Sybiraczka

Autor: Zbigniew Domino

Okładka wydania

Sybiraczka


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

EdyMon

"Czy tak musiało być?" - zadawał sobie to pytanie Zbigniew Domino wiele razy w życiu. I co by było, gdyby...? "Sybiraczka" nie jest niestety odpowiedzią na jego pytania. Na nie nie ma bowiem odpowiedzi. "Sybiraczka" to zaledwie smutna opowieść autora i bohatera jednocześnie, który próbuje w niej publicznie gdybać o losie swojej rodziny. To książka niezwykła. Z jednej strony jawi się nam jako typowa biografia, przywołująca wspomnienia autora i wiele faktów z jego życia. Z drugiej strony równie dobrze może uchodzić za mini reportaż z czasów, kiedy to głód, strach i zimno były wyznacznikiem życia. To jednocześnie opowieść o chłopcu, któremu dzieciństwo przyszło spędzić nie tylko z dala od własnego kraju, ale i w obecności obcych ludzi. W zawierusze historycznej, której blizny trwają po dziś dzień. To taka trochę mieszanka gatunków — będąca jednocześnie uwieńczeniem zarówno życia, jak i twórczości autora.

 

Zbigniew Domino przytacza w niej również fragmenty swoich wcześniejszych utworów, nawiązując jednocześnie do osobistych przeżyć, zdradzając z perspektywy czasu swoje własne miejsce w ich fabule, czego dotąd mogliśmy nie mieć świadomości, czytając choćby "Syberiadę polską". Z tą książką właśnie kojarzy mi się najbardziej "Sybiraczka". I nie chodzi tu tylko o sam tytuł, czy nawiązanie do czasów i miesca, ale również ze względu na jej szatę graficzną. Jest ona mocno zbliżona do wyglądu wcześniejszych książek Zbigniewa Domino z cyklu powieściowego, na który składały się właśnie: "Syberida polska", "Czas kukułczych gniazd", Młode ciemności" i " Zaklęty krąg" - powieści, które nie tylko opowiadały o masowych wysyłkach Polaków na Sybir, ale również o życiu w powojennej Polsce.

 

Krótko mówiąc "Sybiraczka" nieżyjącego już dziś Zbigniewa Domino — prozaika, reportażysty, autora cenionych i nagradzanych powieści, które notabene zostały przetłumaczone na wiele innych języków — to niewielkich rozmiarów dzieło, bo mające zaledwie 115 stron, odsłania fragmenty z życia autora i jego najbliższych. Jest mini opowieścią o jego dzieciństwie w Kielnarowej, w której przyszedł na świat. To wciąż żywe wspomnienia z pierwszej w jego życiu wizyty w miasteczku zwanym Tyczyn i spotkanie z nacją żydowską. Wkrótce potem przeprowadzka na Podole i najścia Sowietów szczutych przez ukraińskich banderowców. Wojna.

 

Nic więc dziwnego, że ta książka, choć tak niewielka ma w sobie wielkie pokłady emocji i wspomnień tak silnych i wciąż żywych, które z tą samą, znaną tylko sobie siłą są w stanie oddziaływać na czytelnika. Pełna sentymentu i wzruszeń potrafi wycisnąć niejedną łzę. Trudno też oprzeć się wrażeniu, iż jej autor to człowiek o wielkiej sile ducha i serca, który z niezwykłą swobodą, szczerością i wrażliwością potrafi rozprawiać o najtrudniejszych chwilach swego życia. Choć jak sam przyznaje, o jednym tylko pisać nie potrafi — to "głód".

 

"Głód" który trwał przez lata i któremu paradoksalnie towarzyszyła jedyna wówczas w jego życiu książka — książka kucharska jego mamy, z czasem nazwana "sybiraczką" - będąca drugą bohaterką tej oto opowieści. "Sybiraczka" jak się okazuje, nie tak całkiem przez przypadek trafiła wraz z rodziną Dominów na zesłanie. Skazana na wieloletnią tułaczkę przetrwała w przeciwieństwie do swojej właścicielki. To zrządzenie losu prawdopodobnie uratowało ją przed zniszczeniem i zapomnieniem. Przetrwała stająć się tym samym najcenniejszą rodzinną pamiątką, jaką Zbigniew Domino kiedykolwiek posiadał. Jej historia jest po części historią jego rodziny, Książką, która towarzyszyła im przez pokolenia i być mzoe nadal będzie. Notatki zaś na jej marginesach, spisane ręką matki stały się niemal wykładnią jego życia — choć zrozumiał je dopiero po latach.

 

" Odważnym trzeba w życiu być,
Ze strachem w sercu trudno żyć,
I mężnie w życiu staczać bój
Za prawdę i za honor swój".

 

" Pierwszy raz, kiedy ten matczyny zapis przeczytałem, [...] potraktowałem go machinalnie i raczej nad jego sensem się nie zastanawiałem. [...] Ale z czasem, i do dziś zresztą, traktowałem i traktuję ten zapis mojej mamy wręcz jak testament".

 

Zapis ten, podobnie jak i kilka innych znajdziecie w tej książce w postaci zdjęć, które Zbigniew Domino umieścił. To niezwykle cenny dodatek i dar zarazem autora dla czytelnika.

 

Czytając książkę, nie sposób też nie mieć wrażenia, iż data, do której autor wielokrotnie powraca, jest czymś znacznie więcej niż tylko " zwykłą datą". Dzień 10 lutego 1940 roku — to dzień, w którym zmieniło się oblicze jego rodziny. Dzień, który odbijał się echem w jego pamięci jak wciąż powracający bumerang. Jest to dzień, w którym wraz z rodziną stanął na kolejowej rampie w Worwolińcach. Gdzie razem z innymi Polakami załadowany do towarowych, bydlęcych wagonów wywieziony został na Sybir...

 

Zbigniew Domino:"Sybiraczkę" dedykuje pamięci swojej żony Barbary Domino, która jego "sybiraczką" troskliwie się opiekowała. Ja zaś dedykuję ją tym wszystkim, którzy życie traktują z przymrużeniem oka.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!