Okładka wydania

Kosmos Możliwe Światy

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 2 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 2 votes
Okładka: 100% - 2 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Kosmos Możliwe Światy | Autor: Ann Druyan

Wybierz opinię:

Literanka

Wiem, że „Kosmos. Możliwe światy” Anna Druyan jest niejako kontynuacją sukcesu serialu stworzonego przez nią razem z Carlem Saganem i naprawdę nie robi to na mnie żadnego wrażenia, bo go nie oglądałam, nie mam punktu odniesienia. Mogę ocenić tylko książkę, która leży przede mną i przyciąga mój wzrok barwnym obrazem kosmicznej struktury. Pochłonęłam ją błyskawicznie, bo jest niezwykle ciekawa, a do tego lekkostrawna. Mam do niej tylko jedną uwagę – mylący tytuł. Spodziewałam się pozycji omawiającej ciała niebieskie, ich badania, historię podboju kosmosu, ale książka dotyczy tego chyba w najmniejszym stopniu. Za to wiele uwagi poświęca historii życia na Ziemi, ewolucji, badaczom zajmującym się epokowymi odkryciami lub monumentalnymi zadaniami.

 

Ale to jedyny minus, bo pomijając go, otrzymałam rewelacyjną książkę popularno-naukową, która w przystępny nawet dla młodego, powiedzmy nastoletniego czytelnika, sposób, będzie tłumaczyła budowę kosmosu i prawa fizyki rządzące w tej ogromnej przestrzeni. Opowiadając o historii Wszechświata autorka odnosi się do Kalendarza Kosmicznego, którego zadaniem jest uzmysłowienie nam, jak dawno w przeszłości działy się pewne wydarzenia i zachodziły przełomowe zjawiska. Jeśli przyjmiemy, że wszechświat istnieje tylko od roku, to okazuje się, że Ziemia powstała 31 sierpnia, a gatunek homo sapiens na jakieś 8 minut przed Nowym Rokiem. Trochę to daje do myślenia, a przede wszystkim każe spokornieć człowiekowi, któremu się wydaje, ze rządzi tym światem.

 

Książka podzielona jest na 13 rozdziałów o naprawdę zróżnicowanej tematyce. Poczynając od historii czasu, poprzez niezwykłe opowieści o życiu pojawiającym się na Ziemi, dominujących na przestrzeni czasu gatunkach, sile życia, które nie pozwala się całkowicie zmieść z naszej planety mimo niesprzyjających warunków, losach nękanego przez Związek Radziecki naukowca Wawiłowa i jego wiekopomnego dzieła, badań nad mózgiem, pokazania niezwykłych zdolności roślin i zwierząt, których przecież nie posądzamy o inteligencję, po odkrywanie kosmosu razem z sondą Cassini, badania nad właściwościami światła, kończąc na fizyce nuklearnej i kwantowej. Wszystko to zostało przedstawione w plastyczny, obrazowy sposób, łatwy do zrozumienia i przyswojenia. Taki sposób poznawania nauki to czysta przyjemność.
Nie sposób pominąć kwestię wizualną tej lektury, która została wydana na dobrej jakości papierze i wzbogacona niezwykłymi zdjęciami omawianych tematów. Dzięki temu książka jeszcze bardziej kojarzy się z dziełem wizualnym, czyli serialem, do którego nawiązuje.

 

Wśród ważnych tematów, które porusza, znajdziemy wezwanie do konieczności dbania o naszą planetę, szanowania jej zasobów i rozsądnego z nich korzystania, bo bezmyślna eksploatacja może doprowadzić do naszej zagłady. Autorka snuje wizje, w której nasze dzieci stają przed znacznie poważniejszymi wyzwaniami, niż dzisiaj, na przykład dostęp do świeżej wody wkrótce może okazać się luksusem. Jeśli w porę zadbamy o to, aby nie zatruwać planety, czekać nas może cudowna przyszłość w pięknej rzeczywistości.

 

Największą zaletą książki jest fakt, że tłumaczy trudne rzeczy w prosty sposób. Mimo że trochę innych treści się spodziewałam, to jednak dostałam książkę ciekawą, wciągającą, łatwą i przystępną. Spodoba się każdemu, kto choć trochę interesuje się naukami przyrodniczymi i astronomią. Dla mnie była fascynującą przygodą, lubię naukę w takim wydaniu.

Pani M

"Druyan opisuje nasze losy od pojawienia się życia na Ziemi w głębi oceanu około czterech miliardów lat temu, aż do przyszłości, gdy statki kosmiczne będą się zapuszczać w inne części galaktyki, by ich wielopokoleniowe załogi mogły zwiedzać nieznane nam jeszcze światy. To opowieść o ideach, które wpłynęły na rozwój nauki. Jej bohaterami są zarówno tak znani badacze jak Galileusz, jak i zapomniani bohaterowie, tacy jak astronomka Caroline Herschel, botanik Nikołaj Wawiłow czy inżynier Jurij Kondratiuk. Najbardziej porywająca wydaje się wizja możliwego świata, który wciąż możemy stworzyć tutaj, na Ziemi.

 

Wspomagając się sugestywnymi zdjęciami i rysunkami, Druyan snuje opowieść o wszechświecie, rozpoczynając ją od Wielkiego Wybuchu i pojawienia się życia. Wspomina doniosłe odkrycia kosmiczne, począwszy od misji dwóch sond Voyager, przy których pracowała wraz z mężem Carlem Saganem, aż do tych ostatnich, takich jak misja Cassini-Huygens, która zmieniła nasze spojrzenie na Saturn i jego księżyce".

 

Jestem tą książką oczarowana, choć muszę przyznać, że się jej obawiałam. Książki pisane przez Carla Sagana, męża autorki, były nieco ciężkie i nie wiedziałam, czy i tym razem nie będę momentami przytłoczona tym, co przeczytałam. Nie byłam. Pochłonęłam tę książkę jednym tchem i na pewno będę do niej wiele razy wracać.

 

Z każdej strony tej publikacji bije pasja. Widać, że Ann Druyan kocha to, o czym pisze. To jej całe życie, którym się z nami dzieli. Jeśli więc martwiliście się, że nie zrozumiecie, co autorka ma wam do przekazania, to mogę was uspokoić. Spokojnie to zrozumiecie i wcale nie będziecie potrzebowali celujących ocen z fizyki, a może raczej z biologii.

 

Tytuł książki może być nieco mylący. Nie jest to bowiem książka o kosmosie, jaki możemy rozumieć przez to, co jest nad naszymi głowami. W końcu kosmos jest w każdym z nas. To historia o ewolucji i o ludziach, dzięki którym mogliśmy ją poznać.

 

Jak już wspomniałam, książkę czyta się bardzo szybko. Jak powieść, a nie jak książkę poświęconą tematom naukowym. Gdyby w taki sposób pisano podręczniki szkolne, to chętnie bym do szkoły wróciła. Ann Druyan nie stawia siebie w pozycji wszechwiedzącego nauczyciela, który wygłasza wykład. Jest raczej starszym i mądrzejszym przyjacielem, który pokazuje nam, co kryje w sobie świat.

 

Przeczytanie tej książki uświadomiła mi jedną rzecz. Dokonaliśmy wielkich rzeczy, tego nam odmówić nie można. Umiemy ratować życie, w ciągu paru godzin możemy przemierzyć wiele kilometrów w komfortowych warunkach. Ale wciąż nie umiemy uczyć się na błędach i sami doprowadzimy pewnego dnia do naszej zagłady. Nie umiemy szanować danego nam życia i planety, którą zamieszkujemy. Wydaje nam się, że ją opanowaliśmy, a prawda jest zupełnie inna. Najgorsze jest to, że nasze działania doprowadzają do zagłady innych gatunków. To bardzo przykre. Nie dbamy o innych, liczy się tylko nasze dobro.
Książka daje mocno do myślenia. Każe się zastanowić nad życiem i tym, co nas otacza, a przynajmniej w moim przypadku tak było. Ta książka powinna być wprowadzona jako lektura do szkoły. Młodzież dużo by z niej wyciągnęła i kto wie, może zainteresowała się nauką?

 

Całość uzupełniają przepiękne zdjęcia. Trudno od wielu z nich oderwać oczy. Jak chociażby Wielkie Źródło Pryzmatyczne w Yellowstone czy zdjęcie powierzchni Europy, księżyca Jowisza. To moje ulubione zdjęcia.

Agata Kot

To książka odpowiadająca o tym, jak mały jest wszechświat, a jak wielki jest człowiek. Ma samym początku wszechświat był skumulowany w małym punkcie zanurzonym w nicości, chociaż ludzki umysł nie jest w stanie tego sobie wyobrazić. Mi wyobraźnia uparcie podsuwa czarną i ponurą przestrzeń kosmiczną, w centrum którego owy punkt by się znajdował, ale przecież tej przestrzeni wtedy nie było. Dopiero w wyniku Wielkiego Wybuchu rozpoczęło się wszytko. Rozpoczęliśmy się my.

 

Gatunek ludzki przez rozwój nauki musiał nauczyć się pokory. Jeszcze kilkaset lat temu uważaliśmy się za stworzenia wyjątkowe, wybrane, jedyne we wszechświecie, żyjące na planecie wyróżniającej się spośród innych, krążącej wokół słońca, niepowtarzalnego okazu w kosmosie. Później okazało się, że takich słońc jest więcej, że planet krążących wokół nich są miliony, a co za tym idzie, istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że życie istnieje też poza ziemią. Poza tym okazało się, że swoje istnienie zawdzięczamy sinicom. Dwa miliardy trzysta milionów lat temu te jednokomórkowe organizmy zaczęły produkować tlen, który stał się napędem do rozwijania się życia. Wyobrażacie to sobie? Wielki, przekonany o swojej sile i mądrości człowiek zawdzięcza tak wiele zwykłym sinicom. I skoro już o tym mowa, równie dużo zawdzięcza wirusom, bakteriom i grzybom, które po cichu przez miliony lat wykonywały ogrom pracy, po to, abyśmy dzisiaj byli takimi a nie innymi organizmami.

 

Książka Ann Druyan jest niesamowita. To połączenie wiedzy o kosmosie, o gatunkach, o nauce, o ludziach, o przyszłości i przeszłości. To ogrom wiedzy, z przepięknymi zdjęciami z ziemi i kosmosu. To wspomnienie o najważniejszych momentach historycznych i o najbardziej niesamowitych wydarzeniach kosmicznych. Po tej książce jestem rozdarta, bo z jednej strony czuję, że jako człowiek, homo sapiens, mogę wszystko, a z drugiej, że moje istnienie w odniesieniu do rzeczywistości kosmicznej jest jak tchnienie milionowej części sekundy.

 

Z nadzieją i niepokojem zarazem wpatrujemy się w przestrzeń kosmiczną, wypatrując gości z obcych planet. Prawda jest taka, że mogli przelatywać obok Ziemi 4 miliardy lat temu i uznać, że nie warto jej odwiedzać, bo nie było wtedy możliwości, by istniało na niej jakiekolwiek życie. W tamtym czasie za to rozkwitał Wenus, położony w idealnej korelacji ze słońcem. Kto wie, może 4 miliardy lat temu taką książkę pisały inny gatunek na innej planecie, która później stała się jałowa i martwa? Ziemia obecnie znajduje się przy wewnętrznej krawędzi strefy mieszkalnej, rocznie przesuwając się o trzydzieści centymetrów. To niewiele w perspektywie kosmosu. Ale jednocześnie zostało nam 30% tego czasu, nim ziemia będzie zbyt blisko słońca i wszystko się spali. Mamy kilka milionów lat na wymyślenie sposobu jak zdążyć uciec, nim nasza planeta zmieni się w nieprzystępną i zimną Wenus.

 

Ratunkiem na dzień dzisiejszy wydaje się Tryton, jeden z księżyców Neptuna. Kiedy słońce zacznie transformować w czerwonego olbrzyma, co zacznie się za jakieś 5 miliardów lat, lód na Trytonie stopi się i zamieni w wielki ocean. Doba będzie trwała tam 144 godzin, zimy zaś 50 lat. Mało urokliwe miejsce, ale o wiele bardziej bezpieczne niż dogorywająca ziemia, na której wtedy prawdopodobnie nie będzie już nic, oprócz zgliszczy i popiołu.

 

5 miliardów lat - zdecydowana większość z was na pewno machnęła ręką, bo kto przejmowałby się wszechświatem za tak ogromny odstęp czasu? Ale ten moment z pewnością nadejdzie. Przeminie era Ziemi, rozpocznie się era Trytona czy innego ciała niebieskiego. Rytm w kosmosie musi zostać zachowany. Od prawie 14 miliardów lat gwiazdy, planety i gatunki codziennie rodzą się, ewoluują i umierają. W każdej chwili, w każdej minucie.

 

To wspaniała książka, fenomenalna. Pełna ważnych informacji, ciekawostek, przesycona barwnymi, cudownym zdjęciami, które są powiększeniem najmniejszych organizmów jakie znamy i pomniejszeniem wielkiego kosmosu, który nas otacza.

 

Gdybym mogła, dałabym tej książce ocenę 10. Jednak maksimum na szlachetnym Sztukaterze wynosi 6 i taką też wystawiam jej notę.

 

Moja książka 2020 roku.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial