Okładka wydania

Indziej

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Indziej | Autor: Grzegorz Podsiadło

Wybierz opinię:

Agnesto

Niedawno poznałam smak prawdziwej poezji. Poezji Mieczysława Zynera, która mnie oczarowała i jednocześnie zachwyciła swoim pięknem. Dzięki tym wierszom nauczyłam się czytać poezję. Subtelne słowa z kart tomiku tworzyły we mnie obrazy, które powoli nabierały kształtów, znaczeń i mojego wręcz uwielbienia. Poznałam człowieka, którego dusza wyrywała się do ludzi, lecz to samotność walczyła o atencję. Sprzeczności rozrywały mu duszę. Droga jego życia wybrukowana była pytaniami, a skoro pytania, to i wątpliwości, a te znowu rodziły zadumę.

 

Zatrzymały się wskazówki zegara.
I stajesz, jak w „Indziej” gdzieś pośrodku placu gdzieś w jakimś mieście, wszystko wokoło oddycha wraz z tobą. Jesteś tu i teraz. Nie ma nic poza czasem, nie ma przeszłość. Ta skruszyła się w drobny miał, porwał ją silny wiatr, uleciała ku zachodzącemu ogniście słońcu. Nie ma przyszłości, walka ze śmiercią ustaje. Nie ma wygranych, nie ma przegranych. Jesteś kroplą w przestrzeni i trwasz. Przed tobą widok, moment ulotny, który się nie powtórzy, który nigdy już nie będzie taki sam. Chłoniesz chwilę boso spacerując po bruku. Doświadczasz dnia po dniu, po każdym mrugnięciu okiem, jakby to był wielokrotny pierwszy raz. Nie dociekasz. Chwytasz w locie nadzieję i ssiesz z niej soki. Czy wszystko stracone? Nie. Stracone, co być mogło, a nigdy nie było. Trwaj chwilo, modlisz się w duchu siedząc pod dachem włoskiego nieba. Chmury z premedytacją dozują widoki.

 

Schronienie.
Umiar tak, i smak kawy w ustach i twoja słodycz na moich wargach. Kotwico w mym sercu. Dzień to uśmiech nocy, myślisz, pożądasz chwili, łakniesz marzeń. Nowych i nowych, aż biegniesz wygłodniały, by po chwili w pochód nocy, nieskończony, po horyzont udać się. Zbierasz rojenia, jak poziomki z przydrożnych krzewów. Codziennie przed siebie, codziennie do przodu. To w końcu twoja „bataille”.

 

I nagle ranek. Ciiiiicho krople bombardują parapety. Muzyka deszczu, jak hymn przegranego.
Skrobanie ołówka, pustka wokoło, samotność o brzasku. Coraz bliżej mi do nieba, myślisz. Zamykasz notes, pusty kubek odstawiasz do zlewu i wolnym krokiem idziesz do łóżka. Położyć się chcesz.
To twoja wolność.
Tylko to ci zostało.
To dużo.
To wszystko.

 

Recenzja – dywagacja. Zlepek słów z wierszy Grzegorza Podsiadły z tomiku „Indziej”, wierszy które generują pytania. Z poezją w ręku szukałam na nie odpowiedzi, zaduma utrzymywała mnie przy każdej strofie, przy każdej stronie.

 

Czas. Zatrzymał się czas. Wskazówki ucichły. Pytałam, czekałam na odpowiedź i mimo tego, że przeszłości nie ma, to cofałam się do wczesniejszych wersów w poszukiwaniu. W poszukiwaniu siebie, mojego domu i czegoś, co trudno nazwać, a czego się nie bałam. Te wiersze są jak przyjazna dłoń ojca wyciągniąta do małego dziecka. Łapiesz i nie pytasz o nic. Idziesz. Ufasz. Wierzysz.

 

Te wiersze są jak słowa modlitwy, z którymi zmierzała do domu. Droga wybrukowana przede mną, słońce na horyzoncie i kroki. Dokądś.
Piękno ujęte w niepozornej białej książce.

 

„Indziej”? A może „Tu”?

Sosnowa Igiełka

Poezja jak pocztówki z podróży? Dlaczego nie?! Grzegorz Podsiadło w swoim zbiorze utworów pod tajemniczym tytułem „Indziej” zabiera czytelnika w prawdziwą podróż dookoła świata. Wśród miejsc, które stały się inspiracją do tworzenia utworów znalazły się bowiem m.in. Praga, Góry Sabatini, Severa, Portland, Paryż, Nowy York, Bruksela, Londyn, a nawet nasze poczciwe Mikołajki. Gdy podczas lektury zerka się na mapę, zwiedzany zostaje naprawdę spory kawał świata. Jest tu tyle miejsc i kierunków, że od razu nasuwa się pytanie o podróże autora. Czym były spowodowane? Odbywały się z potrzeby czy z konieczności? Im więcej miejsc, tym więcej refleksji i spostrzeżeń wahających się między wyobcowaniem, a poszukiwaniem.

 

Od pierwszych stron tomiku poezji Grzegorza Podsiadło czuje się atmosferę inności, zapachy dalekich krajów. W wielu utworach widać wyraźną różnicę między Polską, a resztą świata (co zresztą autor podkreśla dosyć często). Orientalnego smaku dodają liczne sentencje i zwroty w obcych językach jakie wplecione zostały w wiersze. Te egzotyczne klimaty, dla których człowiek decyduje się na wyruszenie w podróż zachwycają i poruszają. Jednak utwory Grzegorza Podsiadło tylko po części są opowieściami o „dalekich krajach” i tytułowym „indziej”, gdyż główną ich istotę stanowi głęboka, wręcz niezwykle osobista refleksja. Autor pochyla się nad człowiekiem, jego życiem, pragnieniami, dążeniami, przewrotnością losu, fizycznością. Czym są zjawiskowe włoskie krajobrazy, kiedy w sercu tkwi jakaś zadra, którą nosi się ze sobą niezależnie od tego, na jaki kontynent by się nie wybrało? Czym jest wizyta w pełnym przepychu i światła wielkim mieście, które przytłacza problemami jego mieszkańców? Jedne miejsca wydają się być bardziej przyjazne, inne mniej. Niektóre zostały odarte z pozowanego piękna na rzecz surowości i prawdy. Czy jest wśród nich takie, w którym w ogóle można się odnaleźć? Los człowieka, który tuła się to tu, to tam: szuka, zwiedza, odwiedza, ucieka, podróżuje i przeżywa. Budynki, tubylcy, emigranci, plaże, cuda architektury, zabytki, zdobycze cywilizacji, rzeźby, dowody podstępu- autor zbiera te wszystkie elementy, tworząc z nich barwny kolaż krajobrazów i słów. Te drugie wynikają z przyglądania się tym pierwszym podczas zanurzenia się w danym otoczeniu. W poezji zawartej w „Indziej” kryje się prostota chwil, zachwyt nad tym, co ulotne, niepowtarzalne, kruche, najzwyklejsze, a zarazem najważniejsze i najcenniejsze. Tu i teraz, jakby nic innego nie miało się liczyć. Zamknięcie chwili. Stop dla czasu. Zatrzymanie, niczym w szklanej kuli, istotnego dla spostrzeżeń momentu. Ludzka praca i jej piękno, bogactwo krajobrazów, kolorów, amplituda uczuć i zaduma nad losem człowieka. Od zachwytu, po cynizm i gorzką, nieraz brutalną prawdę. Niechlubne oblicze rodaków, smutne życie emigrantów, różniąca się tak bardzo od polskiej zachodnia mentalność.

 

W kolejnych strofach uwidacznia się wnikliwość obserwacji i poświęcenie szczegółom. Grzegorz Podsiadło korzysta z dobrodziejstwa języka polskiego i często tworzy własne słowa i zwroty. Sięga również po liczne metafory i symbolikę. Zwykle najistotniejszymi czyni ostatnie strofy, będące podsumowaniem złożonych myśli i pewnego rodzaju puentą, którą zamyka swoje wiersze.

 

Po lekturze wierszy Grzegorza Podsiadło nasuwa się wiele refleksji, ale jedna z nich jest szczególna. Czasem bywa tak, że wydaje nam się, że gdzieś indziej byłoby nam lepiej, weselej, bylibyśmy bardziej szczęśliwi. To tytułowe „indziej” kusi, daje wrażenie, że daleki świat jest o wiele piękniejszy, a wraz z tym jego idealnym wyglądem rodem z katalogu biura podróży, zniknęłyby wszystkie kłopoty i troski. Czy to jednak prawda, czy może jedynie mrzonka i pogoń za niemożliwym?

