Okładka wydania

Dzień Wagarowicza

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje

  • Autor: Robert Ziębiński
  • Gatunek: HorrorSensacja
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 276
  • Rok Wydania: 2020
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 128x197 mm
  • ISBN: 9788381880671
  • Wydawca: Rebis
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Poznań
  • Ocena:

    2/6

    3.5/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Dzień Wagarowicza | Autor: Robert Ziębiński

Wybierz opinię:

Aneta Sawicka

Horror to gatunek literacki, po który sięgam raczej sporadycznie. Nie przepadam za lejącą się krwią, potworami i wszelkimi elementami fantastyki w postaci wilkołaków czy innych stworzeń. Jednak czasami nawet ja skuszę się na książkę, która z założenia ma przerazić i dostarczyć sporej dawki emocji. Tak właśnie miało być w przypadku książki "Dzień wagarowicza", ale czy się udało? Niekoniecznie.

 

"Dzień wagarowicza" to książka krótko mówiąc dziwna i jak się okazało raczej nie w moim guście. Przede wszystkim jest bardzo drastyczna, a zawarte tutaj opisy tego, w jaki sposób ginęły kolejne ofiary zamiast mnie przerazić to raczej porządnie zniesmaczyły. Mało tego, że są tutaj opisy makabrycznych morderstw, to jeszcze dochodzą do tego nie mniej okropne eksperymenty na zwierzętach i ludziach. Krótko mówiąc trup ściele się gęsto, krew leje się litrami, a bohaterowie giną jeden po drugim. W zasadzie mało kto w tej powieści w ogóle przeżył.

 

Do sięgnięcia po książkę skusiły mnie jej bardzo pozytywne recenzje jakie znalazłam w Internecie. Czytelnicy pisali jak bardzo się bali, jakie emocje przeżywali podczas czytania. Mnie niestety autor nie przestraszył. I choć spodziewałam się tych dreszczy strachu, tej atmosfery grozy, tego przeżywania książki nocami, to jednak nic z tych rzeczy nie miało miejsca. Przeczytałam w zasadzie bez żadnego napięcia, może dlatego, że już po pierwszych stronach spodziewałam się jak będzie wyglądała dalsza część fabuły.

 

Akcja książki biegnie kilkoma torami i jest tutaj kilku głównych bohaterów. To z ich perspektywy poznajemy kolejne wydarzenia. Ogólnie w książce jest bardzo dużo postaci i muszę powiedzieć, że w pewnym momencie totalnie się pogubiłam kto jest kim. W zasadzie do tej pory nie wiem, czy ja czegoś nie zrozumiałam, czy to jednak autor pomieszał swoich bohaterów. Według mnie było ich nieco za dużo, a większość i tak wprowadzona była tylko po to, żeby za chwilę zginąć. Rozumiem, że autor chciał znacznie zwiększyć listę ofiar, jednak spowodowało to trochę chaosu.

 

Głównym bohaterem w książce jest Roman Kielecki, były lekarz Armii Krajowej, który od zakończenia wojny ukrywa się w mazurskich lasach, gdzie wiedzie samotny, prosty żywot. Roman porzucił życie w stolicy, aby zniknąć z oczu komunistom. Choć wojna się skończyła mężczyznę wciąż prześladują koszmary wojenne.

 

W mazurskich lasach swoją siedzibę ma również tajne radzieckie laboratorium, w którym pozbawiona skrupułów Olga Winawiczowa prowadzi makabryczne eksperymenty, których efekt ma się przysłużyć radzieckiej Rosji.

 

Mazurskie lasy przyciągają również grupę młodzieży. Inga Ochab, córka najważniejszego polityka w państwie razem z przyjaciółmi postanawia spędzić tydzień nad jeziorem Śniardwy. Ośmioro przyjaciół przyjeżdża do leżącego nad brzegiem jeziora pustego ośrodka, gdzie planują uczcić Dzień Wagarowicza organizując ogniska sute zakrapiane alkoholem i bawiąc się przy muzyce. Niestety młodzieżowy wyjazd zamienia się w horror, bo w mazurskich lasach dochodzi do makabrycznych zjawisk. Coś lub ktoś poluje na ludzi i zwierzęta zabijając je w bestialski sposób. Rozwiązanie zagadki tragicznych zbrodni jest śmiertelnie niebezpieczne. Giną kolejne osoby, a rozmiary zbrodni są coraz bardziej przerażające. Jednak Roman Kielecki postanawia odnaleźć i zabić przerażającą bestię.

 

Miałam nadzieję, że w książce odnajdę trochę niepowtarzalnego klimatu epoki PRLu, niestety pod tym względem również się zawiodłam. Książkę oceniam jako przeciętną. Choć czytało się szybko, to jednak nie poczułam jakichś większych emocji.

Michał Lipka

KOMUNISTYCZNY MONSTER SLASHER

 

Robert Ziębiński powraca z nową powieścią. Co prawda lepiej od pisania fikcji wychodzi mu literatura faktu, o czym mogliśmy się niedawno przekonać czytając jego monografię „Stephen King: Instrukcja obsługi”, ale i z beletrystyką radzi sobie nieźle. „Dzień wagarowicza” zaś to niezła lektura, osadzona co prawda w realiach PRL-u, które są już tak wyeksploatowane przez polskich twórców, że już na samo ich wspomnienie można dostać wysypki i niestrawności (w tym wypadku jest to w pewnym sensie umotywowane, ale motyw to nie do końca przekonujący), jednak na tyle udana, że nawet one nie są w stanie zepsuć przyjemności płynącej z zanurzenia się w świat powieści.

 

Jest rok 1956. W Dzień wagarowicza Inga Ochab, córka najważniejszego człowieka w kraju, wraz z przyjaciółmi postanawia wybrać się nad jezioro Śniardwy by uczcić to święto. W tle dzieją się co prawda ważne wydarzenia historyczne, ale nastolatków one nie obchodzą. Chcą się zabawić, chcą się rozerwać, wkrótce jednak przekonają się, że z tej wyprawy mogą nie wrócić żywi. Coś czai się w mazurskich lasach i zabija ludzi. Coś, z czym mierzy się pewien żołnierz wyklęty, który teraz będzie musiał zaryzykować wszystko, by ocalić dzieci ludzi, uważanych przez siebie za wrogów…

 

A zatem co sprawiło, że Ziębiński swoją powieść osadził w takich, a nie innych realiach? O tym dokładnie opowiada sam autor we wstępie do książki, w skrócie jednak wszystko sprowadza się do tego, że brakowało mu polskiego odpowiednika popularnych w latach 50. XX wieku monster movies, więc chcąc wypełnić tę lukę w polskim horrorze stworzył rzecz dziejącą się w tamtych latach i odpowiadającą realiom gatunkowym. Myślę jednak, że nawet jeśli takie były początek tej historii, zabieg by osadzić akcję w latach komuny był bardziej skalkulowany na trafienie w gusta czytelników (w końcu dzieje polskiego horroru składają się z samych luk i autor mógłby spróbować wypełnić dowolną z nich). Prawda jest w końcu taka, że chociaż ja osobiście mam już dość filmów i książek o PRL-u, temat wciąż jest jakimś cudem wśród Polaków popularny tak samo, jak druga wojna światowa. Jakbyśmy nie potrafili wyrosnąć z narodowych krzywd czy przyzwyczajeń.

 

Jakkolwiek by jednak nie było, „Dzień wagarowicza” jest dobry. Bliżej mu co prawda do slashera, niż monster movies (a raczej backwoodslashera, by być dokładnym) – zresztą autor przecież nigdy nie wypierał się fascynacji podobnymi horrorami – ale ma klimat, niezłą akcję i całkiem nie najgorzej skrojonych bohaterów. Postacie są proste, ich rys psychologiczny głębokością nie grzeszy, ale da się je lubić czy nienawidzić i zapadają w pamięć. Poza tym dobrze oddane zostały realia, kto więc lubi takie klimaty, nie będzie zawiedziony. A że styl jest lekki i przyjemny, całość okazuje się być całkiem udaną lekturą na wakacje. Bo jak horror, to tylko albo na wakacje, albo w Halloween – zawsze wyznawałem taką zasadę i patrząc na „Dzień wagarowicza”, którego akcja co prawda dzieje się w marcu, ale nie ma to większego znaczenia dla charakteru całości, nie tylko ja mam takie podejście.

 

Jeśli lubicie horrory i macie ochotę na coś osadzone w polskich realiach, sięgnijcie. To dobra lektura, nie wybitna, nie przerażająca (w życiu nie spotkałem książki, która by mnie wystraszyła, a mam za sobą wszystkie powieści i opowiadania Kinga, kilkanaście dzieł Mastertona i niezliczone twory klasyków i nie tylko, więc tym bardziej dzieło Ziębińskiego nie mogło wywołać u mnie choćby cienia lęku), ale całkiem sympatyczna. Na wakacyjne popołudnia jak znalazł.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial