce, zdaje sobie sprawę, że jej towarzyszka znikła. Dziwnym trafem okoliczności okazuje się, że nikt z przedziału nigdy jej nie widział. Czy Iris w skutek traumatycznych dla niej wydarzeń wyobraziła sobie nieistniejącą osobę? Czy może naprawdę ktoś był w pociągu, znikł, a teraz wszyscy kłamią?
Nigdy wcześniej nie słyszałam o tej książce, mimo że została pierwszy raz wydana w czasach międzywojennych i stanowczo można uznać ją za klasykę. Tym razem decyzję o przeczytaniu tej konkretnej pozycji podyktowała moja ciekawość. Opis historii wybitnie przypadł mi do gustu. Kilkoma zdaniami zostałam zaintrygowana i koniecznie chciałam poznać prawdę. Jak się po przeczytaniu okazało, był to strzał w dziesiątkę – bawiłam się doskonale i zostałam całkowicie zaskoczona rozwiązaniem, co w kryminałach zdarza mi się bardzo rzadko.

 

Styl autorki jest wprost przecudowny. Dokładnie taki, jaki cenię, więc to od razu olbrzymia zaleta, która jest w stanie zatuszować większość wad. A w przypadku "Starsza pani znika" prawie ich nie ma. Opowieść bardzo powoli nabiera tempa, by czytelnik mógł poznać bohaterów, poczuł ten niesamowity klimat zagadki, a następnie w płynny sposób przeszedł do głównej akcji i nabierał wręcz zawrotnego tempa. Wiem, że w przypadku powieści wchodzących już powoli w kryminał większość czytelników lubi być już od samego początku poprowadzonych na głębokie wody, by nie tracić ani jednej strony zagadki. W moim przypadku jest właśnie odmiennie i ta książka dała mi możliwość, bym w swoim własnym tempie poznawała historię. Tym bardziej że język używany przez pisarkę okazał się bardzo barwny, rozbudowany i wprowadzający wiele silnych emocji. Samo słownictwo wręcz zmuszało mnie, bym przeżywała wszystko razem z Iris i epizodycznymi bohaterami.

 

Zarazem koniecznie muszę Wam wspomnieć, że jest to jedna z tych książek, których nie chce się odkładać choćby na chwilę. A ja byłam do tego zmuszona! Czytałam i przebywałam w całkowicie innym świecie, gdy nagle w tym rzeczywistym przyszła wielka burza i pozbawiła mnie światła! Nie należę do osób, które nie mogą sobie poradzić, gdy przez chwilę nie ma prądu. Irytuje mnie to tylko wtedy, gdy mam dużo obowiązków na uczelnię. W innych przypadku akceptuję to, ale wtedy... No po prostu nie! Burzo, tak się nie robi! Gdyby nie ten mały fakt, na pewno przeczytałabym "Starsza pani znika" bez żadnych przerw, tak bardzo byłam pochłonięta fabułą. Kompozycja fabuły jest optymalnie połączona z opisami przeżyć wewnętrznych. Nie dostawałam tylko samego wydarzenia, ale również gamę emocji przeżywanych przez bohaterów. Dzięki temu czułam się rozemocjonowana i pełna życia. To uczucie się pogłębiało, gdy wraz z biegiem historii nie mogłam się zdecydować na wybór zakończenia. Nie wiedziałam, czy skłaniać się do szaleństwa Iris, czy może jednak tytułowa starsza pani naprawdę znikła... Nie miałam sensownych pomysłów, jak i dlaczego mogłoby się to stać. Ostatecznie moje różnorodne domysły okazały się błędne, a ja pozostałam z szokiem na twarzy.

 

A teraz pora na jedną z moich ulubionych aspektów literatury, czyli czas na kreację bohaterów. Była fenomenalna! Autorka nie ograniczyła się wyłącznie do Iris, ale zdecydowała się przedstawić czytelnikowi całą gamę różnych charakterów. Każdy był inny i każdy niósł ze sobą bagaż życia. Nikt nie został zapomniany i nikt nie był bez znaczenia. Na środku drogi podróżował wątek kryminalny, ale pobocza nie były puste. Były wypełnione całą różnorodnością historii, które nieraz i nie dwa okazywały się o wiele ciekawsze niż ta główna. W dodatku cały czas pamiętałam, że akcja dzieje się w pociągu, ale w żaden sposób nie znaczy to, że nie istnieje nic poza tym ekspresem. I muszę przyznać, że sama postać Iris zachwyca, ponieważ nie jest to wyidealizowana młoda kobieta, tylko osoba o ludzkich uczuciach, za czym idą i zalety, i wady. Arogancka, rozpieszczona, uparta, ale też szczera, zaangażowana i pewna siebie. Tworząca postać nietuzinkową i odchodzącą od wszelkich tradycyjnych konwencji. Takich bohaterów wyjątkowo cenię i przede wszystkim uwielbiam, mimo często pojawiającego się uczucia antypatii.

 

"Starsza pani znika" to historia otaczająca czytelnika niezwykłą zagadką, ale również tłem przeżyć zależnych od osobowości i sytuacji. To powieść omamiająca i dająca poczucie satysfakcji. Oczarowała mnie na tyle, że już drugiego dnia postanowiłam obejrzeć ekranizację książki i pominąć fakt, że ekranizacja jest prawie tak samo stara jak powieść. Jeśli tylko lubicie niezwykły klimat zagadki w dawnych czasach, jest to stanowczo wspaniały wybór.

 
 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial