Okładka wydania

Wojna Makowa

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 3 votes
Akcja: 100% - 3 votes
Wątki: 100% - 4 votes
Postacie: 100% - 3 votes
Styl: 100% - 4 votes
Klimat: 100% - 4 votes
Okładka: 100% - 3 votes
Polecam: 100% - 3 votes

Polecam:


Podziel się!

Wojna Makowa | Autor: Rebecca F. Kuang

Wybierz opinię:

Uleczkaa38

Wojna, magia, pradawne legendy oraz klimat azjatyckiego orientu... - to właśnie te kluczowe elementy składają się na konstrukcję monumentalnej, porywającej i ze wszech miar znakomitej powieści fantasy Rebekki F. Kuang pt. "Wojna makowa", która to ukazała się w naszym kraju nakładem wydawnictwa Fabryka Słów! Powieści, będącej w mej ocenie jedną z najlepszych odsłon tego literackiego nurtu, jaką tylko miałam okazję poznać. A o tym, skąd tak odważne stwierdzenie..., postaram się opowiedzieć w poniższej recenzji.

 

Fabuła opowieści przenosi nas do quasi średniowiecznego świata azjatyckiego orientu - cesarstwa Nikam. To właśnie tam w jednej z prowincjonalnych wiosek żyje młoda dziewczyna o imieniu Rin. Sierota, przygarnięta przez kupiecką rodziną i szykowana do wydania za mąż za o wiele starszego mężczyznę, Rin, robi wszystko, by uniknąć tego losu. Dlatego też wbrew zdaniu przyszywanej rodziny i jej kpinom, przystępuje do ekstremalnie trudnego egzaminu na studia do słynnej, wojskowej Akademii Sinegradzkiej. Ku zdumieniu wielu, dostaje się! Od tej chwili rozpoczyna się dla niej czas niezwykłej przygody, starań o lepszą przyszłość i morderczej nauki na polu walki i innych dziedzin. Jak się jednak szybko okaże, los szykuje dla Rin pewną wielką niespodziankę...

 

Niniejsze dzieło Rebekki F. Kuang zaprasza nas swoim stronami do odbycia fascynującej podróży do świata orientu, magii, ludzkich namiętności, jak i wreszcie przerażającej wojny, która niesie sobą śmierć i zniszczenie. Podróży, którą odbywamy u boku głównej bohaterki - młodej, uczącej się tak naprawdę życia, ale i niezwykłej za sprawą swojego przeznaczenia, dziewczyny. To właśnie wraz z Rin poznamy piękno tego literackiego świata, zmierzymy się z potęgą dawnych bogów i mocą ich magii oraz dotkniemy przerażającego piekła, jakie to jest w stanie wyrządzić człowiek, drugiemu człowiekowi... Oczywiście, to tylko kropla w morzu treści, emocji i zaskakujących doznań, jakie kryją się na ponad 600 stronach tej książki.

 

Fabularna konstrukcja powieści dzieli się na dwie zasadnicze części - czas nauki Rin w Sinegradzie oraz czas wojny, w jakiej przyjdzie wziąć jej udział. To bardzo czytelny podział, gdyż pierwszych kilkaset stron skupia się na poznawaniu realiów tej literackiej rzeczywistości, bohaterów, historii Nikamu i bogów tego świata, o których nie wszyscy chcą pamiętać. To czas treningów, rodzących się przyjaźni i konfliktów oraz często naprawdę zabawnych wątków, które składają się na niezwykły klimat całości relacji. Zupełnie inny obraz, bardziej mroczny w swym charakterze i obfitujący w większą porcję akcji, ma druga część tej opowieści, w której króluje wojna i magia z jednej strony,  z drugiej zaś nie mniejsze emocje, ze smutkiem i żalem, na czele. Ogólnie możemy powiedzieć, że ten monumentalny, zadbany w każdym szczególe i zaskakujący pod każdym względem scenariusz, jawi się tu nam naprawdę wspaniale...

 

Główna bohaterka tej opowieści - Fang Runin, nazywana w skrócie Rin, to z pewnością niezwykle intrygująca, charakterna i potrafiąca nas sobą oczarować od pierwszych chwil, postać. Poznajemy ją, jako marzącą o lepszym życiu dziewczynę z prowincji, która na wskutek wielkiej pracy, poświęceń, ale też i wrodzonego talentu, nie tylko dostaje się na elitarną uczelnię, ale  też i święci tam wielkie trumfy. Na naszych oczach dojrzewa, dorasta i staje się wielkim wojownikiem, który jak się okaże, będzie miał do odegrania w nadchodzącej wojnie wielką rolę. Niezwykle ważne w tej postaci wydaje się to, że stanowi ona tak naprawdę zwyczajną osobę, której nie brak wad i niedoskonałości, ale która to siłą woli i własnym bólem, pokonuje wszelkie przeszkody i ograniczenia. Lubimy tę bohaterkę, dzielimy z nią dobre i złe chwile, jak i też traktujemy ją siłą rzeczy jako bardzo bliską nam osobę...

 

Wspaniale przedstawia się też świat tej opowieści - azjatycki krajobraz średniowiecza, w którym istnieją jednak boskie, a dokładniej rzecz biorąc, magiczne siły. I tak oczarowuje nas codzienność tego miejsca, zwyczaje, prawa i tradycje, jak i też przepiękne opisy architektury. Ujmuje nas bardzo ciekawe ujęcie magii, któraż płynie z boskiej, aczkolwiek i wyniszczającej człowieka, mocy, jaka to może przemawiać przez jego ciało. I wreszcie zachwyca niepowtarzalny klimat, w którym jest tyleż piękna, poezji, co i najczystszego zła, które przyjmuje tu chociażby postać bestialstwa żołnierzy, którzy mordują tysiące bezbronnych cywilów. I można powiedzieć, że jest to kompletny i naprawdę porywający, obraz...

 

Nie zabrakło tu także pięknych emocji i morału mówiącego o tym, jak ważną jest w życiu człowieka przyjaźń, ale też i bliskość tych, których możemy określić mianem osób, na jakich nam zależy. Doskonale widać to na przykładzie Rin - sieroty, której tak naprawdę nigdy nikt nie kochał, a która to dopiero na naszych oczach uczy się tego, jak to jest być kimś ważnym dla drugiej osoby. To także niezwykle wyrazista lekcja życia o tym, że każda decyzja, choćby i ta podejmowana w dobrej wierze, pociąga za sobą zawsze skutki i konsekwencje - często nieprzewidywalne i przerażające w swym kształcie...

 

Powieść "Wojna makowa", to dopiero pierwsza odsłona trylogii. Odsłona, gwarantująca nam niezwykłe emocje, zabawę i rozrywkę z najwyższej, literackiej półki. I jeśli już ta pierwsza część cyklu - w dużej mierze wprowadzająca nas w realia tej literackiej historii, porywa nas w tak dużym stopniu, to jakie wrażenie wywrą na nas kolejne tomy...? O tym przyjdzie przekonać się nam za jakiś czas..., a dziś gorąco polecam i zachęcam do sięgnięcia po tę książkę, która to jest znakomitą w każdym względzie!

Michał Lipka

NOWE WOJNY OPIUMOWE

 

Po „Wojnę makową” sięgnąłem z dwóch powodów. Pierwszym z nich jest miłość do azjatyckich klimatów, która została mi z dziecięcej fascynacji mangą i anime (w końcu boom na japońską popkulturę wybuchł w Polsce kiedy byłem dzieckiem i dosięgnęły mnie wszystkie jego największe mody, od „Czarodziejki z Księżyca” przez „Dragon Balla” i „Pokemony” na azjatyckich horrorach skończywszy), a która w ostatnich latach odżyła we mnie z jeszcze większą mocą. Drugim zaś fakt, że po fantastycznych powieściach Cixina Liu, które stały się dla mnie wielkim pozytywnym zaskoczeniem, chętnie sięgam po do podobne utwory. Oczywiście żadne pozytywne nastawienie nie przekonałoby mnie do tej książki, gdyby nie była dobra. Ale „Wojna makowa” na szczęście jest udana, a przy okazji zaangażowana i to w niegłupi sposób.

 

Świat, w którym przyszło żyć Rin nie jest rajem. Życie dziewczyny nie jest tu nic warte, a jeśli chce poprawić choć trochę swój los, musi zrobić to albo przez łóżko człowieka, który co najwyżej może napawać ją obrzydzeniem, albo wstępując do szkoły wojskowej. Wybierając tę drugą ścieżkę Rin nie ma jeszcze najmniejszego pojęcia, dokąd ją to zawiedzie i przed jakimi decyzjami stanie. Decyzjami, które zaważą na losach wojny i jej człowieczeństwie…

 

Pierwszy tom cyklu „Wojen makowych” to powieść, która zdobyła solidną ilość nominacji do licznych nagród, od Nebuli i Locusa, po World Fantasy i British Fantasy Award. Po tym można by sądzić, że jest to dzieło iście wybitne – co z tego, że debiutanckie, skoro niejeden debiutant w historii literatury potrafił zaserwować czytelnikom prawdziwe arcydzieło – ale prawda jest taka, że w tym wypadku mamy do czynienia po prostu z dobrą książką. Tylko dobrą czy aż dobrą, to już musicie ocenić sami. Stylistycznie rzecz jest bowiem dość prosta, niewymagająca, ale też i nierozczarowujący. To poprawnie napisana lektura, lekka w odbiorze, jeśli chodzi o pisarstwo właśnie, ale za to już w przypadku treści zdecydowanie cięższa i bardziej wymagająca.

 

Bo czy rozpatrywać „Wojnę Makową” jako literaturę fantasy spod szyldu alternate history, czy też jako krytyczne spojrzenie na chińską rzeczywistość, trudno nie dostrzec tu czegoś więcej, niż to, co widać na pierwszy rzut oka. Z jednej strony mamy tu głos w kwestii sytuacji kobiet, z drugiej mroczne, wręcz depresyjne ukazanie azjatyckiej codzienności, pozornie fikcyjnej, ale tylko pozornie. Całość powstała zresztą z inspiracji traumami autorki, jej studiami nad chińską strategią wojskową,losami Mao Zedonga i wojnami opiumowymi. Nie jest to jednak fantastyka militarna, nawet jeśli zahacza o takie realia, ale nie jest to też do końca fantastyka, choć z czasem pojawia się wiele fantastycznych elementów, chyba że taka bardziej przyziemna, ludzka. Co nie przeszkadza jej w byciu lekką, dynamiczną lekturą, w której nie brak wydarzeń, za to, choć całość ma ponad 600 stron, brak jest większych dłużyzn.

 

Przy okazji powieść została ładnie wydana i nieźle zilustrowana przez Przemysława Trucińskiego. I chociaż na razie nie jest to jeszcze wybitna fantastyka, warto ją poznać, bo cała trylogia zapowiada się naprawdę intrygująco. I warto będzie czekać na kolejne tomy.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!

  • Stwórz Konto