Sylfana

Tomik poezji Grzegorza Podsiadło o tytule „Indziej” to nic innego jak liryczna podróż podmiotu do rożnych miejsc i krain na świecie, które przynoszą różne doświadczenia, zarówno te smutne, jak i radosne. Teksty, choć mocno symboliczne i metaforyczne, trącą również swoistą dosadnością i wyrafinowanym wulgaryzmem, w zależności oczywiście od kontekstu i opisywanych zdarzeń. Poprzez każdą wypowiedź liryczną wyodrębniają się pewne sugestie świadczące o tym, że podmiot liryczny jest skrajnym samotnikiem, pielgrzymem, który nie potrafi zagrzać miejsca – ciągle szuka tego docelowego punktu na mapie, który pozwoli mu odzyskać spokój i ukojenie. Osobą wypowiadającą się w wierszach jest przede wszystkim człowiek, który pozostaje w ruchu poprzez przedziwną siłę doświadczania świata. On musi go doświadczać, tak aby napłynęła do niego nieograniczona, pierwotna wolność. Widać to pragnienie już w pierwszych frazach tomiku:

 

„obudź ptaka w sobie
wolność zawsze była
priorytetem
wieszaj pranie na ulicy
ścieraj bruk na boso
wygniataj na stopach
każdą chwilę
chłoń”

 

Wolność dla podmiotu lirycznego musi nosić znamiona głębokich doświadczeń i przeżyć, które mają być wgniatane w fizjonomię człowieka. Bez pozostawiania tych swoistych blizn, przeżywanie nie jest całkowite i skończone. Nie obca osobie wypowiadającej się jest także tęsknota za miłością, tą utraconą i niemożliwą już do odnalezienia. Zdecydowane nazbyt często podmiot wspomina o utraconej Giovannie, która w młodości podróżowała razem z nim po urokliwych włoskich miasteczkach. Teraz on sam napawa się widokiem malowniczych krajobrazów i scenek z codziennego życia, których piękna nie umiałby oddać zapewne żaden ze znanych malarzy – ta niemożliwa wspólna degustacja zjawiskowości w czystej postaci jest źródłem utrapienia mężczyzny.

 

Czytając tomik „Indziej” można odnieść wrażenie, że traktuje on o człowieku współczesnego romantyzmu, który ze swoim nastawieniem do świata, wrażliwością i głęboką samotnością utknął we współczesności. Jego postrzeganie świata (przede wszystkim rzeczywistości włoskiej i watykańskiej) wzmaga w nim pewnego rodzaju sentyment do rzeczy utraconych, które już nigdy nie nadejdą lub nie będą takie same. Praktycznie w każdym liryku odnajdujemy tęsknotę, pragnienie powrotu do przeszłości (jego własnej). Można także przypuszczać, że odbywająca się podróż jest pewnego rodzaju odtworzeniem pielgrzymki sprzed wielu laty – jednak ta konkretna nie może być już taka sama – radosna, beztroska, pełna spontaniczności i miłości.

 

Wiersze Grzegorza Podsiadło czyta się lekko i przyjemnie, choć one same, tematycznie, do takiej kategorii raczej nie należą. Są krótkie i treściowe, jednak nasączone ogromną ilością symboli, przede wszystkim pochodzących z kultury i sztuki włoskiej. Bardzo często w tychże lirykach można spotkać aluzje do malarstwa i innych dzieł literackich: pojawiają się nawet cytaty, a także padają wprost nazwiska twórców. Dzięki temu tekst wydaje się być wielowymiarowy, czasami tak bardzo, że należy sięgnąć po jakąś pomoc naukową i zapoznać się z wymienianymi tworami kulturowymi. Widać, że autor przygotował się do pisania swojego tomiku znakomicie, podejrzewam również, że garściami czerpał gdzieniegdzie ze swoich własnych doświadczeń – oczywiście, nie jest to jednak pewne, jest to jedynie moje subiektywne spostrzeżenie. Odbiorcą tego zbioru może być praktycznie każdy, kto lubuje się w literaturze romantycznej lub około – romantycznej, interesuje się typowymi epokowymi motywami – pielgrzyma, samotnika, tułacza, podróży. Każdy jednak musi także wiedzieć, że wspomniane symbole zostały przeniesione do świata współczesnego – są one jedynie nośnikiem przekazu, nie wartością samą w sobie.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!

  • Stwórz Konto
  • Zobacz Mini Tutorial