Okładka wydania

Panienki. Szesnaście Opowiadań Erotycznych

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje

  • Autor: Janusz Zalo Zalewski
  • Tytuł Oryginału: Panienki. Szesnaście Opowiadań Erotycznych
  • Gatunek: Romans
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 212
  • Rok Wydania: 2020
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 130 x 200mm
  • ISBN: 9788380119659
  • Wydawca: Warszawska Firma Wydawnicza
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Warszawa
  • Ocena:

    6/6

    4/6

    4/6

  • Ilustracje: Marek Zalewski

Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 2 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Panienki. Szesnaście Opowiadań Erotycznych | Autor: Janusz Zalo Zalewski

Wybierz opinię:

Koralina

Różnica między erotyką a pornografią jest bardzo cienka. Gdzie szukać literatury, które w subtelny sposób opisze fizyczną miłość, czy można tego dokonać bez pewnej perwersji?

 

W Polsce mamy duże grono wybitnych artystów, którzy pisali również utwory o takiej tematyce. Byli to m. in. Jan Kochanowski, Krzysztof Kamil Baczyński, czy Bolesław Leśmian. Każdy z nich opisywał intymny aspekt ludzkiego życia z inną wrażliwością. Dlatego można stwierdzić, że najważniejsze w pisaniu erotyków jest wyczucie. Janusz Zalo Zalewski to autor, który pokazuje, że pisarzem jest się nie dla czegoś, ale mimo wszystko. Jako umysł ścisły, związany z informatyką oraz automatyką nie powinien mieć nic wspólnego z literaturą. Jednak jego wewnętrzna wrażliwość oraz zamiłowanie do sztuki pozwoliły na stworzenie bardzo subtelną opowieść.

 

„Panienki” to 16 opowiadań erotycznych, które nie są ze sobą w żaden sposób połączone. Opowiadają o różnych aspektach erotyki. Czasami dość zwyczajnej, partnerskiej, innym razem o połączeniu seksualności z fantasmagorią. Nie ma tu jednak miejsca na pruderyjność. Autor wie, co chce przekazać i jak zobrazować połączenie cielesności z duchowością. Bardzo ciekawe jest to, że chociaż autor jest mężczyzną, dopuścił do głosu kobiety. „Panienki” można określić jako studium nad kobiecością oczami dojrzałego mężczyzny. Jednak nie można tych opowiadań określić jako zdominowanych męskim punktem widzenia. Interesującym zabiegiem jest pokazanie kobiecej emocjonalności. O ile w przypadku kobiet piszących o kobietach nie jest to nic nadzwyczajnego, tak w przypadku mężczyzn jest zupełnie inaczej. Analityczny umysł Janusza Zalo Zalewskiego pozwolił na rozłożenie na elementy pierwsze tego, co czuje kobieta. Jedak nie jakaś zwyczajna, kolejna, jedna z wielu, ale kobieta podczas seksualnych uniesień. To jak i na czym skupia się autor sprawia, że „Panienki” to nie tylko kolejna książka z opowiadaniami erotycznymi, ale to literatura, która może skłonić do refleksji nad sobą. Jeśli jeden mężczyzna jest w stanie przeanalizować kobietę tak dokładnie i dogłębnie, to ona sama też nie powinna mieć z tym problemu.

 

„Panienki” to tak naprawdę dzieło dwóch braci. Janusz Zalo Zalewski jest autorem tekstów, natomiast Marek zalewski jest twórcą grafik, które występują przed każdym opowiadaniem. Marek Zalewski to rzeźbiarz z wykształcenia i zamiłowania. Jego prace można oglądać nie tylko w Polsce, ale i całej Europie. Ilustracje, jakie wykonał do „Panienek” dopełniają obrazu całości. Już sama okładka jest bardzo wymowna. Połączenie kobiecych kształtów oraz motywów roślinnych to klasyczne i niestarzejące się połączenie. Ilustracje Marka Zalewskiego skupiają się na najważniejszych elementach kobiecej seksualności. Dodatkowo kreska jaką operuje sprawia wrażenie, że ciała, które widzimy na grafikach wydają się wolne i swobodne. Dzięki temu czytelnikowi również udziela się taka atmosfera.

 

„Panienki” to książka, która pozwala odkryć seksualność pod innym kątem. Niby zmysłowym ale i analitycznym. Złożonym i prostym. „Panienki” to zbiór opowiadań, które mogą zawstydzić, ale mogą również odkryć więcej, niż nam się wydaje.

Literanka

Literatura erotyczna przeżywa swój rozkwit, ostatnio głównie za sprawą wątpliwej wartości dzieł Blanki Lipińskiej oraz równie niewartej polecenia trylogii o Christianie Greyu. Przeczytałam tą wcześniejszą i od tej pory bardzo ostrożnie podchodzę do erotyków, niemniej ciągle szukam, staram się odnaleźć pisarza, który w piękny sposób będzie potrafił pisać o sprawach intymnych. Tak trafiłam na książkę Janusza Zalo Zalewskiego „Panienki. Szesnaście opowiadań erotycznych”, która zachwyciła mnie niebanalną okładką. Inna sprawa, że ciekawa byłam męskiego spojrzenia na tą tematykę, tym bardziej, że biogram autora przedstawia się nadzwyczaj zaskakująco, gdyż jest on informatykiem, doktorem inżynierii komputerowej. Literaturą zajmuje się hobbystycznie, tłumacząc z angielskiego poezję i prozę.

 

Pisząc o autorze, nie sposób pominąć wkładu jego brata Marka Zalewskiego, w tę publikację. Jest on twórcą grafik, które ozdabiają nie tylko wspomnianą już przeze mnie okładkę, ale też stronę tytułową każdego opowiadania. Ukazują one kontury nagich, kobiecych ciał, oplatanych przez gałęzie, kwiaty, pnącza. Warto o nich wspomnieć, bo przyciągają uwagę swoja delikatnością i miękkością.
Przechodząc jednak do treści samej książki, to składa się na nią ni mniej, ni więcej, a szesnaście opowiadań, w których podmiot liryczny przeżywa swoje doznania erotyczne z inną kobietą. Opowiada o tych dziewczynach subtelnie, podkreśla ich fizyczną piękność, nie pomijając jednak sfery uczuciowej. Kobiety z jego opowiadań są ekspresyjne, pełne emocji, zwłaszcza tych, skierowanych do mężczyzny. Muszę przyznać, że autor ma duży talent do opisywania intymności w sposób na szczęście pozbawiony wykrzykników typu och! i ach!. Wspaniale ubrał w słowa chwile bliskości, kiedy dwie osoby szczerze się podziwiają, są sobie oddane lub nawet nastawione tylko na przyjemność, w której jednak nie ma nic wyuzdanego czy niestosownego. Ta miłość cielesna w wydaniu Zalewskiego ma w sobie coś ze świątynnego obrządku, jest czymś mistycznym, czasami zwierzęcym, ale zawsze zupełnie naturalnym.

 

Wielu pisarzom brakuje słów, aby opisać sceny erotyczne. Myślę, że w tym zbiorze opowiadań mogliby znaleźć wiele inspiracji, bo autor pisze pięknie, zwykle delikatnie i subtelnie, choć czasem bardziej dosadnie i ostro. Nie znajdziemy tu jednak wulgaryzmu, brutalności, obsceniczności. Nie ominął go jednak problem z nazywaniem narządów płciowych, bo „nagusek” i „panienka”, choć niepospolite, to tchną infantylizmem. No ale konia z rzędem temu, kto poradzi sobie z tym problemem wzorowo. Może zresztą o to chodziło, żeby przydać intymności trochę żartu, uśmiechu?

 

Opowiadania Zalewskiego to rodzaj hołdu złożonego kobiecości, zmysłowości, cielesności i uczuciowości. Jego bohaterki są czasem czułe, czasem drapieżne, zawsze chętnie oddające się intymnym zabawom, delektujące się reakcjami ciała na znane sobie pieszczoty, jak i eksperymentujące z nowościami. Osobiście jednak wolałabym, żeby kobiety były uwielbiane z innych powodów, niekoniecznie jako obiekty seksualne, jednak włączanie feminizmu w dyskusję o erotyce to oczywiste wsadzanie kija w mrowisko, które na pewno nie doprowadzi do oceny wartości literackiej tego zbioru.

 

Moje doświadczenia z literaturą erotyczną zbudziły we mnie obawę, że kolejne utwory z tego rodzaju mogą niekoniecznie właśnie literaturą pozostać. W przypadku „Panienek” nie mogę podnieść tego zarzutu, bo autor sprawnie posługuje się językiem, potrafił zbudować zmysłową atmosferę, której nie sposób się oprzeć. Jego opowiadania nadal pozostają literaturą, która można się delektować, bo działają na zmysły i wyobraźnię.

Tomasz Niedziela

Czy rzeczywiście są to opowiadania erotyczne? Niewątpliwie o tej sferze życia traktują, ale bardziej kojarzyły by mi się ze słowem „frywolne”, może jeszcze jakimś innym. Słowo „erotyczne” ostatnimi czasy bardzo się strywializowało i straciło swe pierwotne znaczenie. Obecnie coraz bardziej kojarzy się z pornografią czy nawet wyuzdaniem. A w tych opowiadaniach zdecydowanie nie o to chodzi.

 

Zalewani jesteśmy (podobno, bo sam znam mało przykładów, co zaraz się okaże) lekturami typu Grey'a czy 365 dni, które to niby mają mieć wpływ na nasz sposób zachowania, bądź powoduję, że niektórzy chcą być jak bohaterki/bohaterowie tych dzieł. Nie dla wszystkich jednak jest to droga właściwa i pożądana. Niektórzy czekają na coś więcej, szczególnie ci, którzy jeszcze czytają. I tu nagle pojawia się książka obiecująca swoim tytułem aż szesnaście opowiadań erotycznych! Czyli coś w sam raz dla erotomana? Raczej nic z tego. To opowiadania (tak ja je oceniam) o radości chwili bycia ze sobą, coś dokładnie z horacowego „carpe diem”, bez nadmiaru i przesytu, choć z dodatkiem pieprzu i ironii.
Radość bycia ze sobą w tej jednej chwili, ale również przyjemność zdobywania i bycia zdobywaną. Poczucie bycia kobietą i bycia mężczyzną. To nie taka oczywista rzecz w dzisiejszych czasach. Chyba nawet powoli wręcz przeciwnie...

 

Taka dygresja jedna: przy okazji ostatnich zajść z udziałem oburzonych pań, sporo restauratorów i hotelarzy stwierdziło, że obecnie najgorszymi klientami (jednak: klientkami) są młode kobiety: upijają się, awanturują, używają takiego języka jakiego nie powstydziłby się żaden menel czy kibol. Przykro się tego słucha. Wygląda na to, jakby następowała zmiana ról w stosunkach damsko – męskich. Obawiam się, że będzie to miało fatalne skutki dla obu płci.

 

Wróćmy do lektury: jako że nie zwykłem „spojlerować” przeczytanych książek, nie mogę wyjawić szczegółów, ale tytuł książki ma dodatkowe, dość nieoczekiwane, znaczenie. W ogóle słowa mają tu kolosalne znaczenie, istotna jest gra słów, istotny jest sposób ich wymawiania, istotny dźwięk i tonacja. Szkoda, że o tym zapominamy.

 

Myślę, że niektóre z tych opowiadań doskonale nadawały by się do podręcznika ze szkoły uwodzenia. Nie do szkoły „wyrywania panienek”, tylko uwodzenia ich i zdobywania, ku obopólnemu później spełnieniu. Zresztą i tutaj kobiety nie zawsze są bierne i czasami biorą sprawy w swoje ręce. Podobno to i tak zawsze one wybierają...

 

Książka, co raczej należy do rzadkości, zawiera również rysunki. Jak można zorientować się po nazwiskach autorów, to „rodzinny interes”. Moim zdaniem dodatkowo podnosi to walory książki. Szkoda, że „obrazki” w książkach to znikająca tradycja.

 

Domniemywam, że pozycja ta nie dotrze do szerokiego kręgu odbiorców. Już to z powodu faktu iż akcja reklamowo-marketingowa dla niej raczej nie istnieje, ale też chyba tytuł nie został do końca przemyślany (sam bardzo długo zabierałem się do jej przeczytania). Słowo „panienka”, które kiedyś miało same pozytywne konotacje, obecnie raczej uległo pejoratywnemu znaczeniu. Teraz bardziej kojarzy się z „panienką lekkich obyczajów” niż młodą kobietą przed zamążpójściem. Dlatego po takim tytule oczekuje się raczej wyuzdania i perwersji niźli wyrafinowanej i subtelnej erotyki. Stąd moja teza o nieadekwatności tytułu do zawartości opowiadań.

 

Reasumując, śmiało można stwierdzić, że „Panienki” są o wiele lepszą pozycją niż znakomita większość dzieł tego nurtu. Trzeba jednak mocno się postarać, żeby do nich dotrzeć, ale warto (czytać)!

 

Na koniec: bardzo ciekawy anonimowy wstęp!

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial