Okładka wydania

Ultimatum

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 2 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Ultimatum | Autor: I. P. Writter

Wybierz opinię:

Nikxxon

Każdy z nas zna z dziecięcych lat opowieść o Robin Hoodzie. Zastanawialiście się kiedyś jak brzmiałaby jego historia, gdyby żył we współczesnych realiach? Niezależnie od tego, czy przyszło Wam to do głowy już wcześniej czy dopiero teraz, to odpowiedź na to pytanie znajdziecie w „Ultimatum”.

 

Dzieło Writtera jest niezwykle trudne do sklasyfikowania, ponieważ na zaledwie 52 stronach znajdują się zarówno elementy przypominające literaturę faktu, jak i te typowo fikcyjne. Wszystko zaczyna się od wzmianek o reportażowym charakterze, które spokojnie moglibyśmy znaleźć w gazecie lub dzienniku telewizyjnym. Opisują one ludzkie dramaty, jakie rozgrywają się każdego dnia na całym świecie, na które zupełnie nikt nie reaguje – bo najzwyczajniej w świecie byłoby to nieopłacalne. Autor opisuje sytuacje, które pokazują z jaką łatwością człowiek obraca się przeciwko człowiekowi i wykorzystuje go w najbardziej egoistyczny sposób. Kontynent po kontynencie pokazuje, że niezależnie od długości i szerokości geograficznej, każda społeczność boryka się z jakimiś problemami: może to być ubóstwo, niewolnictwo, wyzysk wprowadzany przez międzynarodowe korporacje… Zestawienie opisów dramatycznych wydarzeń z lakonicznymi wypowiedziami medialnymi pokazuje bierność świata wobec ludzkich problemów i tragedii. Okazuje się, że nawet jeśli na forum organizacji międzynarodowych pojawiają się postulaty nawołujące do zlikwidowania nierówności społecznych, to są to tylko puste słowa, ponieważ tak naprawdę nikt nie planuje tych pomysłów wdrażać. Trzeba przyznać, że nie jest to zbyt optymistyczna diagnoza społeczeństwa.

 

W takiej rzeczywistości pojawia się wspomniany na początku Robin Hood - grupa, jakby nie patrzeć, terrorystyczna, która postawiła sobie za cel wymusić na światowych gigantach działania dla dobra ogółu. Krótko mówiąc: bogaci muszą oddać biednym, bo w przeciwnym razie zostaną ukarani i to naprawdę surowo. Writter nakreśla sylwetki „bogaczy” bardzo skrótowo, do tego w sposób wyraźnie stronniczy, przez co zdanie narratora opowieści wysuwa się na pierwszy plan i pełni kluczową rolę w „Ultimatum”. Potępienie właścicieli firm i znacznych majątków sprawia, że reportażowy charakter pewnych części dzieła powoli zaczyna zanikać, a całość staje się raczej nośnikiem poglądów niż punktem wyjścia do własnej refleksji dla czytelnika. Postulaty wysuwane na łamach książki na pewno znajdą swoich zwolenników i nie powinno się ich oceniać, natomiast trzeba przyznać, że są populistyczne i na tyle absurdalno-nierealne, że czytelnik niejednokrotnie „łapie się za głowę” podczas czytania.

 

Jeśli chodzi o wątek fikcyjny to skupia się on na historii Toma i Jane, zwyczajnej pary zakochanych, która pracuje, żyje bez większych luksusów oraz lubi się czasem zabawić. Ich historia jest dość zagadkowa, ponieważ dowiadujemy się z lektury niewiele więcej ponad to, co właśnie napisałam. Tom i Jane reprezentują klasę średnią, która tak naprawdę nie ma większych oczekiwań, żyje nieco ponad stan i lubi się pokazać – generalnie ich życie kręci się wokół pieniędzy, kariery i konsumpcji. Trudno powiedzieć co popchnęło autora do wprowadzenia dwójki dodatkowych bohaterów - może mieli oni być obrazem bierności i życiowej pustki współczesnych ludzi, a może motywy ich wprowadzenia poznamy dopiero w kolejnej części „Ultimatum”? Niezależnie od odpowiedzi należy podkreślić, że cały wątek sprawia wrażenie napisanego na kolanie jako wypełniacz, co przy 50-stronnicowej historii jest dość niepokojące i w żadnym razie nie zachęca do wyczekiwania na drugą część serii, która została zapowiedziana na ostatniej stronie.

 

„Ultimatum” to książka, którą możemy przeczytać w godzinę, jednak już po kilku kolejnych zupełnie o niej zapominamy. Dzieje się tak ze względu na klimat jaki panuje w historii, a konkretnie przez jego brak – nie mamy możliwości zaangażowania się w to, co się dzieje, nie czujemy ani ciekawości, ani napięcia: zupełnie jakby autor zapomniał o zabiegach, które mogłyby to wywołać. Obawiam się, że ciekawość pozostałych czytelników, podobnie jak w moim przypadku, wyczerpie się już po kilkunastu stronach, a to, co dla I.P. Writtera miało być dopiero początkiem dłuższej historii, okaże się tak naprawdę jej końcem.

Tysia19

Nadszedł czas na zmierzenie się z traktowanym przeze mnie na dystans ze względu na motyw przewodni „Ultimatum” autorstwa I.P. Writter. Pod tytułem „Ultimatum” kryją się gigantyczne oszustwa podatkowe na obywatelach, jakich dopuszczali się politycy i biznesmeni na praktycznie całym świecie na przestrzeni kilkuset lat i co za tym idzie – ich skutki. „Pełni hipokryzji piętnowali innych za drobne przewinienia, sami natomiast okradali współobywateli na miliony”. Co ciekawe – lektura znajduje się na pograniczu powieści sensacyjnej i reportażu, więc zapowiada się bardzo ciekawie.

 

I.P. Writter – autor chcący pozostać anonimowym. Zadebiutował 7 lutego 2020 roku powieścią „Ultimatum”, która ukazała się za nakładem WFW (Warszawska Firma Wydawnicza).

 

Z jednej strony ubóstwo, egoistyczne wykorzystywanie drugiej osoby, niewolnictwo, nierówność społeczna, wyraźne dysproporcje w standardzie życia, fałsz, zakłamanie, przeróżne formy manipulacji, mechanizmy władzy, strajki, zamachy… to wszystko i myślę, że kilka innych znajdziecie w książce „Ultimatum”. Z drugiej strony autor ukazuje jak na dłoni wszystkie ludzkie porażki, dramaty. Sylwetki postaci nakreślone bardzo oszczędnie, tych dla których majątek nie stał się szczęściem, ale nałogiem, który doprowadził do ich własnej śmierci. I.P. Writter zastanawia się, co w życiu pełni ważną rolę, co kieruje ludzką godnością, poszukuje granicy pomiędzy dobrem dla jednostki, a ogółu.

 

Ciężko było mi odnieść się do tak krótkiego tekstu, nim się wkręciłam w historię to już był koniec. Lektura jest dosłownie na godzinę, liczy tylko 52 strony. Mimo iż jest o skutkach niepoprawnego rozporządzania majątkiem przez polityków, oraz biznesmenów to czyta się z łatwością, wciąga i nie sposób się oderwać od niej. Została napisana bardzo zwięzłym językiem, nie ujrzymy nudnych długich opisów, jak to często bywa w takowych powieściach, może też dlatego książeczka jest tak krótka, za to jest konkretnie i na temat, czyli tak jak lubię i powinno być. Podczas czytania towarzyszą różne emocje między innymi niepokój, przerażenie, że jeden człowiek drugiemu może zgotować takie piekło, a troszkę później po falach negatywnych myśli następuje poczucie ulgi, wszystko za sprawą zakończenia.

 

Czytelnik w swojej podróży z „Ultimatum” odbywa podróż po różnych zakątkach na Ziemi – począwszy od Azji, Afryki, przechodząc przez Europę, Amerykę Północną i Południową, kończąc na Australii. Na każdym kontynencie panuje zupełnie inna sytuacja, o czym odbiorca dowiaduje się na podstawie opowieści mieszkańca, oraz poprzez nagłośnienia medialne, które ujawniane są systematycznie, aby odbiorca powieści mógł poszerzać swoje informacje na bieżąco, dostrzec jak różne mogą być obie wersje. Po czym następuje tak zwane podsumowanie świata, a chwilę później nagle prezentowany jest rozdział zatytułowany jako „rok później” – co tam się dzieje, ciężko opisać, lepiej samemu się przekonać, totalna masakra i to w dosłownym tego słowa znaczeniu. Zakończenie zaskakujące i szokujące, przypadło mi do gustu i określiłabym je słowami – dobrze, że stało się tak, a nie inaczej, szkoda, że współcześnie nie da się wprowadzić podobnego, lecz mniej rygorystycznego systemu. UFF.. Jak dobrze, że wszelkie podobieństwo do osób lub zdarzeń jest przypadkowe.

 

Podsumowując: powieść jest bardzo interesująca, nie spodziewałam się tak udanego debiutu, nie po „marnych” kilkudziesięciu stronach. Jednak okazało się zupełnie inaczej, to był bardzo dobrze spędzony czas, czekam na kolejne twórczości autora, a jest pewne, że takowe będzie, kto dotarł do końca również ma taką pewność.

Joanna Kidawa

„Ultimatum” to cienka książka licząca zaledwie 51 stron. Ale za to jakich! Zwięzły reportażowy styl niosący jednak wiele treści. Brak rozbudowanych opisów, a wręcz suche fakty, które pozwalają zajrzeć w psychikę rozmaitych osób.

 

SŁÓW KILKA O AUTORZE

Niestety, w czeluściach Internetu, nie znalazłam informacji dotyczących samego autora. Jedyne, co o nim wiem, to fakt, że „Ultimatum” jest jego jedyną pozycją na rynku wydawniczym. A o czym w zasadzie jest ta niewielka książka?

 

CO POWIEDZIANO NA FORUM ONZ

Pierwsze strony książki opowiadają o pewnym forum ONZ, gdzie dwóch przedstawicieli pozarządowej organizacji humanitarnej „Przyszłość” wygłasza przemówienie, a w zasadzie apel do najbogatszych ludzi świata.

 

Swoje przemówienie opierają na informacji, iż 1% ludności ziemi posiada 99% majątku świata. Słyszałam kiedyś nawet, że ci ludzie zmieściliby się w jednym autobusie. Natomiast, z drugiej strony, w zastraszającym tempie powiększa się przepaść pomiędzy zarobkami pracowników a właścicielami firm czy też kadrą menadżerską. Uczciwie pracujący ludzie zarabiają coraz mniej, tym samym ubożejąc, a ci, którzy już byli biedni, wręcz popadają w nędzę. Obserwujemy również takie zjawiska jak praca dzieci oraz niewolnictwo. A ceny żywności ciągle rosną powodując falę głodu.

 

I w związku z zaistniałą sytuacją, przedstawiciele „Przyszłości” występują z apelem do rządów państw o sprawiedliwy podział dóbr w celu zapewnienia godnego życia dla wszystkich ludzi na świecie. Niestety, jak się można było spodziewać, to wystąpienie nie spowodowało żadnych zmian.

 

Następnie, autor pokazuje nam tragiczną sytuację kilku osób, mieszkających w Azji, Afryce, Europie, w obu Amerykach oraz w Australii. Sytuacja ta jest spowodowana dokładnie tym, co było przedstawione na opisanym wcześniej forum ONZ.

 

DOSTAJESZ ULTIMATUM…

Mniej więcej rok później, poznasz Toma i Jane, parę młodych ludzi, którzy całymi dniami pracują w wielkich firmach. Pomimo dobrych stanowisk, pieniędzy starcza im głównie na spłatę kredytów. Wraz z przyjaciółmi obserwują to, co zaczyna się dziać na świecie.

 

A mianowicie przyszedł czas działania, gdyż apel na forum ONZ nie przyniósł żadnych rezultatów. Niespodziewanie w telewizji Tom i Jane oglądają kolejny apel przedstawicieli organizacji humanitarnej „Przyszłość”. Apel jest kierowany do tego 1% bogaczy, by przekazali swoją część majątku przekraczającą miliard dolarów do swoich państw. Jeżeli nie zrobią tego w ciągu miesiąca, rozpocznie się likwidacja…
I jak myślisz? Czy bogacze tego świata są w stanie odpowiedzieć na taki apel? Przekażą część swoich pieniędzy do budżetu państw by próbować zapewnić ludziom godne życie? Zapraszam do lektury.

 

POLECAM GORĄCO!

Lektura „Ultimatum” zajmie zaledwie pół godziny, w sam raz do popołudniowej kawy.

 

Ta książka plasuje się gdzieś pomiędzy literaturą faktu, prozą reportażową, powieścią sensacyjną oraz światem fikcji. Jak już wspomniałam, nie znajdziesz tu rozbudowanych opisów, a jedynie fakty. Za to przedstawione w taki sposób, że działają na wyobraźnię i emocje czytelnika. Osobiście nie byłam w stanie odłożyć tej książki w połowie, musiałam ją przeczytać do końca za jednym razem.
„Ultimatum” to zatem książka, która pozostaje w pamięci na długie dni. Daje również wiele do myślenia. Czy obecnie, w czasie pandemii, obserwujemy zjawisko przedstawione przez I.P. Writtera? Dokąd zmierza nasza cywilizacja? Czy ktoś jednak nami steruje, pomimo iż jesteśmy wolnymi ludźmi? Czy, jak mówi autor, mamy do czynienia z „mniejszym złem w imię większego dobra”?

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!

  • Stwórz Konto