Okładka wydania

Pamiętnik Więzienny

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje

  • Autor: Artur Ligęska
  • Gatunek: Obyczajowe
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 240
  • Rok Wydania: 2020
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 155x215 mm
  • ISBN: 9788380537101
  • Wydawca: Burda
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Warszawa
  • Ocena:

    2/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Pamiętnik Więzienny | Autor: Artur Ligęska

Wybierz opinię:

Lukardis

Literatura konfesyjna w dzisiejszych czasach równie fascynuje, co wzbudza pewne wątpliwości natury moralnej; tragedia, co by nie mówić, sprzedaje się bardzo dobrze, ale jednocześnie zawsze zostaje podejrzenie wykorzystanie jej właśnie dla celów komercyjnych, jeśli jest to cudza tragedia; z kolei książki traktujące o własnej zdają się niemożliwe do ocenienia, bo każda krytyka wydaje się równa ze znieważeniem.

 

A jednak książki czytane są po coś; i niezależnie od indywidualnych powodów, za każdym razem jest to zetknięcie z cudzym światem. W przypadku „Pamiętnika więziennego” Artura Ligęski to świat jednocześnie bliski, świat narratora, który wypalony długami oraz pracoholizmem postanawia opuścić Polskę oraz daleki, zupełnie nieznany Emiratów, który nie daje o sobie zapomnieć, zwłaszcza autorowi, którego próba wyjazdu stamtąd skończyła się 13-miesięcznym aresztem w warunkach, które niekoniecznie dają się opisać jako „przestrzeganie praw człowieka”. O całej dubajskiej „przygodzie” pisał już w innej książce, opublikowanym wywiadzie-rzece – w tym przypadku postanowił opublikować swój dziennik, który pisał w trakcie uwięzienia.

 

Nie ma żadnych wątpliwości, że taki materiał może być cenny; może pokazać człowieka w ekstremalnych sytuacjach, może również pokazać sposoby, jak sobie z nimi radzić, czy też, jak w „Murach Hebronu” być po prostu świadectwem niezwykle mrocznego, klaustrofobicznego życia. Dobre zapiski charakteryzuje jednak jedna rzecz: zmysł do obserwacji. Przydaje się również umiejętność przekazania tego, co się dzieje w sposób stylistysznie co najmniej dobry. Niestety, obydwu umiejętności panu Arturowi Ligęsce brakuje; i o ile nie wymagam poetyckich opisów od osoby, która spędza setny dzień w izolatce, tak w tym układzie lepsze byłoby chociażby zaangażowanie kogoś, kto na pisaniu się zna, do współpracy. W tym momencie czyta się to niby szybko, ale nie wynosząc z tego zupełnie nic; to praktycznie wersy pisane tylko dla tego, by przetrwać, zapętlające się w opisie dokładnie tej samej rutyny, krążeniu wokół powodów uwięzienia oraz mało istotnych faktów z życia więziennego, pozbawionych faktycznego wglądu.

 

Teoretycznie, w historii Artura Ligęski mieszczą się dwie rzeczy: emocjonujący, wręcz rozrywający popis niesprawiedliwości systemu, który sprawił, że został uwięziony na ponad rok będąc niewinnym oraz prywatna historia odzyskiwania wiary. Szkoda tylko, że w praktyce żadna z tych rzeczy nie przechodzi do czytelnika; „wątek duchowy” gubi się w Ligęsce wyzywającym los i współwięźniów, zaś historia wywalczenia sobie wolności jawi się jako raczej niewyraźna. Ostatecznie, problemem jest też sam fakt, że po przeczytaniu jego pamiętnika autorowi się co prawda współczuje, ale w żadnej mierze nie czuje się do niego sympatii; sprawia wrażenie człowieka nie do końca szczerego, który zarówno swoją historię, jak i teraźniejszość wydaje się trochę zafałszowana, podkoloryzowana w celu zmniejszenia winy swojej i wyolbrzymienia cudzej. Nierzadko w swoim pamiętniku więziennym wspomina o planach na wolność, wymieniając m.in. wydanie książki o tym, co się stało. To właśnie jest problem – owa sztuczność jego osoby sprawia, że „Pamiętnik więzienny” czyta się po prostu jak część biznesplanu, którą zresztą jest.

 

Kolejny aspekt, czyli już wspomniany zmysł obserwacji, również niedomaga choćby ze względu na podstawowy aspekt, jakim jest niezrozumienie kultury. Ciężko jest pałać choćby odrobiną sympatii do kraju, który okazał się być zgubą czy współwięźniów z zupełnie innego środowiska, o zupełnie innej przeszłości; niemniej jednak szkicowe uwagi na temat ich „mentalności” raczej żenują, aniżeli mówią cokolwiek ważnego o człowieku i o tym, jaki się być okazuje w skrajnych sytuacjach.

 

Może i sam Artur Ligęska zdał egzamin na przetrwanie w ekstremalnych sytuacjach, jak to powiedział, niemniej jednak nie oznacza to, że jego zapiski mają większą wartość dla czytelnika niż sytuacja sama w sobie. Jestem pewna, że były ważne dla niego i tego im nie odbieram – jednak pod względem literackim można znaleźć dużo lepszych, bardziej wartościowych świadectw do przeczytania.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!

  • Stwórz Konto